Thomas Kues – Dowody na obecność „zagazowanych” Żydów na okupowanych terytoriach wschodnich

Uwaga: zgodnie z zapowiedzią przedstawiam pracę Thomasa Kuesa „Dowody na obecność ‚zagazowanych’ Żydów na Okupowanych Terytoriach Wschodnich” opublikowaną na stronie Inconvenient History.

Ponieważ materiał jest obszerny [193 przypisy], zwracam uwagę, że główna część dowodowa [3. Przegląd dowodów potwierdzających] znajduje się w dalszej części pracy i poprzedzona jest szczegółową informacją dotyczącą miejsc, z których Żydzi byli deportowani i ich liczbą.

Wstęp
[8 lutego 1946 roku w Norymberdze sowiecki główny prokurator gen. Rudenko przemówił następującymi słowy: „Po przeprowadzeniu śledztw przez Nadzwyczajną Państwową Komisję ZSRR, ustalono, że na froncie za główną linią obrony hitlerowcy systematycznie wznosili specjalne obozy gdzie przetrzymywano dziesiątki tysięcy dzieci, kobiet, które nie były zdolne do pracy oraz ludzi starych.”

Kontynuował:
„Muszę wymienić te obozy koncentracyjne w Smoleńsku, Stawropolu, Charkowie, Kijowie, Lwowie, Połtawie, Nowogrodzie, Orle, Równym, Dniepropietrowsku, Odessie, Kamieniu Podolskim, Gomelu, Kerczu, w regionie Stalingradu, Kownie, Rydze, Mariampolu, Koldze i wiele innych […]”[…]”. [IMT, VII, 180]. //avalon.law.yale.edu/imt/02-08-46.asp]

1. Dlaczego należy poszukiwać „zagazowanych” Żydów.

Zgodnie z obowiązującą narracją, w okresie od grudnia 1941 do jesieni 1944 miliony europejskich Żydów miało zostać zamordowanych w komorach gazowych w 6 obozach w Polsce tj. (koncentracyjno-eksterminacyjne) Auschwitz-Birkenau i Majdanek (Lublin) oraz (eksterminacyjne) Chełmno (Kulmhof), Bełżec, Sobibór i Treblinka. Rewizjonistyczni historycy, wobec całkowitego braku dokumentacji oraz materialnego dowodu, kwestionują te przypuszczenia. W licznych badaniach, bazując na dokumentach, a także na archeologicznych i kryminalistycznych dowodach wykazują, że rzekome komory gazowe w obozach nigdy nie istniały. Wykazują także, że rzekome liczby ofiar nie zginęły w tych miejscach, oraz że nigdy nie istniał narodowo-socjalistyczny plan systematycznej, fizycznej eksterminacji Żydów europejskich. Rewizjoniści twierdzą, że Żydzi wysyłani do „obozów eksterminacji” i rzekomo tam zagazowani byli faktycznie w tych obozach odwszawiani i następnie wysyłani, w przeważającej większości na okupowane tereny wschodnie.[1]. Tak więc obozy te funkcjonowały, jako obozy przejściowe. Ta hipoteza doskonale harmonizuje z udokumentowaną polityką narodowych socjalistów względem Żydów jaka istnieje w oficjalnych i wewnętrznych raportach, dokumentach transportowych i nawet tajnej korespondencji pomiędzy kierownictwem SS.[2] Jednym z przykładów jest: list wysłany do 8 wysokiej rangi członków administracji SS, m.in. do szefa SS-WVHA, Oswalda Pohla, 5 lipca 1943, Heinrich Himmler rozkazuje w nim „Sobibór obóz przejściowy [Durchgangslager], zlokalizowany w dystrykcie lubelskim, (…) ma być zamieniony w koncentracyjny obóz” (transformacja w konsekwencji nie doszła do skutku); Norymberga dokument NO-482. Eksterminacjoniści z drugiej strony są zmuszeni wyjaśniać takie terminy jak Durchgangslager (obóz przejściowy), Ostwanderung („wędrówka na wschód”), Umsiedlung (przesiedlenie) i Aussiedlung (emigracja) jako werbalny kamufalrz.

[„19 maja 1997 rząd brytyjski opublikował tajne dotąd dokumenty dotyczące Bletchley Park. Zajmowano się tam odczytywaniem szyfrogramów (m.in. z Auschwitz) powstających na niemieckich maszynach Enigmie, maszynie Lorenza i innych. Dziwne, jak niewielu oficjalnych historyków holocaustu ta publikacja zainteresowała. Powód tego zaskakującego braku zainteresowania był zapewne spowodowany tym, że, jak to ujął Hinsley: „Meldunki z Auschwitz, największego obozu, z 20 000 więźniów, wskazywały na choroby jako główną przyczynę śmierci, odnosiły się także do egzekucji więźniów przez powieszenie i rozstrzelanie. Odkodowane meldunki nie zawierały informacji o gazowaniu więźniów”]
//arjanek.neon24.pl/post/131675,auschwitz-kod-enigmy

O ile obalenie przedstawione przez samych rewizjonistów wystarczy, aby ortodoksyjna historia „Holocaustu” rozpadła się jak domek z kart to zwolennicy i obrońcy oficjalnie usankcjonowanej eksterminacjonistycznej hipotezy, robią wszystko, co w ich mocy, aby przeciwdziałać rewizjonistycznej „napaści”, stosują prawną cenzurę oraz różne taktyki ograniczające straty wizerunku i powtarzają ciągle to samo pytanie:

Jeśli Żydzi nie byli zagazowani, to dokąd poszli?

Można argumentować, że rewizjoniści nie mają obowiązku odpowiedzi na to pytanie. Z moralnego punktu widzenia ten argument jest w pełni słuszny. Tak jak w sądzie, ciężar dowodu spoczywa na oskarżycielu. Eksterminacjoniści muszą udowodnić, że zbrodnia, którą rzekomo popełnili – miała miejsce.  Co więcej, skoro rewizjoniści udowodnili, że przestępstwo – tj. masowe gazowanie – nie miało miejsca, nie mają oni moralnego obowiązku poszukiwania zaginionej, domniemanej ofiary fikcyjnego przestępstwa. Z drugiej strony, z naukowego punktu widzenia, pytanie postawione przez eksterminacjonistów jest w pełni słuszne, nawet jeśli jest ono zwykle wypowiedziane jedynie jako retoryczne pytanie i część propagandy antyrewizjonistycznej.

Nie trzeba dodawać, że wymuszona przymusowa deportacja milionów ludzi pozostawi znaczący ślad „papierowy”. Nawet jeśli przyjąć – i nie bez powodu – że archiwa w byłym Związku Radzieckim i gdzie indziej, które nie są pod kluczem, zostały oczyszczone z takich „niewygodnych” dokumentów, zdrowy rozsądek nakazuje istnienie przynajmniej  pewnej liczby drugorzędnych bezpośrednich lub pośrednich śladów dokumentalnych, które przetrwały w mniej lub bardziej niejasnych i mało prawdopodobnych miejscach, w których nienazwani opiekunowie oficjalnej historii zaniedbali zaglądnąć. Ponadto powinno istnieć wiele zeznań świadków, w których wspomina się o obecności rzekomo zagazowanych Żydów na okupowanych wschodnich terytoriach, a być może nawet o ich fizycznych śladach. Poszukiwanie „zagazowanych” Żydów stanowi część nowego, konstruktywnego aspektu krytyki rewizjonistycznej.

Niniejszy artykuł składa się z wyczerpującego przeglądu dotychczasowych dowodów na obecność „zagazowanych” Żydów na wschodzie i powinien być traktowany jako krok do dalszych badań. Niektóre dowody zostały już przedstawione w pracach Jürgena Grafa i Carla Mattogno na temat obozu w Treblince [3], a także w niedawnym studium na temat obozu w Sobiborze [4], którego jestem współautorem wraz z Grafem i Mattogno. Należy tu wspomnieć, że wiele dowodów zostało zlokalizowanych przez hiszpańskiego rewizjonistę Enrique Aynata i zmarłego belgijskiego rewizjonistę Jean-Marie Boisdefeu. Większość znalezisk przedstawionych poniżej jest jednak opublikowanych tutaj po raz pierwszy.

2. Deportacja Żydów z Europy Zachodniej, Środkowej, Północnej i Południowej według historiografii głównego nurtu [eksterminacjonistów].

Aby w pełni zrozumieć znaczenie materiału dowodowego badanego w niniejszym artykule, konieczne jest zapoznanie się z udokumentowanym tłem historycznym, a mianowicie z deportacjami Żydów z kontrolowanych przez Niemcy terytoriów europejskich. Ilu Żydów deportowano z różnych krajów i kiedy? W poniższych sekcjach wyjaśniono ten kontekst.

2.1. Deportacja Żydów z Altreich, Ostmark i Protektoratu
Jest to fakt w pełni uznany przez głównych historyków, że od początku listopada 1941 r. do końca listopada 1942 r. Ponad 80 transportów skierowano z Altreich („Stare Imperium”, termin odnoszący się do Niemiec w granicach z 1938 r.), Ostmark (Austria) i Protektorat Czech i Moraw bezpośrednio na okupowane terytoria wschodnie. Adresatami były kolejno: Ryga, Mińsk, Maly Trostinec (Białoruś), Kowno, Baranowice (Białoruś) i Raasiku (Estonia). [5] Żaden z udokumentowanych transportów nie został wysłany na Ukrainę ani do okupowanych części Rosji właściwej. Zachowane dokumenty kolejowe w połączeniu z raportem niemieckim z lipca 1942 r. pozwalają wyciągnąć wniosek, że w sumie 66 260 deportowanych Żydów zostało wysłanych bezpośrednio na okupowane tereny wschodnie [6].

Nieco większą liczbę wysłano do gett w Generalnym Gubernatorstwie, a stamtąd później do „obozów zagłady”. W latach 1942-1943 deportowano do Auschwitz 65 892 Żydów z Niemiec, Austrii i Theresienstadt; 35 561 z nich „zagazowano bez rejestracji”, tj. posłano na wschód. W sumie 10 933 Żydów, którzy zostali wysłani z Altreich, Ostmark i Protektoratu do łódzkiego getta, zostało deportowanych do Chełmna w pierwszej połowie 1942 r. (Patrz sekcja 3.3.1.) i „zagazowanych” tam, czyli przeniesionych na wschód. Według Julesa Schelvisa 23.500 niemieckich i austriackich Żydów zostało wysłanych do „czystego obozu zagłady” Sobibór [7]. W Treblince 18 004 Żydów z Theresienstadt zostało „zagazowanych” [8]. Yitzhak Arad mówi dalej o „dziesiątkach tysięcy” niemieckich i austriackich Żydów wysyłanych do Treblinki i Bełżca [9]. Oznacza to, że około 100 000 Żydów z wyżej wymienionych obszarów zostało deportowanych na wschód przez obozy przejściowe.

2.2. Żydzi z Europy Centralnej

2.2.1. Żydzi z Polski
Zdecydowana większość Żydów rzekomo zagazowanych w „obozach zagłady” to byli Żydzi polscy. W ten sposób można oczekiwać, że poszukiwanie „zagazowanych” Żydów skupi się głównie na tej grupie. Istnieją jednak dobre powody, aby tego nie robić. Po pierwsze istnieje duże podobieństwo między Żydami polskim, bałtyckim, białoruskim, rosyjskim i ukraińskim. Wszystkie te grupy do początku XX wieku były poddanymi rosyjskiego cara, a poza mówieniem blisko spokrewnionymi słowiańskimi językami (z wyjątkiem większości bałtyckich Żydów), prawie wszyscy mówili w jidysz. Żyd polski mógł być zatem mniej lub bardziej niezauważony wśród np. rosyjskich Żydów. Co ważniejsze, powszechnie uznaje się, że wielu polskich Żydów udało się uciec lub ewakuowano na wschód, najpierw w chwili wybuchu wojny w 1939 r., a później także w związku z rozpoczęciem operacji Barbarossa latem 1941. Nie wszyscy ci Żydzi trafili Rosji lub Azji Środkowej; stosunkowo duża liczba pozostała również na Białorusi, podczas gdy mniejsze liczby utrzymywały się również na Ukrainie i w krajach bałtyckich. Hersh Smolar, żydowski przywódca partyzancki działający w pobliżu Mińska, którego wspomnienia są omówione poniżej (Rozdział 3.3.3.), Był jednym z polskich Żydów, którzy uciekli na Białoruś w 1939 r. i pozostali tam w czasie niemieckiej inwazji. Dlatego trudno jest wykorzystać odniesienia do obecności polskich Żydów na okupowanych ziemiach wschodnich jako środek weryfikacji hipotezy rewizjonistycznej. Aby ich obecność była ważna, wspomniani Żydzi musieliby zostać uznani za deportowanych z Polski na wschód od grudnia 1941 r., po otwarciu pierwszego „obozu zagłady” Chełmno (Kulmhof).

2.2.2. Żydzi ze Słowacji
Ogólna liczba Żydów na Słowacji według spisu z 15 grudnia 1940 r. wynosiła 88 951. [10] Porozumienie o deportacji zawarte między Niemcami a Słowacją w 1941 r. przewidywało, że rząd słowacki zapłaci 500 marek niemieckich za każdego deportowanego za „schronienie, żywność, odzież i przekwalifikowanie” (Unterbringung, Verpflegung, Bekleidung und Umschulung), co w sposób oczywisty przedstawia Żyd Raul Hilberg jako „fikcyjne wydatki”. [11] Deportacje ze Słowacji rozpoczęły się 26 marca 1942 r. Do października tego samego roku deportowano ogółem 57 752 Żydów; 18 746 wysłano do Auschwitz, a 39,006 zabrano do getta w Nałęczowie pod Lublinem. Z tego getta około 9000 z nich przeszło na Majdanek, a 24 378 zostało wysłanych „do gazu” do Sobiboru [12]. Jules Schelvis z kolei stwierdza, że ​​w sumie „około 26 000” słowackich Żydów zostało „zagazowanych” w Sobiborze [13]. W 1942 r. około 7000 słowackich Żydów udało się uciec na Węgry. [14] Spośród Żydów, którzy pozostali na Słowacji, około 13 000-14 000 zostało ostatecznie aresztowanych. W październiku 1944 r. 7 936 z nich deportowano do Auschwitz, a 4370 wysłano do Sachsenhausen i Theresienstadt.

2.2.3. Żydzi z Węgier
Deportacja Żydów rozpoczęła się dopiero w maju 1944 r. Ponieważ kontrolowane przez Niemców obszary na wschodzie kurczyły się w szybkim tempie w tym roku, jest bardzo mało prawdopodobne, aby którykolwiek z węgierskich Żydów deportowanych do Auschwitz-Birkenau dotarł na okupowane terytoria wschodnie [15], z dwoma wyjątkami: 1) transportem kilku tysięcy kobiet węgierskich, wysłanych na Łotwę, z czego około 700 zostało później przewiezionych statkiem z Kowna do Stutthofu w dniu 4 sierpnia 1944 r. [16] 2) transport 500 węgierskich kobiet, prawdopodobnie z siedmiogrodzkiego miasta Bistritz (Bistiţa), które przybyło do estońskiego obozu Vaivara w czerwcu 1944 r. [17] Nie jest wykluczone, że ta druga grupa składała się z podzbioru pierwszej grupy, ponieważ jedno źródło twierdzi, że żydówki z Bistritz przybyły przez Rygę [18]. Dwa kolejne szczególne przypadki węgierskich lub nominalnie węgierskich Żydów docierających na wschód już w 1941 r. zostaną omówione poniżej w rozdziale 3.3.3.

2.3. Żydzi z Holandii, Belgii i Francji

2.3.1. Żydzi w Holandii
Zgodnie z rejestracją przeprowadzoną przez niemieckie władze okupacyjne w dniu 10 stycznia 1941 r. żyło 140 000 pełnych Żydów podlegających deportacji na terytorium Niderlandów, z czego 80 000 w mieście Amsterdam. [19] Od lipca 1941 r. holenderscy Żydzi musieli mieć dokumenty identyfikacyjne z literą „J” dla „Jood” (Żyd), a od 29 kwietnia 1942 r. zmuszeni byli nosić żółtą gwiazdę Dawida z napisem „Jood” na ich odzieży wierzchniej. [20] 17 lipca 1942 r. Transport holenderskich Żydów do Auschwitz rozpoczął wyprawę z obozu zbiorowego Westerbork. Raul Hilberg stwierdza, że 105 000 Żydów zostało deportowanych z Holandii i przedstawia następujący podział według punktów przybycia [21]:

Mauthausen (1941 i 1942)  1 750
Różne obozy koncentracyjne 350
Kompleks Auschwitz 60 000
Sobibór 34 300
Theresienstadt 4 900
Bergen-Belsen 3 750

Dokładniej, daje to łącznie 105 050 deportowanych. Liczba 350 deportowanych do „różnych obozów koncentracyjnych” wydaje się błędna, ponieważ Hilberg w innym miejscu stwierdza, że ​​w sumie 680 holenderskich Żydów zostało deportowanych do Buchenwaldu w okresie od lutego do czerwca 1941 r. [22] Liczba holenderskich deportowanych do Auschwitz i Sobiboru jest podana dokładniej przez Julesa Schelvisa odpowiednio 60 185 i 34 313. [23] Liczba Żydów deportowanych z Holandii wydaje się więc być zbliżona do 106 000, ale Schelvis, którego dane są z reguły dokładniejsze niż Hilberga, pisze, że w 102 transportach deportowano ogółem 102 993 Żydów z Holandii, „z wyłączeniem około 2 000 osób aresztowanych w Belgii i we Francji „[24]. Hilberg podaje liczbę ocalałych zesłańców: 1 dla Mauthausen, 19 dla Sobiboru, „ponad 1 000” dla Auschwitz i „ponad 4 000” dla Theresienstadt i Bergen-Belsen łącznie, [25] podczas gdy zawsze dokładniejszy Schelvis podaje liczbę w Auschwitz, którzy przeżyli jako 1 052, liczba osób, które przeżyły Sobibór 18 , a liczba osób, które przeżyły Theresienstadt i Bergen-Belsen – 4 030. [26] W ten sposób ze 105 000 deportowanych holenderskich Żydów aresztowanych poza ich krajem, z wyjątkiem 5 100 rzekomo wszyscy zginęli w czasie wojny. Hilberg dodaje, że „około 2 000” holenderskich Żydów „zginęło, popełniło samobójstwo lub zmarło z powodu niedostatku w kraju, szczególnie w obozach przejściowych Vught i Westerbork.” [27] Ponadto „do 5 000 osób mogło uciekać lub wyemigrować, a nadwyżka zgonów nad urodzeniami w czasie okupacji wyniosła również kilka tysięcy „, podczas gdy liczba Żydów pozostających w Holandii pod koniec deportacji podana jest w łącznej liczbie 20 000 – 22 000. [28] Holenderski raport rządowy wydany 16 października 1945 r. Podaje liczbę pozostałych holenderskich Żydów na 23 000 osób [29]. Dodając powyższe liczby, otrzymujemy następujące podsumowanie:

Rzekomo zginęło z deportowanych ok. 99 900
Powracający deportowani 5 100
Zgony w Holandii ok. 2 000
Nadwyżka śmiertelności ok. 2 000
Migracja i ucieczki do 5 000
Pozostali Żydzi we wrześniu ’44  20 000-22 000
Razem: 134 000 – 136 000

Uznając, że niektóre kategorie mogły zostać nieco niedocenione, mamy zatem zapisy statystyczne obejmujące losy 140 000 holenderskich Żydów. Ponadto pomaga nam fakt, że Niemcy prowadzili dokładne rejestry transportów. Historycy głównego nurtu twierdzą oczywiście, że większość z tych zapisków służyła jako „kamuflaż”, a ogromna większość holenderskich deportowanych do Auschwitz i Sobiboru została zagazowana tam w dniu przyjazdu bez wpisania do rejestrów obozowych: czyli około 33 343 z 34 313 deportowanych do Sobiboru [30] i 38 231 z 60.085 deportowanych do Auschwitz [31] spotkało ten los, a co zgodnie z hipotezą rewizjonistyczną oznacza, że około 71 554 holenderskich Żydów zostało deportowanych na okupowane wschodnie terytoria.

2.3.2. Żydzi z Belgii
Hilberg pisze, że ludność żydowska Belgii w przededniu niemieckiej inwazji „najprawdopodobniej” liczyła ponad 65 000 osób, z których większość nie posiadała belgijskiego obywatelstwa, ale byli imigrantami z Europy Wschodniej, a także uchodźcami z III Rzeszy. W czasie niemieckiej inwazji „tysiące” Żydów uciekło na południe, podczas gdy kolejne 8 000 zostało wrzucone przez niemieckich okupantów do Francji. Późniejsza rejestracja Żydów obejmowała 55 670 Żydów na terytorium belgijskim i kolejnych 516 Żydów w dwóch francuskich departamentach przy brukselskiej administracji wojskowej [32]. Począwszy, od sierpnia 1942 r. 25 000 Żydów, zostało deportowanych z Belgii do Auschwitz, a mniej niż 1500 powróciło po wojnie. Według Hilberga „kilkuset” belgijskich Żydów zginęło w ich kraju w trakcie aresztowania lub popełnienia samobójstwa. [33] Około 25 000 belgijskich Żydów zostało wysłanych do Auschwitz, z których około 15 700 rzekomo zostało zagazowanych; mniejszą liczbę wysłano również na Majdanek.

2.3.3. Żydzi z Francji
Pod koniec 1939 r. we Francji mieszkało około 280 000 Żydów; tylko w Paryżu było ich ponad 200 000. [34] Pierwszy francuski transport do Auschwitz wyjechał 27 marca 1942 r. [35] W marcu 1943 r. Liczba deportowanych Żydów z Francji wyniosła 49 906. [36] W sumie 75 000 Żydów zostało deportowanych z Francji; z czego co najmniej dwie trzecie stanowiły osoby urodzone za granicą, które nie miały francuskiego obywatelstwa [37]. Hilberg wymienia miejsca docelowe deportowanych w następujący sposób [38]:

Auschwitz 69 000
Majdanek 2 000
Sobibór 2 000
Kowno 1 000

Z kolei Jules Schelvis twierdzi, że cztery transporty francuskie przewożące w sumie 3500 Żydów zostały wysłane do Sobiboru [39]. Deportacja Żydów francuskich do litewskiego Kowna – z kodem transportowym „73m” – opuściła Drancy 15 maja 1944 r.; niektórzy Żydzi w tym transporcie kontynuowali podróż do estońskiej stolicy Tallina (Reval). [40] Z wyjątkiem tego jednego transportu, żaden z francuskich Żydów zdaniem historyków głównego nurtu nie dotarł na okupowane terytoria wschodnie.

2.3.4. Znaczenie transportów z wyżej wymienionych krajów
Żydzi deportowani z Holandii, Belgii i Francji mają kluczowe znaczenie dla omawianej kwestii. Dostępne są nie tylko dobre statystyki dotyczące ludności żydowskiej; transporty z tych trzech krajów zostały starannie zarejestrowane, a ponadto istnieją szczegółowe listy transportowe z danymi osobowymi dotyczącymi osób deportowanych. Udokumentowane fakty pozostawiają bardzo mało miejsca na „nieznane” bezpośrednie transporty Żydów z tych krajów na wschód, podobne do transportów z Altreich w latach 1941-42 do krajów bałtyckich i Białorusi. Jedyny taki zarejestrowany wywóz, konwój z 15 maja 1944 r. z Drancy do Kowna i Tallina, łatwo można odróżnić ze względu na późny termin (wycofanie się Niemiec z państw bałtyckich rozpoczęło się zaledwie kilka miesięcy później). Innymi słowy: wszelkie wiarygodne doniesienia o holenderskiej, belgijskiej lub francuskiej obecności na okupowanych wschodnich terenach od wiosny i lata 1942 r. (i do maja 1944 r. w przypadku francuskich Żydów) należy uważać za mocne dowody hipotezy istnienia rewizjonistycznego obozu przejściowego.

2.4. Żydzi innych narodowości

2.4.1. Włochy
We Włoszech deportacja Żydów rozpoczęła się dopiero po obaleniu Mussoliniego przez Badoglio i przejęciu przez Niemców północnej części kraju. Pierwszy transport 1 007 włoskich Żydów wyjechał do Auschwitz 18 października 1943 r. W listopadzie i na początku grudnia tego samego roku dwa transporty przewożące w sumie około 1 000 Żydów opuściły północne Włochy. Deportacje trwały w niewielkiej liczbie do początku sierpnia 1944 r. W sumie ponad 7 500 Żydów zostało deportowanych z Włoch [41]. Z przyczyn omówionych w części 2.2.3. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby którykolwiek z włoskich Żydów, z wyjątkiem około 2 000 deportowanych między październikiem a grudniem 1943 r. dotarł do okupowanych wschodnich terytoriów.

2.4.2. Grecja
W 1941 r. Grecja została podzielona na trzy części: jedną (północną, w tym większą część Tracji), która została włączona do Bułgarii, jedną (największą, w tym Ateny) pod włoską jurysdykcją i jedną (w tym Saloniki i regionem wschodnio-egejskim) pod niemiecką jurysdykcją. Podczas gdy dwie ostatnie części były wspólnie zarządzane przez marionetkowy rząd w Atenach, Włosi i Niemcy podzielili się traktowaniem Żydów. W niemieckiej jurysdykcji Żydzi byli zbierani w getcie w Salonikach w 1942 r. W lutym 1943 r. pierwsze transporty opuściły getto, kierując się do Oświęcimia. Łącznie 45 989 Żydów zostało deportowanych z Salonik do czasu zakończenia operacji w sierpniu 1943 r. [42] Według Hilberga, 45 000 z nich zostało wysłanych do Auschwitz, podczas gdy reszta – „uprzywilejowanych i zagranicznych Żydów” – została przetransportowana do Bergen-Belsen. Icchak Arad opiera swoją argumentację na dokumencie kolejowym, a także na dwóch naocznych świadkach, sugeruje, że przynajmniej jeden z transportów z Salonik w marcu 1943 r., przewożący 2 800 Żydów, został wysłany do Treblinki. [43] Na początku 1943 r. we włoskiej jurysdykcji żyło 13 000 Żydów. Po upadku Mussoliniego w dniu 8 września 1943 r. ta część Grecji została zajęta przez siły niemieckie wraz z byłymi terytoriami okupowanymi przez Włochów tj. Albanią, Czarnogórą i wyspami Dodekanez. Ogółem na tych terenach mieszkało około 16 000 Żydów. Do lipca 1944 r. ponad 14 000 z tych Żydów zostało deportowanych, głównie do Auschwitz. We wszystkich wymienionych obszarach około 12 000 pozostało pod koniec okupacji. [44]

2.4.3. Bułgaria
Około 50 000 Żydów mieszkało w Bułgarii przed wojną (spis ludności z 1934 r. podał ich liczbę 48 565). Ponieważ Bułgaria była słabym sojusznikiem Niemiec raczej, a nie państwem marionetkowym, była w stanie odwlekać obiecaną deportację swoich Żydów i ostatecznie Żydzi z Bułgarii nie zostali deportowani [45]. Jednak w północnych częściach Grecji (Tracji), anektowanych przez Bułgarię w 1941 r. wraz z Macedonią, żyło około 14 000 Żydów, zgodnie z umową podpisaną przez SS i przedstawicieli bułgarskiego rządu 2 lutego 1943 r. spośród nich około 5.500 Żydów mieszkali na byłych terenach greckich, a w marcu tego samego roku wysłano ich w liczbie 4 215. [46] Kolejny transport z 2 382 Żydami został wysłany ze Skopje (Macedonia) do Sobiboru w marcu 1943 r. [47] W sumie 11 343 Żydów na anektowanych terytoriach (7 122 z Macedonii i 4 221 z Tracji) zostało deportowanych do 5 kwietnia 1943 r. według niemieckiego dokumentu. [48]

2.4.4. Chorwacja
Podobnie jak w Grecji, terytorium administracyjne Chorwacji zostało podzielone na strefę niemiecką i włoską, co spowodowało trudności w negocjacjach dotyczących deportacji Żydów. W czasie wojny Słowenia została  podzielona między Włochami, Niemcami, Węgrami i Chorwacją, a Bośnia i Hercegowina w całości została przekazana Chorwacji. W całej nowej Chorwacji żyło około 35 000 Żydów [49]. 19 800 zginęło w chorwackich obozach, głównie w Jasenovacu w kolejnych latach [50]. Latem 1942 r. 4 192 Żydów wysłano do Auschwitz przez Maribor. Kolejnych 2000 chorwackich Żydów deportowano do Auschwitz w maju 1943 r. [51] Jeszcze inni chorwaccy Żydzi uciekali do sąsiednich krajów i ostatecznie zostali deportowani stamtąd, co sprawia, że ​​ortodoksyjna ofiara nieco się rozmywa. Szacuje się, że około 8000 chorwackich Żydów [52] zostało „zagazowanych” w Auschwitz.

2.4.5. Serbia
Według Raula Hilberga do wybuchu wojny zaledwie 16 000 Żydów mieszkało w Serbii [53]. Ze względu na znaczny udział Żydów w bardzo aktywnym ruchu partyzanckim, wielu serbskich Żydów zostało zabitych jako zakładnicy. 8 września 1941 r. niemiecki pełnomocnik w Belgradzie Felix Benzler wysłał telegram do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w którym poprosił o deportację serbskich żydowskich mężczyzn (w liczbie około 8 000) na wyspę w delcie Dunaju (w Rumunii) [54] W dniu 11 września Marcin Luter odpowiedział, że Żydzi, o których mowa, powinni być internowani w obozach pracy [55]. Już następnego dnia Benzler wysłał nową prośbę o deportację serbskich żydowskich mężczyzn, argumentując, że ze względów bezpieczeństwa takie internowanie byłoby niewykonalne, a jeśli Żydzi nie mogliby zostać wysłani do Rumunii na jego prośbę, powinni zostać wydaleni do  Genealnego Gubernatorstwa lub Rosji. [56] Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwróciło się teraz do Adolfa Eichmanna, który oświadczył, że deportacja żydowskich mężczyzn do Generalnego Gubernatorstwa lub Rosji jest „niemożliwa” i doradził, by Żydzi, o których mowa, zostali rozstrzelani [57]. Mimo to Ribbentrop w dniu 2 października skontaktował się z Himmlerem, aby ustalić, czy żydowscy mężczyźni mogli zostać deportowani gdzie indziej [58]. Ostatecznie jednak podjęto decyzję o rozstrzelaniu żydowskich mężczyzn z Serbii. Tak więc faktem jest, że wielu serbskich Żydów zostało rozstrzelanych, nie ze względu na ich pochodzenie etniczne, ale z powodów bezpieczeństwa militarnego i to w ostateczności. Jeśli chodzi o pozostałych serbskich Żydów – kobiety, dzieci i osoby starsze – według głównych historyków, głównie na podstawie tak zwanego dokumentu Turnera, są oni mordowani w „gazowych wagonach” w pobliżu Belgradu (w rzeczywistości w pobliżu rzeki Sawy) w okresie od marca do maja 1942 r. [59] jednak w podsumowaniu negocjacji dotyczących serbskich Żydów z 25 października 1941 r. Franz Rademacher, szef „Judenreferat” w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, zauważył, że ci Żydzi „zostaną ewakuowani statkiem do obozów koncentracji na wschodzie „(Auf dem Wasserwege in die Auffanglager im Osten abgeschoben). [60] Sugerowałoby to, że pozostali serbscy Żydzi byli deportowani na wschód, prawdopodobnie przez rzekę Sawę i Dunaj do Rumunii. [61]

2.4.6. Norwegia
1 800 Żydów mieszkało w Norwegii od 1939 r. [62] 767 z nich zostało deportowanych od 19 listopada 1942 r., spośród tych deportowanych 532 zostało wysłanych do Auschwitz, 346 zostało „zagazowanych bez rejestracji”.

2.4.7. Dania
Kiedy niemiecka okupacja Danii rozpoczęła się w kwietniu 1940 r., w kraju żyło około 6 500 Żydów. Na początku jesieni 1943 r. 447 duńskich Żydów deportowano do Theresienstadt, ale żaden z nich nie został wysłany do Auschwitz. W wielkiej podziemnej operacji w październiku 1943 r. 5919 duńskich Żydów zostało zabranych na łodzie do neutralnej Szwecji. Tak więc żaden duński Żyd nie dotarł do „obozów zagłady.” [63]

2.4.8. Rumunia
W latach wojny Rumunia pod rządami Antonescu prowadziła mniej lub bardziej niezależną politykę żydowską, polegającą głównie na deportacji rumuńskich Żydów do Naddniestrza, anektowanego regionu na wschód od Dniestru. [64] Ponieważ deportacje w Rumunii są jedynie pośrednio związane z narodowo socjalistyczną polityką żydowską, i ponieważ wiele z nich nie jest jasnych co do tego, skąd i dokąd Żydzi byli deportowani, rumuńskie żydostwo wykracza poza zakres niniejszego artykułu. Detale związane z Naddniestrzem, patrz poniżej sekcja 3.1.2.

2.4.9. Luksemburg
W 1935 r. W Wielkim Księstwie Luksemburga żyło 3 144 Żydów. W pierwszych latach wojny większość z nich uciekła z kraju, a do lipca 1941 r. pozostało ich tylko 800. 16 października 1941 r. pociąg 333 Żydów z Luksemburga wyruszył do getta łódzkiego. Kilkudziesięciu tych Żydów wysłano później do Oświęcimia lub powiatu lubelskiego. W 1942 r. pozostali Żydzi w Luksemburgu zostali deportowani do getta w Theresienstadt [65].

2.5. Liczba Żydów deportowanych na okupowane terytoria wschodnie

Zgodnie z hipotezą rewizjonistyczną, Żydów wysłanych na okupowane tereny wschodnie można podzielić na dwie główne grupy:
1) Żydów z transportów wysłanych bezpośrednio do państw bałtyckich i Białorusi z Altreich, Ostmark i Protektoratu w latach 1941-1942 (uznanych według głównego nurtu historiografii)
2) Żydów, których rzekomo „zagazowano bez uprzedniej rejestracji” w sześciu „obozach zagłady” od grudnia 1941 r. do końca 1943 r.
Dla pierwszej grupy mamy raczej wiarygodne liczby (patrz wyżej, sekcja 2.1.). Dla drugiej grupy mamy wiarygodne dane dotyczące przybycia do obozów „Reinhardta” (Bełżec, Sobibór, Treblinka, tutaj również z Majdanka/Lublin) do 1942 r., a Raport Korherra dodatkowo podaje liczbę dla Chełmna (gdzie nie ma „gazowania” w 1943). Dla roku 1943 musimy w pewnym stopniu polegać na szacunkach przedstawionych przez głównych historyków. W wypadku Auschwitz-Birkenau musimy polegać na wielu źródłach, które są mniej lub bardziej dokładne. Aby nie uczynić tego artykułu dłuższym, niż jest to konieczne, skieruję tutaj czytelnika do studium rewizjonistycznego, w którym szczegółowo przedstawiono te obliczenia [66]. W tabeli poniżej liczba Żydów deportowanych na wschód  rozdzielona jest według dróg i narodowości (Żydów polskich i niepolskich). Należy tu przypomnieć, że nie wszyscy Żydzi z innych krajów są Żydami zachodnimi (nawet jeśli stanowią większość).

Deportowani przez obozy Aktion Reinhardt:  ~ 1 429 000
Deportowany przez Chełmno:  ~ 145 300
Deportowani przez Auschwitz:  ~ 354 000
Deportowani bezpośrednio bez jakiegokolwiek postoju w obozie  ~ 66 200
Razem:  ~ 1 945 500
– w tym Żydzi polscy: ~ 1 571 500
– w tym niepolskich Żydów: ~ 413 000

Łącznie 1 934 500 deportowanych musi zostać z kolei zredukowanych z kilku powodów. Po pierwsze, pewien niewielki procent deportowanych musiał zginąć na trasie podczas długiej podróży, co często miało miejsce w mniej niż humanitarnych warunkach. Ponadto z transportów wywieziono w sumie kilka tysięcy deportowanych do pracy w obozach przejściowych, a wielu z nich nieuchronnie zginęło tam z różnych przyczyn. Po drugie, jest prawdopodobne, że Niemcy w obozach przejściowych poddali deportowanych Żydów, którzy umierają, nosicieli chorób epidemicznych lub chorych psychicznie na „eutanazję” (prawdopodobnie przez śmiertelne zastrzyki, być może przez zastrzelenie) zamiast wysyłania ich do obozów i gett w na wschodzie, gdzie za takie osoby byłyby odpowiedzialne wobec niemieckiej administracji, nie mówiąc o ryzyku dla zdrowia. Trzeci powód jest taki, że pewność liczb przedstawionych przez głównych historyków w roku 1943 jest wątpliwa, a dane liczbowe mogą być nieznacznie zawyżone. Czwarty powód jest taki, że kilka tysięcy      deportowanych do Sobiboru zostało przeniesionych do różnych obozów pracy w dystrykcie lubelskim [67]; Jest również prawdopodobne, że mniejsza liczba Żydów wysłanych do Treblinki została przeniesiona do pobliskiego obozu pracy o tej samej nazwie (Treblinka I) lub do innych obozów pracy w okolicy. [68] Piątym i ostatnim powodem jest to, że niektóre transporty wysłane do obozów przejściowych pod koniec 1943 r. nie były nadal kierowane stamtąd na tereny wschodnie. Ostatnie sześć lub osiem transportów do Sobiboru we wrześniu 1943 r. dotarło tam z Mińska na Białorusi, podobno przewożąc łącznie 13 700 osób (brak dokumentacji). [69] Żydzi ci zostali prawdopodobnie wysłani na zachód, aby zostać zatrudnieni jako robotnicy albo w Sobiborze, gdzie niedawno zainstalowano zakład do rozbioru sowieckiej przechwyconej amunicji (w tzw. obozie Lager Nord), albo w Trawnikach i inne obozach pracy. Łącznie oznacza to, że liczba Żydów, którzy dotarli na okupowane terytoria wschodnie, prawie na pewno wyniosła gdzieś pomiędzy 1 800 000 a 1 900 000.

Dodatek: Lista okresów operacyjnych obozów tranzytowych
Chełmno (Kulmhof): 8 grudnia 1941 r. – druga połowa 1942 r.; lato 1944 r.; [70]
Auschwitz-Birkenau: styczeń lub luty 1942 [71] – 1 listopada 1944 r.; [72]
Bełżec: 17 marca 1942 r. [73] – początek grudnia 1942 r.; [74]
Sobibór: 3 maja 1942 [75] – 14 października 1943; [76]
Treblinka: 23 lipca 1942 r. [77] – 19 sierpnia 1943 r.; [78]
Majdanek (Lublin): wrzesień-październik 1942 [79] – 1943 (?). [80]

3. Przegląd dowodów potwierdzających

Dowody z zeznań można tutaj podzielić na dwie podkategorie, źródła pośrednie w formie doniesień prasowych, oświadczeń rządów emigracyjnych, podziemnych publikacji itp., w których pochodzenie informacji nie jest zwykle do końca jednoznaczne, i źródła bezpośrednie w formie oświadczenia naocznego świadka. Rozpoczniemy nasz przegląd dowodów od pierwszej kategorii.

3.1. Raporty w gazetach i czasopismach

3.1.1. American Jewish Yearbook
American Jewish Yearbook jest jednym z najbardziej obszernych i wyczerpujących współczesnych źródeł dotyczących rozwoju społeczności żydowskich na całym świecie. W wydaniu z 1943 roku A.J.Yearbook przekazał swoim czytelnikom informacje o rozwoju wydarzeń w Polsce:

„Jednym z ważniejszych z tych transferów ludności było wydalenie wszystkich z wyjątkiem 11 tysięcy krakowskich Żydów, którzy zostali uznani za „użytecznych ekonomicznie” i umieszczeni w getcie; wydalono ponad 50 000 osób, wysłano do Warszawy, Lublina i innych miast. Pobyt wysłanych w Lublinie był krótki, bo większość z nich została wysłana dalej na wschód, a pozostałe osoby zostały zapisane w getcie na jednym z przedmieść miasta. Wysiedlono także na wschód większość Żydów, którzy wciąż pozostawali w zachodnich polskich prowincjach wcielonych do Rzeszy.” [81]

Trzy z „obozów zagłady” znajdowały się w granicach powiatu lubelskiego: w Majdanku (w samym Lublinie), Sobiborze i Bełżcu. Z „zachodnimi polskimi prowincjami wcielonymi do Rzeszy” rozumie się Kraj Warty [Warthegau], z którego Żydzi byli przenoszeni na wschód przez Chełmno. W wydaniu z roku następnego (1944, z przeglądem roku 1943) czytamy:
„Istnieją doniesienia o żydowskich deportowanych z Holandii i innych krajów zachodnich, wysłanych na okupowane tereny radzieckie do pracy wojskowej, ale ich liczba i ich los są nadal spowite mrokiem.” [82]

3.1.2. Israelitisches Wochenblatt für die Schweiz
Israelitisches Wochenblatt für die Schweiz (Izraelski tygodnik dla Szwajcarii) opublikował wiele raportów na temat postępu „Ostatecznego rozwiązania” w latach wojny. W swoim wydaniu z 16 października 1942 r. tygodnik donosił (s. 10f.):
„Od jakiegoś czasu istnieje tendencja do rozpadu gett w Polsce. Tak było w przypadku Lublina, potem przyszła kolej na Warszawę. Nie wiadomo, jak daleko udało się już zrealizować plan. Byli mieszkańcy getta idą dalej na wschód, na okupowane terytorium Rosji; Żydzi z Niemiec zostali przywiezieni do getta, aby częściowo zająć ich miejsce. […] Ostatnio w Rydze obserwowano transporty Żydów z Belgii i innych krajów zachodnioeuropejskich, ale natychmiast przetransportowano ich do innych miejsc. ”
W numerze z 27 listopada 1942 r. czytamy:

„Codziennie pociągi odjeżdżają z Berlina na wschód, część z nich [przeznaczona] do gett, część z nich do prac drenażowych na terenach wschodniej Polski i Rosji. Władze w Nowym Jorku donoszą, że dowiedziały się, że w dawnej polsko-rosyjskiej strefie przygranicznej zostanie ustanowiony rejon osadnictwa żydowskiego dla wszystkich Żydów z Europy Zachodniej, a w razie potrzeby wykorzystany zostanie jako polityczny środek nacisku. Deportacje z Niemiec, Austrii, Holandii, Belgii i Francji mają ustać przed końcem tego roku. Dokumenty identyfikacyjne deportowanych Żydów zostały zniszczone, a ich nazwiska zostały wykreślone; są odtąd tylko oznaczeni numerami. W związku z tym trudno jest utrzymać korespondencję. […] W Paryżu 4 000 rumuńskich Żydów obojga płci zostało aresztowanych i wywiezionych z miasta. Mogli zabrać jedzenie na dwa dni. […] Londyńska gazeta „Francja” przynosi informację, że 20 000 Żydów deportowanych z Francji przybyło do Besarabii w żałosnym stanie. Pociągi jechały prosto do Kiszyniowa i Călărași, by dostarczyć więźniów do tamtejszych gett.”

Przy „byłej polsko-rosyjskiej strefie przygranicznej” prawie na pewno chodzi o teren wokół granicy polsko-rosyjskiej z lat 1920-1939 (zauważmy, że czasopismo najwyraźniej używa „Rosji” jako synonimu ZSRR). Ponieważ, jak już wspomniano, wschodnia część Polski, w tym Pińsk i większość bagien Prypeci, przyłączona została do Białoruskiej Republiki Radzieckiej w 1939 r., oznacza to, że „żydowski rejon osadniczy [dystrykt] dla wszystkich Żydów z Europy Zachodniej” składała się z części Białorusi (Mińsk znajdował się tylko około trzydziestu kilometrów od tej granicy). W tym czasie Kiszyniów znajdował się bardzo blisko granicy rezerwatu naddniestrzańskiego (między rzekami Dniestru i południowego Bugu), dokąd Żydzi z Besarabii i Bukowiny zostali masowo deportowani przez władze rumuńskie. Jak wspomniano w punkcie 2.4.8 powyżej, kwestia Naddniestrza nie będzie tutaj szczegółowo omawiana. Należy jednak wspomnieć, że choć większość  dzisiejszych historyków nie wie nic o deportacjach Żydów francuskich do Naddniestrza, artykuł z 1953 r. autorstwa żydowsko-amerykańskiego uczonego Josepha B. Shechtmana potwierdza, że istnieją przesłanki dla transportów Żydów z Francji, jak również innych krajów w Europie Zachodniej do tego obszaru:

„Istnieją przesłanki, że w 1943 r. Naddniestrze zaczęło służyć jako swego rodzaju ‚rezerwat’ do deportacji nie tylko Żydów rumuńskich, ale także Żydów z innych zdominowanych przez nazistów krajów. 28 lutego 1943 roku londyńska prasa donosiła, że tysiące Żydów, którzy zostali przetransportowani ze swoich domów w Niemczech, Austrii, Słowacji i Protektoracie Czech do „wzorcowego obozu koncentracyjnego” w twierdzy Theresin [tj. Theresienstadt] w Protektoracie zostały wysłane do Naddniestrza [83]. Osiem miesięcy później, raporty z Bukaresztu stwierdzały, że pociągi towarowe przepełnione Żydami deportowanymi z Francji, Holandii i Belgii „docierają dalej do miasta Jassy w drodze do Naddniestrza”, gdzie są odizolowani w obozach razem z Żydami z Besarabii i Bukowiny.” [84] Żydów z Niemiec i Bułgarii, a także 700 polskich Żydów, odnotowano wśród deportowanych w Mohylewie. [85]

Poufny raport Międzynarodowego Czerwonego Krzyża z 20 stycznia 1944 r. stwierdza, że według oficjalnych statystyk rumuńskich 1 września 1943 r. w Naddniestrzu było 82 098 Żydów. Z tej liczby 50 741 Żydów rumuńskich, a pozostali byli rosyjskimi Żydami, rodowitymi mieszkańcami tego obszaru. […] Istnieją wiarygodne wskazania, że znaczna liczba Żydów z Naddniestrza została wysłana do pracy przy umocnieniach wzdłuż frontu wschodniego. „Krakauer Zeitung” z 13 sierpnia 1942 r. wspomniał o tym, gdy stwierdził, że deportowani Żydzi do Naddniestrza „przebywali w dużych gettach, dopóki nie pojawiła się okazja do ich usunięcia na wschód.” [86]

Twierdzenie o transporcie z Theresienstadt do Naddniestrza wymaga pewnych wyjaśnień. Podczas 1943 r. z Theresienstadt deportowano ogółem 17 068 Żydów w 10 transportach. Cztery z nich odbyły się w styczniu i składały się z około 6 000 pasażerów. W lutym odjechał pojedynczy transport, przewożący 1 001 pasażerów. W okresie marzec-sierpień nie miały miejsca żadne transporty; dopiero we wrześniu zostały wznowione transporty. [87] Pierwsze trzy styczniowe transporty zostały wysłane do Auschwitz, podobnie jak pojedynczy transport z lutego. Z informacji dostarczonych przez Danutę Czech w jej Kalendarium [88] możemy odtworzyć los tych czterech transportów zgodnie z poniższą tabelą:

Transporty z Theresienstadt do Auschwitz  styczeń-luty 1943
Date     kod:     Deportowani     Zarejestrowani  „Zagazowani”
Jan. 20  Cq     2 000    418        1 582
Jan. 23  Cr     2 029     227     1 802
Jan. 26  Cs     993     284     709
Feb. 1   Cu     1 001     218     783
Total:           6 023     1 147     4 876

Należy dodać, że jesienią ubiegłego roku, 26 października 1942 r., konwój (z kodem „By”) przewiózł 1 886 Żydów z Theresienstadt do Auschwitz; 247 z nich było zarejestrowanych w obozie, a pozostałe 1619 było „zagazowanych”, tj. przeniesionych gdzie indziej. Poprzednie pięć transportów z Theresienstadt (5-22 października) zostało wysłanych do Treblinki. Transport „Ct” odjechał z Theresienstadt w dniu 29 stycznia z 1 001 deportowanymi jest wymieniony jako związany z Auschwitz przez m.in. stronę internetową Terezin Studies [89], ale nie występuje w czeskim kalendarium. [90] Pomijając niewielką niepewność dotyczącą tego jednego transportu, sprzeczność między ortodoksyjnym obrazem historycznym a doniesieniami z 28 lutego 1943 r. jest jasna. Gdyby te ostatnie były poprawne, to Żydów można by było wysłać do Naddniestrza przez Auschwitz. Kwestia tych możliwych transportów do Naddniestrza wymaga dalszych badań.

3.1.3. Judisk Krönika
W studium na temat „Holocaustu” amerykańsko-żydowski, Steven Koblik, ma następujące zdanie na temat szwedzko-żydowskiego czasopisma „Judisk Krönika” (Żydowska Kronika) wydanego w Sztokholmie:
„Jednym z ośrodków aktywności żydowskiej [w Szwecji] były grupy prosyjonistyczne. Posiadali dziennik, Judisk Krönika, założony w 1932 r., który publicznie próbował zmienić oficjalną politykę Szwecji i wpłynąć na większą szwedzką społeczność. Czasopismo wypracowało bliskie kontakty w Europie Wschodniej, szczególnie w Polsce i dostarczyło jedne z najlepszych informacji na temat zasięgu tzw. Ostatecznego Rozwiązania, które można znaleźć w każdej zachodniej publikacji. Czasopismo stało się również źródłem informacji dla innych publikacji nieżydowskich.” [91]

Podczas wojny, to dobrze poinformowane czasopismo zawierało wiele wiadomości, które ścierają się gwałtownie z utrwalonym historycznym obrazem „Holokaustu.”

W numerze z września 1942 roku czytamy:
„Żydowskie dzieci w wieku powyżej 14 lat są deportowane również z Trzeciej Rzeszy, głównie na Ukrainę, gdzie są rozlokowane do pracy w czasie żniw. Dzieci są informowane o ich deportacji zaledwie kilka godzin wcześniej i mogą zabierać ze sobą tylko niezbędnie rzeczy.” [92]

Żadne transporty niemieckich Żydów na Ukrainę nie są znane w oficjalnym nurcie historiografii, co nieuchronnie prowadzi do wniosku, że jeśli powyższe informacje są poprawne, to dzieci te dotarły do celu przez jeden z „obozów śmierci.”

W wydaniu z następnego miesiąca Judisk Krönika poinformowała:
„Duża liczba Żydów, którzy zostali internowani w niemieckich obozach koncentracyjnych, została przetransportowana do Polski, gdzie są oni rozmieszczani w celu osuszenia bagien Pińska. Obóz w Dachau jest teraz pozbawiony Żydów. Większość Żydów z Nadrenii, w tym z Kolonii, została przeniesiona do getta w Rydze.” [93]

O ile miasto Pińsk rzeczywiście należało do Polski w latach 1920-1939, to po podziale Polski przypadło ono Białoruskiej Republice Radzieckiej. Jak się przekonamy, bagna Prypeci i okoliczne miasta, takie jak Pińsk i Bobrujsk, będą się ciągle pojawiać w naszym materiale.

W tym samym numerze (październik 1942) czytamy:
„Transportowi tej olbrzymiej liczby ludzi [z Europy Zachodniej] do Polski towarzyszyło masowe wydalanie Żydów z warszawskiego getta i z innych miejscowości. Ci ludzie zostali deportowani dalej na wschód, a ponieważ byli mniej lub bardziej niezdolni do pracy z powodu głodu i chorób, można sobie wyobrazić, jaki los ich tam czekał.” [94]

Według historyków Holokaustu deportowani Żydzi z warszawskiego getta masowo ginęli w Treblince, a nie byli „deportowani dalej na wschód”. Od czasu, gdy polsko-żydowska prasa podziemna donosiła od sierpnia 1942 r., że Treblinka była „obozem śmierci”, w którym wszyscy przybywający Żydzi byli parowani lub truci gazem o opóźnionym działaniu, ta informacja może oznaczać jedynie, że „wiadomości” o „prawdzie” o Treblince nie dotarły jeszcze do dobrze poinformowanego dziennika Szwedzko-Żydowskiego (co wydaje się nieprawdopodobne) lub, że jego pisarze nie wierzyli w opowieści o dzikich okrucieństwach i dysponowali bardziej wiarygodnymi informacjami.

Wreszcie w numerze z maja/czerwca 1944 roku czytamy:
„Pewne rzadkie informacje zaczynają przenikać o losie tych Żydów, którzy zostali deportowani z Europy Zachodniej do Europy Wschodniej. Zgodnie z komunikatem z Litwy tysiące Żydów z Holandii, Belgii i północnej Francji zostało deportowanych do Kowna, gdzie wielu zostało zastrzelonych w twierdzy miasta. W Wilnie także wielu Żydów z Europy Zachodniej zostało straconych. Około 20 000 Żydów z Europy Zachodniej wciąż znajduje się w getcie miasta. Niemcy codziennie zabijają ich setki, a Gestapo zestawia listy kolejnych ofiar. Wielu Żydom udało się uciec z różnych gett i dołączyć do grup partyzanckich, a dziś jest wielu Żydów z Europy Zachodniej, którzy walczą razem z litewskimi partyzantami.” [95]

Podczas gdy Judisk Krönika informowała o masowych mordach na Majdanku i w Auschwitz w listopadzie 1943 r. [96] oraz o „komorach śmierci” w Treblince (gdzie „wiele tysięcy Żydów zostało zabitych”) we wrześniu 1943 r. [97] oraz w wydaniu maj-czerwiec 1944 r. [98] cytowany powyżej fragment pokazuje, że nadal uważano, że duża liczba Żydów zachodnich, w tym Holendrzy, Belgowie i Francuzi, przebywa na okupowanych wschodnich terytoriach. Jeśli chodzi o twierdzenie, że Niemcy rozstrzelali tysiące zachodnich Żydów w Wilnie w 1944 r., a także podobne roszczenia w innym miejscu, kwestia ewentualnego losu zesłańców na tereny wschodnie zostanie omówiona w końcowej części tego artykułu; wystarczy, aby zaznaczyć, że gdyby Sowieci pod koniec wojny odkryli szczątki setek tysięcy, a nawet milionów deportowanych Żydów zachodnich i polskich w masowych grobach na terytorium okupowanym przez Niemców, łatwo mogliby zrezygnować z jałowych twierdzeń o komorach gazowych i obozach zagłady oraz przedstawić konkretne dowody kryminalistyczne w procesie norymberskim.

Odnosząc się do koncepcji masowych rozstrzeliwań Żydów w Wilnie w 1944 r., warto zauważyć, co historyk Andrew Ezergailis ma do powiedzenia na temat podobnych roszczeń dotyczących Łotwy:

„Niektórzy autorzy wspominają, że tuż przed przeprowadzką, aby wysłać Żydów z powrotem do Niemiec, na Łotwie doszło do masakry. Twierdzenie to należy jednak uznać za „folklor”, ponieważ do tej pory nie pojawiły się żadne informacje archiwalne, które potwierdzałyby morderstwa. Na przykład radziecka Komisja Nadzwyczajna nie rejestruje żadnych świeżych miejsc masowych grobów z 1944 r.” [99]

3.1.4. New York Times
15 czerwca 1943 r. New York Times donosił o komunikacie wydanym przez belgijski rząd na uchodźstwie, zgodnie z którym większość belgijskich Żydów została wysłana do obozów koncentracyjnych w Niemczech, Polsce i na okupowanych terytoriach rosyjskich.

3.1.5. Notre Voix
W kwietniu 1944 r. komunistyczny francuski podziemny dziennik Notre Voix napisał swoim czytelnikom:
„Dziękujemy Wam! Wiadomość radiowa, która zachwyci wszystkich Żydów Francji, była transmitowana przez Radio Moskwa. Kto z nas nie ma brata, siostry ani krewnych po deportacji z Paryża? A kto nie odczuje głębokiej radości, kiedy myśli o tym, że 8 000 paryskich Żydów uratowano od śmierci przez wspaniałą Armię Czerwoną! Jeden z nich powiedział Radiu Moskwa, że ​​został ocalony od śmierci, podobnie jak 8 000 innych paryskich Żydów. Wszyscy byli na Ukrainie, kiedy rozpoczęła się ostatnia sowiecka ofensywa, a bandyci z SS chcieli ich zastrzelić, zanim opuścili kraj. Skoro jednak wiedzieli, jaki czeka ich los, a ponieważ dowiedzieli się, że wojska sowieckie są już nie daleko, deportowani Żydzi postanowili uciec. Natychmiast zostali powitani przez Armię Czerwoną i obecnie wszyscy są w Związku Radzieckim. Bohaterska Armia Czerwona po raz kolejny pozyskała sobie wdzięczność społeczności żydowskiej we Francji.” [100]

Choć można argumentować, że zarówno francuscy komuniści, jak i Radio Moskwa mogą być podejrzewani o szerzenie propagandy, trudno jest dostrzec, w jaki sposób obecność francuskich Żydów na Ukrainie mogła się poddać propagandzie, zwłaszcza że Związek Radziecki był w tym samym czasie w okresie rozpowszechniania propagandy o niemieckich „obozach zagłady.”

3.2. Inne pośrednie źródła

3.2.1. E.M. Kulischer
W 1943 r. Żyd, profesor demografii i członek Międzynarodowego Biura Pracy w Montrealu w Kanadzie Eugene M. Kulischer opublikował  pracę zatytułowaną „Przesiedlenie ludności w Europie”. Kulischerowi towarzyszyły w jego badaniu nie mniej niż 24 instytucje, w tym także żydowskie, które z kolei miały gęstą sieć kanałów informacyjnych w różnych krajach europejskich. Jeden rozdział „Wypędzenie i deportacja Żydów” zawiera wiele informacji interesujących dla badaczy rewizjonistycznych; tutaj będę się zajmował jedynie przytaczaniem fragmentów interesujących nasz temat:

„Ten wymuszony transfer [Żydów] przybrał następujące formy: […] Wypędzenie z obszaru, który ma być „oczyszczony z Żydów” i deportacja do specjalnego regionu (np. Rezerwat lubelski), miasto lub miejscowość lub część takiego regionu, miasta lub miejscowości. Od 1940 r. jest to powszechna praktyka stosowana w usuwaniu Żydów z różnych kontrolowanych przez Niemcy terytoriów i deportacji ich do Generalnego Gubernatorstwa, lub ostatnio do okupowanej części Związku Radzieckiego.” [101]

Wzmianka o transporcie na „okupowany obszar Związku Radzieckiego” mogłaby być prawdopodobnie odniesieniem do deportacji Żydów niemieckich, austriackich i czeskich bezpośrednio do państw bałtyckich i Białorusi w latach 1941-1942, ale poniższe fragmenty są bardziej szczegółowe:

„Niektórzy Żydzi z Belgii zostali wysłani do sąsiedniej części Europy Zachodniej w celu przymusowej pracy, ale ogólnie rzecz biorąc, tendencją było usuwanie Żydów na wschód. Wielu zachodnioeuropejskich Żydów zostało wysłanych do kopalni na Śląsku. Ogromna większość została wysłana do Generalnego Gubernatorstwa i, w coraz większej liczbie, do obszaru wschodniego, to znaczy do terytoriów, które były pod kontrolą sowiecką od września 1939 r. i do innych okupowanych obszarów Związku Radzieckiego.” [102]

W tym miejscu należy pamiętać, że liczba Żydów niemieckich, austriackich i czeskich deportowanych bezpośrednio na wschód nie wzrosła w 1942 r., zgodnie z zachowaną dokumentacją, ale była raczej niewielkim, lecz stałym strumieniem, a ostatni znany taki transport z Wiednia wyruszył 28 listopada 1942 r. [103] Dlatego Kulisher nie ma sensu mówić o „rosnącej liczbie” w 1943 r., o ile nie dowiedział się o innych, de facto rosnących, transportach Żydów na okupowane wschodnie terytoria. Dalej o Kulischer to pisze:
„… ogólnie rzecz biorąc, deportacja na wschód jest dla Żydów odpowiednikiem rekrutacji do pracy w Rzeszy, której podlega reszta populacji kontrolowanej przez Niemców Europy, a ich usuwanie dalej i dalej na wschód jest niewątpliwie związane z koniecznością zaspokojenia potrzeb armii z przodu.” [104]

Zwracamy tu uwagę na wyrażenie „dalej i dalej na wschód”. Kierunek transportu „dalej na wschód” jest wyjaśniony w następnym akapicie, który dotyczy deportacji Żydów z warszawskiego getta – co według głównych nurtów historyków spowodowało, że Żydzi zginęli w komorach gazowych w Treblince:
„Od lata 1942 roku getta i obozy pracy na okupowanych przez Niemców terytoriach wschodnich stały się celem deportowanych zarówno z Polski, jak i z Europy Zachodniej i Środkowej; w szczególności odnotowano nowy transfer na dużą skalę z warszawskiego getta. Wielu z deportowanych zostało wysłanych do obozów pracy na froncie rosyjskim; inni do pracy na bagnach Pińska lub do gett w krajach bałtyckich, Białorusi i na Ukrainie. Trudno jest odróżnić, w jakim stopniu zmiany w żydowskiej populacji Generalnego Gubernatorstwa wynikają z deportacji i jak daleko można przypisać „zwykłej” śmiertelności i eksterminacji. Co więcej, liczba Żydów pozostających w Generalnym Gubernatorstwie jest w każdym razie niepewna.” [105]

Kulisher mówi dalej o „setkach tysięcy polskich Żydów deportowanych na wschód z Generalnego Gubernatorstwa” [106].

3.2.2. A. Rei i H. Laretei
August Rei i Heinrich Laretei, którzy wcześniej byli ambasadorami Estonii w Moskwie i Sztokholmie przed sowiecką okupacją tego kraju w 1940 r., zgłosili do szwedzkiego głównego inspektora policji Otto Danielssona w dniu 8 listopada 1944 r.
„Żydzi zostali deportowani z Czechosłowacji i Polski [do Estonii] pod pretekstem, że będą pracować w estońskich fabrykach, ale zostali zastrzeleni. Estońscy patrioci przeprowadzili dochodzenia i odkryli dowody.” [107]

Choć historycy Holocaustu udokumentowali i potwierdzili, że transport z Theresienstadt, przewożący tysiąc Żydów, którzy dotarli do estońskiego Raasiku, odszedł 1 września 1942 r., Główna historiografia nie jest znana z żadnych transportów polskich Żydów do Estonii.

3.2.3. A. Jabłoński
26 sierpnia 1943 r. szwedzki komunistyczny organ Ny Dag opublikował artykuł napisany przez łotewskiego komunistę A. Jabłońskiego zatytułowany „Niemcy na Łotwie”, w którym czytamy:
„W zimie 1941-1942 Niemcy deportowali do Rygi Żydów z Austrii, Czechosłowacji, Francji i innych okupowanych krajów i rozstrzeliwali ich razem z Żydami z Rygi w sosnowym lesie w Čuibe, między stacjami Rumbuli i Salaspils.” [108]

3.3. Świadkowie

3.3.1. Herman Kruk
Urodził się w polskim mieście Płock w 1897 r. w 1920 r. wstąpił do żydowskiego Bundu. Po niemieckim ataku na Warszawę w 1939 r. uciekł do Wilna, gdzie pozostał w 1941 r., kiedy Niemcy zajęli Litwę. W getcie wileńskim Kruk stał się głównym bibliotekarzem i wybitnym członkiem społeczności gettowej. W latach 1941-1944 prowadził obszerny dziennik, który uważał za kronikę zniszczenia wileńskich Żydów. We wrześniu 1943 r. Kruk został przeniesiony z Wilna do obozu pracy Lagedi w Estonii, gdzie podobno został rozstrzelany 18 września 1944 r. Jego pamiętnik zachował przyjaciel, który po wojnie trafił do Izraela. W 1961 roku dziennik ukazał się w oryginalnym jidysz wydany przez żydowską organizację YIVO pod tytułem Hurbn Vilne (The Destruction of Vilna, inne wydania tej samej książki pod tytułem Togbuch fun Vilner Geto, Diary from the Vilna Ghetto). Dziennik ukazał się ostatecznie w wersji angielskiej w 2002 roku. Zawiera liczne wpisy, które są niezwykle interesujące, ponieważ rażąco zaprzeczają ortodoksyjnej historiografii na temat „obozów eksterminacji” i oferują silne poparcie dla hipotezy rewizjonistycznej.

W dzienniku Kruka z dnia 30 stycznia 1942 r. czytamy:
„Dzisiaj przejechał pociąg z Żydami. Żydzi powiedzieli, że są zabrani do pracy z Sosnowca i okolic. Pociąg odjechał w kierunku wschodniego frontu.” [109]

Sosnowiec to miasto na Górnym Śląsku, niedaleko Katowic, które z kolei znajduje się niedaleko Oświęcimia, czyli Auschwitz. Według ortodoksyjnej historiografii pierwszy transport Żydów wysłanych do Auschwitz, który miał być gazowany, miał pochodzić z Górnego Śląska. Historycy Holocaustu nie są jednomyślni, jeśli chodzi o datę tego transportu. Danuta Czech w swoim Kalendarium stwierdza, że ​​konwój przybył z górnośląskiego miasteczka Beuthen w dniu 15 lutego [110]. Źródła, które podaje, nie są współczesnymi dokumentami, ale wypowiedziami SS-manów Rudolfa Hössa i Pery Broada, które w żaden sposób nie wspierają rzekomej daty lub pochodzenia transportu. [111] Z drugiej strony Jean-Claude Pressac datuje rozpoczęcie masowego gazowania w Oświęcimiu (w Krematorium I) na styczeń 1942 r. [112], podobnie jak Ber Mark, który identyfikuje pierwsze domniemane ofiary jako pochodzące z bliżej nieokreślonej lokalizacji na Górnym Śląsku. [113] Biorąc pod uwagę datę i doniesienia o pochodzeniu transportu, którego świadkiem jest Kruk, wydaje się prawdopodobne, że mamy tu do czynienia z obserwacją pierwszych polskich Żydów wysłanych do „zagazowania” w Auschwitz. Historiografia holokaustu nie zna żadnych transportów z Sosnowca do Auschwitz (ani żadnego innego „obozu zagłady”), który miał miejsce wcześniej niż w maju 1942 r. [114], ale powinniśmy tutaj przypomnieć, że jeśli chodzi o wiele, jeśli nie większość deportacji Żydów z Polski, współczesne brakuje dokumentów, a daty i liczby często wynikają tylko ze świadectw świadków.

W krótkiej kronice kowieńskiego getta wpisanej do dziennika w dniu 16 lutego 1942 r. i opisującej wydarzenia, które miały miejsce w tym getcie od końca czerwca 1941 r. do lutego 1942 r., Kruk pisze:
„Jedynym niepokojącym faktem było to, że masy Żydów zostały wwiezione do Kowna z Czech, z Łodzi, Górnego Śląska, Belgii i Niemiec. Slobodka [Vilijampole] Judenrat [w Kownie] obliczyła, że ​​osiedlili tych Żydów w getcie, ale okazało się, że Żydzi zostali przywiezieni do Kowna na zniszczenie.” [115]

Tylko dwa transporty z zachodu do Kowna są znane z głównego nurtu historiografii w omawianym okresie: jeden przewożący nieznaną liczbę niemieckich Żydów z Berlina w dniu 17 listopada 1941 r. i jeden z 995 Żydami z Wiednia  wysłany 23 listopada 1941 r. Szczególne zainteresowanie budzi mowa o Żydach z Łodzi i Górnego Śląska. Jak już wspomniano, pierwszymi Żydami wysłanymi do „zagazowania” w Oświęcimiu są podobno Żydzi z Górnego Śląska, a jak widać powyżej, Kruk w dniu 30 stycznia 1942 r. był świadkiem konwoju Żydów z tej części Polski przechodzących przez Wilno na ich terenie, drogą na front wschodni. Od stycznia 1941 r. rzekomo łódzcy Żydzi byli zagazowani w obozie w Chełmnie.

Wzmianka Kruka o belgijskich Żydach jest trudna do wyjaśnienia, ponieważ pierwsze deportacje z tego kraju podobno miały miejsce w sierpniu 1942 r. Około 8 000 belgijskich Żydów zostało wydalonych do Francji, ale deportacje stamtąd rozpoczęły się dopiero w marcu 1942 r. (Por. Sekcja 2.3.2 i 2.3.3.). Kulisher z drugiej strony stwierdza, że ​​”niektórzy Żydzi, głównie pochodzenia polskiego, zostali przeniesieni z Antwerpii do Łodzi w celu pracy w fabrykach włókienniczych” w zimie 1941-1942. [116] Pod warunkiem, że te informacje są poprawne, niektórzy z nich mogą hipotetycznie dotrzeć do Kovna przez Chełmno. Być może bardziej prawdopodobne jest, że nienazwany informator Kruka popełnił błąd. Kolejna nieprawdziwa informacja z drugiej ręki (biorąc pod uwagę datę) została zanotowana przez Kruka w dniu 12 marca 1942 r.: Judenälteste z getta w Kownie wysłano mu „żółtą łatę od Żyda z Europy Zachodniej” wraz z listem, w którym twierdzi, że pochodzi od jednej z „dużej grupy Żydów z Belgii i Holandii”, którą niedawno sprowadzono do Kowna w celu rozstrzelania, ale „wielu udało się ukryć.’ [117]

12 marca 1942 r. Kruk zapisał w swoim dzienniku:
„W getcie nagle rozeszła się plotka, że ​​2 000 Żydów niemieckich przywieziono na ulicę Subocz [w Wilnie].” [118]

Dwa dni później, 14 marca 1942 r. powrócił do tego tematu:
„Zauważyliśmy już, że 2 000 Żydów niemieckich znajduje się w Domach Miejskich na Subocz. Teraz wiem, że grupa Żydów pochodzi z Austrii, w większości z Wiednia. Do tej pory nie byliśmy w stanie nawiązać z nimi kontaktu.” [119]

Historycy głównego nurtu nie znają takiego transportu austriackich Żydów do Wilna. Deportowani mogli zostać tam wysłani bezpośrednio z Wiednia, ale możliwe jest, że dotarli do Wilna przez getto łódzkie. Od 16 października 1941 r. do 4 listopada tego samego roku deportowano ogółem 5 002 Żydów z Ostmark (Austria) do łódzkiego getta. Według raportu Gestapo z 9 czerwca 1942 r. do tej daty ewakuowano 10 993 z 19 848 Żydów deportowanych do Łodzi z Altreich, Ostmark i Protektoratu (tj.wysłanych na wschód przez Chełmno). [120]

Jeśli chodzi o możliwość transportu na wschód przez „czysty obóz zagłady” w Chełmnie, interesujący jest wpis Kruka z dnia 4 lipca 1942 r. pod hasłem „Przesłanie z Łodzi”:
„Właśnie otrzymałem wiadomość z Łodzi. Dla nas Łódź jest jednym z tych miast, z których nie można uzyskać prawie żadnych informacji. Oczywiście, plotki tam są szalone i dzikie, a według nich już jest pewne, że w Łodzi nie ma Żydów.” [czyli zostali zamordowani]
„Teraz dowiaduję się od dwóch młodych ludzi, którzy w marcu zostali zabrani z łódzkiego getta, że Łódź ma getto. Nie ma strzelaniny, a masowe egzekucje są nieznane. Jedyna rzecz to, że ludzie są zabierani do pracy. Sądzą, że około 10 000 Żydów zostało ostatnio wysłanych z Łodzi. Teraz młodzi ludzie wiedzą, co oznacza być wysłanym do pracy. Są ciągani z miejsca na miejsce; nie wiedzą gdzie są i co robią. Od czasu do czasu grupy są wyciągane i znikają, i zakładają, że zostały zastrzelone …
Obaj młodzi mężczyźni uciekli z takiej grupy, a po tygodniu wędrówki zostali aresztowani w Wilnie [zabrani do Łukiszek] i zostali potem wypuszczeni stamtąd zaledwie dwa dni temu. Tutaj w getcie dostali ubrania i wkrótce zostaną wysłani do pracy w lesie.” [121]

Ortodoksyjna historiografia głosi, że od stycznia 1942 r. wielu Żydów z getta łódzkiego (Litzmannstadt) zostało wysłanych, nie do pracy, ale do zabicia w „obozie zagłady” w Chełmnie. Zgodnie z „Kroniką łódzkiego getta” 10 003 łódzkich Żydów zostało wysłanych na śmierć w styczniu i 7 025 w lutym. [122] We współczesnych dokumentach niemieckich, Żydów ewakuowanych z getta określa się jako „przesiedlonych” (ausgesiedelt), a wpis Kruka do dziennika wyraźnie pokazuje, że to przesiedlenie było realne, a nie kamuflaż masowych zabójstw. Ten wpis do dziennika stanowi zatem silne potwierdzenie hipotezy obozu przejściowego. Jest możliwe, że dwaj łódzcy Żydzi, od których Kruk otrzymał informacje, mieli tylko wiedzę na temat liczby Żydów deportowanych w styczniu, biorąc pod uwagę uderzające podobieństwo pomiędzy liczbami („około 10 000” i 10 003). Fakt, że dwaj młodzi mężczyźni wędrowali tylko przez tydzień z miejsca pracy do Wilna, wskazuje, że przynajmniej część łódzkich Żydów została wysłana na Litwę lub ewentualnie na sąsiednią Białoruś. [123]

Pogląd wyrażony przez Kruka w swoim wpisie z dnia 16 lutego 1942 r., że Żydzi z Łodzi między innymi zostali przywiezieni do Kowna w celu zastrzelenia ich, wydaje się nieco fałszywy w świetle tego, co wybitny Żyd z Kowna Avraham Tory zapisał w swoim dzienniku 14 lipca 1942 r. Tutaj czytamy, że „czterech Żydów z Łodzi” zostało przywiezionych do Szpitala Klinicznego w Kownie w celu przeprowadzenia operacji po „długim pobycie w obozie pracy” [124]. Zwrócimy tu także uwagę, że wielu świadków zgłasza obecność polskich Żydów w krajach bałtyckich. Większość z nich niestety nie określa, skąd w Polsce pochodzili Żydzi, ani kiedy przybyli na okupowane tereny wschodnie. Jeanette Wolf, niemiecka Żydówka deportowana do Rygi, pisze w swoich wspomnieniach o polskich Żydach internowanych w obozie Strasdenhof koło Rygi [125]. Niemiecki Żyd Josef Katz wielokrotnie wspomina o obecności polskich Żydów w getcie w Rydze i Obozie Koncentracyjnym Kaiserwald (w tym samym mieście), w tym „Szmuel, Żyd z Łodzi.” [126] W jednej z niedatowanych notatek Kruk po jego deportacji do Estonii, która zdaje się odnosić do grudnia 1943 r., czytamy, że starszy obozowy z obozu w Narwie (prawdopodobnie w podobozie Vaivara Narva-Ost) był „galicyjskim Żydem Zielerem.” [127] Zachowane karty akt z estońskiego obozu Klooga pokazują, że co najmniej 14 więźniów było Żydami z Warszawy. [128] Donoszono również, że mniejsza grupa polskich Żydów pracowała przy kremowaniu zwłok straconych więźniów politycznych w pobliżu estońskiego obozu Tartu w listopadzie 1943 r. [129]

Wpis Kruka z 16 kwietnia 1943 r. jest niezwykle interesujący:
„Dowiaduję się, że przez ostatnie dwa tygodnie zatrzymano dwa pociągi w Wilnie, każdy z 25 wagonami z rzeczami, najwyraźniej od holenderskich Żydów. […] Dzisiaj krąży plotka, że w Vievis [Jewie] jest około 19 000 holenderskich Żydów.” [130]

Vievis (polska pisownia Jewie) to małe miasteczko położone pomiędzy Kownem a Wilnem z bezpośrednim dostępem do linii kolejowej biegnącej pomiędzy tymi dwoma miastami (patrz il. 1). W litewskiej rozprawie doktorskiej, która jest częściowo dostępna w angielskim tłumaczeniu on-line, historyk Neringa Latvyte-Gustaitiene podaje opis obozów znajdujących się w Jewie, które opierają się niemal wyłącznie na powojennych zeznaniach:

„Już w 1942 r. istniały dwa obozy pracy w Jewie, jeden dla sowieckich jeńców wojennych, a drugi dla Żydów. Oba były nadzorowane przez niemiecką jednostkę wojskową, pod dowództwem oficera o nazwisku Deling. 232 Większość Żydów zajmowała się głównie budową autostrady. […] W maju 1942 r. w obozie było 700 Żydów. Przepływ ludzi był intensywny: duże grupy często usuwano, aby je zamordować, a inne przybywały, aby je zastąpić. Pracowali tam więźniowie z gett wileńskich i kowieńskich. […] Reżim w obozie pracy w Jevis był bardzo ciężki. Opuszczenie obozu było surowo zabronione. Obóz był ogrodzony drutem kolczastym i strzeżony przez uzbrojony personel. Dzień roboczy rozpoczął się o 5:30; apel był o 6:00 rano. Jedzenie było złe. […] W połowie 1943 r. obóz pracy w Vievis znalazł się pod nadzorem komisarza miejskiego Wilna, który był znany z okrucieństwa. […] Więźniowie nadal budowali autostradę. Odżywianie się nie poprawiło: „Często można było zobaczyć Żydów powracających z pracy, trzymając się nawzajem, aby nie upaść.” Dzielnice mieszkalne były niezdrowe, a nawet zagrożone utratą życia. Ludzie spali na czteropiętrowych kojach z połączonych ze sobą desek. Wkładali trochę słomy na deski, jeśli mogli dostać jakąkolwiek. Selekcje w obozie trwały nadal, a grupy Żydów były wprowadzane w celu zastąpienia innych. Chorzy byli najczęściej przenoszeni do gett wileńskich lub kowieńskich. Z tych gett obóz otrzymał pomoc – ubrania, buty i inne rzeczy. Chociaż reżim wewnętrzny nie zmienił się znacząco, coraz częściej dochodziło do konfrontacji między Żydami a strażą obozową. […] We wrześniu duża grupa Żydów przybyła do obozu Vievis. Wybór osób do pracy zaczął się natychmiast. Dzena wybrała zdolnych do życia Żydów i tych, którzy mieli złoto, aby pozostali w obozie. Większa część, w tym osoby starsze i dzieci, została przewieziona do Paneriai [tj. domniemany masowy ośrodek rozstrzeliwań w Ponarach]. […] Zbudowano 45-kilometrową linię kolejową wąskotorową z Vievis do Paneriai, która przetransportowała Żydów na miejsce ich śmierci. […] Obóz pracy w Jewiewie został zlikwidowany w grudniu 1943 r. Wszyscy jego pracownicy zostali zamordowani w Paneriai.” [131]

Wydaje się, że z powyższych informacji wynika, że ​​istniał obóz żydowski w Jewie od początku 1942 r. do grudnia 1943 r. Więźniowie z obozu w Jewie trafiali do gett w Wilnie lub Kownie – szczegół ten nie zgadza się z twierdzeniem, że Żydów z tego samego obozu rozstrzelano w dużej liczbie w Ponarach – potwierdza dziennik z Kovno Ghetto z Avrahama Tory. W swoim wpisie z 2 lipca 1943 r. Tory pisze:

„Yellin, przedstawiciel obozu w Jewie, przybył tu dzisiaj. Przychodzi do getta [w Kownie] raz na dwa lub trzy tygodnie, aby zebrać drewniane buty, bieliznę i inne artykuły z naszego działu pomocy społecznej. Warunki w obozie pracy w Jewie są ostrzejsze niż w getcie. Warunki mieszkaniowe zagrażają zdrowiu i życiu więźniów, reżim jest surowy, a praca jest wyczerpująca. Obóz pracy w Jewie jest pod nadzorem wojewody wileńskiego, który jest bardzo okrutnym człowiekiem. Około czterech tygodni temu pracownicy obozu obawiali się, że wszyscy więźniowie zostaną unicestweni po tym, jak dwóch żydowskich młodych odmówiło posłuszeństwa rozkazom strażników obozowych. Raz na jakiś czas pacjenci z obozu Vievis są przyjmowani do szpitala w Getcie. Również więźniowie obozu często przychodzą tu z prośbą o pomoc w sprawie jakiegoś problemu. My, z naszej strony, udzielamy im wszelkiej możliwej pomocy.” [132]

W zbiorach zeznań „ocalonych z Holokaustu” z 2007 roku przeczytaliśmy następującą relację dotyczącą „Marii”, Żydówki z getta wileńskiego:

„Kiedy zobaczyli, że zbliżają się ostatnie dni getta [getto zostało zlikwidowane 23 września 1943 r.] Adamowi [bratu Marii] udało się przenieść do obozu Zezmarai, pracując dla niemieckiej organizacji inżynieryjnej TODT. Pracował tam jako lekarz obozowy, a Maria pozostała w getcie [Wilno]. Tuż przed wielką akcją jej brat przybył z przyjaznymi członkami organizacji TODT i uratował ją. Była teraz w obozie w Jewie. Po miesiącu przeniesiono ją do Milejgany, a stamtąd do obozu Zezmarai.” [133]

Zapis ten sugeruje, że obóz w Jewie funkcjonował nie tylko jako obóz pracy, ale także jako obóz przejściowy, z którego więźniowie żydowscy trafiali do innych obozów.
Pomysł, że ktoś złożyłby tak dziwne stwierdzenie, że 19 000 Holendrów przybyło do małego Vievis [Jewie], nie wchodzi w rachubę. Z jakiego powodu ktoś by to wymyślił lub, jeśli o to chodzi, w jaki sposób mogło powstać takie błędne przekonanie? Ale skąd pochodzili ci Żydzi?

Listy transportowe pokazują, że od 2 marca do 6 kwietnia 1943 r. sześć transportów z łącznie 7 699 holenderskimi Żydami opuściło Westerbork dla „obozu zagłady” w Sobiborze. [134] Czy osoba stojąca za plotką Vievis była może błędnie poinformowana o liczbie holenderskich deportowanych? Być może tak jest, ale jest też możliwe, że Jewie w tym czasie deportowało holenderskich Żydów na wschód nie tylko przez Sobibór, ale także przez Auschwitz. W okresie od 17 lipca 1942 r. do 25 lutego 1943 r. 42 533 holenderskich Żydów zostało wysłanych do Auschwitz; 30,413 zostało „zagazowanych po przybyciu”, tj. zostało przetransportowane gdzie indziej. [135] Jeśli część z nich została wysłana do Vievis [Jewie], możliwe jest, że w tym mieście rzeczywiście było 19 000 holenderskich Żydów 16 kwietnia 1943 r.
Później tego samego dnia, w którym donosił o pogłosce o holenderskich Żydach w Jewie (16 kwietnia 1943 r.), Kruk napisał w rubryce „Jeszcze raz o holenderskich Żydach”:
„Właśnie udało mi się uzyskać „żydowski znak” od holenderskiego Żyda i kopię rozkazu Reichskommissar dla okupowanych Niderlandów na temat żydowskiej własności (w załączeniu).” [136]

Redaktor dziennika informuje nas, że „Brakuje zamówienia.” Ten wpis pokazuje nam, że Kruk miał powody, aby wierzyć plotce o Jewie, ponieważ on sam miał w posiadaniu przedmioty należące do jednego lub więcej holenderskich Żydów wywiezionych na Wschód. Przez „żydowski znak” rozumie się bez wątpienia żółty materiał Gwiazdę Dawida, przymusowo noszony przez zachodnich Żydów. W Holandii emblematy te nosiły napis Jood.

19 kwietnia 1943 r. Kruk napisał:
„Europa zostanie oczyszczona z Żydów. Żydzi warszawiacy są zabierani na śmierć w Małkini, pod Lwowem lub koło Zamościa. Żydzi z Europy Zachodniej są zabierani na wschód, a ich wędrówka trwa.” [137]

W swoich poprzednich wpisach Kruk wielokrotnie powtarza twierdzenia, że ​​warszawscy Żydzi zostali zabici w pobliżu polskiego miasta Małkini. W dniu 5 września 1942 r. Kruk napisał, że „Żydzi są zabierani do Małkini, a tam, tam … są zatrute gazem.” [138]

30 września 1942 r. zauważył, że masowe morderstwa „miały się odbyć gdzieś w pobliżu Małkini. Ludzie są zmuszeni zostawić ubrania w pociągach. Stąd są doprowadzani do podziemnych rowów i nie wracają. Jak to jest zrobione, wciąż pozostaje tajemnicą.” [139]

Do 27 października pogłoski stały się bardziej szczegółowe:” Żydzi stamtąd [Warszawa] zostali wzięci, jak wspomniano, do Bełza (koło Lwowa) i do lasu wokół Malkinia. Tam Żydzi są umieszczani w specjalnych podziemnych wejściach, zatrute i spalone.” [140]

30 października Kruk ponownie napisał o pogłoskach, tym razem podając  źródło, numer nr. 6 polskiej podziemnej gazety „Niepodległość”. Kruk podsumowuje: „Niektórzy zostali przewiezieni pociągami do Treblinki koło Małkini, wiele z nich przekazano do Bełza (w powiecie lwowskim), gdzie zostali zatruci masowo gazem lub zabici prądem elektrycznym w dawnej fabryce mydła.” [141]

Wreszcie, do 6 maja 1943 r., pogłoski rzeczywiście urosły:
„Treblinka. Tak nazywa się to miejsce w pobliżu Małkini, gdzie giną Żydzi z Warszawy, Białegostoku i Grodna. Tutaj, jak już powiedziałem, pociągi  podjeżdżają i każdy musi się rozebrać, aby udać się do lasu, gdzie prawdopodobnie istnieje zakład dezynfekcji. Każdy, kto zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje i nie chce się rozebrać, zostaje przekazany grupie żydowskiej policji, która wrzuca opornych do ognia; musisz się rozebrać i zostać wciągniętym, bez względu na to, gdzie. […] Ofiary są pędzone do zakładu dezynfekcji. Od wewnątrz powietrze jest wysysane przez maszynę, aż ludzie umrą. Ciała następnie rozrywają się pod ciśnieniem powietrza i są automatycznie wrzucane do tzw. Krematorium, które spala ciała do węgla. Opowiadający [nienazwani] mówią, że popioły są rozrzucane na polach całego obszaru. Najwyraźniej popioły ze spalonych ludzi.” [142]

Warto zauważyć, że podczas gdy Kruk chętnie informował o rozpowszechnionych w polskich podziemnych publikacjach pogłoskach, że Żydzi z Warszawy, Białegostoku i Grodna zostali zabici masowo w Treblince i Bełżcu (co jest tu mylone z innym miejscem, miastem Bełz) – ten drugi obóz znajduje się niedaleko Lwowa i Zamościa – nigdy nie wspomina o domniemanym masowym mordowaniu łódzkich Żydów w Chełmnie (Sobibór i Auschwitz również są mu nieznane). Przyczyna tego jest oczywista: od jego spotkania z dwoma młodymi łódzkimi Żydami 4 lipca 1942 r. zrozumiał, że plotki, według których „nie ma Żydów w Łodzi” były „szalone i dzikie”, ponieważ wiedział od początku: ze źródła z pierwszej ręki, że „masowe egzekucje są nieznane” i że dziesiątki tysięcy Żydów ewakuowanych z Łodzi zostały jedynie „zabrane do pracy”. To pokazuje, że Kruk, choć podatny na czarną propagandę na temat losów warszawskich Żydów – coś zrozumiał w świetle faktu, że większość jego krewnych tam mieszkało – nie dawał wiary zwykłej plotce w przypadku, gdy miał dostęp do wiarygodnego źródła przeciwnego tym pogłoskom.

Notatka Kruka z 19 kwietnia 1943 r., że „Żydzi z Europy Zachodniej są zabierani na wschód, a ich błądzenie dalej” pokazuje, że nie wierzył, że wspomniani Żydzi masowo zagazowywani byli w „obozach zagłady” w Polsce. Powód tego jest również prosty: dlaczego miałby tak wierzyć, gdy dowiedział się, że holenderscy Żydzi zostali zabrani na okupowane wschodnie tereny?

26 kwietnia 1943 r. Kruk napisał więcej o Żydach zachodnich pod tytułem „Gdzie są miliony Żydów Europy?”, sugerując, że przynajmniej część z nich została rozstrzelana na Litwie i Białorusi:

„Wiemy na przykład, że w samej tylko Polsce było ponad 3 miliony Żydów, a teraz – czy można znaleźć nawet pół miliona w byłej Polsce? Jakkolwiek bardzo się staramy, nie możemy osiągnąć takiej liczby. I setki tysięcy Żydów z Rumunii, Bułgarii, Jugosławii i tysiące Żydów z Francji, Belgii, Holandii i Czechosłowacji, którzy przeszli przez Litwę w tysiącach, którzy zostali zastrzeleni w pobliżu Mińska, w Siódmym Forcie Kowna itp .?” [143]

30 kwietnia 1943 r. Kruk wrócił do tematu deportowanych holenderskich Żydów:
„Pisaliśmy już o pakowaniu 130 000 Żydów z Holandii i ich transporcie na Wschód. [144] Wspomnieliśmy również, że ładunki wypełnione towarami od holenderskich Żydów znajdują się na dworcu kolejowym w Wilnie. Teraz kwestia, która to wszystko wyjaśnia – piękne stare meble przywieziono tutaj, do warsztatu naszych stolarzy, aby je naprawić. W szufladach znajdują się holenderskie dokumenty, w tym dokumenty z grudnia 1942 roku, co oznacza, że ​​rzekomo Holendrzy nie zostali zabrani na Wschód przed styczniem lub lutym. Tak więc Żydzi nie wiedzieli, że zostaną wytępieni. Bogaci holenderscy Żydzi przywieźli ze sobą nawet stoły z brydżem, na wszelki wypadek, nie daj Boże, takich rzeczy nie znajdzie się wśród zacofanych Ostjuden [Żydów wschodnioeuropejskich]. Teraz wiadomo, że zostali zamordowani tak jak Żydzi Oszmiańscy [145] i Żydzi ze Święcian. W naszym regionie dziesiątki wagonów są rozproszone, pełne żydowskich śmieci, pozostałości byłego holenderskiego żydostwa.” [146]

Ten fragment usuwa ostatnie wątpliwości dotyczące pochodzenia transportów, ponieważ to głównie Żydzi mówiący językiem jidysz w getcie wileńskim z pewnością byliby w stanie odróżnić holenderskiego od niemieckiego. Daty zapisane na dokumentach znalezionych w szufladach potwierdzają również, że holenderscy Żydzi zostali przywiezieni na Litwę albo w styczniu, albo w lutym 1943 r. przez Oświęcim lub w marcu, lub kwietniu przez Sobibór.
Można by tu argumentować, że pociągi mogły sprowadzić tylko dobytek holenderskich Żydów zamordowanych w Sobiborze, a nie samych Żydów. Taki kontrargument zderza się jednak z głównym nurtem historiografii Sobiboru. Miriam Novitch pisze, że „złoto i biżuterię wysłano bezpośrednio do Kancelarii Führera w Berlinie. Ubrania więźniów, z których żółte gwiazdy i wszystkie znaki wskazujące na ich pochodzenie, zostały usunięte, trafiły do kilku niemieckich instytucji” [147]

Yitzhak Arad cytuje zeznanie Jana Piwonskiego, pracownika kolei na stacji Sobibór:
„Widziałem, jak palono dobra, które nie miały wartości dla Niemców. Pozostałe rzeczy zostały załadowane do wagonów towarowych i wysłane do Niemiec. Takie transporty z przedmiotami i odzieżą odchodziły dwa razy w miesiącu. Kosztowności, złoto i pieniądze zostały zapakowane w żelazną skrzynkę i były wysyłane do Berlina dwa razy w tygodniu.” [148]

Czy można by pomyśleć, że Piwoński przypomniałby sobie, gdyby część łupów z jakiegoś dziwnego powodu NIE została wysłana do Niemiec, ale do krajów bałtyckich! Co więcej, jeśli wagony rzeczywiście wypełnione były skradzionym dobytkiem holenderskich Żydów zamordowanych w Sobiborze, to dlaczego nie tylko były tam potencjalnie obciążające dokumenty pośród przedmiotów, ale także „Gwiezdy Dawida”? Należy jeszcze podkreślić, że ten fragment wskazuje, że tranzytowanym Żydom nie skonfiskowano wszystkich rzeczy w Sobiborze. Na koniec zauważmy, że nigdzie w tym ani w kolejnych wpisach Kruk nie wyjaśnia, skąd wiedział, że holenderscy Żydzi wysłani na Litwę zostali „zamordowani.”

Dalszy wart zainteresowania fragment został napisany przez Kruka 23 czerwca 1943 r .:
„W getcie w Mińsku żyje obecnie od 3 000 do 4 000 Żydów. Obok getta jest inne getto. W pierwszym getcie są rosyjscy Żydzi z Mińska, Słucka, Baranowicza itd. W drugim znajduje się łącznie 1500 Żydów niemieckich i czeskich.” [149]

Kruk znał te informacje od dwóch osób, które niedawno były w Mińsku. Twierdzenie, że 1.500 niemieckich i czeskich Żydów żyło wówczas w drugim getcie, wydaje się sprzeczne z oświadczeniem Mińskiego świadka Hersha Smolara (patrz rozdział 3.3.3.), że ostatni pozostali niemieccy Żydzi w „Hamburg Getto” zostali zamordowani w „gazowych ciężarówkach” na początku 1943 r. [150] Z drugiej strony, Smolar donosi, że nie mniej niż 12 000 Żydów (z czego około 3 200 w ukryciu) nadal mieszkało w getcie w Mińsku w lutym 1943 r. [151]

3.3.2. Hilde Sherman-Zander
Hilde Sherman-Zander, niemiecka Żydówka urodzona w 1923 r., została deportowana z Kolonii do Rygi 10 grudnia 1941 r. W swoich pamiętnikach wspomina o incydencie, który miał miejsce w nieokreśloną datę latem 1942 r .:

„Pewnego ranka w drodze do pracy, kiedy przekraczaliśmy tory kolejowe, znaleźliśmy tam długi pociąg składający się z wagonów bydlęcych. Na torach leżały małe kawałki papieru i tektury, na których napisano: „Pomóż, umieramy z pragnienia” i okrzyki „Wody! Woda!’
Ze szpar, które były odgrodzone drutem kolczastym, widzieliśmy ręce i ramiona. Nagle nieszczęśnicy wyrzucili pierścienie, zegarki i pieniądze w nadziei, że w zamian otrzymają łyk wody. Pośpiesznie maszerowaliśmy po naszej drodze.
Wieczorem w getcie dowiedzieliśmy się, że ubrania z tego transportu dotarły już do getta. Tylko odzież. Również kilka wózków z butelkami dla niemowląt wypełnionymi mlekiem. Nie było śladu po ludziach. Byli holenderskimi Żydami, deportowanymi z Westerboork [poprawne: Westerbork].
Tak trwało to przez całe lato: co drugi dzień do getta przybywały duże ilości ubrań: prześcieradła, buty, artykuły toaletowe. Wszystko zostało wyładowane w ogromnej hali, a następnie sortowane. […] Ani  jedna dusza z tych wszystkich tysięcy nie dotarła do naszego getta. Wiedzieliśmy już dokąd poszli: do Hochwald [tj. Las Bikernieki]. Wszyscy. Bez wyjątku. Wszyscy zostali zastrzeleni i pochowani w zbiorowych grobach.” [152]

Podobnie jak Herman Kruk, Sherman-Zander twierdzi, że holenderscy deportowani zostali rozstrzelani w lasach w pobliżu Rygi, ale to stwierdzenie nie jest oparte na własnych obserwacjach. Jak wspomniano powyżej, deportacja holenderskich Żydów do Auschwitz rozpoczęła się 17 lipca 1942 r., co dobrze pasuje do zeznań Shermana-Zandera.

3.3.3. Hersh Smolar [153]
Hersh Smolar był polskim Żydem urodzonym w 1905 r. W 1939 r. uciekł z rodzinnego miasta Białystok do Mińska na Białorusi, gdzie po inwazji niemieckiej w 1941 r. i budowie getta w Mińsku stał się wybitną postacią w miejscowym żydowskim podziemiu. Od 1942 r. Smolar dowodził grupą żydowskich partyzantów, stacjonujących w lasach i bagnach pod Mińskiem. W swoich wspomnieniach pierwotnie opublikowanych w 1948 r., Smolar przypomina przybycie zachodnich Żydów do Mińska:

„Odkąd zaczęły przybywać transporty Żydów z różnych krajów europejskich na stację kolejową w Mińsku – z Niemiec i Francji, z Polski i Czechosłowacji, z Węgier i Grecji – otrzymywaliśmy od naszego ludu zatrudnionego na stacji fragmenty raportów o Żydach w tych krajach. Słyszeliśmy o różnych metodach stosowanych przez nazistów nie tylko po to, by terroryzować Żydów, ale by uśpić ich czujność przez oszustwo. Wiedzieliśmy na przykład, że zostało to robione poprzez rozpowszechnianie plotek, że transporty jadą do miejsc pracy na wschodzie.” [154]

Niestety, chociaż cytowany tutaj fragment znajduje się w rozdziale opisującym wydarzenia, które miały miejsce latem 1942 roku, Smolar nie wyjaśnia, kiedy te transporty zaczęły przybywać lub do kiedy trwały. Przypominamy tutaj, że pierwsza deportacja Żydów z Grecji miała miejsce w lutym 1943 r., podczas gdy we Francji deportacje rozpoczęły się już w marcu 1942 r.

Wzmiankę o węgierskich Żydach można uznać za wskazującą, że informacje przekazane przez Smolara są niewiarygodne, z powodów wymienionych powyżej w sekcji 2.2.3. Istnieje jednak całkowicie możliwe wytłumaczenie obecności nominalnie węgierskich Żydów na Białorusi w 1942 r .: w sierpniu 1941 r. 17 000 – 22 000 Żydów mieszkających w dawnej czechosłowackiej prowincji Karpato-Rosja, które zostały włączone do Węgier, byli zgłoszeni jako bezpaństwowcy i deportowani przez władze węgierskie przez rzekę Dnjestr do ukraińskiego regionu Kamieniec Podolski. [155] Historyk Christian Gerlach wspomina dalej, że 2 Armia Węgierska sprowadziła z latem 1942 kilka tysięcy węgierskich „robotniczych Żydów” na Białoruś, którzy byli również zatrudnieni przez Organizację Todt [156]. W swoich krótkich wspomnieniach z 1961 r. berliński Żyd Karl Loewenstein, który 14 listopada 1941 r. został deportowany do Mińska i 13 maja 1942 r. przetransportowany do Theresienstadt (ze względu na wybitną służbę w I wojnie światowej), wspominając, że był w kontakcie z węgierskim Żydem w Mińsku. [157]

3.3.4. Heinz Rosenberg
Niemiecki Żyd Heinz Rosenberg, urodzony w 1921 r., został deportowany z Hamburga do Mińska 8 listopada 1941 r. (Pierwszy bezpośredni transport do tego miasta) [158]. Jego wspomnienia zostały opublikowane w 1985 roku. Kilka dni po przybyciu Rosenberga do Mińska przybył kolejny transport z „około 1000 Żydów z Düsseldorfu” [159]. Jest to zgodne z faktami, ponieważ transport z Mińska wyruszył z Düsseldorfu 10 listopada. W tym czasie członkowie SS mówili Rosenbergowi, że „kolejne 30 do 40 transportów pójdzie w ślady.” [160] To stwierdzenie dobrze pasuje do faktu, że do Mińska dotarło kolejnych 32 bezpośrednich transportów: 4 więcej w listopadzie 1941 r. i kolejne 28 w okresie od maja do listopada 1942 r. (Większość z Wiednia). Rosenberg pisze, że w ciągu następnych kilku tygodni po transporcie z Dusseldorfu przybyło więcej pociągów, z których każdy miał około 1000 osób, tak, że do getta przybyło 7500 Żydów (co wydaje się oznaczać łącznie 7 transportów). Dokumenty pokazują, że transporty do Mińska w listopadzie miały numer 6 i że przewiozły ogółem 5 453 osoby. Rosenberg nieco przeszacowuje liczbę deportowanych, ale w granicach rozsądnego marginesu błędu. Następne transporty po pierwszych dwóch z Hamburga i Düsseldorfu Rosenberg podaje jako „Berlin, Wiedeń, Praga i Bremen / Hamburg.” [161] Dokumenty pokazują (w porządku chronologicznym): Frankfurt nad Menem, Berlin, Brünn i Hamburg. Tutaj Rosenberg jest w błędzie, ale nie jest to tak poważnym błędem, jak mogłoby się wydawać. Brünn (obecnie Brno) było miastem w Protektoracie i nie jest wykluczone, że Rosenberg w swoich wspomnieniach mylił się, że przybył on z Pragi. Wzmianka o Wiedniu i brak wzmianki o Frankfurcie są być może poważniejsze i wskazuje na nieco wadliwą pamięć. Rosenberg ma jednak rację, że ostatni listopadowy transport przybył z Hamburga. Warto tutaj zauważyć, że Karl Loewenstein, który przybył z czwartym transportem (z Berlina), przypomniał w 1961 r., że trzy następujące transporty przybyły w porządku chronologicznym z „Brünn, Bremen i Vienna.” [162] Później w swoich wspomnieniach  Loewenstein wyraźnie wspomina o obecności wiedeńskich Żydów w Mińsku zimą 1941-1942 (i ta część niemieckiego getta została nazwana imieniem tych Żydów) [163], podczas gdy dokumenty pokazują, że pierwszy bezpośredni transport z Wiednia do Mińska odjechał 6 maja 1942 r. Hipotetycznym wyjaśnieniem tego było, że transport z Wiednia do Kowna odjeżdżający 23 listopada 1941 r. został z jakiegoś powodu skierowany do Mińska, lub, że niektórzy Żydzi z transportu kowieńskiego zostali wysłani do Mińska. [164] Jednakże, autor tego artykułu jest świadomy, że nie ma dowodów na poparcie tej hipotezy.

Ta część pamiętników Rosenberga, która nas interesuje, opisuje, jak świadek pracował w lutym-marcu 1942 r., sortując dobytek z przybywających transportów w byłej Operze Mińskiej:

„Codziennie w tym budynku pracował duży kontyngent więźniów getta, sortując skradzione dobra ” wrogów Rzeszy „. Mieliśmy do czynienia z setkami i tysiącami skrzyń, plecaków i toreb z rzeczy około 23 000 Żydów, którzy przybyli do Mińska w 23 transportach, ale nigdy nie zostali wpuszczeni do getta. Zamiast tego zostali zastrzeleni lub zagazowani natychmiast po przybyciu. Tylko od etykiet na skrzyniach nasi ludzie mogli wiedzieć, skąd pochodziły transporty.” [165]

Najwyraźniej Rosenberg „wiedział” o losach tych żydowskich transportów tylko z pogłosek, ponieważ on sam w tym okresie nie był obecny na dworcu ani poza miastem w pobliżu domniemanych miejsc zabijania. Warto w tym kontekście zauważyć uwagę K. Loewensteina, że stacja kolejowa w Mińsku i getto niemieckich Żydów znajdowały się na przeciwległych krańcach miasta. [166]

Zgodnie z oficjalną narracją, żaden pojedynczy bezpośredni transport z zachodu nie dotarł do Mińska przez cały okres od grudnia 1941 r. do maja 1942 r. Ewentualny argument, że sortowane przez Rosenberga bagaże mogły pochodzić od Żydów wysłanych z Theresienstadt do pobliskiego Małego Trosińca, nie trzyma się prawdy, ponieważ pierwszy z tych transportów (w sumie pięć) wyruszył 14 lipca 1942 r. Nie ma też, żadnych raportów o żydowskich transportach przybywających pociągiem do Mińska z innych części Ostlandu lub na Ukrainę w omawianym okresie. Oznacza to, że jeśli Rosenberg ma rację, to 23 nieznane transporty dotarły do Mińska pośrednio z zachodu przez Chełmno lub Oświęcim. Niestety, Rosenberg nie mówi swoim czytelnikom, co on i jego współpracownicy czytają na etykietach tych skrzyń!!

Kiedy porównamy wypowiedź Rosenberga z tym, co współczesne dokumenty mają nam do powiedzenia o Mińsku w omawianym okresie (na początku 1942 r.), dzieje się coś ciekawego. 5 stycznia 1942 r. Stadtkommissar z Mińska, Gauamtsleiter Wilhelm Janetzke wysłał list do ministra ds. Okupowanych ziem wschodnich, Alfreda Rosenberga, w którym poinformował, że właśnie został poinformowany przez SS i policję o zamiarze władz centralnych:

„Sprowadzenia około 50 000 Żydów z Niemiec do Mińska w najbliższych tygodniach i miesiącach.”

Janetzke stanowczo zaprotestował przeciwko planowanym deportacjom, argumentując, że miasto, które zostało ciężko zniszczone przez wojnę, ale wciąż miało 100 000 cywilnych mieszkańców, nie może otrzymać większej liczby transportów i, że w gettach miejskich było już „około 7 000 Żydów z Niemiec” i „W przybliżeniu od 15 000 do 18 000 rosyjskich Żydów.” [167]

W dniu 16 stycznia ekspert ds. Kwestii żydowskich w ministerstwie Rosenberga, Amtsgerichtsrat Wetzel, odpowiedział w liście skierowanym do Reichskommissar Lohse (tj. przełożonego Janetzke):

„Zgodnie z przekazanym mi komunikatem Centrali Bezpieczeństwa Rzeszy planowano wysłać 25 000 Żydów z Rzeszy do Mińska, którzy mieli tam zostać zakwaterowani w getcie. Spośród nich do Mińska dotarło 7-8 000 Żydów. Reszta, która pozostała w tyle, nie może zostać przeniesiona do Mińska w tym czasie z powodu trudności transportowych. Skoro tylko te trudności zostaną usunięte, należy się liczyć z przybyciem tych Żydów do Mińska.” [168]

6 lutego 1942 r. Generalkommissar Kube napisał list do Lohse, w którym poparł protest Janetzke i wskazał na niemożność przyjęcia dodatkowych 25 000 Żydów. [169]

Jak już wspomniano, żadne transporty żydowskie nie są rejestrowane jako odjeżdżające do Minska w długim okresie od 19 listopada 1941 r. do 6 maja 1942 r., kiedy to odjechał pierwszy znany transport z Wiednia. Czy naprawdę trwało tak długo usuwanie wspomnianych trudności w transporcie? A może problem został rozwiązany niedługo po tym, jak odpowiedź Wetzela i deportacja Żydów do Mińska wznowiła się, o czym wspomina Rosenberg?

Jeśli dodamy do siebie zarejestrowaną liczbę Żydów deportowanych bezpośrednio z Rzeszy do Mińska w okresie od 6 maja do 28 listopada 1942 r. (Data ostatniego zarejestrowanego takiego transportu), osiągamy liczbę 25 657 osób. W przypadku jednego z zarejestrowanych transportów w tym okresie liczba deportowanych Żydów nie jest znana. Transport, o którym mowa, opuścił Kolonię w dniu 22 lipca 1942 r. i posiadał kod Da-219. Ponieważ praktycznie wszystkie inne bezpośrednie transporty z Rzeszy do Ostland miały po około 1000 osób, uzasadnione jest przyjęcie tej średniej także dla Da-219. W związku z tym około 26 656 Żydów Rzeszy zostało wysłanych do Mińska w wyżej wymienionym okresie w 28 transportach. Jeśli dodamy do tego 23 000 przyjazdów w lutym-marcu żądanych przez Rosenberga, otrzymamy liczbę 49.657, czyli prawie dokładnie liczbę żydowskich deportowanych (50 000), którą władze SS i policji na początku stycznia 1942 r. nakazały Janetzke sprowadzić do Mińska „w najbliższych tygodniach i miesiącach”. Czy harmonogram deportacji został wznowiony w lutym, a następnie rozciągnięty na cały 1942 rok, aby ułatwić lokalnej administracji znalezienie zakwaterowania dla przybyłych?

3.3.5. Friedrich Jeckeln
Podczas przesłuchania przeprowadzonego 14 grudnia 1945 r. w sowieckim areszcie, były wyższy przywódca SS i policji Ostlandu, Friedrich Jeckeln, wydał następujące oświadczenie dotyczące łotewskiego „obozu śmierci” Salaspils:

„P: Z jakich krajów wywodzili się Żydzi w Salaspils?

O: Żydzi zostali przywiezieni z Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Czechosłowacji i innych krajów okupowanych do obozu Salaspils. Dokładne zliczenie Żydów w obozie Salaspils byłoby trudne. […] Pierwsze żydowskie konwoje przybyły do ​​Salaspils w listopadzie 1941 r. wtedy, w pierwszej połowie 1942 r., konwoje przybywały w regularnych odstępach czasu. Uważam, że w listopadzie 1941 r. przybyło nie więcej niż trzy konwoje, ale w ciągu następnych siedmiu miesięcy, od grudnia 1941 r. do czerwca 1942 r., przybywało każdego miesiąca od ośmiu do dwunastu konwojów. W sumie w ciągu ośmiu miesięcy do obozu przybyło nie mniej niż pięćdziesiąt pięć i nie więcej niż osiemdziesiąt siedem żydowskich konwojów. Biorąc pod uwagę, że każdy konwój przewoził tysiąc ludzi, w sumie to od 55 000 do 87 000 Żydów eksterminowanych w obozie Salaspils.” [170]

Należy tu zauważyć, że podczas gdy w 2004 r. Rosja twierdziła, że ​​w Salaspils zginęło 101 000 „obywateli radzieckich”, a sowiecka encyklopedia w 1970 r. podała liczbę ofiar na co najmniej 53 700, [171] obecna historiografia szacuje liczbę ofiar śmiertelnych tylko na kilka tysięcy. [172] Wrócimy do kwestii Salaspils w dalszej części tego artykułu.

3.3.6. William W. Mishell
Mishell, urodzony jako Mishelski w 1918 r., był litewskim Żydem, który w czasie wojny mieszkał w getcie w Kownie. W swoich wspomnieniach z 1988 roku pisze o jednym lub kilku transportach francuskich Żydów do Kowna w lecie 1942 roku:

„Niewiele osób z Wiednia miało szansę ochłodzić się, gdy pewnego ranka nowy transport Żydów został przywieziony do Kowna na eksterminację. […] Nikt nie był do końca pewien, ale wydawało się, że ta grupa pochodzi z Francji. […] Kilka kolejnych transportów pojawiło się krótko po sobie, a potem przestali, jak długo nie wiedzieliśmy.” [173]

Historiografia głównego nurtu zna tylko jeden transport wiedeńskich (lub innych austriackich) Żydów do Kowna, który odbył się 23 listopada 1941 r. Niejednoznaczność dotycząca narodowości „francuskich” deportowanych, a także późna data wspomnień Mishella skłania nas do traktowania tej części dowodu z zeznań jako mającą niewielką wartość.

3.3.7. Lebke Distel (Żyd holenderski)
W swojej książce o litewsko-żydowskiej grupie oporu Abby Kovner, „The Avengers”, Rich Cohen opowiada historię towarzysza Kovnera o imieniu Lebke Distel, który 1 września 1943 r. został deportowany z Wilna do Estonii [174] i różnych obozów w pobliżu Narva-Leningradu teatr frontu wschodniego, aby ponownie połączyć się z Kovnerem i jego grupą w 1945 roku:

„Z Wilna Lebke został wysłany z obozu do następnego obozu, marszem śmierci, zawsze o krok przed Armią Czerwoną. W Kortla Jawa pracował na drogach w bagnistym rejonie. W nocy słyszał artylerię i strzały z karabinów. Wysłano go następnie rzeką Narwą do Suski, gdzie budował niemiecką linię kolejową. Temperatura spadła do dwudziestu pięciu stopni poniżej zera; więźniowie nieśli zmarłych, aby ich policzyć i spalić. Śnieg sięgał mu do pasa w Koromej, gdzie był zamknięty z Żydami z Holandii i Kowna. Następnie ruszył na zachód, do na wpół zapamiętanej odlewni pełnej czerwonych płomieni i kominów. Pracował w sklepie z metalami. Pewnego dnia otworzyły się drzwi i przeszli jego brat, którego Lebke widział ostatnio w Wilnie. Ich matka została wysłana do Oświęcimia lub Ponar, jej dobrą kryjówkę wydał żydowski policjant. Stopy Lebkego były zakrwawione w Tallinie, pokryta śniegiem stolica Estonii, spoczywał spokojnie za drzwiami wagonu towarowego, z Łódzi zabrano go do Stutthof, poza granice Gdańska, do niebiesko-czarnego portu. To było lato. Lebke został ogolony, ubrany i wysłany do Stuttgartu.” [175]

Pośrednie opowiadanie o czyichś doświadczeniach, jak te powyżej, mają naturalnie mniejszą wartość dowodową niż relacja pochodząca bezpośrednio od samego Distela. Wiemy na podstawie umieszczonych w książce „podziękowań”, że Cohen spotkał się i przeprowadził wywiad z Distelem w Yaqim w Izraelu [176], a zatem możemy przyjąć, że powyższy fragment jest oparty na stwierdzeniach od Distela. Jak widać poniżej, opisana sekwencja zdarzeń pasuje do udokumentowanych faktów dotyczących wspomnianych miejsc.

Nazwa „Koromej” nie znajduje się na żadnej mapie Europy Wschodniej. Distel miał jednak na myśli prawdziwe miejsce. Położenie „Koromej” można z całą pewnością zidentyfikować, częściowo dzięki temu, że Distel wspomniał o innych miejscach, częściowo dzięki zeznaniom pewnej Miriam Reich, Żydówki z Kowna, która 26 października 1943 r. została deportowana do „Obozu Kurame” w Estonii. Opisuje swój krótki pobyt w obozie w następujący sposób:

„Nasze prycze były bardzo prymitywne. Brak bieżącej wody. Brak toalety. Jedyne, co mieliśmy, to wychodek i studnia. Zrobiliśmy, co mogliśmy, aby zachować czystość, ale przez większość czasu było zbyt zimno, aby chcieć się rozebrać i wykąpać. Szukanie wszy w szwach naszych ubrań było najczęstszą wieczorną rozrywką. Nie trzeba dodawać, że zapach w pryczach, szczególnie w nocy, był odrażający. Spaliśmy na piętrowych przyczach, jeden nad drugim, spakowani w nasze codzienne ubrania na ciepło. Koce były rzadkie. W środku pomieszczenia znajdował się piec na drewno, który w nocy palił się słabo. […] Budowaliśmy drogi na pustkowiu. Z pewnością te drogi miały zapewnić Niemcom większy dostęp do frontu rosyjskiego. Drzewa musiały zostać oczyszczone, wykopana podstawa drogi i wysypana żwirem, wszystko ręcznie. Nadzorcami byli głównie lokalni Estończycy rekrutowani przez Niemców. Niektórzy byli całkiem przyzwoici; inni byli gorsi od Niemców. Obiad składał się z jakiejś nijakiej kapusty, z kilkoma ziemniakami wrzuconymi i po naszym powrocie na prycze podobnie, z tym że z kromką lub dwoma chleba.” [177]

Dokładne spojrzenie na mapę Estonii (patrz il. 2) ujawni obecność wioski Kuremäe położonej około 20 km na południowy-zachód od miasta Narva. Około 15 km na północny-wschód od Kuremäe znajduje się Vaivara, obóz koncentracyjny, z którego duża liczba Żydów, a także sowieckich jeńców wojennych, trafiła do sieci obozów pracy w północno-wschodniej części Estonii, w tym Klooga, Narva-Ost, Aseri, Kiviõli, Viivikonna, Lagedi, a nawet Kuremäe. [178] Obecność Reicha i innych Żydów z Kowna w „Obozie Kurame” dobrze pasuje do wzmianki o opowiadaniu Lebkego Distela o obecności Żydów z Kowna w „Koromeju”. Niestety, Reich nie wspomina o pochodzeniu innych więźniów obozu.

Encyklopedia obozowa Der Ort des Terrors [179] posiada następujące informacje na temat Kuremäe:
„Podobóz [Außenlager] w Kuremäe, wiosce położonej w północno-wschodniej Estonii […] powstał w październiku 1943 r. pierwszych 150 więźniów przebywało początkowo w budynku dawnej gminy. Brakowało im wszystkiego: jedzenia, wody, latryn, butów i odzieży. […] Niektórzy więźniowie zostali deportowani bezpośrednio z Kowna [Kowno] do Kuremäe, inni zostali przywiezieni z różnych obozów.

Przymusowa praca polegała na budowie kolei wąskotorowej. W listopadzie 1943 r. liczba więźniów wzrosła do 462. Bodmann [lekarz obozowy SS] wspomniał o wysokim odsetku więźniów „całkowicie niezdolnych do pracy”, których jednak należało zredukować [180]. Liczba 33 zarejestrowanych zgonów w listopadzie prawdopodobnie nie była spowodowana przyczynami naturalnymi. W grudniu 1943 r. i styczniu 1944 r. Liczba więźniów została nieznacznie zmniejszona, a Bodmann zarejestrował odpowiednio 10 i 14 zgonów. 437 więźniów z Soski przywieziono do Kuremäe w lutym 1944 r. [181], co podniosło ich łączną liczbę do 850. [182] W dniach 8 i 6 lutego więźniowie na stanowiskach pracy zostali zabici przez ostrzał artylerii radzieckiej.

Kierownikiem obozu był Alfred Engst [183], a pewien Knott był sanitariuszem   [Sanitätsdienstgrad]. Erich Scharfetter był obecny w obozie od lutego do marca 1943 r. jako sanitariusz i dezynfektor. Był niesławny z powodu licznych okrucieństw. […] Scharfetter został skazany na dożywocie w Stade za kilka przypadków morderstwa. [184 …] W marcu 1944 r. Kuremäe zostało zamknięte. Po marszu ewakuacyjnym w strasznych warunkach więźniowie zostali rozesłani do różnych obozów. Kilku świadków wspomina Goldfields jako następną stację.”

Ponieważ „Suski” jest bez wątpienia tym samym obozem co Soski (w okręgu Viru), Lebke Distel najprawdopodobniej przybył do Kuremäe w lutym 1944 r. Miriam Reich z drugiej strony przebywała w Kuremäe tylko „w połowie zimy”, kiedy ona i inni więźniowie wraz z matką zostały wysłane do obozu w Goldfields. [185] Jeśli chodzi o Soski, ta encyklopedia informuje nas, że był to kolejny podobóz w Vaivara, położony w pobliżu jeziora Peipus i rzeki Narva. Więźniowie pracowali przy budowie kolejki wąskotorowej – kolejny szczegół, który potwierdza wiarygodność historii Distela – a także wydobywaniem ropy z łupków [186].

Trasa Lebke Distel jest ponadto potwierdzona przez relację naocznego świadka pewnego Weina Moyshego na temat „Uwięzienie grupy FPO [grupa oporu Abby Kovnera] przy ul. Szpitalnej 6”, która znalazła się wśród niedatowanych notatek Hermana Kruka w Estonii. [187] ] Jedyną zasadniczą różnicą jest to, że deportacja z Wilna odbywa się tutaj 2 sierpnia 1943 r., a nie 1 września. [188] Mosze wspomina wśród deportowanych członków FPO Żyda o nazwisku „Letsid”, którego redaktor dziennika Kruk określa jako „Letsid Distel”. Według relacji Moyshe pociąg dotarł do Vaivary przez Daugavpils, Rygę i Tartu. Z części Vaivara transport kontynuował do Kohtli (bez wątpienia identyczny z „Kortla Java” wspomnianym z relacji Distela) [189], a stamtąd do podobszaru Vaivara Ereda. „1 września” członkowie FPO zostali wysłani do Narwy, a następnie do Soski, gdzie spotkali 250 Żydów „z getta” (przypuszczalnie jest to getto wileńskie). Na „początku lutego 1944 r.” Żydzi z obozu Soski „maszerowali 20 kilometrów do Kuremae, gdzie zostali wpisani do innego żydowskiego obozu”. W marcu Żydzi w tym obozie „maszerowali 60 km w kierunku Goldfilz [Goldfields]”. Część z nich została później wysłana do obozu Klooga.

Relacja Distela jest ważna, ponieważ wskazuje, że holenderscy Żydzi zostali deportowani na teren  państw bałtyckich, nie zostali wysłani tam, aby masowo zostać zabici, ponieważ przynajmniej niektórzy z nich żyli na początku 1944 roku.

3.3.8. Paula Frankel-Zaltzman
W zeznaniach świadka, łotewskiej żydówki i więźniarki z getta w Daugavpils, Pauli Frankel-Zaltzman, pierwotnie opublikowanej w języku jidysz w 1949 roku i obecnie dostępnej online w tłumaczeniu na język angielski, znajdujemy następujące zdanie schowane w opisie likwidacji getta Daugavpils w dniu 25 października 1943:
„Właśnie wtedy zaczęli nas zabierać do Pogulanki, gdzie ziemia jest przemoczona krwią dziesiątków tysięcy żydowskich ofiar z Łotwy, Holandii i innych krajów.” [190]
Transport przewożący świadka nie zatrzymał się w Pogulance, ale poszedł dalej do Rygi. Nie trzeba dodawać, że to krótkie stwierdzenie ma niewielką wartość dowodową, ponieważ Frankel-Zaltzman nie stwierdza, że ​​sama obserwowała jakiś holenderskich Żydów. Niemniej jednak ten odnośnik wskazuje, że traktowała transporty z Niderlandów na Łotwę jako coś powszechnego.

Pogulanka (lub Pagulańska) to nazwa lasu na północny-zachód od Daugawpils (Dvinsk, w niemieckim Dünaburgu) w południowo-wschodniej Łotwie, który rzekomo służył jako miejsce masowych rozstrzeliwań Żydów [191].

3.3.9. Jack Ratz
Urodził się w Rydze w 1927 r. w maju 1943 r. został wysłany do Lenty, obozu pracy około 40 km na północny wschód od Rygi, gdzie pracowało około 500 Żydów [192]:

„Po dwóch miesiącach w Lencie pozostało 400 żydów, wszyscy łotewscy. Po kilku miesiącach przybył nowy transport, ale nowo przybyli nie byli łotewskimi. Byli to Żydzi niemieccy, czechosłowaccy, austriaccy i polscy. Niektórzy z zagranicznych Żydów pochodzili z getta w Rydze; Żydzi polscy przybyli prosto z Polski. Lenta miała teraz mieszaną populację żydowską.” [193]

Należy tu zauważyć, że polscy Żydzi są wyraźnie określeni jako „pochodzący prosto z Polski”, innymi słowy nie byli to polscy żydzi z Białorusi.

Zródłó: https://inconvenienthistory.com/2/2/3111

Tłumaczenie: http://arjanek.neon24.pl/post/142711,w-poszukiwaniu-zagazowanych-zydow

Korekta: Artykuły Aryjskie

Przypisy:

[1] Strictly speaking, the occupied eastern territories were the two Reichskommissariat Ostland and Ukraine. Reichskommissariat Ostland consisted of the four Generalbezirk Estland (Estonia), Lettland (Latvia), Litauen (Lithuania) and Weißruthenien (White Ruthenia), i.e. the occupied western part of Belarus SSR. Two further Reichskommissariat were planned that would encompass Muscovite Russia and the Caucasian region respectively, but those administrative entities were never realized due to the retreat of the German armies. The great areas in west and south-west Russia taken by the German early in the war were not occupied in the same sense that the territories of the two Reichskommissariat were, and were administered by the military command and the SS generals. It seems highly likely, however, that Jews were transported to Russia proper to carry out labor near the front; cf. H. Kruk’s diary entry about Polish Jews from Sosnowiec passing through Vilna in a train heading “in the direction of the eastern front” (Section 3.3.1.).
[2] To give just one example: In a letter sent to eight high-ranking members of the SS administration, among them the head of SS-WVHA, Oswald Pohl, on 5 July 1943, Heinrich Himmler ordered “The Sobibor transit camp [Durchgangslager], located in the Lublin district, (…) to be converted into a concentration camp” (a transformation which eventually did not take place); Nuremberg Document NO-482.
[3] Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, Theses & Dissertations Press, Chicago 2004.
[4] Jürgen Graf, Thomas Kues, Carlo Mattogno, Sobibor: Holocaust Propaganda and Reality, TBR Books 2010.
[5] For a list of the documented transports, see Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 199-201.
[6] The available railway documents shows that, between 8 November 1941 and 28 November 1942, 66 transports with a total of 56,221 Jewish deportees were sent from Altreich, Vienna and the Protectorate to the East (cf. note 5). In an enclosure to “Meldungen aus den besetzten Ostgebieten” no. 10 from 3 July 1942 (RGVA, 500-1-775, p. 233) it is stated that 25 transports carrying 25,103 Jews had been sent to Riga between 17 November 1941 and 6 February 1942. Only 15,114 of these deportees are found in the available railway documentation. Thus the number of directly deported Jews amounted to [56.221 + (25.103–15.114)=] 66,210.
[7] Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, Berg, Oxford / New York 2007, p. 224.
[8] Miroslav Kárný, Konečné řešení. Genocida českých židů v nĕmecké protektorátní politice, Academia, Prague 1991, pp. 115f.
[9] Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, Indiana University Press, Bloomington / Indianapolis 1987, pp. 139-140.
[10] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, 3rd edition, Yale University Press, New Haven / London 2003, vol. II, p. 769.
[11] Ibid., pp. 776-777. It seems somewhat that odd that Germany would bother to scam this money from Slovakia, since the latter nation, as Hilberg puts it, was a “puppet state” (ibid., p. 792) and thus could have been plundered by the Germans in a much less roundabout manner.
[12] Ibid., p. 785.
[13] Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 215.
[14] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., vol. II, p. 781; on p. 785 though Hilberg gives their number as merely 6,000.
[15] This of course also applies to the Jews from Slovakia and elsewhere deported to Auschwitz during 1944.
[16] Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Concentration Camp Stutthof and its Function in National Socialist Jewish Policy, Theses & Dissertations Press, Chicago 2003, p. 24.
[17] In June 1944 the possibility of using Hungarian Jews as workers in the Estonian camps was under consideration. A total of 2,310 men and 240 women were scheduled for deportation, but in the end it appears that only the 500 women arrived in Estonia. They were employed at the Arbeitseinsatzställe Baltöl in north-eastern Estonia. Cf. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945: Reports of the Estonian International Commission for the Investigation of Crimes Against Humanity, Tallinn 2006, p. 724.
[18] Ibid., p. 719.
[19] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., pp. 600-601, 610.
[20] Ibid., p. 615.
[21] Ibid., pp. 628-629.
[22] Ibid., p. 614.
[23] Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198.
[24] Ibid., p. 199.
[25] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 629.
[26] Jules Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 199.
[27] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 629.
[28] Ibid., note 139.
[29] PS-1726, IMT Vol. XXVII, p. 506.
[30] Schelvis writes that according to his own ”rough estimates”, about 1,000 Dutch Jews were transferred upon their arrival at Sobibór to labor camps in the Lublin district; J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 14.
[31] Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, Rowohlt, Reinbek 1989, passim.
[32] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 636.
[33] Ibid., p. 645.
[34] Ibid., p. 650.
[35] Ibid., p. 672.
[36] Ibid., p. 695.
[37] Ibid., p. 699.
[38] Ibid., p. 700.
[39] J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198, 216-218.
[40] Serge Klarsfeld, Le Mémorial de la Déportation des Juifs de France, Beate and Serge Klarsfeld, Paris 1978. This book lacks page numbers. See also Alex Faitelson, Heroism & Bravery in Lithuania 1941-1945, Gefen, Jerusalem 1996, pp. 373-375. A number of inscriptions preserved on the walls of Cell No. 5 in the Kovno Ninth Fort were left by those French Jews. The inscriptions transcribed by Faitelson includes an “S. Kool, jr., Amsterdam”, something which indicates that this transport may have contained a miniscule number of Dutch Jews, most likely individuals that had been arrested in France. Faitelson also writes of Belgian Jews being in the Drancy transport, but provides no evidence for this claim.
[41] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., p. 716, 718, 722-723.
[42] Ibid., pp. 738-739, 742-743, 745.
[43] Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 146.
[44] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., pp. 748-750, 755.
[45] Ibid., p. 794ff.
[46] Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 143.
[47] J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, Berg Publishers, Oxford / New York 2007, p. 226, note 5.
[48] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., p. 805.
[49] Ibid., p. 757.
[50] Ibid., p. 761.
[51] Ibid., pp. 764-765.
[52] This group is sometimes confusingly designated as “Yugoslavian”.
[53] Ibid., p. 725.
[54] R. M. Kempner, Eichmann und Komplizen, Europa Verlag, Zürich/Stuttgart/Vienna 1961, p. 289, 290.
[55] Ibid., p. 290.
[56] Ibid., p. 291, facsimile of the document.
[57] Ibid., p. 292. Nuremberg document NG-3354.
[58] Ibid.
[59] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., pp. 736-737.
[60] Ibid., p. 293.
[61] Cf. http://en.wikipedia.org/wiki/File:Danubemap.jpg
[62] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. II, op.cit., p. 584ff.
[63] Ibid., pp. 589-596.
[64] Cf. ibid, pp. 808-853.
[65] Ibid., pp. 632-634.
[66] Jürgen Graf, Thomas Kues, Carlo Mattogno, Die Akte Sobibor, pp. 105-109, online: http://juergen-graf.vho.org/pdf/graf-kues-mattogno-die-akte-sobibor.pdf
[67] As mentioned above, Jules Schelvis states that approximately 1,000 Dutch Jews were transferred from Sobibór to various labor camps. Witnesses quoted by Schelvis further speak of at least 40 French Jews transferred to Lublin and of 830-880 Belarus Jews transferred to Trawniki; J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 14, 217, 219f.
[68] Cf. the testimony of Treblinka I inmate Israel Cymlich, according to which “transports of workers were brought in frequently from the death camp”; Israel Cymlich & Oskar Strawczynski, Escaping Hell in Treblinka, Yad Vashem, New York/Jerusalem 2007, p. 36.
[69] J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198, 218-220.
[70] These are the most commonly given dates; for a list of alleged dates relating to the camp cf. Ingrid Weckert, “What Was Kulmhof/Chelmno? Questions about a controversial extermination camp”, The Revisionist 1(4) (2003), pp. 400-412. Any Jews deported to the camp in the summer of 1944 would almost certainly not have reached the eastern territories. It is in fact highly dubious that any Jews were deported to Chełmno during 1944, cf. Carlo Mattogno, Il campo di Chełmno tra storia e propaganda, Effepi, Genua 2009.
[71] Cf. Section 3.3.1.
[72] The last “gassing” in Auschwitz “probably” took place on 1 November 1944, according to Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, op.cit., p. 921.
[73] Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 68.
[74] Ibid., p. 172. The Höfle document shows that 0 Jews were deported to the camp during the last two weeks of December 1942, implying that transports ceased during the first half of December or already in November.
[75] J. Schelvis, Sobibór. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 36.
[76] 14 October 1943 is the date of the well-known Sobibór uprising and mass escape, following which the camp was promptly liquidated. It should be pointed out that the last 6 or 8 transports (the number is not known due to lack of documentation) arrived to Sobibór from Ostland in September 1943 and consisted of Russian Jews who were most likely either employed within Sobibór or transferred to Trawniki and other labor camps in the Lublin district. The last transport to Sobibór transited east was almost certainly a convoy from the Netherlands which departed on 20 July 1943 (cf. ibid., p. 198).
[77] Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 81.
[78] Ibid., p. 372.
[79] Raul Hilberg, The Destruction of the European Jews, vol. III, op.cit., p. 938.
[80] Based on the Höfle document we know that a total of 24,733 Jews were transited via Camp Lublin (Majdanek) during 1942, whereof 12,761 during the latter half of December. In the latest official estimate of the Majdanek death toll (from 2005), historian Tomasz Kranz does not claim any “gassings” for the year 1943. If any Jews were transited via Majdanek in 1943, their numbers are likely to have been very small. For more on the Majdanek victim figure, cf. Jürgen Graf, “Zur Revision der Opferzahl von Majdanek”, online: http://aaargh.codoh.com/fran/livres7/JGrevismajda.pdf
[81] American Jewish Yearbook, no. 44 (1942-1943), p. 244f.
[82] American Jewish Yearbook, no. 45 (1943-1944), p. 304.
[83] JTA Bulletin, March 1, 1943. (Note in original).
[84] Ibid., November 1, 1943. (Note in original).
[85] Ibid., July 23, 1943. (Note in original).
[86] Joseph B. Shechtman, “The Transnistria Reservation”, in: Koppel S. Pinson (ed.), Studies on the Epoch of the Jewish Catastrophe, 1933-1945 (YIVO Annual of Jewish Social Science, Vol. VIII), Yiddish Scientific Institute – YIVO, New York 1953, pp. 190-191.
[87] Cf. Elena Makarova et al., Theresienstadt: kultur och barbari / Theresienstadt: Culture and Barbarism, Carlssons Bokförlag, Lund / Stockholm 1995, p. 11. http://www.jewishgen.org/databases/Holocaust/0025_BialystokChildren5Oct1943.htm
[88] Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939-1945, op.cit. Entries for January and February 1943, passim.
[89] http://www.terezinstudies.cz/deu/ITI/database/tr_out_to (Accessed on 1 May 2010).
[90] The webpage http://www.gedenkbuch.halle.de/gbdatensatz.php?num=294 states that a Martha Bratel was brought on Transport Ct to Auschwitz on 29 January 1943, giving as its source a transport list reproduced in Theresienstädter Gedenkbuch – Die Opfer der Judentransporte aus Deutschland nach Theresienstadt 1942-1945 (Prague 2000), p. 709. The author of this article has not been able to verify this source.
[91] Steven Koblik, The Stones Cry Out: Sweden’s Response to the Persecution of the Jews, Holocaust Library, New York 1988, p. 56.
[92] Judisk Krönika, vol. 11, no. 7, September 1942, p. 91.
[93] Judisk Krönika, vol. 11, no. 8, October 1942, p. 123.
[94] Ibid.
[95] Judisk Krönika, vol. 13, no. 5, May/June 1944, p. 68.
[96] Judisk Krönika, vol. 12, no. 9, November 1943, p. 150.
[97] Judisk Krönika, vol. 12, no. 7, September 1943, p. 105.
[98] Judisk Krönika, vol. 13, no. 5, May/June 1944, p. 67.
[99] Andrew Ezergailis, Harold Otto, Gvido Augusts, Nazi/Soviet Disinformation About the Holocaust in Nazi-Occupied Latvia, Latvijas 50 Gadu Okupacijas Muzeja Fonds, Riga 2005, p. 115.
[100] Reproduced in: La presse antiraciste sous l’occupation hitlérienne. Foreword by A. Raisky, Paris 1950, p. 179.
[101] E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, International Labour Office, Montreal 1943, pp. 96-97.
[102] Ibid., p. 107.
[103] Cf. Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 199-201.
[104] E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, op.cit., p. 110.
[105] Ibid., p. 111.
[106] Ibid., p. 113.
[107] Memoranda written by Otto Danielsson on 9 November 1944, attached to a letter from Thulin to SUK on 27 November 1944, Kontrollbyråns korrespondens E4:1, SUK, RA; quoted in Mats Deland, Purgatorium. Sverige och andra världskrigets krigsförbrytare, Atlas, Stockholm 2010, p. 323, 521 (note 1106).
[108] Quoted in Andrew Ezergailis (ed.), Stockholm Documents. The German Occupation of Latvia 1941-1945. What Did America Know?, Historical Institute of Latvia, Riga 2002, p. 472.
[109] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania. Chronicles from the Vilna Ghetto and the Camps, 1939-1944, Yale University Press, New Haven/London 2002, p. 187.
[110] Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau 1939–1945, op.cit., pp. 174f.
[111] Cf. Carlo Mattogno, Auschwitz: Crematorium I and the Alleged Homicidal Gassings, Theses & Dissertations Press, Chicago 2005, pp. 67-68.
[112] J.-C. Pressac, Les crématoires d’Auschwitz. La machinerie du meurtre de masse, CNRS Editions, Paris 1993, p. 38.
[113] Ber Mark, The Scrolls of Auschwitz, Am Oved Publishers, Tel Aviv 1985, p. 4.
[114] Shmuel Spector, Geoffrey Wigoder, The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust, Vol. 3, New York University Press, New York 2001, p. 1221.
[115] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 210.
[116] E.M. Kulischer, The displacement of population in Europe, op.cit., p. 104.
[117] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 231.
[118] Ibid., p. 230.
[119] Ibid., p. 236.
[120] Jüdisches Historisches Institut Warschau (ed.), Faschismus-Getto-Massenmord. Dokumentation über Ausrottung und Widerstand der Juden in Polen während des zweiten Weltkrieges, Röderberg-Verlag, Frankfurt am Main, pp. 285-286.
[121] Ibid., p. 319.
[122] Danuta Dąbrowska, Lucjan Dobroszycki (eds.), Kronika Getta Łódzkiego, Wydawnictwo Łódzkie 1965, vol. I, p. 401, 426.
[123] Vilna is located some 150-160 km from the Polish and (former) German (East Prussian) borders but merely some 30 km from the border to Belarus. One must further keep in mind that Jewish escapees traveling by foot, who had to look out for German soldiers, would not likely have covered a very long distance daily.
[124] Avraham Tory, Surviving the Holocaust. The Kovno Ghetto Diary, Harvard University Press, Cambridge / London 1990, p. 111. In his entry from 17 November 1942 (p. 154) Tory further writes that “The Jewish police [in the Kovno Ghetto] have found two young men, both originally from Poland, who have agreed to carry out the hanging”.
[125] Jeanette Wolf, Mit Bibel und Bebel, Verlag Neue Gesellschaft, Bonn 1980, p. 33. Wolf writes (ibid.) that the camp had about 1,500 inmates.
[126] Josef Katz, One who came back: The diary of a Jewish survivor, Dryad Press, Takoma Park (ML), 2006, p. 65, 108, 129, 156. Katz’ memoirs (not an actual diary, but memoirs in strict chronological order) were written between the early summer of 1945 and the fall of 1946.
[127] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 664.
[128] Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., pp. 724-725.
[129] Ibid., p. 703.
[130] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 518.
[131] Neringa Latvyte-Gustaitiene, “The Genocide of the Jews in the Trakai Region of Lithuania”, online: http://www.jewishgen.org/LITVAK/HTML/OnlineJournals/genocide_of_the_jews.htm
[132] Avraham Tory, Surviving the Holocaust. The Kovno Ghetto Diary, op.cit., p. 407.
[133] Joseph Rebhun, Why Me? Memoirs of Holocaust Survivors, Wildside Press, Rockville (MD) 2007, p. 173.
[134] J. Schelvis, Sobibor. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 204, Table 12.9. A seventh transport departed on 13 April, but is improbable that it could have reached Lithuania by 16 April.
[135] Forty-three transports with Dutch Jews departed for Sobibór between 15 July and 12 December. After a lull in the departures, another nine convoys Dutch Jews were sent to Auschwitz between 11 January and 1 March 1943. Cf. Danuta Czech, Kalendarium der Ereignisse im Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau, op.cit. Schelvis on the other hand gives the total number of Dutch Auschwitz deportees July 1942 – March 1943 as 46,555; J. Schelvis, Sobibor. A History of a Nazi Death Camp, op.cit., p. 198.
[136] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 519.
[137] Ibid.
[138] Ibid., p. 350.
[139] Ibid., p. 370.
[140] Ibid., p. 386.
[141] Ibid., p. 396.
[142] Ibid., p. 530.
[143] Ibid., p. 521.
[144] In his entry from 12 April 1943 Kruk writes under the heading “30,000 fresh victims”: “From the German press, I learn that the Jews must leave 8 of the 11 Dutch provinces. This means about 130,000 fresh victims. No one knows if the Jew will be sent to Eastern Europe to work or to be killed. Now it’s the turn of the Dutch Jews.“ Ibid., p. 515. Since the figure of 130,000 is mentioned again in the entry from 30 April, one may conclude that the figure in the heading is an error.
[145] In his entry from 10 August 1942, Kruk writes under the heading “What happened in Oszmiana?”; “About 40 km from Vilna is the small town of Oszmiana, which was annexed to Lithuania only this spring. Until recently it was quite there. Yesterday a train passed through Vilna with Jews who tossed out about 20 letters to those working in the Vilna railroad station. From the letters, it became clear that the Jews come from Oszmiana and are being taken to work in Vievis, a small town 50 km from Vilna. They write that they don’t know where they are being taken. They were sure this was the end. Some ran away. Altogether, some 400 persons were taken. Some are in… the hospital; some were not taken because they are wounded… That means there was an Aktion, that Oszmiana has already been staked out.”Ibid., p. 344. In the entry from 28 October the same year Kruk reports that 410 sick and old among the remaining 2,300 Jews in the Oszmiana Ghetto were taken away and shot; ibid., pp. 387-388. The following day Kruk noted down contradictory reports that 800 Jews had been shot; ibid., p. 394.
[146] Ibid., p. 525.
[147] Miriam Novitch, Sobibor. Martyrdom and Revolt, Holocaust Library, New York 1980, p. 29. Cf. Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., pp. 109-110.
[148] Ibid., p. 157.
[149] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 570.
[150] Hersh Smolar, The Minsk Ghetto: Soviet-Jewish Partisans Against The Nazis, Holocaust Library, New York 1989, pp. 102-103.
[151] Ibid., p. 108.
[152] Hilde Sherman-Zander, Zwischen Tag und Dunkel. Mädchenjahre im Ghetto, Ullstein, Frankfurt a. M. /Berlin 1984, pp. 60-61.
[153] Other sources, such as Reuben Ainsztain, spells the name of this witness as Hersh Smolyar.
[154] Hersh Smolar, The Minsk Ghetto: Soviet-Jewish Partisans Against The Nazis, op.cit., p. 98.
[155] Gerald Reitlinger, Die Endlösung. Hitlers Versuch der Ausrottung der Juden Europas 1939-1945, Colloquium Verlag, Berlin 1992, pp. 467-468.
[156] Christian Gerlach, Kalkulierte Morde. Die deutsche Wirtschafts- und Vernichtungspolitik in Weißrußland, Hamburger Edition, Hamburg 1999, pp. 761-762.
[157] Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, Bundeszentrale für Heimatsdienst, Bonn 1961. pp. 23-24.
[158] Rosenberg gives the date as 9 November, and describes the train as being boarded 5 o’clock in the morning and departing on 10 o´clock. It does not seem out of the question that the scheduled departure time was pushed forward for whatever reason and that Rosenberg is actually correct about the date; Heinz Rosenberg, Jahre des Schreckens… und ich blieb übrig, daß ich Dir’s ansage, Steidl Verlag, Göttingen 1985, pp. 17-18.
[159] Ibid., p. 27.
[160] Ibid.
[161] Ibid.
[162] Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, op.cit., p. 17
[163] Ibid., p. 20.
[164] It is interesting to note in the light of this hypothesis that, according to orthodox historiography, the Jews from this Vienna transport were shot by an Einsatzkommando at the outskirts of Kaunas; cf. R. Hilberg, The Destruction of the European Jews, op.cit., Vol. I, p. 366.
[165] Heinz Rosenberg, Jahre des Schreckens, op.cit., pp. 37-38.
[166] Karl Loewenstein, Minsk. Im Lager der deutschen Juden, op.cit., p. 16.
[167] GARF, 7445-2-145, pp. 65f.; quoted in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., p. 198. Raul Hilberg, who merely summarizes the contents (The Destruction of the European Jews, op.cit., Vol. I, p. 367), gives as an alternative archival source Occ E 3-37.
[168] GARF, 7445-2-145, p. 68; quoted in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., p. 198.
[169] GARF, 7445-2-145, pp. 72f; summarized in: Jürgen Graf, Carlo Mattogno, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 198-199.
[170] Minutes from Jeckeln’s interrogation on 14 December 1945 (Major Zwetajew, interrogator; Sergeant Suur, interpreter), Historical State Archives, Riga; quoted in Gerald Fleming, Hitler and the Final Solution, University of California Press, Berkeley and Los Angeles 1984, pp. 96-97.
[171] Jukka Rislakki, The case for Latvia: disinformation campaigns against a small nation, Editions Rodopi, Amsterdam / New York 2008, p. 124.
[172] Ibid., p. 123.
[173] William W. Mishell, Kaddish for Kovno. Life and Death in a Lithuanian Ghetto 1941-1945, Chicago Review Press, Chicago 1988, pp. 127-128.
[174] Rich Cohen, The Avengers: A Jewish War Story, Vintage Books, New York 2001, pp. 87-88.
[175] Ibid., p. 196.
[176] Ibid., p. 255.
[177] Memoir: The Holocaust Recalled, http://migs.concordia.ca/memoirs/Reich/Rei_mem.html
[178] Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 722.
[179] Wolfgang Benz, Barbara Distel, Der Ort des Terrors: Geschichte der nationalsozialistischen Konzentrationslager, Vol. 8, Verlag C.H. Beck, Munich 2008, pp. 167-168.
[180] Monatsbericht SS-Lagerarzt, 25.11.1943, in: EAM (Eesti Ajaloomuuseum, Estonian History Museum), D 152/2/40. (Source in original). The reports of the Vaivara SS-Lagerarzt were discovered only in 2002 by Estonian historian Meelis Maripuu; cf. ibid., p. 144, note 4.
[181] The exact date was 3-4 February. 23 sick inmates were evacuated on horseback and 414 on foot. The transport took place under Red Army fire and as a result of the exerting march some inmates died after arriving at the Kuremäe camp. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 729.
[182] A witness named Markus Gordon on the other hand testified that the number of inmates at the Kuremäe camp prior to the transfer from Soski amounted to some 800, not 444 as recorded by Bodman. The author of this article has unfortunately not had the opportunity to directly access Gordon’s account, which is referenced in Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 726.
[183] Other sources state that the Lagerführer was a certain Eugen Einget Wurth; cf. Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 722.
[184] Urteil gegen Scharfetter, 1.2.1980, in: Landgericht Stade, 9 Ks /78-23/78. (Note in original). The Estonian name of the Goldfields camp was Kohtla, not to be confused with the nearby Kohtla-Järve camp.
[185] Memoir: The Holocaust Recalled, op.cit.
[186] Wolfgang Benz, Barbara Distel, Der Ort des Terrors, op.cit., pp. 175-176.
[187] Herman Kruk, The Last Days of the Jerusalem of Lithuania, op.cit., p. 667ff.
[188] Another source states that 1,000 Jews from Vilnius arrived at the Kohtla railway station on 4 September 1943, whereof one half were taken to the Ereda camp and the other half to Vaivara – this would support the dating found in the Distel account; Toomas Hiio et al. (eds.), Estonia 1940-1945, op.cit., p. 731.
[189] Other sources gives the name of this place as “Kohtla-Järve”; cf. Lukáš Přibyl, “Die Geschichte des Theresienstädter Transports ‘Be’ nach Estland”, in Theresienstädter Studien und Dokumente 2001, Institut Theresienstädter Initiative, Prague 2001, p. 164.
[190] http://migs.concordia.ca/memoirs/frankel_zaltzman_paula/frankel_zaltzman_paula_04.htm
[191] The Holocaust in Kraslava, http://www.seligman.org.il/kraslava_holocaust.html
[192] Jack Ratz, Endless Miracles, Shengold Publishers, New York 1998, p. 43.
[193] Ibid., p. 45.

 

Reklamy
Opublikowano Rewizjonizm Holocaustu | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Thomas Kues – Wycinka drzew w Treblince

1. Wprowadzenie. Powszechnie twierdzi się, że niewielki (ok. 14 ha) obóz we wschodniej Polsce, zazwyczaj oznaczony jako Treblinka II, służył jako „czysty obóz zagłady” dla Żydów w okresie od końca lipca 1942 r. do sierpnia 1943 r.

Zarzuca się również, że na terenie obozu gdzieś pomiędzy 700 000 a 900 000 Żydów zginęło od spalin samochodowych w komorach gazowych, a do marca 1943 r. ofiary zostały pochowane w ogromnych masowych grobach. Po tej dacie setki tysięcy pochowanych ciał – co najmniej 713 555 ciał – rzekomo zostały odkopane i spalone wraz z tysiącami „świeżych” ofiar, na kratach kremacyjnych wykonanych z betonowych bloków i torów kolejowych z drewnem używanym jako paliwo. [1]

Wielu rewizjonistycznych historyków, w tym Mark Weber, Andrew Allen, Arnulf Neumaier, Jürgen Graf i Carlo Mattogno, zauważyło, że rzekome kremacje wymagałyby ogromnej ilości drewna opałowego, którego nie można było łatwo uzyskać. Nie istnieje dokumentacja dotycząca transportu drewna do Treblinki, ciężarówkami lub pociągami, ani też naoczni świadkowie takich przewozów. Oznacza to, że drewno opałowe wymagane do jakiejkolwiek kremacji przeprowadzonej w Treblince musiało zostać nabyte z lasów w pobliżu obozu. W poniższym artykule przeanalizuję relację żydowskiego świadka Richarda Glazara o wycince drzew w Treblince i porównam ją z odpowiednimi mapami i zdjęciami lotniczymi, a także z tym, co wiadomo o naturze lasów otaczających byłe obozy i skutecznością drewna w spalaniu na wolnym powietrzu.

2. Świadectwo Richarda Glazara

2.1. Opis drzewostanu Glazara w Treblince w 1943 r.
Opis swoich domniemanych doświadczeń w Treblince II, „Trap with a Green Fence”, został pierwotnie opublikowany przez Richarda Glazara w języku niemieckim w 1992 roku. [2] W tej książce Glazar opisał wycinkę drzew w celu dostarczenia paliwa na kremacje w następujący sposób:

„Wycinka lasów z obwodu obozu to nasze główne zadanie. Ścięte drzewa wciągane są do obozu i rąbane na drewno opałowe. Ponieważ od wiosny do lata nie było transportów, największa koncentracja aktywności w pierwszym obozie przenosi się na tereny za ukraińskimi barakami, do składu drewna. Ci z nas z baraku A pracują tam wraz z innymi jednostkami komanda, którzy wcześniej pracowali w sortowni. Sielskie kopce świeżo ściętego i porąbanego drewna opałowego wyrastają i świecą wśród wysokich sosen, które nie zostały ścięte. Ścieżka biegnie wzdłuż jednej strony składu drewna i prowadzi do głównej bramy drugiego obozu. Choć jest to około siedemdziesięciu metrów, brama jest wyraźnie widoczna z naszego miejsca pracy. Tutaj dostarczamy drewno potrzebne w tej części obozu. Nikomu z tamtego miejsca nie wolno pracować stosownie do rozkazu SS. Głównym zadaniem w drugim obozie wciąż jest wykopywanie i spalanie ciał ze starych transportów.”[3]

2.2. Podział obozu i jego znaczenie
Zanim przejdziemy dalej, należy zwrócić uwagę na pewne domniemane cechy struktury obozu w Treblince. Zgodnie z zeznaniami naocznych świadków Treblinka została podzielona na dwie główne sekcje: „dolny obóz”, w którym deportowani byli przyjmowani i gdzie sortowano ich ubrania, oraz mniejszy „obóz górny”, w skład którego wchodziły budynki komory gazowej, a także masowe groby i „grile” do kremacji zwłok. Dwie sekcje zostały oddzielone zakamuflowanym ogrodzeniem z drutu i ogromnym wałem z piasku. Na ogół żydowscy więźniowie z tych dwóch sekcji obozowych byli oddzieleni od siebie. [4] Richard Glazar był częścią żydowskiego komanda pracy w niższym obozie, a zatem nie był świadkiem rzekomego procesu eksterminacji i spalania jako takiego. W związku z tym nie dostarcza on żadnych informacji na temat budowy lub zużycia paliwa w stosach kremacyjnych.

2.3. Podsumowanie oświadczenia Glazara
Powtórzymy istotne szczegóły zeznania Glazara. Przede wszystkim mówi nam, że zadaniem żydowskich więźniów była „wycinka lasów z obwodu obozu”. Ponieważ drzewa są wycinane wokół obozu, i są „wwożone do obozu”, a nie są tam zabierane ciężarówkami lub innymi pojazdami. Następnie mówi nam, że drzewa, które są identyfikowane jako sosny, są piłowane i rąbane w składzie drewna w dolnym obozie, zanim zostaną wydane przy pobliskiej bramie do „drugiego obozu” (= górny obóz). Oczywiste jest, że nie całe drewno jest zabierane do obozu górnego, ponieważ Glazar pisze, że on i inni robotnicy dostarczali „tyle drewna ile było potrzebne w tamtej części obozu”.

3. Obszary leśne w Treblince 1936-1944.

3.1. Źródła
Co się stanie, jeśli porównamy wypowiedź Glazara ze znanymi nam faktami? Jako źródła porównań wykorzystam: a) szczegółową mapę obszaru sporządzonego w 1936 r., sześć lat przed budową obozu; [5] b) dwa zdjęcia lotnicze z byłego obozu w 1944 r. (15 maja i nieznana data w listopadzie); c) różne zdjęcia terenu z albumu „Kurta Franza” przedstawiające drzewa otaczające obóz w okresie jego funkcjonowania; oraz d) różne zdjęcia terenu obozowego tak jak wyglądają obecnie.

3.2. Obwód obozu
Jako punkt wyjścia do naszego porównania, musimy zaznaczyć granicę obozu Treblinka II na mapie Polski z 1936 roku. Najłatwiej jest to zrobić, konsultując mapę ze zdjęciem lotniczym Luftwaffe obszaru Małkinia-Treblinka, które zostało zrobione 15 maja 1944 r. [6] Na tym zdjęciu teren byłego obozu Treblinka II jest wyraźnie widoczny jako białawe pole, z wyjątkiem północnej części obozu, która nie została zburzona i nadal zawiera pięć lub prawdopodobnie więcej budynków. Szybkie porównanie mapy i zdjęcia ujawnia, że ​​mała nieutwardzona droga lub ścieżka, która przecina boczną linię kolejową na zachód od najbardziej wysuniętej na północ części obozu, jest widoczna w obu, nawet jeśli jest bardziej widoczna w listopadzie 1944 roku na zdjęciu lotniczym. [7] Jako kolejne punkty odniesienia mamy krótką drogę lub ścieżkę prowadzącą prosto na południe-południowy-wschód od otwartego prostokątnego pola na północny wschód od obozu. Jak widać na mapie, ta droga później skręca w kierunku bardziej wschodnim, a kończy w pobliskiej wsi Wólka Okraglik. Możemy również skorzystać z głównej linii kolejowej (widocznej w prawym górnym rogu na zdjęciu lotniczym) oraz bocznej linii kolejowej (biegnącej w kierunku obozu pracy Treblinka I, położonego około 2 km na południe od Treblinki II) w celu ustalenia, gdzie na mapie powinniśmy narysować przyszły obwód obozu. Wynik przedstawiono poniżej na rysunku 1.

Treblinka Air Photo May 15, 1944Ilustracja 1. Zdjęcie lotnicze z 15 maja 1944 r. w porównaniu z mapą z 1936 r. (Pasek skali dla dodanej mapy). Przybliżony przyszły obóz został obrysowany na biało.

3.3. Obszary leśne w granicach przyszłego obozu
Szybki rzut oka na ilustrację 1 pokazuje, że duża część przyszłego obozu była zalesiona w 1936 roku. Na zdjęciach lotniczych z 1944 roku widzimy, że tylko północna i północno-wschodnia część obszaru wciąż pozostaje zalesiona. Oczywiste jest, że większość, jeśli nie wszystkie drzewa – odpowiadające około 6 hektarom – zostały ścięte podczas budowy obozu. Czy drewno z tych drzew można było wykorzystać do kremacji? Wydaje się to mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że rozkaz spalenia zwłok w obozach w Aktion Reinhardt (Bełżec, Sobibór i Treblinka) rzekomo nie został wydany aż do jesieni 1942 r. [8] podczas gdy budowa obozu śmierci w Treblince rozpoczęła się w maju tego samego roku [9] Ścięte drzewa nie zostałyby w ten sposób zarezerwowane dla tego celu. Bardziej prawdopodobne jest, że drewno to zostało użyte do budowy obozu lub wysłane.

3.4. Dowody ścinania drzew w obszarach otaczających obwód.
Patrząc na ilustrację 1, możemy wyciągnąć wniosek, że oprócz drzew ściętych przy budowie obozu obszary leśne w bezpośrednim sąsiedztwie, tj. na północy i północnym-wschodzie obwodu obozu pozostały nienaruszone w 1944 r., ponieważ ich kontury na zdjęciach lotniczych są praktycznie identyczne z tymi zaznaczonymi na mapie z 1936 roku. A co się stało z lasami położonymi dalej od obozu? Patrząc na większą część mapy z 1936 roku (ilustracja 2) widzimy, że na północ od przyszłego obozu znajdują się duże obszary leśne. Jeśli idziemy dalej na północ, teren przekształca się w mieszankę łąk i mokradeł, ze względu na bliskość Bugu. Na południe od obozu znajdują się głównie pola uprawne. Tereny leśne położone w promieniu 2 km od Treblinki II wynoszą łącznie mniej niż 4 kilometry kwadratowe.

Treblinka-Wolka Okraglik area 1936
Ilustracja 2. Obszar Treblinka-Wólka Okraglik w 1936 r.

Na ilustracji 3 widzimy fragment zdjęcia lotniczego z listopada 1944 r. przedstawiającego lasy na północ od zlikwidowanej Treblinki II, ponownie porównane z mapą z 1936 r. strefy zawierające ślady wylesiania są bardzo ograniczone. Można oszacować ich całkowitą powierzchnię do maksymalnie 10 hektarów. Nie ma jednak gwarancji, że części tego wyrębu nie zostały wykonane po likwidacji Treblinki II, tj. pod koniec 1943 r. lub na początku 1944 r.

Treblinka November 1944 v. 1936Ilustracja 3. Po lewej: tereny leśne na północ od byłego obozowiska w listopadzie 1944 r. (Najbardziej wysunięta na północ część byłego obozowiska widoczna jest na dole). Ewentualne wylesione obszary oznaczone są białymi strzałkami. Po prawej: zalesiony obszar pokazany na mapie z 1936 roku.

Argument, że esesmani mogli ponownie zasadzić wycięty las, ukrywając w ten sposób ślady wylesiania, jest nieważny z dwóch powodów. Po pierwsze, zarzuca się jedynie, że sam obóz był zakamuflowany łubinami i sosnami [10]. Po drugie, gdyby nowe drzewa zostały zasadzone od połowy do końca 1943 r., to w 1944 r. nadal byłyby niczym więcej niż sadzonkami, a zatem wylesione obszary nadal byłyby wyraźnie widoczne jako białe lub jasnoszare strefy na zdjęciach lotniczych, a ostatnio obsadzone drzewa wyglądałyby jak małe czarne kropki w najlepszym przypadku. [11]

4. Ilość drewna opałowego potrzebna do kremacji na wolnym powietrzu.

4.1. Charakterystyka lasu w pobliżu Treblinki
Zdjęcia naziemne wykonane obecnie na terenie dawnego obozu Treblinka pokazują lasy głównie jodłowe i sosnowe otaczające łąkę, gdzie niegdyś stał obóz, z mniejszymi ilościami drzew liściastych. [12] Potwierdzają to zdjęcia terenu wykonane przez SS-Untersturmführera Kurta Franza i pokazujące drzewa stojące na obrzeżach obozu. [13]
Żydowski świadek Samuel Willenberg, który pracował w Tarnungskommando (komando kamuflażu), wielokrotnie opisywał drzewa ścięte w pobliskim lesie jako sosny. W jednym z fragmentów opisuje on ciągnięcie do obozu „świeżo wyciętych sosen, każda o długości około 6 metrów”, które miały być użyte jako części ogrodzenia [14].

4.2. Trudność w kremacji na wolnym powietrzu.
Kremowanie ludzkiego ciała przy użyciu drewna opałowego jako paliwa podstawowego nie jest łatwe do wykonania. Inspektor i technik kryminalny Lennart Kjellander ze szwedzkiego Rikskriminalpolisena zamieścił następujący komentarz dotyczący spalania ludzkich zwłok poza piecem kremacyjnym:
„Duże ilości paliwa, kilka metrów sześciennych drewna, są niezbędne do kremacji ciała. (…) Wysokie temperatury i dostęp do dużych ilości suchego drewna jest koniecznością. A to wymaga czasu. Nic nie da się zrobić w ciągu kilku godzin „[15].

Oświadczenie Kjellandera potwierdzają dane, które mamy na temat zużycia tradycyjnego hinduskiego stosu pogrzebowego: zgodnie z nimi od 300 do 600 kg drewna opałowego jest wymagane do kremacji jednego ciała. [16] Te stosy pogrzebowe są bardzo prymitywnymi konstrukcjami, w których zmarłych umieszcza się po prostu na stosie drewna. Jednak nieco bardziej zaawansowana metoda umieszczania rusztu na szczycie stosu, tak jak w „grillu” podobno używanym w Treblince, nie jest o wiele bardziej wydajna pod względem zużycia paliwa, co zobaczymy w następnym akapicie.

4.3. Wymagana ilość drewna opałowego w Treblince
Według obliczeń rewizjonistycznego historyka Carlo Mattogno, pozbawione wody (dessicated) zwłoki o średniej wadze [17] wynoszącej 45 kg wymagają do spopielenia przeciętnie około 160 kg sezonowanego drewna, ponieważ do spalenia 1 kg tkanek zwierzęcych potrzebne jest 3,5 kg paliwa drzewnego (plus 0,1 litra alkoholu etylowego). [18] Liczby te, oparte na własnych eksperymentach Mattogna z tkankami zwierzęcymi, zostały potwierdzone danymi pochodzącymi z kremacji ludzkich zwłok na stosach z użyciem metalowych grilli przeprowadzonych w Indiach [19].

Liczba ofiar Treblinki jest zwykle określana jako 870 000. Jest to liczba podana przez Encyklopedię Holocaustu [20], która także pojawia się najczęściej w przypisach innych opracowań. Aby spopielić tę liczbę ciał, potrzebna jest całkowita ilość (870 000 x 160 =) 139 200 000 kg lub 139 200 ton drewna opałowego. Jak zauważa Mattogno, 50-letni las jodłowy daje około 500 ton drewna na hektar [21], co oznacza, że ​​(139,200 ÷ 500 =) 278,4 ha lasu lub prawie 2,8 km2 musiałoby zostać ścięte, co odpowiada około 75% obszarów leśnych na północ od Treblinki.

4.4. Znaczenie sezonowania drewna
Ważne jest aby pamiętać, że Mattogno dokonuje obliczeń z drewnem sezonowanym, ponieważ ma to kluczowe znaczenie dla oszacowania wartości opałowej (kalorycznej) paliwa. Powinniśmy również przypomnieć stwierdzenie inspektora Kjellandera, że „duże ilości suchego drewna” są wymagane do spalenia zwłok.

Sezonowanie drewna jest zasadniczo procesem suszenia, w którym duży procent wodnej zawartości „zielonego” (tj. świeżego) drewna zmniejsza się o około 10-20%, [22] Odbywa się to albo przez pozostawienie do wyschnięcia na powietrzu w miejscu, w którym jest ułożone w stosy z powietrzem pomiędzy poszczególnymi kawałkami drewna i chronionym przed wilgocią lub przez suszenie w suszarni. Ponieważ suszenie na powietrzu jest bardzo powolne przy zimnej lub wilgotnej pogodzie, zwykle to wymaga pozostawiane go w lecie (stąd „sezonowanie”). Ponieważ trudno jest usunąć wilgoć z całych kloców, drewno jest zwykle piłowane przed pozostawieniem do wyschnięcia [23].

Muszę tu zaznaczyć, że żaden świadek ani żaden historyk nigdy nie twierdził, że Treblinka II posiadała suszarnie i należy powtórzyć fakt, że nie istnieją żadne dowody, czy to dokumentalne czy w zeznaniach, dotyczące transportu drewna opałowego do obozu. Jeśli drzewa ścięte wokół Treblinki były rzeczywiście sezonowane, wówczas stosowano by metodę suszenia na otwartym powietrzu. Według Glazara drzewa były „piłowane i rąbane” i układane w „kopce”. Jednak czy rzeczywiście miałoby to duże znaczenie, gdyby drewno pozostało do wyschnięcia, lub gdyby zostało użyte bezpośrednio po ścięciu? W starym artykule rolniczym możemy przeczytać następujący fragment dotyczący wykorzystania świeżego drewna jako paliwa:

„Drewno sezonowane lub suszone w temperaturze 100 °F (37.7 °C) waży około 1/3 mniej niż drewno zielone. Niektóre gatunki stracą tylko około 25%, inne stracą 50%. Ponieważ Cord (3.62 m3) zielonego drewna waży średnio ponad 1814.3 kg, każdy będzie zawierał jakieś 589.6 kg wody. Zanim drewno może być spalone, to woda musi być usunięta przez odparowanie, dlatego temperatura wody musi zostać podniesiona do temperatury wrzenia. Całe ciepło potrzebne do tego celu jest tracone. Człowiek, który spala „zielone” drewno, traci dokładnie tyle kalorii, lub inaczej mówiąc, tyle swojego drewna, w każdym 3.62 m3 (cord), jaka byłaby wymagana do zagotowania 643 litrów wody. Jednak zwolennik „zielonego” drewna może powiedzieć: nie wszystkie płyny świeżego drewna są wodą. Sok zawiera w roztworze cukier, gumę, skrobię, żywicę itd., wszystkie one są łatwopalne lub ulegają spaleniu. Tak to prawda, ale żadna z tych substancji nie jest tracona, gdy suszone jest świeże drewno, wszystkie pozostają z korzyścią dla paliwa, ale żadna z nich nie spłonie, dopóki nie zostanie uwolniona od wody, która zatrzymuje je w roztworze Tak więc spalanie „zielonego” drewna wiąże się ze stratą.”[24]

Zielone drewno z drzew iglastych – takich jak sosny i jodły, przeważające drzewa w rejonie Treblinki – zazwyczaj zawierają około 55% wody, co jest, ogólnie rzecz biorąc, wyższe niż zawartość wilgoci w twardym drewnie. [25] Czas wymagany do pełnego sezonowania waha się od 1 do 4 lat w zależności od rodzaju i powierzchni przekroju drewna. [26] Suszenie drewna twardego trwa zwykle 6-12 miesięcy, pod warunkiem, że ścięte drzewa są cięte na deski o grubości 2,5 cm. [27] Biorąc pod uwagę wyższą zawartość wilgoci w drewnie iglastym oraz fakt, że drewno opałowe jest zwykle cięte na kawałki o grubości większej niż 2,5 cm, można założyć, że drewno ścięte w Treblince zajęłoby minimum 1 rok sezonowania.

Z drugiej strony Glazar pisze, że oczyszczenie „lasów wokół obwodu obozu” rozpoczęło się w okresie, gdy przybywały ostateczne transporty ze zlikwidowanego getta warszawskiego [28], tj. w kwietniu 1943 r. [29] Według historyka Holokaustu Icchaka Arada wszystkie pochowane zwłoki ekshumowano i poddano kremacji do końca lipca 1943 r. [30] Arad zgadza się, że kremacja w Treblince rozpoczęła się na dobre w kwietniu [31], tak więc drewno mogło być suszone na powietrzu przez maksimum 4 miesiące, co nie odpowiada nawet połowie wymaganego okresu sezonowania. Ponieważ twierdzi się, że rzekomo codziennie poddawano kremacji średnio 7 000 zwłok [32], ścięte drewno musiałoby być używane niemal natychmiast, tak więc kremacja w Treblince rzekomo ponad 800 000 zwłok została „faktycznie” wykonana przy użyciu świeżego drewna jako paliwa. Wynika z tego, że znacznie więcej niż o 2,8 km2 – może 4, a nawet 5 – musiałby zostać zmniejszony obszar lasu, aby wypełnić zapotrzebowanie na paliwo. Obszary leśne na północ od obozu zostałyby całkowicie wytrzebione w momencie wykonania zdjęć lotniczych z 1944 roku.

4.5. Prawdziwa liczba skremowanych ciał.
Ponieważ wycięcie 1 hektara lasu wytworzyłoby paliwo potrzebne do kremacji (870 000 ÷ 278,4 ha =) 3 125 ciał, ale znacznie mniej, gdy drewno nie było sezonowane, stąd wniosek, że zdjęcia lotnicze, zamiast potwierdzać twierdzenia o skremowaniu 870 000 ofiar zagazowanych w komorach gazowych, wskazują liczbę skremowanych ciał rzędu około dziesięciu tysięcy. Jest prawdopodobne, że z co najmniej 713 555 deportowanych wysłanych do obozu w pociągach, niewielki procent zginął na trasie ze względu na wyczerpanie, odwodnienie, choroby i urazy lub uduszenie wywołane paniką. Twierdzi się, że szczególnie duża liczba zgonów na trasie w załadowanych pociągach związana była z opóźnieniami na stacjach, gdy komendantem obozu był dr Irmfried Eberl. [33] Pod koniec sierpnia 1942 r. Eberl został zwolniony z powodu niekompetencji i zastąpiony przez Franza Stangla.

5. Inni świadkowie wyrębu drzew i kremacji w Treblince

W swojej książce „Surviving Treblinka” świadek Samuel Willenberg nigdy nie wspomina o drzewie opałowym w związku z kremacjami w „górnym obozie”. Mówi o „komandzie drwala” pracującym w obozie, rąbiących pnie drzew siekierami, a także opisuje siebie i innego więźnia prowadzących rozmowę za „dużą stertą ściętych kłód”, ale nie wspomina on o dostawach drewna do „wyższego obozu” [34]. Podobnie Willenberg nie informuje o żadnych transportach drewna do Treblinki II z zewnątrz, pomimo szczegółowego opisywania transportów z innymi materiałami do obozu. [35] Jedynym rodzajem paliwa, o którym wspomniał Willenberg w związku z kremacjami – którego nie był świadkiem – jest ropa naftowa. [36]

Warto zauważyć, że Glazar i Willenberg przeczą sobie nawzajem, opisując, w jaki sposób zamówiono szyny używane do „grilli” (krat kremacyjnych). W wywiadzie udzielonym Gittcie Sereny Glazar oświadczył, że więźniowie, być może także i on, zostali wysłani „na wieś w poszukiwaniu nieużywanych torów.” [37] Willenberg z drugiej strony pisze, że tory zostały dostarczone do obozu pociągiem. [38]

Yankiel Wiernik, w swojej książce z roku 1944 „Rok w Treblince” opisuje budowę domów i ogrodzeń z drzew widocznie ściętych w pobliżu obozu, ale nigdy nie wspomina o żadnej działalności związanej z wyrębem drzew w związku z kremacjami, których, jak twierdzi, był świadkiem. Drewno nie jest nawet wymieniane jako paliwo przez Wiernika. [39]

Żadne ścinanie drzew w celu pozyskania paliwa do kremacji jest wspomniane w książce Sereny’ego „Into that Darkness”, która zawiera rzekome transkrypcje wywiadów z komendantem Treblinki Franzem Stanglem oraz oświadczenia żydowskich świadków Richarda Glazara, Bereka Rojzmana i Samuela Rajzmana.

Nie udało mi się znaleźć żadnych dowodów z zeznań, które by przeczyły twierdzeniu Glazara, że drewno opałowe używane do kremacji w Treblince II pochodziło z terenów leśnych w pobliżu obozu.

6. Podsumowanie i wnioski

Z dokumentów wiemy, że ponad 700 000 – prawdopodobnie około 800 000 – deportowanych Żydów wysłano do Treblinki II w latach 1942-43. Według przyjętej historiografii, która w niniejszej sprawie opiera się prawie wyłącznie na zeznaniach naocznych świadków – był to „czysty obóz zagłady”, w którym wszyscy Żydzi, którzy przybyli do obozu, zginęli w komorach gazowych w ciągu zaledwie kilku godzin, z wyjątkiem kilku Żydów wybranych do prac związanych z procesem zabijania. Ofiary zostały pierwotnie zakopane, ale od marca 1943 r. – a może na mniejszą skalę już w listopadzie 1942 r. – zostały palone na stosach kremacyjnych. Prace te miały zostać ukończone do końca lipca 1943 r. Obóz Treblinka II został całkowicie rozebrany we wrześniu 1943 r.

Świadek Richard Glazar twierdzi, że drewno użyte do stosów zostało zebrane z „lasów wokół obwodu obozu”. Wykorzystując rzeczywiste dane z doświadczeń z wykorzystaniem spopielania na otwartym powietrzu, możemy z dużą dozą pewności oszacować ilość drewna opałowego, które byłoby potrzebne do spalenia tej rzekomej liczby zwłok. Odpowiada to powierzchni około 3 kilometrów kwadratowych lasu. Realistycznie jednak obszar ten byłby znacznie większy, jak wynika z chronologii zeznań Glazara i ustalonej historiografii, nie było bowiem czasu na sezonowanie drewna. Stosy kremacyjne musiałyby zatem zawierać „świeże” drewno jako paliwo, które jest mniej wydajne niż drewno sezonowane ze względu na wyższą zawartość wilgoci.

Porównując szczegółową mapę obszaru Treblinki z 1936 roku ze zdjęciami lotniczymi wykonanymi przez Luftwaffe w maju i listopadzie 1944 roku, jesteśmy w stanie oszacować zakres współczesnego wylesiania na tym obszarze. Gdyby w Treblince rzeczywiście spalono 870 000 ciał, zdobycie wymaganego paliwa ogołociłoby cały zalesiony obszar na północ od obozu. Zdjęcia lotnicze pokazują, że tak nie jest. Widoczne, prawdopodobnie wylesione obszary, o powierzchni poniżej 10 hektarów, wskazują na kremację co najwyżej kilku tysięcy ciał.

Argument, że być może zeznania świadków są błędne, a tylko część zwłok została spalona, nie może odpowiadać prawdzie, ponieważ wtedy, sowieckie i polskie kryminalistyczne badania, przeprowadzone w latach 1944-1945 odkryłyby setki tysięcy niespopielonych ciał w obozie. Następnie ogłoszono by światu swoje odkrycia jako ostateczny dowód na „niemiecko-faszystowskie” barbarzyństwo. Nie trzeba dodawać, że nie ogłoszono. [40] Pozostaje tylko wniosek, że niewielki procent żydowskich deportowanych zginął w drodze do obozu, a reszta została wysłana gdzie indziej, większość z nich prawdopodobnie na okupowane przez Niemcy terytoria ZSRR. Świadek Richard Glazar w ten sposób wbrew intencji pomógł potwierdzić rewizjonistyczną hipotezę, że Treblinka II była obozem przejściowym.

Źródło: http://inconvenienthistory.com/1/2/1912#ftnref18

Tłumaczenie: http://arjanek.neon24.pl/post/143124,treblinka-ii-im-dalej-w-las-tym-wiecej-drzew

Przypisy:

[1] Cf. Yitzhak Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, Indiana University Press, Bloomington/Indianapolis 1987, p. 42, 81, 173-177. The so-called Höfle telegram discovered in 2000 reveals that 713,555 Jews had been deported to Treblinka up until December 31, 1942.
[2] Richard Glazar, Die Falle mit dem grünen Zaun. Überleben in Treblinka, Fischer Verlag, Frankfurt am Main 2002.
[3] Richard Glazar, Trap with a green fence, Northwestern University Press, Evanston 2005, p. 115.
[4] Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 41, 112.
[5] The map is entitled “Mapa Taktyczna Polski 1:100 000” and was issued by the Polish Wojskowy Instytut Geograficzny. This map is viewable online as a large image file:
http://www.mapywig.org/m/wig100k/P38_S34_MALKINIA.jpg. More information on this map (in Polish) can be found at: http://igrek.amzp.pl/details.php?id=4263 and at www.mapywig.org
[6] United States National Archives, Ref. No. GX 120 F 932 SK, exp. 125.
[7] United States National Archives, Ref. No. GX 12225 SG, exp. 259.
[8] Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 171.
[9] Ibid., p. 37.
[10] Ibid. p. 373.
[11] The possible counterargument that the SS could have planted already grown trees does not hold up either, as this would have required a simply ridiculous amount of transportation and plantation work.
[12] C. Mattogno, J. Graf, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit. pp. 339-340, 342.
[13] Some of them are viewable online at http://www.deathcamps.org/treblinka/photos.html
[14] Samuel Willenberg, Surviving Treblinka, Basil Blackwell, Oxford 1989, p. 110.
[15] “Svårt bränna upp lik”, Aftonbladet, Stockholm, February 16, 2006.
[16] Arnulf Neumaier, “The Treblinka Holocaust”, in Germar Rudolf (ed.), Dissecting the Holocaust. The Growing Critique of ‘Truth’ and ‘Memory’, 2nd edition, Theses & Dissertations Press, Chicago 2003, p. 495. The Indian Teri company gives the fuel consumption of a cremation of one body using the “traditional system” as 400-600 kg; Carlo Mattogno, “Bełżec or the Holocaust Controversy of Roberto Muehlenkamp”, online: http://www.codoh.com/gcgv/gcgvhcrm.html
[17] This average weight is based on the assumption that one third of the alleged victims were children, and that the average weight was reduced from 58 to 45 kg through dessication caused by the decomposition process.
[18] C. Mattogno, “Combustion Experiments with Flesh and Animal Fat”, The Revisionist Vol. 2 No. 1 (February 2004), pp. 68-70; C. Mattogno, J. Graf, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., p. 149.
[19] Calculated from data provided by the Teri company on cremations utilizing an “improved open fire system using a metal grate”; C. Mattogno, “Bełżec or the Holocaust Controversy of Roberto Muehlenkamp”, op.cit.
[20] Israel Gutman (ed.), Encyclopedia of the Holocaust, MacMillan, New York 1990, vol. 4, p. 1486.
[21] More precisely 496.
[22] Cf. D. Mukherjee, Fundamentals of Renewable Energy Systems, New Age International, New Delhi 2004, p. 65.
[23] Rex Miller, Audel Carpenter’s and Builder’s Math, Plans, and Specifications, 7th edition, John Wiley & Sons, New York 2004, pp. 44-47.
[24] “Dry or green wood for fuel”, The Cultivator (published by the New York State Agricultural Society), Vol. 1, No. 1 (January 1844), p. 21.
[25] F. William Payne, Advanced technologies: improving industrial efficiency, Fairmont Press, Lilburn (GA) 1985, p. 46
[26] H.S. Bawa, Workshop Practice, Tata McGraw-Hill, New Delhi 2003, p. 106.
[27] Ben Law, The woodland way: a permaculture approach to sustainable woodland management, Permanent Publications, East Meon 2001, p. 101.
[28] Richard Glazar, Trap with a green fence, op.cit., pp. 114-115.
[29] Y. Arad, Belzec, Sobibor, Treblinka. The Operation Reinhard Death Camps, op.cit., p. 127.
[30] Ibid., p. 177.
[31] ”In this camp the entire cremation operation lasted about four months, from April to the end of July 1943”; Ibid.
[32] Ibid., p. 178.
[33] Ibid., pp. 84-88.
[34] S. Willenberg, Surviving Treblinka, op.cit., p. 140.
[35] Ibid, p. 107, 137.
[36] Ibid, p. 107.
[37] Gitta Sereny, Into that Darkness. An Examination of Conscience, Vintage Books, New York 1983, p. 220.
[38] S. Willenberg, Surviving Treblinka, op.cit., pp. 107-108.
[39] Yankel Wiernik, A Year in Treblinka, American Representation of the General Workers’ Union of Poland, New York 1944.
[40] C. Mattogno, J. Graf, Treblinka. Extermination Camp or Transit Camp?, op.cit., pp. 77-90.
Opublikowano Rewizjonizm Holocaustu | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Etiopska Młodzież Liktorska

Artykuły Aryjskie: Włoska Młodzież Liktorska (Gioventù Italiana del Littorio) była faszystowską organizacją młodzieżową ustanowioną w 1937 roku w ramach połączenia wszystkich organizacji młodzieżowych we Włoszech. Przynależność do organizacji była obowiązkowa, dzięki czemu w 1939 roku jej liczebność wynosiła 7 890 000 członków. Jej głównym celem było „wyrobienie u młodzieży głębokiego, faszystowskiego sumienia, które może powstać wyłącznie ze ścisłego zrozumienia idealistycznych nakazów i celów Rewolucji”.  Nazwa nawiązywała do rzymskich funkcjonariuszy publicznych – liktorów – którzy mieli za zadanie strzec urzędników, którzy posiadali władzę zwaną imperium. Organizacja miała zatem za zadanie wychować nowe pokolenie wiernych faszystowskiej idei „liktorów”, gotowych strzec najwyższego urzędnika narodu włoskiego – Duce.

Analogiczne organizacje istniały również na innych obszarach kontrolowanych przez faszystowskie Włochy. W Libii powstała Arabska Młodzież Liktorska (Gioventù Araba del Littorio), natomiast w Libii w 1936 roku utworzono Etiopską Młodzież Liktorską (Gioventù Etiopica del Littorio), której to dotyczy poniższy artykuł opublikowany w polskiej prasie międzywojennej.

Dlaczego o tym piszemy? Otóż podobnie jak Narodowy Socjalizm, faszyzm również jest oskarżany o bycie ideologią rasistowską. Dzisiaj nazwanie kogoś faszystą jest niemal równoznaczne z nazwaniem go rasistą. W publikowanych na naszym blogu artykułach wielokrotnie staraliśmy się pokazać, że Narodowy Socjalizm Hitlera nie miał nic wspólnego z rasizmem. Podobnie również rzecz miała się w przypadku faszyzmu Mussoliniego, czego dobrym przykładem jest właśnie istnienie oraz charakter Etiopskiej Młodzieży Liktorskiej, która wychowywała w duchu faszystowskim czarnoskóre etiopskie dzieci. Członkostwo w tej organizacji było również szansą dla Etiopczyków na włoskie obywatelstwo, analogicznie jak członkostwo w Arabskiej Młodzieży Liktorskiej było szansą na włoskie obywatelstwo dla Libijczyków. To pokazuje jak bardzo odmienna była imperialistyczna polityka Mussoliniego od kolonialnej polityki ówczesnych mocarstw kolonialnych. Podczas gdy Mussolini, podążając za rzymskim modelem imperializmu, oferował szansę podbitym ludom na włoskie obywatelstwo, zachodnie potęgi kolonialne, które segregowały ludność kolonii na „nie-białych” tubylców i „białych” kolonistów, widziały w skolonizowanej ludności jedynie wasali mających pracować na swoich „białych” panów, a nie swoich przyszłych obywateli. Jednakże zarówno w myśli Narodowego Socjalizmu, jak i faszyzmu, obywatelstwo nie miało być prezentem, który każdy z nas dostaje przy narodzinach, ale czymś, na co należy zapracować. Polityka Mussoliniego była nawiązaniem do polityki Rzymian z okresu pryncypatu, którzy przyznawali obywatelstwo rzymskie pochodzącym z prowincji żołnierzom wojsk pomocniczych (auxiliów) jako nagrodę za wierną służbę Rzymowi. Etiopczycy i Libijczycy mieli zatem szansę na włoskie obywatelstwo, ale jednym z warunków było tutaj członkostwo w faszystowskich młodzieżówkach liktorskich. Przykład Gioventù Etiopica del Littorio pokazuje również, że w przeciwieństwie do współczesnych skrajnie prawicowych grup samozwańczo określających się „faszystowskimi”,  prawdziwa idea faszyzmu nigdy nie miała nic wspólnego z białym supremacjonizmem, skierowanym wyłącznie do „białych” ludzi. W wizji odrodzonego Imperium Rzymskiego Mussoliniego faszystami mogli być zarówno „czarni” Etiopczycy jak i „biali” Włosi, którzy niczym rzymscy liktorzy razem wiernie służyliby jednemu Duce. Prawdziwy faszyzm nigdy też nie był islamofobiczny, jako że dopuszczał muzułmanów do członkostwa w Partito Nazionale Fascista, czego dowodem jest istnienie Muzułmańskiego Stowarzyszenia Liktorskiego (Associazione Musulmana del Littorio), islamskiej filii PNF.

Poniższy artykuł publikujemy z zachowaniem pisowni z epoki.

***

W pojęciu faszystowskiej polityki kolonialnej – kolonje, a zwłaszcza ich czarni mieszkańcy, nie mogą być wyzyskiwani przez Macierz-Ojczyznę.

Etjopja wiec nie stanie się w rękach Italji cytryną, którą wyciska się do ostatniej kropli, aby nasyciwszy się, odrzucić wyschniętą. Wręcz przeciwnie, Włosi nie będą wyzyskiwać czarnych ludów Etjopji, lecz z nieuświadomionych uczynią uświadomionych, będą ich uczyć i wspomagać.

Lud abisyński (mówię tu o prawdziwym, krzywdzonym ludzie abisyńskim, nie opłaconym i psutym złotem wrogów Italji, lub bezpośrednio zainteresowanym w trwałości istniejącego systemu barbarzyńskiego rządu Negusa) zrozumiał to, a te dowody wiary i zaufania stanowią dla faszystów najwyższą nagrodę.

„Imperjum ludzi i ludu” — określił w dniu 3 października ub. roku w dniu ogłoszenia Imperjum Benito Mussolini.

I właśnie dlatego od pierwszego dnia rząd włoski zajął się palącem zagadnieniem zdrowotności kraju.

Obecnie każdy chory ma w Etjopji własne łóżko i dach nad głową, który go chroni od słońca i niepogody. Trędowaci są leczeni i pielęgnowani zgodnie z najnowszemi metodami. Z lekarzy wojskowych większość pozostaje jeszcze w tym kraju w celu zaprowadzenia higjeny i podniesienia zdrowotności. Misjonarze katoliccy, po większej części w mundurach wojskowych, niosą wszędzie swoją ofiarną pomoc.

Dzieci podlegają szczepieniu, słabsze zaś leczeniu. Nieco starsze, w wieku sześciu do ośmiu lat wcielane są do formacyj Balilla, tak samo jak w miastach i wsiach włoskich, jak w Rzymie lub Medjolanie. Dostają białe spodenki i czarne koszulki i podzielone są na bataljony po sto osób każdy. Głodu te dzieci nie muszą teraz zaspokajać żebractwem lub kradzieżami zboża i owoców, tak jak to miało miejsce dawniej. Obecnie mają swój własny nowozbudowany dom i własne świetlice, które rozbrzmiewają ich dziecięcymi głosikami. Dzieci nie tułają się po ulicach, są syte i wesołe, uczą się pisać w swych zeszytach, śpiewać Giovinezzę i oddawać „cześć” na sposób rzymski.

Co z nich wyrośnie w przyszłości? Pełni sił i wigoru pracownicy Cesarstwa, żołnierze, których Imperjum tak może być pewne, jak Rzym pewien był swych legionistów, którzy go umocnili własną krwią. Wiadomo, że dzieci włoskie ofiarowały wspaniałomyślnie swe podarki gwiazdkowe dzieciom etjopskim. Gwiazdka faszystowska, przyniosła tym dzieciom jedzenie, słodycze, zabawki. Któreż z nich dostawało pod rządami Negusa podarki na Boże Narodzenie i ma Wielkanoc? Pewien jestem, że pomysł zabawek dla Etjopji jest pomysłem czysto włoskim, tak samo jak idea wolności dla jej obywateli.

Podaję przykłady:

W Bessie, gdzie formacje młodzieży faszystowskiej są już bardzo liczne, z okazji choinki faszystowskiej wręczono dzieciom: przeszło 500 paczek, pozatem dyplomy i książeczki oszczędnościowe na 100 lirów każda, wręczone najlepszym uczniom tego miasta, odznaczonym za postępy w języku włoskim. W prowincji Galla i Sidama, gdzie błąkają się jeszcze resztki legendarnego wojska etjopskiego istnieje obecnie 5 szkół włoskich, zbudowanych w ciągu niewielu tygodni, wraz z ogrodami, natryskami i wszelkiemi urządzeniami. To już nie są czcze słowa, ale fakty niezbite. Włosi, jak widać, sięgnęli odrazu do podstaw, bo oni zrozumieli, że kolonizacja to ekspansja. To dla nich nie hazardowa impreza, lecz powolne i systematyczne budowanie trwałego bogactwa, które niewolnych stopniowo przemieni w wolnych, słabych w mocnych. Tak głęboki przewrót społeczny wymaga zdecydowanego podejścia. Nie wystarczy przejechać te ziemie konno wzdłuż i wszerz, nie wystarczy poszybować nad niemi potężnymi samolotami – trzeba jeszcze te ziemie kochać, użyźnić i uświęcić wybudowaniem nowych domów, uświęcić ogniskiem rodzin, które z nich uczynią Ojczyznę o zgóry wytkniętej przyszłości, o życiu i obyczajach zgodnych z rzeczywistemi potrzebami i uczuciami jej mieszkańców.

Luigi Cini

Źródło: Światowid nr 29 (675) – 17.07.1937, str.12

Tekst Oryginalny

Opublikowano historia | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Narodowy Socjalizm i Nazizm

„Wielka idea została wypaczona przez małych ludzi. Himmler był tego najlepszym przykładem.” ‒ Alfred Rosenberg

Narodowy Socjalizm jest ideologią, którą Adolf Hitler wprowadził w Niemczech w 1933 i która istniała do roku 1945, kiedy to rząd NSDAP został zniszczony w wyniku II wojny światowej. Nazizm, z drugiej strony, to oddzielny fenomen, który pojawił się dopiero po zakończeniu II wojny światowej jako rezultat syjonistyczno-alianckiej propagandy wojennej mającej na celu zdemonizowanie narodowosocjalistycznej Rzeszy oraz wybiórczych zeznań zdobytych w wyniku oszustwa i przymusu od oskarżonych w trakcie procesów norymberskich. Skutkiem tego nazizm dla syjonistycznych aliantów w II wojnie światowej stał się następnie „oficjalną” wersją Hitleryzmu i tłem dla niekończącego się potoku fikcji o „Holokauście”. Ten fałszywy obraz był wykorzystywany przez niektórych brytyjskich i amerykańskich rasistów, którzy widzieli w nazizmie reakcyjną odpowiedź na ich ówczesne błahe obawy (Wielka Brytania zmagała się z utratą imperium oraz napływem uchodźców, natomiast  Amerykanie z ruchem obrony praw obywatelskich w latach 60.). W związku z tym nazizm – karykaturalna i wypaczona wersja Narodowego Socjalizmu wywodząca się z syjonistyczno-alianckich krajów, oparta na tradycyjnych uprzedzeniach zachodniej cywilizacji, przystrojona anachronicznymi „germańskimi” symbolami, która w późniejszych latach, jak na ironię,  rozprzestrzeniła się w Niemczech (np. NPD) – w znacznym stopniu zastąpił w oczach całego świata prawdziwy Narodowy Socjalizm i stał się ideologią współczesnych neonazistów.

Gdyby ludzie choć na chwilę uspokoili się i pomyśleli, to szybko uświadomiliby sobie, że Narodowy Socjalizm, który potępia demokrację, nie jest w żaden sposób kompatybilny z wiarą w „biały” supremacjonizm, jako że demokracja w całości jest tworem „białej cywilizacji”.

Pragnienie zwycięstwa III Rzeszy nad aliantami podczas II wojny światowej jest rzeczą, która łączy zarówno neonazizm jak i prawdziwy Narodowy Socjalizm. Jednakże pod pewnymi oczywistymi względami te dwie ideologie znacznie różnią się od siebie. Neonaziści żądali triumfu III Rzeszy wierząc, że jest ona bardziej rasistowska niż alianci. Natomiast my (prawdziwi Narodowi Socjaliści) opowiadaliśmy się za zwycięstwem Rzeszy Niemieckiej – która prowadziła politykę integracyjną w latach 30. i która gardziła zachodnią postawą w stosunku do skolonizowanej ludności [Sam Hitler kompletnie nienawidził prokolonialistycznego Wilhelma II (który zasłynął z porównania się do Attyli: „Podobnie jak tysiąc lat temu Hunowie zdobyli sławę pod przywództwem swojego króla Attyli, co w dużym stopniu pojawia się jeszcze dziś w przekazach i w legendach, tak niech zapisze się dzięki wam na tysiące lat w Chinach imię Niemców w taki sposób, żeby nigdy żaden Chińczyk nie odważył się chociażby krzywo spojrzeć na Niemca.”) i zamiast tego sympatyzował z antykolonialistycznym Bismarckiem.] – ponieważ naszym zdaniem była ona mniej rasistowska niż alianci praktykujący rasową segregację w tym samym okresie i niedopuszczający do siebie myśli, że postępują niewłaściwie w stosunku do skolonizowanej ludności. Podczas gdy neonaziści chcą oczyścić Hitlera z zarzutów poprzez stworzenie społecznej akceptacji rasizmu, prawdziwy Narodowy Socjalizm dąży do uniewinnienia Hitlera dowodząc, że walczył on przeciwko dyskryminacji.

,,Nie zgodzę się, że pies w ,,żłobie” ma do niego ostateczne prawo.  Nie uznaję tego. Nie uważam na przykład, że Czerwonym Indianom Ameryki czy czarnym Australijczykom zostało wyrządzone ogromne zło. Nie zgadzam się, że ci ludzie zaznali przemocy, gdyż silniejsza, wyżej postawiona, mądrzejsza rasa nadciągnęła i zajęła ich miejsce.” Winston Churchill (Żyd)

,,Ekspulsja jest jedyną metodą, która, na ile możemy dostrzec, będzie najbardziej satysfakcjonująca i trwała. Dobiegnie koniec mieszanki narodowościowej powodującej niekończące się kłopoty.” – Winston Churchill (Żyd)

Truman i Eisenhower wraz z Churchillem zniszczyli narodowosocjalistyczną Rzeszę. Kennedy był fanem Hitlera i został zamordowany. Jakieś pytania?

Choć komuniści wcale nie byli lepsi od kapitalistów.

Zewnętrzny link: Black Nazis! A Study of Racial Ambivalence in Nazi Germany’s Military Establishment

Dlaczego scen, takich jak te, nigdy nie oglądamy w hollywoodzkich produkcjach o „nazistowskich” Niemczech?

I dlaczego Hollywood nie wspomina, że propaganda narodowosocjalistycznej Rzeszy przedstawiała Stany Zjednoczone jako Ku Klux Klan?

W rzeczywistości postawa NSDAP – przejawiana celebrowaniem użycia swastyki przez starożytne kultury na prawie każdym kontynencie oraz ich rozmaitymi wyprawami badawczymi po odległych terenach (takich jak Japonia, Himalaje czy Ameryka Południowa) w celu znalezienia śladów prehistorycznych, aryjskich osad – polegała na zastosowaniu teorii rasowej, aby pojednać Niemców z różnymi nieżydowskimi ludami na całym świecie, akcentując hipotetyczne wspólne korzenie przenikające na wskroś linii etnicznych, co wyraźnie kontrastowało z tradycyjnym zachodnim podejściem (prawa Jima Crowa, apartheid, polityka białej Australii, itd.) polegającym na zastosowaniu teorii rasowej, by podkreślać różnice etniczne. Krótko mówiąc, to Zachód opowiadał się za rasizmem, podczas gdy narodowosocjalistyczna Rzesza stawała po stronie antyrasizmu, co było zupełnym przeciwieństwem ówczesnych popularnych opinii.

Aby zapobiec ujawnieniu prawdy syjonistyczne media twierdziły, że Hitler usiłował zbudować bazy UFO albo odnaleźć Świętego Graala (szczegóły znajdziesz w filmach o Indianie Jonesie)

Jako że powszechnym zwyczajem zachodnich mainstreamowych mediów tego czasu było lekceważące przedstawianie ludzi czarnoskórych jako małp i podludzi, Hitler dążył nie tylko do odrzucenia tych przekonań, ale również zwrócenia negatywnych stereotypów do ich twórców. Przykładowo jednym z najpowszechniejszych i nieprzychylnych stereotypów ery kolonialnej odnoszącym się do ciemnoskórych, było nazywanie ich brudnymi i przesądnymi. Hitler odnosi się do pierwszego z epitetów: ,,Biorąc pod uwagę łono natury, Murzyni są bardzo czyści. Dla misjonarza zapach brudu jest akceptowalny. Z tego punktu widzenia wynika,  że to oni są najbrudniejszymi świniami na świecie. Woda jest ich zgrozą.” Komentuje również drugie przeświadczenie: ,,Murzyn ze swoim tabu o niebo przerasta kogoś, kto poważnie wierzy w cud przeistoczenia.” Warto odnotować, że czarnoskórzy nie przyczynili się przecież do powstania ogromnych światowych problemów – bankowości, demokracji, kolonializmu, kapitalizmu, prowadzenia doświadczeń na zwierzętach/przemysłu mięsnego, zanieczyszczenia przemysłowego czy alopatii – z którymi zmagał się Hitler przez całe swoje życie. (To również nie z ich pomocą Żydzi stworzyli Izrael, bronie masowej destrukcji, drony i inne technologie, bez których Izrael nie byłby wstanie odeprzeć ataków sąsiednich krajów). Neonaziści (którzy jednomyślnie gardzą ciemnoskórymi jako grupą) nie popierają punktu widzenia Hitlera i są sojusznikami tradycyjnego zachodniego światopoglądu. Prawdziwi Narodowi Socjaliści sprzeciwiają się etnicznym stereotypom i zawsze stają w obronie ofiar dyskryminacji.

„Nie możemy popełnić błędu zaciągając do niemieckiej armii cudzoziemców, którzy wydają się być wartościowymi towarzyszami, chyba że dowiodą, że są całkowicie oddani idei Rzeszy Niemieckiej. … Nie wolno zapominać, że zagraniczny żołnierz często czuje, że zradza swój kraj, chyba że jest bez reszty przekonany co do swojej rasowej przynależności do Rzeszy Niemieckiej.” – Adolf Hitler

Podobnież narodowosocjalistyczna Rzesza zakazała niezwykle popularnych powieści Saxa Rohmera (Żyda), który wymyślił postać fikcyjnego złoczyńcy Fu Manchu, aby utrwalać w krajach zachodnich paranoję o „żółtym niebezpieczeństwie”. Rohmer twierdził później, że nie rozumiał powodu zakazu, ponieważ wydawało mu się, że jego powieści są zgodne z tym, co nazywał „nazistowskimi ideałami”.

Chociaż zarówno neonaziści jak i autentyczni Narodowi Socjaliści są wrogo nastawieni wobec Żydów, to jednak ci pierwsi są antysemitami w dosłownym znaczeniu tego słowa, gdyż nie oddzielają Żydów od nieżydowskich ludów posługujących się  językiem semickim,  których po prostu nie darzą sympatią. Narodowi Socjaliści zaś, którzy są antysyjonistami, podkreślają różnice pomiędzy Żydami a nieżydowskimi Semitami, odczuwając wrogość w stosunku do tych pierwszych i pozytywne nastawienie względem tych drugich. Według Waltera Grossa: ,,Polityka rasowa została przyjęta przez Niemcy w celu ochrony narodu niemieckiego przed Żydami, którzy różnią się pod względem biologicznym od ras Bliskiego Wschodu. Z tego powodu Europa od dziesięcioleci sprzeciwiała się Żydom. Niemcy nie walczą z Żydami dlatego, że są oni Semitami, czy też dlatego, że pochodzą ze Wschodu, ale z powodu ich charakteru, egoizmu i wrogiego nastawienia w stosunku do społeczeństwa. … Choć Niemcy odmawiają Żydom dostępu do swojego terytorium, Arabowie semickiego pochodzenia są u nich mile widziani i traktowani z szacunkiem. Żadne oficjalne niemieckie źródło nigdy nie oznajmiło, że wywodzili się oni z niższej kasty. Wręcz przeciwnie, teoria rasowa Narodowego Socjalizmu uznawała Arabów za niezwykle wysoką kastę.”

W przypadku judaizmu neonaziści nie tylko nie widzą żadnego fundamentalnego problemu w żydowskim trybalizmie, ale dążą nawet do wprowadzenia podobnego trybalizmu pośród swoich własnych grup. Narodowi Socjaliści natomiast stanowczo przeciwstawiają się temu zjawisku, obojętnie czy jego autorami są Żydzi, czy nie. Biorąc pod uwagę chrześcijaństwo, neonaziści wierzą, iż Nowy Testament stanowi główny problem, natomiast prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają, że to Stary Testament (tzw. Tanach) jest prawdziwym problemem. Reasumując, neonaziści postrzegają Hitlera za niemiecką wersję Mojżesza (Żyda), a prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają go za przeciwieństwo wszystkiego tego, co Mojżesz reprezentował. Podobne zróżnicowanie poglądów jest widoczne w wielu innych kwestiach (np. wielu neonazistów w amerykańskiej wojnie secesyjnej sympatyzuje z Konfederacją, podczas gdy sam Hitler opowiadał się po stronie Lincolna, którego nieprzypadkowo Żydzi musieli w końcu zamordować.) Choć obie ideologie łączy wspólna niechęć do demokracji, również na tej płaszczyźnie towarzyszą im różne motywacje. Prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają większość ludzi za zbyt egoistycznych, zaś neonaziści – za zbyt mało egocentrycznych!

Hitler ostrzega: ,,Żyd … niczym tropowiec prezentuje zadziwiającą umiejętność przeczuwania zagrożenia. Po zlokalizowaniu źródła niebezpieczeństwa używa swojej przebiegłości, by zmienić jego kierunek i naturę, albo chociaż odwrócić uwagę od celu. Schopenhauer nazywał Żyda ,,mętem ludzkości”, ,,bestią” i ,,wielkim mistrzem kłamstwa”. Jaka jest reakcja Żyda? Zakłada Towarzystwo Schopenhauera.” W taki sam sposób, w jaki Żydzi zareagowali na Schopenhauera, który jedynie zwrócił uwagę na istnienie problemu żydowskiego, złośliwie odnosili się do Narodowego Socjalizmu od czasu zakończenia II wojny światowej, który oferował realistyczne rozwiązanie tego problemu.

Nacjonalizm w latach dwudziestych ubiegłego wieku kontra ,,nacjonalizm” w latach  dziesiątych XXI w.

,,Ten najważniejszy sekret angielskiego przywództwa nie zależy od jednej inteligentnej jednostki. Polega raczej na dającej się zauważyć głupocie. Anglicy podążają zasadą – jeśli kłamiesz, kłam więcej i trzymaj się tego.” – Joseph Goebbels

Powodem całego zamieszania jest powszechny brak umiejętności rozróżnienia nacjonalizmu okresu przedwojennego i zupełnie odmiennej idei, która w dzisiejszych czasach powszechnie i błędnie* jest określana mianem „nacjonalizmu”. Nacjonalizm w latach 30. ubiegłego wieku polegał na zdobywaniu całkowitej niezależności gospodarczej i politycznej (autarkia i autonomia),  a sprzeciwiał się poddawaniu się międzynarodowej bankowości i finansjerze lub zniewoleniu przez obce mocarstwa. Takie właśnie nastawienie przyczyniło się do powstania niemieckiego folkistycznego państwa Hitlera: odrzucenie traktatu wersalskiego (którego zawartość Hitler gorzko opisał w następujący sposób: ,,Zamiast ogólnego pojednania, karanie pokonanych. Zamiast międzynarodowego rozbrojenia, pozbawienie broni przegranych. Zamiast ogólnego zapewnienia bezpieczeństwa, bezpieczeństwo zwycięzców.”) oraz wszystkich założeń zachodnich cywilizacji. Z drugiej strony ,,nacjonalizm”  lat 10. XXI w. – a dokładniej identytaryzm – polega głównie na tworzeniu podziałów wewnątrz kraju pomiędzy osobami mającymi „tubylcze pochodzenie” a osobami z „imigranckim pochodzeniem”  oraz wzniecanie złowrogiego nastawienia w stosunku do tych drugich. Jeśli jakikolwiek polityk poprzedniego pokolenia miałby być pociągnięty do odpowiedzialności za promowanie takiego podejścia, powinien to być Enoch Powell [1], a nie Hitler.

(*Nie dotyczy to dzisiejszych prawdziwych nacjonalistycznych partii takich jak Sinn Fein w Irlandii czy SNP w Szkocji. Nawiasem mówiąc,  Arthur Donaldson z SNP stał po stronie narodowosocjalistycznych Niemiec w czasie II wojny światowej.)

Trumpizm =/= nacjonalizm

Nie trzeba też dodawać, że cele nacjonalizmu lat 30. ubiegłego wieku i „nacjonalizmu” w  latach 10. XXI wieku są niezgodne u samych podstaw. Aby osiągnąć niepodległość  kraju, a do tego dążyli zwolennicy pierwszego nurtu, konieczne jest uprzednie zjednoczenie państwa. Jak twierdził Hitler: ,,Rząd narodowy będzie uważał za swój pierwszy i główny obowiązek odbudowania jedności ducha i wspólnego celu naszego ludu.” To jest właśnie polityczny zdrowy rozsądek: kraj podzielony wewnętrznie sam w sobie staje się podatny na wpływy obcych państw popierając raz jedną, raz drugą stronę rozruchów społecznych. Nawet partie poprzedzające NSDAP składały się z zaprzysiężonych zwolenników narodowego zjednoczenia. Te starsze, na przykład DAP Antona Drexlera, były oparte na idei budowania dobrych stosunków pomiędzy wszystkimi członkami niemieckiego społeczeństwa, puszczając w niepamięć dawne kłótnie i rozpoczynając wszystko od nowa. Jak wspomina Alfred Rosenberg: ,,Drexler nie tylko świetnie znał się na problemach gospodarczych, ale był również mężczyzną kierującym się sercem. Jako brygadzista w jednym z warsztatów niemieckiej kolei osobiście był świadkiem ogromnej ilości żalu i zmartwień niemieckich robotników i rozumiał, że problem może rozwiązać tylko zjednoczenie się ludzi.” Takie same poglądy były promowane w okresie II wojny światowej, jak można wywnioskować z deklaracji Josepha Goebbelsa: ,,Bitwa, którą musimy prowadzić, może być zwycięska tylko dzięki pełnemu narodowemu zjednoczeniu i determinacji. To polecenie na dziś.” Narodowe zjednoczenie jest zatem całkowitym przeciwieństwem ,,nacjonalizmu” lat 10. XXI w. rozsiewającego nieufność, stereotypy i segregację na podstawie przynależności etnicznej.  Stąd często żartowano, że gdyby neonaziści żyli w narodowosocjalistycznych Niemczech, podobnie jak Żydzi i Cyganie byliby pierwszymi, których Hitler umieściłby w obozach koncentracyjnych.

Zamieszanie jest jeszcze większe, gdy neonaziści nazywają siebie ,,Narodowymi Socjalistami”, myśląc, że świetnie to brzmi. Zasadniczą kwestią jest, że jeśli jesteś rasistą, to jesteś za narodowym podziałem, a nie zjednoczeniem, a zatem nie jesteś Narodowym Socjalistą.

Ten komentujący rozumie to.

Ten plakat idealnie to oddaje.

Podczas gdy neonazizm pozostał marginalnym zjawiskiem w polityce wielu krajów (z wyjątkiem jawnie rasistowskiego ,,Złotego Świtu” w Grecji), pośrednio przynosił korzyści oportunistycznym rasistom (m.in. wyżej wspominanym ,,nacjonalistom” lat 10. XXI w.), którzy zgubnie ustanowili antyrasizm jako jedną ze skrajności, a neonazizm jako drugą. Następnie zaprezentowali swój tzw. ,,umiarkowany rasizm” jako fałszywy kompromis, tym samym generując międzyetniczne konflikty zgodnie z syjonistyczną agendą. Nie zgadzamy się z założeniem wielu antyrasistów, iż obecnie najlepszym sposobem walki z rasizmem jest zdecydowane potępianie Hitlera. Wierzymy, że rozwijający się neonazizm i rasizm powinny odważnie skonfrontować się z prawdziwym i odrodzonym Narodowym Socjalizmem. Wówczas prawda zwalczy oszustwo. Niech nie zmylą nas zwolennicy neonazizmu usiłujący podszyć się pod prawdziwy Narodowy Socjalizm snując bezsensowne banały o tym, jak to „nie darzą nienawiścią” osób o innym pochodzeniu etnicznym; tak długo jak choćby abstrakcyjnie dzielą oni ludzi mieszkających w tym samym państwie na kategorie etniczne i proponują politykę dyskryminacji bazującą na tych pogrupowaniach, są neonazistami – ludźmi niczym się nieróżniącymi od Żydów w Izraelu, którzy postępują dokładnie tak samo, twierdząc, że „nie darzą nienawiścią” Palestyńczyków.

,,Kampferzy” kontra ,,Mein Kampferzy”

,,Narodowosocjalistyczne Niemcy – które przyjęły tę ideologię już na początku pierwszej wojny syjonistycznej – stały się nowoczesnym, często nieświadomym wyrażeniem numinotycznego, honorowego i wojowniczego etosu, a zarazem rażącym, całkowitym kontrastem do materializmu, aroganckiej dumy … Zachodu, reprezentowanego przez grubiańskie i wulgarne Białe Hordy Homo Hubris.– David Myatt

Dlaczego syjonistyczni alianci, którzy z jednej strony zwalczali tak wiele informacji na temat narodowosocjalistycznych Niemiec (do dziś wiele oficjalnych dokumentów pozostaje zamkniętych a wiele innych zostało spalonych), z drugiej zaś aktywnie promują Mein Kampf jako jedyne i wystarczające źródło wiedzy na temat „nazizmu”? Czy domyślasz się, co tu jest grane?

Początkowo jedynie kilku apolitycznych historyków było świadomych prawdziwego Narodowego Socjalizmu, systemu całkowicie różniącego się od nazizmu. Ich główną przewagą nad neonazistami było to, że badali rzeczywistą politykę narodowosocjalistycznych Niemiec po roku 1933 oraz frakcyjne walki o władzę wewnątrz NSDAP, w przeciwieństwie do nierealistycznego domniemania, że Hitler osobiście czytał i autoryzował każde napisane oświadczenie lub każdą akcję, której podejmowały się organizacje funkcjonujące w Rzeszy („Załóżmy na przykład, że z jakiegoś powodu wzrosła cena sera. Wszyscy od razu powiedzą: Oczywiście! Führer jest osobiście zainteresowany ceną sera!” – Adolf Hitler) albo – co gorsza – że wszystko, co zostało napisane w ,,Mein Kampf”, charakteryzuje Narodowy Socjalizm. Należy przede wszystkim pamiętać, że „Mein Kampf” powstała głównie po to, aby zwiększyć popularność NSDAP pośród mas, aby móc zwyciężyć w demokratycznych wyborach. To właśnie alianci aktywnie wzmocnili pośród Niemców w Republice Weimarskiej przekonanie, że są bratnimi „białymi” ludźmi (poprzez propagandę podobnej do tej głoszonej w latach 1910-20 przez hollywoodzkie filmy obrazujące notoryczne poniżanie etnicznych mniejszości), ponieważ przysłaniało to rzeczywistość, że Republika Weimarska, pomijając nazwę, była niczym innym jak tylko zachodnią własnością kolonialną, nie różniącą się wcale od „niebiałych” kolonii takich jak Indie, Algieria czy Kenia. [Taki sam trik stosowano wobec niewolników w okresie poprzedzającym wojnę domową w USA, czyli podział na ,,domowych” i ,,polnych” Murzynów (house Negro vs field Negro)].  Ludzie, którzy dali się na to nabrać, byli niestety tymi samymi ludźmi, których Hitler musiał przekonać do głosowania na NSDAP, mówiąc często to, co było niezbędne, aby ten cel osiągnąć. To właśnie wyjaśnia dlaczego w „Mein Kampf” możemy odnaleźć kilka ksenofobicznych stwierdzeń oraz (jak przekazuje Otto Wagener) dlaczego w późniejszych latach Hitler chciał, aby książka ta została wycofana z obiegu.

,,Społeczeństwo, które zostało stworzone po tym jak NSDAP osiągnęło władzę, było kompromisem pod wieloma względami. Sam Hitler przyznaje (w rozmowie m.in. z Leonem Degrelle), że być może następne pokolenie – generacja Hitlerjugend – stworzy prawdziwe, narodowosocjalistyczne społeczeństwo. Organizacje takie jak SS oraz Hitlerjugend były krokami w stronę stworzenia takiego właśnie narodowosocjalistycznego społeczeństwa. Ich celem było wpojenie idei osobistego honoru i szacunku dla innych bez względu na rasę i kulturę. Tak jak Hitler i jego zwolennicy, np. Rudolf Hess, dojrzewali w zrozumieniu, tak samo Narodowy Socjalizm, który nie narodził się w pełni rozwinięty i w pełni zrozumiany we wczesnych latach NSDAP. Rozkwitał stopniowo przez kilka dekad. Stąd, jak twierdzi Hitler, ,,Mein Kampf” nigdy nie miała na celu stać się czymś w rodzaju biblii Narodowego Socjalizmu: była ona produktem swoich czasów.” – David Myatt.

Mimo to wyżej wspomniani historycy, którzy rozumieli te sprawy (to jest, że eurocentryzm z pewnością nie był dziełem Hitlera, a raczej ,,status quo” Republiki Weimarskiej, za którym niechętnie podążał Hitler przed przejęciem władzy), w większości nie posiadali filozoficznej percepcji dostrzegania abstrakcyjnych, zunifikowanych zasad, które leżały u podstaw decyzji politycznych lub nie chcieli narażać swojej akademickiej bezstronności poprzez przyjęcie tych filozoficznych przekonań. Tak więc chociaż wiedzieli czym Narodowy Socjalizm nie jest, to tylko kilku z nich pozwoliło sobie na dogłębne poznanie tej ideologii.

Link zewnętrzny: Gnostic Origins of Alfred Rosenberg’s Thought

Inny obóz roszczący sobie prawa do reprezentowania Narodowego Socjalizmu składał się z kilku ekscentrycznych ideologów powszechnie znanych jako ,,ezoteryczni hitleryści” [2], którzy w przeciwieństwie do historyków nie obawiali się odważnych filozoficznych spekulacji, aczkolwiek często ukrywali je za tajemniczym językiem. Mogli się jednak ze sobą nie zgadzać odnośnie tego, czym był ,,kanoniczny” Narodowy Socjalizm, abstrahując od wspólnego przekonania, że nie jest to nazizm. Szczerze powiedziawszy, rząd Hitlera cechowała podobnie dramatyczna, ideologiczna różnorodność i odpowiadające temu osobiste konflikty oraz frakcyjna rywalizacja, której stan pogorszył się  w późniejszych latach do tego stopnia, że Hitler ostatecznie przestał wydawać pisemne rozkazy dla swoich podwładnych. W rezultacie  nie byli oni w posiadaniu żadnej dokumentacji jego poglądów, które można by było wykorzystać jako argumenty przeciwko innym. To załamanie komunikacji zostało jeszcze bardziej zaostrzone przez zdrajcę Martina Bormanna. Jak wspomina Alfred Rosenberg: ,,Spotkanie z Führerem stało się rzeczą zupełnie niemożliwą. Każda próba dokonania tego była udaremniana przez Bormanna pod pretekstem, że Hitler jest zbyt zajęty problemami wojny.”. Doprowadziło to do humorystycznego stwierdzenia,  iż było tak wiele wersji Narodowego Socjalizmu, ilu było członków NSDAP, których większość Joseph Goebbels oceniał krytycznie: ,,Żaden z nich nie posiada cech nawet średniego polityka, nie mówiąc już o przymiotach męża stanu. Ich zachowania przypominały chuligaństwo w piwiarni.” Spośród nich syjoniści wybrali najgorszych (np. zdrajcę Heinricha Himmlera, który był znienawidzony przez resztę rządu) jako „sztandarowych” reprezentantów partii.

Chociaż pewna forma komunikacji miała miejsce między ezoterycznymi hitlerystami i kilkoma uczciwymi liderami grup neonazistowskich po II wojnie światowej, szybko stało się jasne (ku konsternacji obu stron), że masowa transformacja neonazistów w prawdziwych Narodowych Socjalistów jest niemożliwa z jednego ważnego powodu – większość osób, które przyciągał nazizm, posiadało typ osobowości, który był kompletnie nieodpowiedni dla Narodowego Socjalizmu.

,,Droga Savitri, … Postaraj się po prostu zrozumieć te prawie niewyobrażalne trudności, z którymi muszę się zmagać pracując tutaj z Amerykanami … to zwykli ignoranci i w większości niewiarygodni idioci. George Lincoln Rockwell

,,Jestem zmuszony utrzymać równowagę pomiędzy tym, co powinienem powiedzieć i tym, co wróg chciałby ode mnie usłyszeć. Jeżeli świadomie przynajmniej częściowo nie będę brzmiał jak stuknięty analfabeta, taki wywiad nigdy nie zostałby opublikowany. Między innymi tego większość ludzi nie rozumie w mojej „nazistowskiej” technice.” – George Lincoln Rockwell

„Bez amunicji nawet największy generał na ziemi przegrałby wojnę. A jeśli ludzie, którzy mają monopol na amunicję, każą mi mówić „abrakadabra” trzy razy każdego ranka, aby zdobyć wystarczająco dużo nabojów, by unicestwić wroga, wtedy, na Boga, powiem „abrakadabra” nie trzy razy, ale dziewięć razy i to z największym entuzjazmem, bez względu na to, jakie bzdury czy kłamstwa to będą. Kiedy dojdziemy do władzy, to już zupełnie inna sprawa.” – George Lincoln Rockwell

Narodowy Socjalista, który udawał neonazistę, aby łatwiej uzyskać masowe poparcie przeciwko żydowskiej potędze. Rezultat: syjonistyczni agenci przejrzeli podstęp i zamordowali go, aby zastąpili go jego naśladowcy, którzy byli już prawdziwymi neonazistami. (To samo stało się z Malcolmem X, który mniej więcej w tym samym czasie ujawnił publicznie, że odrzuca rasizm.)

Reasumując, ci, którzy posiadali osobowość najbardziej odpowiednią dla Narodowego Socjalizmu, byli jednocześnie tymi, których idea nazizmu najbardziej odpychała. Było zatem wątpliwe, żeby jednostki zafascynowane nazizmem wystarczająco głęboko wdrążyły się w temat w celu odkrycia fałszerstwa. Ta prosta sztuczka syjonistów, polegająca na wiązaniu szlachetnej ideologii z jej odpychającą podróbką sprawiła, że zyskanie poparcia dla autentycznego Narodowego Socjalizmu stało się niezwykle trudne. Ten sposób nie jest zresztą nowy. To samo stało się w przypadku gnostyckiego chrześcijaństwa – prawdziwych nauk Jezusa – któremu nadanie etykiety ,,lucyferianizmu”, kojarzonego z satanizmem, przyniosło podobne  skutki. Można powiedzieć, że neonazizm ma się tak do prawdziwego Narodowego Socjalizmu, jak judeochrześcijaństwo ma się do chrześcijaństwa gnostyckiego.

Przykładowo, prawdziwy Narodowy Socjalizm domyślnie postrzega muzułmanów jako sojuszników, pamiętając dawne wsparcie dla Hitlera płynące z ogólnoświatowej społeczności islamskiej oraz ich akty poświęcenia w walce przeciwko syjonistom. Ulubionym historycznym niemieckim władcą Hitlera był Fryderyk Wielki, który powiedział: „Wszystkie religie są sobie równe i dobre, jeśli tylko ich wyznawcy są uczciwymi ludzi, a gdyby tu przyszli Turcy i poganie i chcieli zaludnić kraj, to wznieślibyśmy dla nich meczety i świątynie.” Neonaziści, z drugiej strony, nienawidzą muzułmanów z powodu zwykłej ksenofobii i są typowymi fanami historycznych morderców muzułmanów, takich jak Karol Młot (któremu Hitler życzył przegrania bitwy pod Poitiers), Ferdynand i Izabela (,,Izabela Katolicka – największa nierządnica w historii.” – Adolf Hitler) lub Wład Palownik, znany również jako Drakula (wszelkie komentarze zbędne…). W tym sensie neonazistom znacznie bliżej do demokratów z Republiki Federalnej Niemiec, jak Helmut Schmidt czy Helmut Kohl, niż do Fryderyka Wielkiego czy Hitlera. Kiedy David Myatt osobiście nawrócił się na islam licząc, że jego osobisty przykład doprowadzi do odnowienia tak bardzo potrzebnego w XXI wieku sojuszu Narodowych Socjalistów i muzułmanów, w odpowiedzi został okrzyknięty zdrajcą i szkalowany przez neonazistów.

,,To przygnębiające, że na Zachodzie jest tak mało szczerości i tak mało prawdziwej wiedzy zarówno na temat islamu jak i Narodowego Socjalizmu. … Zwolennicy prawdziwego islamu, dżihadystycznego islamu i kalifatu, są naturalnymi sojusznikami szlachetnego, prawdziwego Narodowego Socjalizmu. Większość z tych, którzy nazywają się „Narodowymi Socjalistami” nie rozumie ani nie czuje tego, co jedynie pokazuje jak skutecznie syjoniści manipulowali mieszkańcami Zachodu i jak udana była ich antynarodowosocjalistyczna propaganda, która dla większości ludzi przysłoniła honorowego, nierasistowskiego ducha Narodowego Socjalizmu.” – David Myatt

Każdy kraj zaatakowany przez narodowosocjalistyczne Niemcy był „białym” państwem, wliczając w to główne zachodnie potęgi kolonialne, które wspólnie podtrzymywały ,,białą hegemonię wokół większej części świata na przełomie wieku XX i które przetrwałby do dzisiaj, gdyby nie Hitler. Mimo to neonaziści jakimś sposobem zdołali przekonać samych siebie, że Narodowy Socjalizm polega na walce w interesie „białych ludzi”.

Z drugiej strony wielu neonazistów wysoko ceni sobie Rosję i inne kraje dawnego bloku wschodniego ze względu na ich relatywnie większe zachowanie tradycji (a zwłaszcza utartych ról mężczyzn i kobiet). Niektórzy z nich, mówiący o sobie narodowi bolszewicy, są nawet fanami Stalina! Kontrastuje to ze względnie negatywną opinią NSDAP na temat tych krajów i podkreślaniem konieczności obrony Niemiec przed ich wpływami, nie wspominając już, że Stalin był jednym z największych wrogów Hitlera podczas II wojny światowej. Zdaniem Führera: ,,Stalin podaje się za herolda rewolucji bolszewickiej. Tak naprawdę utożsamia się z Rosją carów i wskrzesił tradycję panslawizmu. Bolszewizm jest dla niego wyłącznie narzędziem, przebraniem wykreowanym w celu oszukania germańskich i romańskich ludów.” Neonaziści szczególnie nie lubią, gdy przypomina im się, że podczas II wojny światowej narodowosocjalistyczne Niemcy stały po stronie Czeczenów (głównie muzułmanów prześladowanych przez Stalina), a działały przeciwko Rosjanom. Sam Hitler będąc jeszcze uczniem popierał Japonię w czasie wojny rosyjsko-japońskiej. Opowiada: ,,Kiedy dowiedzieliśmy się o upadku Port Artur, mali Czesi w mojej szkolnej klasie płakali, a resztę z nas rozpierała radość! To właśnie wtedy narodził się mój sentyment do Japonii.” Choć obecnie prawdziwi Narodowi Socjaliści nie żywią żadnej urazy w stosunku do dzisiejszych krajów byłego wschodniego bloku, to z pewnością nie uznajemy ich skłonności do tradycjonalizmu jako godnych podziwu i naśladowania.

,,Mieszanka etniczna – jak nazywaliśmy Rosję sprzed 1917 roku, a następnie Związek Radziecki – stała się zagadką dla naszej części świata. Nie ma to nic wspólnego z wcześniejszym caryzmem, ani bolszewizmem dzisiejszych czasów. Ma to związek z faktem, że różni ludzie, którzy wspólnie stworzyli narodowego giganta nie są folkiem w naszym rozumieniu tego słowa. …  Przeciętna osoba jest mniej warta niż rower. Rosnący współczynnik urodzeń szybko rekompensuje straty. Ci ludzie mają w sobie pewnego rodzaju prymitywną wytrzymałość, której nie można nazwać męstwem. To coś zupełnie innego. Męstwo jest pochodną odwagi duchowej. Bezwzględność, dzięki której bolszewicy bronili swoich bunkrów w Sewastopolu, była raczej bestialskim popędem. Nie ma nic bardziej mylnego niż przypuszczenie, że był to efekt bolszewickich poglądów i edukacji. Rosjanie zawsze tacy byli.” – Joseph Goebbels

,,Istnieje pewna instynktowna siła, która niezmiennie prowadzi Rosjanina z powrotem do stanu natury. Takie cofnięcie się oznacza dla niego powrót do prymitywnej formy życia – posiadania rodziny, gdzie kobieta opiekuje się potomstwem, niczym samica zająca.” – Adolf Hitler

,,Narodowego Socjalizmu nie dałoby się eksportować na Węgry. Węgier przeważnie jest tak samo leniwy, jak Rosjanin. Z natury jest człowiekiem stepu.” – Adolf Hitler

„Upadek komunizmu najboleśniej dotknie Czechów. Niewątpliwie w głębi serca cały czas tęsknili za Matką Rosją.” – Adolf Hitler

,,Ribbentrop, jeśli dziś doszedłbym do porozumienia z Rosją, zaatakowałbym ją już jutro – po prostu nie mogę się powstrzymać.” – Adolf Hitler

Stalinowska propaganda przedstawiająca Hitlera jako „Ogra-wegetarianina”.

Dodatkowe zamieszanie wprowadzają strasseryści, którzy rzekomo akceptują obraz Hitlera przedstawiany przez prawdziwy Narodowy Socjalizm, w przeciwieństwie do tego, który jest demonstrowany przez neonazistów. Później jednak twierdzą, że sam Hitler jest zdrajcą Narodowego Socjalizmu, ponieważ nie podążał za pierwotnymi ideami nurtu, które rozpowszechniali jego „prawdziwi założyciele” – Gregor i Otto Strasser, których to ideologię Hitler rzekomo splagiatował i przywłaszczył sobie. Można powiedzieć, że zrobili oni zwrot o 360 stopni tworząc coś, co samo w sobie jest rodzajem neonazizmu odrzucającego Hitlera. (Strasseryzm jest daleki od bycia jasno zdefiniowanym ruchem biorąc pod uwagę, że Gregor wspierał pucz Kappa, podczas gdy Otto był jemu przeciwny. W rezultacie nie ma nawet pewności, który z braci Strasserów reprezentuje kanoniczny strasseryzm…)

Tak jakby rzeczy nie były już wystarczająco skomplikowane…

Kolejny wyraźny znak odrodzenia prawdziwego Narodowego Socjalizmu pojawił się niedawno począwszy od poszukiwania przez antysyjonistów XXI wieku pozytywnych opcji politycznych i połączenia ich w krótkotrwałe OWNP (One World Nazi Party) [3]. Otwarcie multietniczna prezentacja organizacji miała niespotykanie zadowalające rezultaty w przełamywaniu monoetnicznego stereotypu i raz na zawsze postawiła granicę pomiędzy prawdziwym Narodowym Socjalizmem i neonazizmem. Nie przyczyniła się jednak do masowego nawrócenia na Narodowy Socjalizm. Większość antysyjonistów tamtych czasów pochodzi z kręgów ,,poszukiwaczy prawdy” o zamachach z 11 września w 2001 roku, którzy chlubili się swoim sceptycyzmem, postawą, która przede wszystkim umożliwiła im ujawnienie żydowskich spisków, ale utrudniała im pokładanie ufności w ideologii tak radykalnej jak Narodowy Socjalizm. Zamiast tego wielu z nich wolało podejrzewać Hitlera o bycie syjonistycznym agentem, a nawet Żydem. Niektórzy nawet rozsiewali plotki na temat Führera, jakoby był nieślubnym dzieckiem Rotszylda.

,,Jeśli ktoś zdecyduje się przystąpić do operacji wojskowych mając mentalne nastawienie: ,,Uwaga! To może się nie udać”, wtedy może być pewien, że na pewno się nie uda. Należy przystępować do bitwy będąc pewnym zwycięstwa oraz zdeterminowanym, aby je osiągnąć bez względu na ryzyko.” – Adolf Hitler

Plakaty OWNP (2009)

Z tego kontekstu wynika, że prawdziwa walka – Kampf XXI wieku – toczy się do dzisiaj i jest ona prowadzona przez kilka zaangażowanych dusz. Liczba naszych entuzjastów ciągle wzrasta, ale również i liczba zwolenników neonazizmu. Może się nawet wydawać, że mnożą się szybciej niż my. Nie pozostało nam wiele czasu. Musimy przerodzić się w prawdziwą polityczną siłę w ciągu kilku lat. Jeśli tego nie osiągniemy, duch autentycznego Narodowego Socjalizmu przeminie przysłonięty skrajną prawicą i prawdopodobnie już nigdy nie odrodzi się po raz kolejny.

Aryanizm kontra efekciarstwo

,,Nie ufam urzędnikom posiadającym przesadnie teoretyczne umysły. Jestem ciekaw co dzieje się z ich teoriami w chwili podjęcia działania.” – Adolf Hitler

Jest dla nas oczywistym, że postępy będą poczynanie stopniowo tak długo, jak trwa dyskusja na temat tolerowania uczonych, którzy zainteresowani są jedynie drążeniem szczegółów dotyczących historii, barbarzyńców gotowych upokorzyć Narodowy Socjalizm – bo mają na to ochotę, cyników, którzy przyłączają się do konwersacji bez przekonania o żywotności ideologii. Jak zatem powinniśmy postępować? Rudolf Hess proponuje rozwiązanie godne polecenia: ,,Nie szukajcie Adolfa Hitlera swoim umysłem. Znajdziecie go dzięki sile waszych serc!”

Ponieważ Aryanizm kategorycznie odrzuca historyczną rekonstrukcję Narodowego Socjalizmu oświadczamy, że jest to nic innego jak jeden z systemów politycznych, który nieuchronnie będzie wyrażany poprzez prawdziwie szlachetne myślenie. W ten sposób dochodzimy do ostatniego upomnienia Jutty Rüdiger [4], które wygłosiła tuż przed śmiercią: ,,Narodowy Socjalizm jest niepowtarzalny. Jedynie wartości, za którymi się opowiadaliśmy, mogą zostać ponownie przejęte: braterstwo, gotowość do niesienia pomocy, odwaga, samodyscyplina, honor i lojalność. Abstrahując od tych zasad, każdy młody człowiek musi znaleźć swoją własną drogę.” Nie szukamy ludzi, którzy nawrócili się na Hitleryzm, ale takich, którzy wewnątrz duszy poszukiwali swojej własnej ścieżki, aby wreszcie dostrzec, że swego czasu Hitler podążał równoległą drogą. Ponadto podkreślamy, że Narodowy Socjalizm w Niemczech nie był w pełni uformowanym systemem, lecz malutkim krokiem w stronę stworzenia prawdziwie narodowosocjalistycznego ustroju. Jak zauważył  David Myatt: ,,Obowiązkiem – przeznaczeniem – Vindexa i jego klanów nie powinno być usiłowanie przywrócenia romantycznej, wyidealizowanej przeszłości – czy nawet chęć upodobnienia się do fatalistycznego, nierzadko numinotycznego, dawnego sposobu życia, podobnego do tego, który Adolf Hitler wprowadził w Niemczech – ale zbudowanie całkowicie nowego i świadomego wyrażenia numinotyczności samej w sobie.”

My, ludzie dzisiejszych czasów, mamy z jednej strony dostęp do szczegółowych informacji na temat genetyki i innych dziedzin, do których nie miało dostępu NSDAP, z drugiej zaś zmagamy się z  problemami wielkiego kalibru, z którymi Hitler nigdy nie miał do czynienia: począwszy od deficytu globalnych zasobów do uzbrojonego w broń jądrową Izraela. Jeśli dążymy do zmiany świata na lepsze, nie dyskutujmy o tym, czym był lub jest Narodowy Socjalizm, ale o tym czym być powinien. Trzema słowami – ZJEDNOCZENI W SZLACHETNOŚCI – Arianiści rozpoczęli tę debatę.  Wszystkich, którzy popierają nasze motto, zapraszamy do przyłączenia się do dyskusji.

Objaśnienia:

[1] Enoch Powell – brytyjski polityk, członek Partii Konserwatywnej i Ulsterskiej Partii Unionistycznej, minister w drugim rządzie Harolda Macmillana. 20 kwietnia 1968 r. wygłosił w Birmingham przemówienie, zwane „mową o rzekach krwi” (Rivers of Blood speech), w którym wzywał do nieprzyjmowania „kolorowych” imigrantów oraz wyrzucenia z kraju tych, którzy już tam mieszkali.

[2] Najważniejsi przedstawiciele „ezoterycznego Hitleryzmu” to Miguel Serrano i Savitri Devi.

[3] Link do dawnej strony OWNP: http://web.archive.org/web/20090503231416/http://www.ownparty.org/

[4] Jutta Rüdiger – przewodnicząca Związku Niemieckich Dziewcząt (Bund Deutscher Mädel), żeńskiej sekcji Hitlerjugend.

——————————–
Tekst Oryginalny
——————————–

Dalsze informacje:

F.A.Q.
Adolf Hitler
Rdzeń polityczny
Podstawy Narodowego Socjalizmu

Powiązane informacje:

Arya
Geopolityka
Tworzenie platform politycznych
Chrześcijaństwo

Opublikowano Aryanizm, Narodowy Socjalizm | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Podstawy Narodowego Socjalizmu

,,Nawiązując do przyszłości Narodowego Socjalizmu – tej idealistycznej, szlachetnej, lecz błędnie pojmowanej drogi życia – ważne jest, aby zrozumieć, że narodowosocjalistyczna Rzesza jedynie zainicjowała praktyczne wdrażanie tejże ideologii. Choć podjęto próby stworzenia w pełni narodowosocjalistycznego społeczeństwa, ówczesne wydarzenia miały wpływ na ich niepowodzenie – w szczególności przyczynił się do tego wybuch pierwszej wojny syjonistycznej (powszechnie znanej jako II wojna światowa), wymagającej od Niemców pełnego zaangażowania i walki o przetrwanie. W wielu sprawach Adolf Hitler (jak sam przyznawał, m.in. przed Leonem Degrelle) musiał pójść na wiele kompromisów, mając na celu nie tylko zdobycie władzy, ale również utrzymanie jej w obliczu wewnętrznych jak i zewnętrznych problemów. … Zatem narodowosocjalistyczna Rzesza (to znaczy jej prawdziwe oblicze, a nie obraz stworzony przez syjonistyczną propagandę nienawiści) nie powinna być postrzegana jako idealne narodowosocjalistyczne społeczeństwo, ale jako inspirujący wzór dla nas i przyszłych pokoleń. Naszym zadaniem oraz zadaniem przyszłych pokoleń jest położenie podwalin pod to kompletne narodowosocjalistyczne społeczeństwo. Aby to osiągnąć musimy objaśnić, czym jest prawdziwy, idealistyczny Narodowy Socjalizm, nieskażony ustępstwami wobec społeczeństw naszych czasów. Musimy wyraźnie określić jego podstawy, niezależnie od tego, jak bardzo niepraktyczne”, utopijne czy niepopularne mogą sie one wydawać. … Nie potrzebujemy politycznej propagandy – porywających przemówień, wieców, marszów, płomiennych apeli – która jak zawsze oddziałuje na niestabilne, ludzkie emocje. Zastąpmy te działania odpowiednią literaturą, autentycznymi opowieściami o narodowosocjalistycznym bohaterstwie oraz żywymi dowodami, zarówno osobistymi jak i wspólnotowymi, Narodowego Socjalizmu w praktyce. Oznacza to, iż musimy zobrazować idealizm i prawdy Narodowego Socjalizmu za pośrednictwem osobistego przykładu – poprzez nasze własne czyny i inicjatywy.” – David Myatt

Zrozumienie idei Narodowego Socjalizmu w pierwszej kolejności wymaga zapoznania się z okolicznościami o charakterze historycznym, które na początku XX wieku przyczyniły się do powstania tego światopoglądu.

Na płaszczyźnie praktycznej Niemcy nigdy nie odrobiły szkód powstałych w wyniku I wojny światowej i znalazły się w bezprecedensowym kryzysie woli walki, fatalnym stanie ekonomicznym oraz w stanie beznadziejnego społecznego rozłamu. Według Gottfrieda Federa: ,,W narodzie, traktowanym jako organiczna całość, każdy aspekt naszego życia prywatnego ukazuje ból, niewolę, ucisk, niepewność i daje wyraźny obraz walki wszystkich przeciwko wszystkim. Rząd przeciw ludowi, partia przeciw partii, … pracodawca przeciw pracownikowi, handlowiec przeciw producentowi i klientowi, właściciel przeciw najemcy, chłop przeciw ziemianinowi, urzędnik przeciw społeczeństwu, robotnik przeciw „burżuazji”,  kościół przeciw państwu – każde ślepo krytykujące swojego oponenta, dbające wyłącznie o swój własny egoistyczny interes. …. Nikt nie bierze pod uwagę dobra swojego sąsiada czy obowiązków wobec społeczeństwa.” Zdaniem Alfreda Rosenberga: ,,Nie był to przejaw dobrej woli z żadnej ze stron, ale – jeśli mogę przewidzieć rozwój wypadków późniejszych lat – walka wszystkich przeciwko wszystkim. Koniec końców system parlamentarny reprezentowany był przez czterdzieści dziewięć różnych partii, z których każda próbowała przedstawić swój własny problem jako zasadniczy.” Sam Hitler odnosi się do tego zjawiska i sugeruje rozwiązanie: ,,Cóż się stanie pewnego dnia, kiedy chmara wyzwolonych niewolników opuści siedliska nędzy, aby podnieść rękę na niczego nieświadomych bliźnich? Nikt nie patrzy z tej perspektywy. Pozwolono, by takie incydenty miały miejsce, zupełnie nie martwiąc się, a nawet nie podejrzewając – w swoim całkowitym braku instynktownego rozumowania – że prędzej czy później los się zemści,  jeżeli takie zdarzenia nie zostaną w porę załagodzone. … Nawet wtedy uzmysłowiłem sobie, że zastosowanie podwójnej metody umożliwi polepszenie warunków bytu. Po pierwsze,  stworzenie lepszych okoliczności sprzyjających rozwojowi społecznemu poprzez wpojenie ludowi głębokiego poczucia odpowiedzialności społecznej. Po drugie, połączenie tego poczucia z bezlitosną determinacją usuwającą wszystkie defekty, których nie można już naprawić.”

Na płaszczyźnie intelektualnej empirystyczny punkt widzenia (począwszy od epoki renesansu oraz coraz bardziej wraz z gwałtownym postępem w naukach eksperymentalnych podczas tak zwanego Oświecenia) znacznie zagrażał duchowości swoim materialistycznym redukcjonizmem, zakładającym całkowite strywializowanie abstrakcyjnych idei takich jak emocje, wolna wola, marzenia czy sama dusza, traktując je jako zwykłe efekty uboczne całkowicie fizjologicznych mechanizmów. Wraz ze wzrostem presji narodziły się nowe stanowiska filozoficzne w opozycji do empiryzmu. Ich celem było uznanie zarówno intuicji, jak i uczuć za znaczne, a nawet nadrzędne, w pozyskiwaniu wiedzy. Jak opisuje Alfred Rosenberg: ,,W różnych swoich formach nocje abstrakcyjne zmieniły nasze życie. Zatem reakcja w postaci niemieckiego Romantyzmu była równie pozytywnie przyjęta, jak ulewa po długiej suszy. … Tam gdzie Grecy uogólniają, … człowiek romantyzmu uosabia.” Owe stanowisko niemal natychmiast podzieliło się na dwa nurty, jako że poleganie na uczuciach prowadziło do różnych typów ludzi odczuwających w wieloraki sposób.

Jeden ze światopoglądów, romantyzm,  zakładał początkowo, że empiryzm, choć potężny w tworzeniu wiedzy o tym, co jest, w sposób niszczycielski odcina nas od świadomości o tym, co być powinno. („Potrafimy rozróżnić z jakich poszczególnych atomów składają się cząsteczki. Ale kiedy chcemy wyjaśnić dlaczego tak się dzieje, słowa okazują się niewystarczające.” – Adolf Hitler) Jest to możliwe tylko poprzez osobiste oczyszczenie duszy, co z kolei może być osiągnięte tylko dzięki poddaniu się pewnym warunkom (w praktyce zazwyczaj generowanym przez dzieła sztuki), które usuwają typowe ograniczenia społeczne do działań angażujących nas na poziomie emocjonalnym i tym samym powodują zlekceważenie tzw. niskich uczuć na rzecz uczuć wyższych. Szczególny nacisk wywiera się na czystą miłość, poetycką sprawiedliwość oraz poczucie piękna. Każdy z tych elementów zbliża nas i działa jako łącznik z ideałem romantycznym.

Drugi nurt zwany kontroświeceniem zakłada, iż empiryzm odseparował nas od podstawowych ludzkich pragnień i tym samym doprowadził do duchowej wyczerpalności nie doświadczamy życia równie głęboko jak ci, którzy nadal kierują się wrodzonym popędem. Zwolennicy tej ideologii sugerują poddanie się warunkom, które wyzwalają pierwotne reakcje. Przyznają również, że wrodzone odczucia mogą nie być zbieżne  i tym samym ścierać się ze sobą w celu uzyskania pozycji dominującej. Utrzymują jednak, że samo dążenie do harmonii nie jest wrodzonym uczuciem samym w sobie, a zatem jest odrzucane. Prymitywizm jest uważany za jedyną i najważniejszą wytyczną; racjonalizm musi zostać odrzucony wraz z empiryzmem.

Krótko mówiąc, obrońcy kontroświecenia obawiali się, że empiryzm zlekceważy wartość niskich uczuć (które uznano za podstawowe), podczas gdy zwolennicy romantyzmu z niepokojem patrzyli na empiryczną metodę trywializacji, która prowadziła do dewaluacji zarówno niskich emocji jak i wyższych, szlachetnych pobudek (które my określamy jako zbawienne) w tym samym czasie. Kolidowało to z romantyczną eschatologiczną wizją, w której szlachetne emocje przezwyciężają niskie pobudki poprzez triumf woli. Alfred Rosenberg zestawia mankamenty kontroświecenia z punktu widzenia romantyzmu: ,,Natychmiast jest przypomniany tutaj sentymentalny powrót do natury i gloryfikacja prymitywu, który pojawił się u końca XIII wieku. … Jednakże natura pierwotnego człowieka – jak można rozsądnie przypuszczać – nie była szczególnie heroiczna.”

W późniejszym okresie wielu propagatorów kontroświecenia zaczęło nazywać się ,,romantykami”, biorąc pod uwagę tylko to, co łączyło oba nurty wzajemna niechęć do zindustrializowanego Zachodu; preferowanie średniowiecznej przeszłości, a nawet okresów wcześniejszych i sentyment do niezachodnich cywilizacji*; obustronne upodobania do życia na wsi, a nie w zurbanizowanym świecie; oraz inne, podzielne preferencje, które w rzeczywistości były motywowane całkowicie różnymi uczuciami. Zwolennicy romantyzmu ślepo je akceptowali zakładając, że kontroświecenie z czasem pojedna się z prawdziwym Romantyzmem. Stało się zupełnie odwrotnie. Kontroświeceniowi filozofowie przywłaszczyli sobie miano romantyzmu i przemieszali cechy tego nurtu ze swoimi ideami. Jak opisuje Alfred Rosenberg: ,,Wielki ruch niemieckiego romantyzmu odczuwa coraz to ciemniejsze woale umieszczane przed niebiańskimi bogami światła i zanurza się coraz głębiej i głębiej w swojej impulsywnej, bezkształtnej, demonicznej, seksualnej, szalonej i chtonicznej ekstazie oraz w kulcie matki.”

(* Ponieważ nastawienie empiryczne było szczególnie rozpowszechniane na Zachodzie, zarówno obrońcy romantyzmu jak i kontroświecenia bardziej skłaniali się ku niezachodnim cywilizacjom. Jak zauważył sam Hitler: ,,Samą prawdą jest, że jesteśmy ludźmi romantyzmu nieco innymi niż, dajmy na to, mieszkańcy Ameryki … Jedyne utwory romantyczne, które poruszają ich serca, to te opowiadające o Indianach; swoją drogą to ciekawe spostrzeżenie, że autor najżywszych tego typu powieści jest Niemcem.”)

Przez długi czas zwolennicy prawdziwego romantyzmu znajdowali się w sidłach ,,romantyzmu kontroświeceniowego”. Sfrustrowani, odczuwali potrzebę stworzenia nowego, a nawet bardziej radykalnego nurtu. W tamtym czasie sympatycy kontroświecenia nieustannie obwiniali w pierwszej kolejności chrześcijaństwo za stworzenie cywilizacji zachodniej. Wzywali więc do porzucenia tej religii na rzecz przedchrześcijańskiego pogaństwa. Dla kontrastu orędownicy prawdziwego romantyzmu byli zagorzale oddani chrześcijaństwu, ponieważ postrzegali Jezusa jako największego romantyka ze wszystkich. Nowy, przekonywujący nurt miał proponować antyzachodnią narrację, która z jednej strony pokrzepia intuicję tyczącą się Jezusa, z drugiej zaś stanowi część uzasadnionych kontroświeceniowych zarzutów przeciwko judeochrześcijaństwu. Dietrich Eckart był w pełnej gotowości: ,,Schopenhauer … twierdził, że jeśli ktoś chce zrozumieć Stary Testament, musi przeczytać go w grece. Towarzyszy mu zupełnie inny ton i inne barwy bez żadnego związku z chrześcijaństwem!” Z tym nowym przeświadczeniem, że to nie chrześcijaństwo, a judaizm jest winny stworzenia zachodniej cywilizacji, narodził się Narodowy Socjalizm.

Nacjonalizm, Socjalizm i Narodowy Socjalizm

,,Nikt nie staje się Narodowym Socjalistą. Po prostu prędzej czy później uświadamia sobie, że od zawsze nim był.” – Savitri Devi

Nacjonalizm bazuje na postrzeganiu kraju jako istoty żywej samej w sobie w przeciwieństwie do zwykłych umownych podmiotów powstałych w wyniku międzyludzkiej interakcji. Kraj konsumuje żywność, zużywa energię i produkuje odpady. Ma również pamięć swojej własnej przeszłości, wyobraża sobie przyszłość, zbiera i analizuje informacje, by poszerzyć wiedzę. Kraj komunikuje się i nawiązuje przyjazne lub wrogie relacje z innymi państwami. Przechodzi przez cykl narodzin i śmierci. Może ,,wydawać potomstwo”, tworząc nowe kraje. Powszechnie znane określenia definiujące życie i świadomość, odpowiadają charakterystyce państwa. Ten pogląd nie zaprzecza, że mieszkańcy państwa mają swoją własną świadomość, ale postrzega narodową świadomość za jednostkę dużej skali**. Nacjonaliści  zatem próbują odnosić się do kraju holistycznie, traktując go jako osobę.

,,Obecna doktryna mówi: Społeczeństwo to zbiór jednostek, państwo zaś to zgromadzenie różnych jednostek i zrzeszeń. Możemy porównać tę ideologię konstrukcji społeczeństwa do piętrzących się kamieni, gdzie jedynym, prawdziwym podmiotem jest odłamek kamienia. Jego kształt to kwestia przypadku; jest rzeczą obojętną czy znajduje się on na szczycie, czy u podstaw. Rezultatem jest nic innego jak sterta. … Jednakże narodowosocjalistyczną doktryną społeczeństwa oraz filozofią państwa jest dom. Mówiąc mechanicznie, budynek również składa się z wielu pojedynczych cegieł. … Każdy jednak może zobaczyć, że dom jest wyższą strukturą, czymś nowym i niezwykłym … czymś więcej niż zwykła suma cegieł zlepionych ze sobą.” – Gottfried Feder

(**Zgodnie z tą logiką ma również zastosowanie sytuacja odwrotna: mniejszej skali jednostki również mogą mieć swoją własną świadomość. Jak zapewnia Miguel Serrano: ,,Dla Aryjczyków atomy nigdy nie były pustymi, numerycznymi formułami.”)

Ogólnie rzecz biorąc, jakakolwiek ideologia przyczyniająca się do rozwoju kraju może być nazwana nacjonalistyczną. Nacjonalizm nigdy nie ogranicza się do interesów podgrup tworzących się na terytorium państwa, ale zawsze bierze pod uwagę jaki wpływ będą na nie miały podjęte działania. Opiera się to na porównaniu każdej podgrupy do wnętrzności ciała, które pozbawione jednego narządu w celu polepszenia pracy drugiego, nie może funkcjonować poprawnie. Nacjonalizm oczekuje od każdej podgrupy gotowości niesienia pomocy w czasie kryzysu, tak jak miałoby to miejsce w przypadku młodzieńczego ciała silne organy automatycznie zaczęłyby pracować efektywniej niż zwykle, aby umożliwić regenerację narządów słabszych (w przypadku starszych osób organy nie mogą liczyć na wzajemną pomoc, a zatem ostatecznie obumierają). Zdaniem Hitlera: ,, Jeśli czyimś zdaniem idea ciągłego dawania powoduje zbyt duże obciążenie, musimy wyjaśnić, że narodowa solidarność nie polega wyłączenie na braniu.” Według nacjonalizmu wrogami kraju są wszystkie te podgrupy, które bazują na wyłącznym rozwoju swoich interesów, lekceważąc przy tym służbę na rzecz państwa. Takie podgrupy porównać można do nowotworów, które wysysają resztki substancji odżywczych równocześnie rozprzestrzeniając chorobę. Choć najlepszym przykładem tego procesu jest żydostwo (opisane poniżej), podobne zachowanie jest typowe dla każdej grupy ustanowionej wokół rasowej tożsamości, świadomości klasowej, poziomu edukacji, płci, orientacji seksualnej, religijnego ekskluzywizmu i innych nocji psychologicznych, które powodują zachowania trybalistyczne. Członkowie takich zbiorowości nie mogą zostać zaakceptowani jako obywatele nacjonalistycznego kraju.

Inna zasada nacjonalizmu wnosi, że kraj nie powinien liczyć jedynie na pomoc z zewnątrz (bez znaczenia czy nadchodzącą ze strony innych państw, czy jednostek takich jak banki lub ONZ), ale musi znaleźć swój własny sposób radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Oczywiście nie chodzi o to, żeby owe państwo było zobowiązane odrzucać wszelkie wsparcie swoich sąsiadów, ale o to, by zarówno realizacja planów jak i odnoszenie sukcesów nie zależało wyłącznie od osób trzecich. Ważnym jest, by nigdy nie znaleźć się w sytuacji konieczności przyjęcia pomocy, która wpływałaby negatywnie na niezależność kraju. Nie oznacza to również, że państwo nie powinno pomagać innym swoim kosztem. Nacjonalizm nie pociąga za sobą izolacjonizmu, nieinterwencjonizmu czy zobojętnienia w czasie cudzej niedoli, a nade wszystko nie oznacza działania wyłącznie w interesie swojego własnego kraju. Wręcz przeciwnie, prawdziwe nacjonalistyczne państwo zachęca inne kraje do samodzielności.  Może zatem zaoferować im krótkoterminowe wsparcie, aby ułatwiać im niezależność. Według Hitlera: ,,Celem każdej działalności społecznej nie może być nigdy zwykła pomoc dobroczynna, która jest absurdalna i zbędna. Takowa działalność powinna raczej ułatwiać usuwanie podstawowych wad życia gospodarczego i kulturowego.”

[Z takim podejściem nacjonalizm jest całkowicie sprzeczny z identytaryzmem (w tym syjonizmem), który deklaruje: ,,Należy podejmować decyzję dla swoich własnych ludzi nie biorąc pod uwagę wpływu na innych.”  Identytaryzm jest trybalistyczny, podczas gdy nacjonalizm jest antytrybalistyczny. Fakt, że obecna skrajna prawica używa tych dwóch terminów wymiennie, jest dostatecznym dowodem ich ignorancji oraz sukcesu syjonistów w mieszaniu słownictwa używanego w dyskursie politycznym.]

Nacjonalizm nie jest ideologiczną zasadą sam w sobie. To raczej cel wykonawczy, który może służyć wielu różnym ideologiom. Kapitalista może być nacjonalistą pod warunkiem, że wierzy w przyciąganie środków finansowych do kraju, a nie podążanie za nimi po całym świecie (tak jak postąpiłby kapitalista międzynarodowy). Tym samym sposobem nacjonalistyczny komunista będzie miał na celu wyrównanie podziału dochodu wewnątrz kraju, bez frasowania się nad jego sprawiedliwą dystrybucją pomiędzy różnymi państwami. Nacjonalistyczny faszysta będzie miał na celu zapewnienie swojemu kraju zdolności do wewnętrznej i zewnętrznej projekcji siły, a nie tylko zewnętrznej. Nacjonalistyczny libertarianin będzie raczej dążył do stworzenia kraju z ograniczoną rolą rządu, aniżeli do tolerowania nierówno podzielonej władzy wykonawczej w niektórych częściach państwa. Można by tak wymieniać w nieskończoność.

,,Hitler … nie tylko traktował priorytetowo konieczność zjednoczenia narodowego. Napierał również na potrzebę sprawiedliwości społecznej.” – Alfred Rosenberg.

Socjalizm jest przekonaniem, że interwencja państwa, uznana za moralny obowiązek,  jest niezbędna w realistycznym zwalczaniu niesprawiedliwości społecznej. Bazuje na poglądzie, że system bezpaństwowy (np. wolny rynek)  jest sprzeczny z prawdziwą sprawiedliwością na rzecz niemerytorycznej przewagi konkurencyjnej, problemu, który może być usunięty jedynie przez dodanie do systemu zasad, które promują kryteria merytoryczne i niwelują nierówności konkurencyjne. Każdy, kto nie zdecyduje się na przestrzeganie tych reguł będzie wrogiem sprawiedliwości i zostanie wyjęty spod prawa.

,,Celem  narodowosocjalistycznego rządu jest zachęcanie do wprowadzenia szlachetnych zmian i dalszej ewolucji istot ludzkich w taki sposób, by dążyły one  do bardziej szlachetnego sposobu życia i ustanowienia szlachetnego i sprawiedliwego porządku. To pociąga za sobą tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu i rozkwitowi wrodzonej szlachetności jednostek.” – David Myatt

Istnieje wiele odrębnych idei domniemanej niesprawiedliwości społecznej, wynikających z  różnorodnych koncepcji sprawiedliwości. Na przykład, jak głosi socjaldemokratyzm, jedyna niesprawiedliwość jest stosowana przeciwko większości w rozmaitych sytuacjach. Jego etatystyczne rozwiązanie polega na spełnianiu żądań większości, nawet jeśli ma to skutkować ciemiężeniem mniejszości. Co więcej, uważa grupę dominującą za niezdolną stosowania niesprawiedliwości społecznej wobec nielicznych, ponieważ to właśnie większość definiuje znaczenie  sprawiedliwości, w czasie gdy mniejsza część ludu powinna bezdyskusyjnie popłynąć z nurtem. Marksistowski socjalizm dostrzega wyłącznie akty niesprawiedliwości wymierzone przeciwko proletariatowi, a jego etatystycznym środkiem zaradczym jest odbieranie majątku nie-proletom i oddawanie go w ręce proletów. Światopogląd ten postrzega proletów za niezdolnych do wyrządzania niesprawiedliwości społecznej wobec nie-proletów, gdyż sprawiedliwość jest utożsamiana wyłącznie z przynależnością do proletariatu. Warto zauważyć, że zarówno socjaldemokratyzm jak i marksistowski socjalizm uznają proletariat za większość.

[Identytaryzm (włączając w to syjonizm), nawet gdyby posłużył się środkami etatystycznymi w celu rozpowszechnienia swojego programu, nigdy nie będzie zaklasyfikowany jako socjalizm. Jest to niemożliwe, ponieważ nie stawia w pierwszej kolejności sprawiedliwości społecznej, a przedkłada wyżej interesy grupy.  Rozważmy przykład żydowskiej tendencji do oskarżania antysyjonistów o bycie „antysemitami”, raczej niż o nieuczciwość (tak jak błędnie poinformowany, lecz lojalny socjalista mógłby to zrobić). Pokazuje to, że Żydzi nie przywiązują żadnej uwagi do prawości ani uczciwości działań wspierających ich interesy. To samo tyczy się Gentilów, którzy odwzorcowali ten podstęp i oskarżają swoich krytyków o „anty (tutaj wstaw nazwę trybalistycznej grupy)”.]

Narodowy Socjalizm to ideologia, która dostrzega niesprawiedliwość wyrządzaną wszystkim. Na poziomie podstawowym, od chwili narodzin poprzez cały okres życia, nieuchronnie stajemy się świadkami nieprawości. Nikt z nas nie wyraził przecież zgody na powołanie nas do istnienia. Odwaga świadomości tego oczywistego i całkowicie niezaprzeczalnego faktu (,,Całe życie jest nieustannym ryzykiem, a narodziny są największym z nich.” – Adolf Hitler) odróżnia Narodowy Socjalizm od każdej innej formy socjalizmu, jako że każda z nich prędzej czy później kieruje się w stronę utopianizmu (idea fałszywej lewicy). Zatem Narodowy Socjalizm od samego początku odrzucał ten światopogląd i tym samym wznosi się rangą do prawdziwie eschatologicznej ideologii na równi ze starożytnymi gnostycznymi religiami (prawdziwa lewica).

 „Nawet my nie jesteśmy tak naiwni, aby wierzyć, że kiedykolwiek nastanie wiek, w którym nie będzie żadnej niesprawiedliwości. To jednak nie zwalnia nas z obowiązku walki o zniesienie niesprawiedliwości. Powinniśmy dążyć do przezwyciężenia wad i zmierzać ku ideałowi.” – Adolf Hitler

Każda inna forma nierówności jest więc rozumiana w kontekście jako ,,podniesprawiedliwość” towarzysząca współofiarom tej zasadniczej niesprawiedliwości, która prezentuje się w zupełnie innym świetle niż jako nieprawość powstająca pomiędzy ludźmi mającymi wspólnego ciemiężcę. Zaczynamy podobnie jak współwięźniowie w zakładzie karnym;  nasi jedyni prawdziwi wrogowie to zdrajcy, którzy stają po stronie więziciela, tracąc przy tym empatię do reszty skazańców i tym sposobem sami się degradują na pozycję niewolników (dzięki czemu mogą zyskać przewagę nad resztą sługusów). Taka perspektywa – często określana przez krytyków jako pesymistyczna – jest w rzeczy samej niespotykanie pozytywna, jako że stwarza możliwość tworzenia możliwie dobrych relacji pomiędzy ludźmi, którzy wcześniej postrzegali się za rywali, ale również logicznie żąda rozwiązania problemu politycznego jakim jest „podniesprawiedliwość”, poprzez zastosowanie podejścia, które równocześnie odnosi się do zasadniczej niesprawiedliwości. Innymi słowy, dzięki państwowej kontroli nad reprodukcją – w znaczeniu klasycznego socjalizmu – dodając zasady wynikające z kryteriów merytorycznych, w tym przypadku odnoszące się do genetyki.

W tym najbardziej radykalnym sensie Narodowy Socjalizm nie jest po prostu połączeniem nacjonalizmu i socjalizmu. Biorąc pod uwagę poprawność gramatyczną, nurt ten oznacza socjalizm jako odniesienie do państwa i  może być ostatecznie zdefiniowany jako  ,,socjalizm odnoszący się do narodzin” (zobacz dalej). Choć Narodowy Socjalizm osiąga parytet z religiami gnostycznymi poprzez rozpoznanie dokładnie tej samej zasadniczej niesprawiedliwości, jaką wszystkie te religie niezależnie uznawały, to przewyższa je wszystkie będąc jedyną ideologią, która proponuje realistyczną strategię uzyskania powszechnego zbawienia. Tam gdzie gnostyk przedstawia wizję, Narodowy Socjalista oferuje działanie. Tam, gdzie gnostyk wycofuje się, Narodowy Socjalista kontratakuje. Tam, gdzie gnostycy przerywają tylko swoją linię krwi, Narodowi Socjaliści są gotowi, aby przerwać reprodukcję wszystkich tych, którzy odmawiają dobrowolnej rezygnacji z prokreacji.

,,Aryjscy gospodarze przeniknęli spoza granic tego wszechświata, wojownicy i wojowniczki. Ukrzyżowawszy się w czterech królestwach demiurgicznego stworzenia, zaprzepaścili oni cały demoniczny plan.” – Miguel Serrano

Jedyne prawdziwe rozwiązanie.

Zasada wodzostwa (niem. Führerprinzip)

,,Zasada ta  poprzez swoją strukturę odrzuca wszystkie te reguły, zgodnie z którymi decyzje są podejmowane na podstawie większości głosów i według których przywódca jest jedynie egzekutorem woli i opinii ludu. Ten nurt głosi, że zarówno w przypadku większych jak i mniejszych problemów jedna osoba musi mieć absolutny autorytet i ponosić całą odpowiedzialność. W naszym ruchu praktyczne konsekwencje tejże zasady są następujące: prezydent dużej grupy jest wyznaczony do pełnienia roli mentora pod swoim zwierzchnictwem. Jest on zatem przywódcą odpowiedzialnym za swoich podopiecznych. Wszystkie organy są podmiotem jego zwierzchnictwa, a nie odwrotnie. Nie ma takiej rzeczy jak komisja głosująca, ale jest komisja pracująca. Ich zadania są przydzielane przez odpowiedzialnego przywódcę, który jest prezydentem grupy. Ta sama reguła tyczy się większych organizacji takich jak Bezirk (dystrykt), Kreis (obwód miejski) i Gau (region).  W każdym przypadku prezydent jest wyznaczony z góry, ma największy autorytet i władzę wykonawczą. … Jednym z najważniejszych założeń naszego ruchu jest ogłoszenie tej zasady jako imperatywnej nie tylko w naszych własnych szeregach, ale także w całym państwie.” – Adolf Hitler

Prawdziwe znaczenie indywidualizmu.

Narodowy Socjalizm respektuje osobowość indywidualną ponad wszystko. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z narodowosocjalistycznym twierdzeniem, że naszym przeznaczeniem jest demografia. Jednakże po bliższym przyjrzeniu się tej kwestii, można stwierdzić, że obie te wytyczne się pokrywają. To właśnie jednostki tworzą szanse na  pozytywne zmiany (te negatywne nie wymagają inspiracji), a później to właśnie demografia determinuje stopień, do którego ten potencjał zostanie wykorzystany. W związku z tym Hitler pyta retorycznie: ,,Czy ktoś z was uczciwie wierzy, że postęp ludzkości jest efektem połączenia przemyśleń większości, a nie pojedynczej osoby?” Narodowi Socjaliści postrzegą historię jako zmagania moralne rzadko spotykanych, indywidualistycznych i heroicznych idealistów z tradycyjnie przyjętymi i powszechnie podzielanymi normami. Aryjska teoria rasowa wysnuwa tezę, że owi idealiści tym, kim , dzięki krwi.

,,W świecie, w którym niewolnictwo było postrzegane przez poważanych ludzi za zło konieczne, wyłoniło się kilkoro osobników, przez których to zjawisko społeczne było potępiane. Dla tych, dla których odwieczna eksploatacja zwierząt wydaje się być powszechnym zjawiskiem tylko dlatego, że jest ono uniwersalne i stare jak świat, powinniśmy przedstawić ludzi, którzy są mu stanowczo przeciwni – nieważne czy stanowią tylko garstkę spośród milionów tkwiących w barbarzyńskim etapie ewolucji.  Istnieje obecnie niewiele kobiet i mężczyzn wyprzedzających nasze czasy, którzy silnie odczuwają tę rażącą niesprawiedliwość wynikającą z wyzysku … i grozę zadawania wszystkim nieuzasadnionego cierpienia. … Te nieliczne jednostki obecnie postrzega się jako „marzycieli”, „ekscentryków” czy „dziwaków” – jak zresztą wszystkich pionierów. Kto wie, czy ich opinie nie staną się z czasem typowe dla zwykłego człowieka, a ich zasady prawem rządzącym światem?” – Savitri Devi

Jest zatem stosownym nazywać Narodowy Socjalizm ideologią indywidualizmu, ale ten   radykalny indywidualizm jest niemal całkowitym zaprzeczeniem tzw. „indywidualizmu” według koncepcji liberalnej/libertariańskiej/anarchistycznej. Żadna prawdziwa idea indywidualistyczna nie może nigdy oznaczać indywidualnej ekspresji wszystkich ludzi z prostej przyczyny – jeśli każdy członek tego samego społeczeństwa równocześnie będzie dążył do wyrażenia siebie, efektem będzie wzajemne ograniczanie. Prawdziwie własna siła wyrazu może być wykreowana wyłącznie, gdy tylko jeden osobnik na całe społeczeństwo – przywódca – wyraża swoją odrębność, a w obowiązku wszystkich prawdziwych indywidualistów w tym społeczeństwie leży udzielanie mu wsparcia,  tak aby osobowość przywódcy mogła być w pełni wyrażona. Radykalny indywidualizm jest zatem całkowicie pozbawiony egocentryzmu (i zupełnie mu sprzeczny); Radykalny indywidualista pragnie zobaczyć każdą odrębność w pełni wyrażoną – niekoniecznie swoją własną. Jest to nic innego jak podejście zagorzałych fanów ikon popkulturowych (muzyków, aktorów, sportowców, postaci fikcyjnych, itp.), których najważniejszym, a nawet jedynym sensem życia jest wspieranie indywidualnej ekspresji idola, któremu są wiernie oddani. Pomoc ta może przyjąć formę finansową lub poprzez twórczość fanów. Może również objawiać się braniem udziału w konwentach poświęconym idolom i wydawaniu wartościowych opinii, zaś sami fani w tym celu często odkładają na bok cześć własnej indywidualności. Polityczny radykalny indywidualista jest zawsze monarchistą absolutnym, który (jeśli sam nie zostanie przywódcą) będzie brał pod uwagę swoje powołanie do znalezienia przywódcy wartego poświęcenia i za którego wzorcem będzie mógł podążać. Dokładnie w takim sam sposób zachowują się fani ikon popkulturowych. Jak zwięźle ujął to Rudolf Hess: ,,Hitler to Niemcy.”

Słowo ,,folk”, oznaczające ,,lud”, etymologicznie wywodzi się od czasownika ,,follow”, czyli ,,podążać”. Stąd wywodzi się obecnie popularne określenie ,,follower” (rzeczownik), inaczej ,,zwolennik”, ,,wyznawca”, powszechnie używane w popkulturze w celu określenia rzeszy fanów danej ikony. Według tego światopoglądu państwo jest postrzegane jako suma mechanizmów, które pozwalają ludowi podążać za przywódcą w celu oferowania mu wsparcia w wyrażaniu samego siebie. Prawdziwy zagorzały fan żyje zgodnie ze swoim liderem, spełniając jego oczekiwania poprzez mentalną gotowość, by w każdym momencie być gotowym umrzeć w jego imieniu. Podobnie prawdziwy polityczny indywidualista jest gotów oddać życie za swojego przywódcę. Zatem nie przez przypadek Narodowy Socjalizm jest sojusznikiem młodości (,,Hitlerjugend przyjęło jego imię. To jedyna organizacja w Rzeszy, której nazwa powstała na jego cześć.” – Joseph Goebbels), bowiem zafascynowanie fanów jest ściśle powiązane z młodzieńczym entuzjazmem i w przypadku większości ludzi zanika wraz z wiekiem.

„Nie ma już szaleńczej wiary w równość, która znalazła swój najgłupszy przejaw w partiach politycznych. Zasada osobowości zastąpiła pojęcie powszechnego idiotyzmu.” – Joseph Goebbels

Prawdziwy przywódca nie powinien reprezentować popularnej opinii.

Prawdziwy przywódca domaga się lojalności młodzieży swojego państwa względem siebie, a nie swoich rodzin.

Prawdziwy przywódca powinien reprezentować pierworodną szlachetność.

Rozwijając myśl ducha radykalnego indywidualizmu ten, kto szczerze pragnie widzieć w pełni wyrażoną odrębność, może tym samym nie poczuć chęci podążania za człowiekiem, który nie posiada wyróżniającej się osobowości. Zatem przywódca, według światopoglądu indywidualistycznego, nie może być tradycjonalistą, podobnie jak jego zwolennik. Mówi się, że tradycjonalizm przemawia tylko do tych, którzy nie respektują odrębności. Radykalny indywidualista pragnie widzieć indywidualizm wyrażany wyłącznie w opozycji do tradycji, która jest niezmienne determinowana przez normy, aniżeli wyjątki. Ponadto radykalny indywidualista zawsze definiuje osobowość jako przeciwieństwo tożsamości  [,,Osobowość (wola i rozsądek) jest siłą reprezentującą uduchowienie człowieka w przeciwieństwie do cielesności. … Persona (instynkt i pojmowanie) to ciało człowieka i jego potrzeby.” – Alfred Rosenberg], która została uwarunkowana wbrew naszej woli, a nie przez prostotę ducha przy braku potrzeby sprostania oczekiwaniom. Stąd dobrym miernikiem indywidualnej osobowości jest stopień, w którym lekceważy ona ograniczenia narzucone przez tradycję (której jednym z aspektów jest tożsamość). Tak więc płytka osobowość jest  antytradycjonalna tylko w powierzchowny sposób. Głęboka zaś jest antydracyjonalna u samych jej podstaw. (,,Prawdziwa osobowość na początku wrogo podchodzi do obiektu, który ma zostać zmieniony. Wówczas jest on zmuszony do odpowiedzi na formalne oczekiwania. Rezultatem tego jest powstanie stylu osobowości.” – Alfred Rosenberg).  Podobnie tak zwani ,,tradycjonalistyczni przywódcy” w naszych oczach wcale nie są przywódcami, a jedynie paternalistyczymi miernotami lub mówiąc bardziej dosadnie prefektami niewolników.

Radykalny indywidualizm ,,indywidualizm dla samego przywódcy” sprzeciwia się równocześnie nieprawdziwemu „indywidualizmowi dla każdego”, który głosi nowoczesna, fałszywa lewica oraz „indywidualizmowi dla nikogo” tradycjonalistycznego i paternalistycznego autorytaryzmu wszystkich prawicowych ideologii, będąc tym samym podejściem stosowanym wyłącznie przez prawdziwą lewicę. Klasyczne idee Platona o ,,królachfilozofach” są bliskie naszej koncepcji rządu. Jednakże Narodowy Socjalizm pod wpływem romantyzmu poszedł o krok dalej obrazując przywódcę mniej jako filozofa, a bardziej jako artystę. Stąd późniejszy nacisk na posiadanie osobowości indywidualnej. Hitler jest doskonałym przykładem takiego właśnie przywódcy, a Narodowy Socjalizm wzorem nurtu stworzonego przez i dla ludzi posiadających artystyczną duszę. Porównanie pomiędzy narodowosocjalistycznym przywódcą, a ikoną popkultury staje się zatem coraz bardziej trafne. Lider nie może koncentrować się wyłącznie na popularności wśród swoich fanów. Nie powinien również upadlać się spełniając zachcianki ludu i tym samym porzucić swoją rolę (a nawet indywidualizm) w jakimkolwiek sensie. Przeciwnie, jedynym obowiązkiem przywódcy jako artysty jest pozostanie zgodnym ze swoją artystyczną wizją.

,,W swojej organizacji, państwo musi być oparte na zasadzie osobowości, poczynając od najmniejszej jednostki aż po najwyższe władze w kraju. Nie ma decyzji wynikających z większości głosów, są tylko te podjęte przez odpowiedzialnych ludzi. Słowo „rada” zostało przywrócone do swojego pierwotnego znaczenia. Każdy człowiek zajmujący odpowiedzialne stanowisko będzie posiadał osobistych doradców, ale kluczową  decyzję musi podjąć on sam.” – Adolf Hitler

,,Jeśli narodowosocjalistyczny ruch nie zrozumie fundamentalnego znaczenia tej podstawowej zasady i gdyby tylko zatuszował zewnętrzny wygląd obecnego państwa i przyjął zasadę większości, nie robiłby nic innego jak tylko konkurował z marksizmem na jego własnym polu. W efekcie nie miałby prawa mówić o sobie – Weltanschauung.Jeśli celem programu społecznego ruchu byłoby lekceważenie indywidualnej osobowości poprzez zastąpienie jej tłumem, Narodowy Socjalizm zostałby skażony trucizną marksizmu, podobnie jak nasze narodowoburżuazyjne partie.” – Adolf Hitler

Byłoby rzeczą całkowicie niewłaściwą określenie takiego przywódcy jako despoty,  jako że przywódca ten nie zmuszał, aby mu służył. Samo założenie jest równie absurdalne jak pomysł, że ikony popkultury zmuszają kogokolwiek do bycia ich fanami. W praktycznym świecie wielu krajów i szeregu liderów, wszyscy sympatycy powinni mieć wolną rękę  podejmując wybór, komu chcą się podporządkować oraz fizyczną możliwość zmiany miejsca zamieszkania na dowolne państwo, o ile tylko pozwoli im to na służenie ulubionemu przywódcy wraz z resztą ludu. Ułatwianie procesu swobodnego przemieszania się swoich wielbicieli przynosi przywódcom wzajemne korzyści, ponieważ dzięki temu łączą ze swoimi sympatykami. Jeśli ktoś uważa się za lepszego kandydata na stanowisko lidera, może starać się o zajęcie pozycji obecnego przywódcy we własnym zakresie. Dopiero po złożeniu dobrowolnej przysięgi wierności jest on za sprawą honoru zobowiązany służyć przywódcy aż do śmierci lub zwolnienia z obietnicy. To właśnie demokracja jest despotyczna zmuszając dużą liczbę obywateli do tolerowania wybranego rządu, w stosunku do którego nie czują lojalności, ponieważ: (1) przegrali w głosowaniu; (2) mogą ponownie zagłosować dopiero za kilka lat.

Wspólnota narodowa (niem. Volksgemeinschaft)

,,Naszą główną zasadą ekonomiczną jest zapewnienie niezbędnych środków do życia, a nie gwarancji najwyższych zysków dla kapitału.” – Gottfried Feder

,,Nasza zasada w odniesieniu do podmiotów społecznych głosi, że każdy ma prawo do  ogólnego dobrobytu. Ta reguła jest w bezpośredniej opozycji względem obecnej praktyki, według której każda klasa stara się czerpać korzyści dla swojej grupy.” – Gottfried Feder

Dla Narodowego Socjalizmu również ważny jest sposób w jaki przywódca traktuje swój lud oraz nastawienie członków grupy względem siebie. Warto zwrócić tutaj uwagę na analogię pomiędzy ikoną popkultury i publiką.

Bez wątpienia ikona popkultury, chcąc by jej twórczość była podziwiana, oczekuje od swoich fanów pełnej gotowości. Wielbiciel, który jest głodny czy bezdomny, mający trudność z opłaceniem rachunków lub pogrążony w długach mimo wielogodzinnej pracy, który zmaga się z chroniczną chorobą, musi poddać się procesowi sądowemu lub w jakikolwiek inny sposób jest sporadycznie obciążany formalnymi banałami, pochłaniającymi niemal całkowicie jego uwagę, nie znajdzie czasu ani skupienia albo nie będzie w nastroju, by oddać się swojemu idolowi. Nieważne jak bardzo by tego zapragnął. Ta sama prawda dotyczy sympatyków w odniesieniu do przywódcy w  Narodowym Socjalizmie, pod warunkiem, że lider – jako polityk – aktywnie polepsza warunki życia swojego ludu poprzez państwowe inicjatywy. Zatem początkowym celem narodowosocjalistycznego przywódcy jest upewnienie się, czy jego podopieczni mają wystarczająco dużo fizycznej i psychicznej siły oraz pewności finansowej i obywatelskiej w codziennym życiu, cały czas chroniąc sympatyków przed zbędną biurokracją. Dzięki temu będą oni  mogli powrócić do tego, co najbardziej kochają: obdarowywania swojego mentora wsparciem.

 ,,Wypełnianie formularzy – jedno z międzynarodowych zajęć obecnej ucywilizowanej ludzkości.” – Savitri Devi

,,Myśl o tym, że pewnego dnia mogę być przykuty do biurowego stołka, zmuszony do marnowania życia na wypełnianie formularzy do tego stopnia, że nie mógłbym rozporządzać swoim własnym czasem, przyprawia mnie o mdłości.” – Adolf Hitler

,,Formularze i kwestionariusze powinny zostać zredukowane jak tylko to możliwe. Ludzie nie mają czasu pisać całej swojej biografii wypełniając absurdalne blankiety, aby dostać to, czego potrzebują. Formularze powinny być rozsądne i wymagać tylko istotnych informacji.” – Joseph Goebbels

,,Narodowosocjalistyczne prawo … nie akceptuje absolutnej konieczności korzystania z usług profesjonalnych ,,adwokatów” albo ,,prawników”, uważając taką potrzebę za haniebną. … Wszystkie procedury powinny być zrozumiałe dla zwykłych ludzi.” – David Myatt

Tylko człowiek może pomóc drugiemu człowiekowi. Biurokracja jeszcze nigdy nikomu nie pomogła.

Oczywiście człowiek musi być skory do pomocy.

Choć Narodowy Socjalizm dąży do wyzwolenia folku od wszelkiego niepokoju spowodowanego troską o podstawowe potrzeby życiowe, zniechęca również do pogoni za zbytkiem i porzucenia skromności. Tak jak niepewność i niebezpieczeństwo towarzyszące życiu codziennemu zmniejszają zagorzałość zwolenników, tak samo wizja nieskończonych korzyści może być rozpraszająca. Właśnie dlatego rzadkością jest, by wpływowi spekulanci, przedsiębiorcy itp. również byli zapalonymi sympatykami ikon popkulturowych: ich intensywna obserwacja trendów finansowych i łączenie się z lukratywnym oportunizmem zużywa większość ich energii. Zostają natychmiast nagrodzeni za uwagę lub ukarani za jej brak, a zatem nie mogą poddać się kontemplacji nad osobowością. Narodowosocjalistyczna zasada ścisłego zakazu pobierania dochodu innego niż zarobionego produktywną pracą tyczy się równocześnie ochrony oszczędności uczciwych pracowników przeciwko inflacji i jest częścią formowania się folkistycznego środowiska niezgodnego u samych podstaw z obecnością kapitalistycznych pokus, ale świetnie sprawdzającego się w prostym życiu.

,,Przeistoczenie naszego ludu w jednostkę narodową obejmującą wszystkich tych, których praca jest produktywna, odepchnie na bok wcześniejsze instytucje pracodawców i pracowników.” – Adolf Hitler.

Oto co mieliśmy w złotym wieku.

Proste życie jest najlepsze!

Idąc tym tropem, wielbiciele ikon popkulturowych, gdy tylko wyczuwają konkurencję pomiędzy sobą, chociażby na płaszczyźnie społeczności fanów, są w zbyt słabej kondycji, by móc zapewnić idolowi swoje wsparcie. Pochłonięci rywalizacją, odwracają od niego swoją uwagę. Społeczność ta dobrze prosperuje, gdy sympatycy pomagają sobie we wzajemnym wsparciu ikony zgodnie ze swoimi zasobami. Poziom pomocy może być przedmiotem rywalizacji i może się zmniejszyć, gdy grupa wypaczonych zwolenników stara się ograniczyć poparcie płynące ze strony innej zbiorowości. Ten proces zachodzi również pośród folku Narodowego Socjalizmu. W obowiązku narodowosocjalistycznego przywódcy leży zatem wpajanie w swoich oddanych zwolenników poczucia wartości nie obniżając przy tym poczucia godności innych szczerych zwolenników. Inne formy socjalizmu opierają się właściwie na (fałszywym) założeniu egalitaryzmu. Jednakże Narodowy Socjalizm, który odrzuca ten pogląd, bazuje na zasadzie obywatelstwa. Nie ma znaczenia, że dwoje ludzi jest nierównych; Proste stwierdzenie, że oboje są obywatelami, oznacza, że są chlubą swojego przywódcy. Lider będzie częścią ich życia. Takiego przekonania właśnie potrzebują obywatele, by móc działać solidarnie.

Egalitaryzm, który opowiada się za wspólnotą opartą na równości, właściwe narzuca, że nierówność jest wystarczającym powodem braku solidarności. Staje się zatem powodem rozłamów (właśnie taki był cel syjonistów). Jedność opierająca się na wspólnym obywatelstwie pozwoli tego uniknąć.

,,Życie dzieli nas z konieczności na liczne grupy i działalności zawodowe. Przezwyciężenie tego podziału jest zadaniem politycznej i mentalnej edukacji narodu. Owa misja w pierwszej kolejności  musi być powierzona Służbie Pracy. Jej obowiązkiem jest zjednoczenie wszystkich pracujących Niemców i stworzenie z nich wspólnoty. W tym celu pozwólcie nam powierzyć w wasze ręce narzędzie, które jest najbardziej szanowane przez naród – szpadel.” – Adolf Hitler

Obywatelstwo nie znaczy to samo, co narodowość. Wyrażenie ,,naród” etymologicznie pochodzi od  słowa ,,natus” oznaczającego ,,zrodzony”. Ludzie są rodakami jeśli narodzili się w tym samym kraju i stąd dzielą doświadczenie dorastania w tymże państwie. (Rasiści, którzy twierdzą, że wspólna narodowość wymaga wspólnej etniczności znów wykazują się ignorancją). Określenie ,,obywatel” wywodzi się z kolei od słowa ,,civitas” oznaczającego ,,wspólnotę”. Ludzie są współobywatelami poprzez wnoszenie wartości dodanej do tego samego kraju i stąd mają ogromny udział w jego życiu. Używając jeszcze raz analogii z popkulturą, wielbiciel idola powinien być kimś więcej niż tylko zwykłym odbiorcą/pochlebcą nie oczekuje się od niego biernej postawy, ale  aktywnego uczestnictwa w twórczości fanów i wzmacniania wpływów swojego guru. Narodowosocjalistyczne państwo wierzy, że narodowość jest wystarczającą motywacją do pozyskania obywatelstwa – nadzieją, że każdy krajan stanie się obywatelem. Podczas gdy cudzoziemcy jak najbardziej mogą starać się o obywatelstwo, krajanie niewnoszący swojego wkładu w rozwój państwa (podobnie jak spaczeni narodowcy, którzy w jakiś sposób kontrybuują, ale próbują przeszkadzać w tym innym) stanowczo go nie pozyskają.

,,Obywatelstwo nie może być prezentem nadawanym wraz z narodzinami, musi być nabyte ciężką pracą. Tylko spełnianie obowiązków i służba w imię honoru ludu może być nagrodzona tym przywilejem. Wskutek tego z nadania obywatelstwa musimy uczynić uroczystość, która będzie je uwieńczała. Tylko jeśli ofiara zostanie złożona, ktoś może się o nie starać. Ten ostatni krok wysunie na pierwszy plan elementy rasowe, które mogą stanowić najwyższą wartość naszego ludu.” – Alfred Rosenberg

Stąd obowiązkiem narodowosocjalistycznego państwa jest dokładne zdefiniowanie oczekiwanej od każdej osoby kontrybucji w celu pozyskania obywatelstwa. Powinno się określić minimalną ilość wymaganego wkładu oraz wprowadzić system, który pozwoli go zmierzyć. Po raz kolejny, nie jest to proces pojęciowo odmienny, ani też bardziej skomplikowany od prowadzenia fanklubu. Im lepiej zdefiniowany wkład, tym mądrzej wyznaczona minimalna ilość kontrybucji koniecznej w celu zostania prawowitym obywatelem. Uczciwy system pomiaru poświadczy o kompetentnej administracji narodowosocjalistycznego kraju.

Przestrzeń życiowa (niem. Lebensraum)

,,Wołanie o własną przestrzeń, o swój kawałek chleba, staje się warunkiem wstępnym osiągnięcia wartości duchowych.” – Alfred Rosenberg

Nawet jeśli przywódca chce adekwatnie wyrazić swój indywidualizm, nawet czysto lojalne wsparcie ludu może być niewystarczające. Tak jak w przypadku popkultury, ikona nie jest prawdziwym wyrazem artysty, który siedzi w jej wnętrzu, chyba że posiada wszystkie istotne środki produkcji powiązanej z franczyzą i tym samym nie jest zależna od pośrednich agencji, które pomagają w zdobyciu rzeszy fanów. Stąd narodowosocjalistyczne państwo wymaga, by wódz posiadał absolutną przestrzeń życiową dla folku w celu stworzenia ekonomicznej autarkii i politycznej niezależności. Wstępną misją ludu gromadzącego wokół przywódcy jest uformowanie właśnie takiej przestrzeni. Pod tym względem Narodowy Socjalizm eksponuje swoje aryjskie korzenie, podczas gdy prehistoryczne myśliwskie i pasterskie populacje sprawowały władzę nad ludźmi w przypadku pasterstwa w grę wchodziło również posiadanie zbywalnego kapitału w postaci swojego stada – ale nie władały stałym terytorium geograficznym jako takim (stąd, w rozumieniu Aryjczyków, nie były one prawdziwą państwowością), które było wyłącznie przeznaczone do osiadłego trybu życia sprzyjającego utrzymaniu rolnictwa. Z tego powodu koczownicy, praktykujący patriarchat bądź matriarchat, byli zawsze nudnymi tradycjonalistami. Nieważne jak powierzchownie bogaci czy władczy byli, ich niezmiennie wędrowny styl życia świadczył o braku głębokiego zaufania gospodarczego, wymaganego, by móc wyobrazić sobie radykalne odstępstwo od tradycyjnych społecznych postaw, które skutecznie funkcjonowały przez pokolenia. Dla nomadów, zarówno ekonomiczny jak i społeczny sukces nie były odmiennymi, lecz ściśle ze sobą powiązanymi pojęciami. Głęboka świadomość wymagana, by stać się antytradycjonalistą, która narasta tylko gdy życie gospodarcze jest odseparowane od społecznego, jest w wyłącznym posiadaniu czystej krwi Aryjczyków. Żyją oni w przekonaniu, że należy starannie utrzymywać i czujnie doglądać swoich farm oraz dróg wodnych, aby zawsze mieć pod dostatkiem wyżywienia tak samo jak słońca na niebie. Według Aryjczyków wszystkie inne problemy są kwestiami etycznymi oraz/lub estetycznymi, które mogą być rozwiązane przez szlachetną osobowość.

,,Na podstawie narodowosocjalistycznej filozofii i ideologii w kreowaniu politycznych infrastruktur i instytucji, które są fundamentem społeczeństwa, tylko honorowe i szlachetne jednostki wezmą odpowiedzialność za rządzenie i administrowanie nową narodowosocjalistyczną wspólnotą.” – David Myatt.

Rząd mający jurysdykcję nad ziemią nie wystarcza, by uczynić grunt przestrzenią życiową. Ogół obszarów i powiązane z nimi dobra materialne muszą być zdefiniowane jako fundamentalnie należące do przywódcy. Przywódca może teoretycznie przejąć ich część w dowolnym czasie. Posiadanie własności prywatnej jest przyzwolone wszystkim obywatelom podlegających Narodowemu Socjalizmowi (w przeciwieństwie do komunizmu), ale należy rozumieć, że cała własność prywatna w przestrzeni życiowej została jedynie powierzona poprzez przywódcę różnym obywatelom, od których oczekiwał, że będą ją administrować w jego imieniu. Sam nie byłby w stanie równocześnie pielęgnować każdej nieruchomości poprzez administrację państwową. Oto jak Hitler wyjaśnia powyższe pojęcie na swoim ulubionym przykładzie: państwo pozwoli obywatelom posiadać własną ziemię na terenie kraju, ale tylko tak długo, jak produkowana na niej ilość żywności będzie wystarczająca dla lokalnego, zależnego on niej społeczeństwa. W przeciwnym razie przywódca niezwłocznie przejmie ziemię i powierzy ją osobie bardziej produktywnej zanim ludzie zaczną głodować! Mienie (które wywodzi się od łac. ,,proprietas” oznaczającego ,,własność”) różni się od przynależności (od angielskiego ,,be-” + ,,lang”, czyli ,,być częścią czegoś”). Mienie jest obowiązkiem obywatelstwa, przynależność zaś przywództwa. Podział ten chroni naród przed feudalizmem, gdzie ziemianie, niczym oligarchia, mogą ingerować w politykę poprzez stosowanie argumentów ekonomicznych.

Jedyna odpowiednio uzasadniona koncepcja pieniądza, to taka gdzie wartość środków pieniężnych jest zagwarantowana przez narodowosocjalistyczne państwo i ogranicza się do obiegu w granicach właściwego terytorium pod rządową jurysdykcją tego samego kraju. Państwo nie tylko musi być jedynym emitentem pieniędzy, ale również surowiec użyty do ich produkcji fizycznej powinien być tak bezwartościowy jak to tylko możliwe. Na przykład monety wykonane ze srebra lub złota są niezwykle złym wyborem. Mogłyby zostać przetopione w kruszec i sprzedane w cenie surowca, nawet jeśli państwo, które biło monety, upadło, powodując tym samym odseparowanie waluty od kraju. Banknoty są lepszym wyborem, jako że papierowe pieniądze stopniowo stają się bezwartościowe wraz z upadkiem państwa. Stąd porównanie dewaluacji waluty z klęską kraju. Również przejęcie czyichś funduszy i ucieczka z państwa w czasie kryzysu stałaby się niemożliwa. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie urządzenia działającego jak stoper, które mierzyłoby czas wykonywanej pracy i bezpośrednio przeliczałoby ją na pieniądze. Sam Hitler słynął z graficznej wizualizacji pieniędzy z punktu widzenia czasu pracy: ,,Od czasu naszego dojścia do władzy zastąpiliśmy już około pięciu milionów ludzi w ramach produkcji narodowej. To znaczy, że za każdy dzień roboczy oddaliśmy Niemcom średnio od trzydziestu do czterdziestu milionów godzin pracy więcej niż mieli poprzednio. To stało się ich zbawieniem.  Nie ma znaczenia do jakiego typu produkcji ta siła robocza została wykorzystana w indywidualnych przypadkach. Podsumowując, w rok podarowaliśmy narodowi pożytki w postaci około dziewięciu miliardów godzin pracy.” Oczywiście niebezpieczeństwo fałszowania walut nadal istnieje i organ policji musi stawić czoła temu przestępstwu. Pocieszający jest fakt, że niebezpieczeństwo zalania rynku cennymi surowcami poprzez inne kraje zostało wyeliminowane.

,,Od momentu w którym porzuciłem parytet złota i podczas gdy nadal miałem do swojej dyspozycji dużą liczbę bezrobotnych, nie miałem żadnych problemów finansowych. Musiałem wspierać siedem milionów pełnoetatowych bezrobotnych i cztery miliony tych półetatowych. To wymagało pięciomiliardowego budżetu. Powinniśmy wówczas zaoszczędzić wiele miliardów wynikających z wydatków na rzecz rynku zagranicznego jeśli Wehrmacht od początku byłby chętny przyjąć nasze własne dodatkowe i syntetyczne surowce zamiast nalegać na importowanie ich z zagranicy.” – Adolf Hitler

Autarkia jest podstawą przestrzeni życiowej.

Ustanowienie autarkii ma miejsce wówczas, gdy jesteśmy całkowicie zależni od krajowych produktów.

Narodowosocjalistyczne państwo nie może uznawać międzynarodowych praw mających zastosowanie w swoim reżimie. Każde prawo, aby mogło istnieć, musi być egzekwowane. Zatem uznanie międzynarodowego prawa na państwowym terytorium jest równoznaczne z przyznaniem się do egzekutora prawa zagranicznego, którego jurysdykcja rozciąga się wzdłuż narodowego obszaru. Kraj, który potwierdzi taką zaistniałość, nie jest już państwem suwerennym, ale jak można wywnioskować, kolonią podlegającą pod władze zagraniczne. Idea ta jest sednem wypowiedzi Hitlera: ,,Nie jestem skłonny pozwolić zagranicznym mężom stanu stworzyć drugą Palestynę właśnie tutaj – w samym sercu Niemiec.” Mając w pamięci te słowa, narodowosocjalistyczne państwo musi starać się stanąć na straży relacji zagranicznych bazujących na honorze i empatii. Nigdy nie może również faworyzować swoich własnych obywateli, postrzegając przy tym mieszkańców krajów zagranicznych jako ludzi o niższej wartości etycznej. Zadaniem państwa jest również bezwzględne karanie swoich obywateli, jeśli w jakikolwiek sposób będą niewłaściwie traktować jednostki innych krajów, nieważne czy to na swoim, czy na obcym terytorium – i to nie ze strachu przed międzynarodowym potępieniem w przypadku nieuczynienia tego, ale z czystej chęci sprawiedliwego traktowania ofiar i eliminowania trybalizmu ze struktury narodowej. Wyjątkiem od zasady jest promowanie ustroju plemiennego przez zagranicznych obywateli (np. Izraela). Wówczas stosowana w stosunku do nich przemoc może być postrzegana jako odwetowa i stąd automatycznie etyczna.

Kontynuując temat przemocy odwetowej użytej w walce z krajami trybalistycznymi, jest dla narodowosocjalistycznego kraju całkowicie etycznym a nawet heroicznym obowiązkiem zagarnięcie i podporządkowanie sobie terytoriów państw plemiennych, nie jako kolonii, ale jako bezpośrednich aneksji terytorialnych, które będą egzekwować te same prawa w stosunku do wszystkich mieszkańców i utrzymywać te same instytucje państwowe (np. domy Lebensborn), co umożliwi wieloetniczną integrację na podstawie jakości krwi opartej na aryjskich standardach. Dzieci pochodzące z aneksji terytorialnych, o ile nie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w ich żyłach płynie trybalistyczna krew, otrzymają możliwość lepszego startu, nieobciążone identytarystycznym bagażem, który tradycyjnie jest im narzucany przez biologicznych rodziców (była to polityka którą syjonistyczni historyczny mają zwyczaj określać jako „rabunek dzieci”, tak jakby te dzieci stanowiły własność tych, którzy bez ich zgody sprowadzili je na ten świat). Jedynym nieetycznym zachowaniem narodowosocjalistycznego kraju jest zajęcie terytorium innego nietrybalistycznego państwa.

Narodowosocjalistyczne Niemcy (czerwony), Trzecia Rzesza (pomarańczowy) oraz Imperium Włoskie (zielony)

,,Im większe terytorium do dyspozycji ludu, tym silniejsza ich postawa obronna. Decyzje o charakterze wojskowym są szybciej, łatwiej i efektywniej podejmowane przeciwko ludziom zajmującym terytorium narodowe, które leży w strefie zamkniętej, aniżeli przeciwko państwom posiadającym rozległe tereny. Ponadto ogrom państwowego terytorium jest sam w sobie pewnym zapewnieniem, że siła zewnętrzna nie zaryzykuje pochopnie inwazji, ponieważ w tym przypadku zmagania musiałyby być długie i wyczerpujące zanim pojawiłyby się widoki zwycięstwa. Ryzyko byłoby tak ogromne, że musiałyby się znaleźć nadzwyczajne powody dla przystąpienia do tej agresywnej przygody. Stąd ogrom terenów państwa buduje podstawy, na których wolność narodowa i niepodległość mogą być uzyskane z relatywną łatwością; z drugiej strony państwo o niewielkim terytorium stanowi naturalną pokusę dla najeźdźcy.” – Adolf Hitler

W ten sposób wyobrażamy sobie Pax Arya, w którym wszystkie trybalistyczne państwa (istniejące ,,w czasie”) są eliminowane, państwa uniwersalistyczne, lecz nieheroiczne (funkcjonujące ,,ponad czasem”) zachowują swoją władzę tylko w granicach własnego, niewielkiego terytorium, ale to właśnie uniwersalistyczne i heroiczne państwa (będące ,,przeciwko czasowi”) będą władać  większymi obszarami i posiadać najsilniejszą defensywę przeciwko inwazji ze względu na gotowość do walki w obronie swoich ideałów.

 Amalekizm

,,Obrona przed niebezpieczeństwem płynącym ze strony Żydów jest tylko częścią naszego planu. Kiedy staje się to jedyną kwestią podczas dyskusji na temat Narodowego Socjalizmu jest to wyłącznie wina Żydów, nie nasza.” – Joseph Goebbels

Wiele nieżydowskich państw w całej historii świata, niemających nic wspólnego z Narodowym Socjalizmem, podjęło próbę rozwiązania żydowskiego problemu. Zatem, jak wynika z definicji, nie jest możliwym być Narodowym Socjalistą  nie będąc jednocześnie antysyjonistą do czasu, aż Żydzi znikną z powierzchni ziemi. Kraj, który stosuje środki zaradcze przeciwko żydowskiej sile, nie implikuje od razu narodowosocjalistycznego podejścia (niektórzy nadgorliwcy mają tendencję nazywać tak każde państwo, które otwarcie przeciwstawia się zorganizowanemu żydostwu). Opozycja do Żydów może wynikać z różnych toków rozumowania, z których tylko kilka jest zgodnych z Narodowym Socjalizmem. Jedynie sprzeciw Żydom postrzegany jako czysty obowiązek – do stopnia gotowości zbiorowego poświęcenia się w imię zniszczenia wroga – może być kompatybilny z Narodowym Socjalizmem.

,,Z trudem możemy sobie wyobrazić odważniejszy, bardziej szczery do bólu światopogląd niż [Spinozy]; ale jego etyka przeraziłaby nawet świnię. ,,Spośród wszystkich rzeczy wybierz tę najkorzystniejszą” – oto kwintesencja jego moralnej filozofii, która w rzeczywistości jest żydowskim punktem widzenia.” – Dietrich Eckart

,,Już więcej nikt nie ośmieli się zasugerować, że wypowiadamy się tu tylko we własnym interesie. Przez ostatnie pięć lat Niemcy byli zmuszeni do wielu poświęceń w obliczu światowego zagrożenia. To dało im prawo do zabrania głosu.” – Joseph Goebbels

Wszyscy poważni Narodowi Socjaliści powinni posiadać choćby umiarkowaną wiedzę na temat judaizmu, żydowskiej kultury i historii. Precyzyjna znajomość szczegółów prawa żydowskiego nie jest tak istotna jak pojęciowe rozumowanie szerokich zasad mu towarzyszących. Wszystko po to, by dokładnie zbadać, jak owe  prawo przejawia się w codziennym zachowaniu Żydów.

,,Żyd jest uodporniony na wszelkie niebezpieczeństwo: może być nazwany draniem, pasożytem, szachrajem, paskarzem; to wszystko spływa po nim jak woda z płaszcza przeciwdeszczowego. Ale spróbuj nazwać go Żydem, a będziesz zaskoczony widząc jak odskoczy z przerażenia, jaki zraniony będzie, jak nagle zacznie się kulić mówiąc: Zostałem zdemaskowany!” – Joseph Goebbels

,,Żyd … przybywał stopniowo, by stworzyć państwo w państwie. Postrzegał domenę komercyjną oraz wszystkie transakcje pieniężne jako przywilej należący wyłącznie do niego i bezlitośnie go wykorzystywał. Na tym etapie miał całkowity monopol na finanse i handel. … Czara jego niegodziwości wypełniła się po brzegi, gdy tylko dołączył do swojego asortymentu dobra ziemskie i zdegradował glebę do towaru rynkowego. Ponieważ nigdy nie uprawiał ziemi, a uważał ją za obiekt, który można eksploatować, na której nadal mogą pozostać chłopi, ale tylko pod warunkiem, że poddadzą się bezlitosnym zasadom swojego nowego pana, publiczna antypatia w stosunku do Żydów znacznie wzrosła przeradzając się w otwartą nienawiść. … Chociaż rozgniewany lud, przeciwny temu całkowitemu darmozjadowi, wypędził go, to po kilku latach pojawił się znów w tym samym miejscu i zachowywał się tak jak poprzednio. Żadne prześladowania nie zmusiły go do porzucenia swojej tendencji do wykorzystywania innych ludzi. Żadne ataki nie przyczyniły się do jego permanentnego zniknięcia. Zawsze powracał po krótkim czasie i historia zataczała koło.” – Adolf Hitler

W przeciwieństwie do wielu innych wrogów żydostwa, którzy choć piętnują Żydów, to niekoniecznie przeciwstawiają się nauczaniu judaizmu, Narodowy Socjalizm jest całkowicie zbulwersowany rozprzestrzenianiem się tej religii. Stajemy w opozycji do Żydów tylko dlatego, że  uważamy ich za żywe manifestacje wyżej wspomnianego judaizmu. Stanowczo odrzucamy i potępiamy fałszywą ideę, popularną pośród judeochrześcijan oraz wszystkich prawicowców, która głosi, że judaizm odnosi się wyłącznie do ,,judaizmu rabinicznego”, a Biblia Tanach w pewnym sensie nie jest jego częścią (!). Zamiast tego utrzymujemy, że nikt nie może w sposób wiarygodny nazywać się antysyjonistą, jeśli nie jest przeciwny Tanachowi  (księdze, z której pochodzi termin ,,syjon”).

,,Wszyscy Żydzi mają dobry powód do wysławiania Lutra i ignorowania jego antysemityzmu. Choć nie zamierzał tego czynić, to jednak wytyczył im drogę i to jak! Im bardziej wychwalają jego autorytet, tym mniejsza szansa, że świat  dostrzeże jego błąd.” – Adolf Hitler

,,Żyd Goldmann wystarczająco wyjaśnił ich tok myślenia. ‚Luter ponownie przywrócił honor Starego Testamentu.’ …. Nawet Luter został przyjęty przez ‘naród wybrany’. Postrzegał Stary Testament za boskie objawienie. Podchodził do księgi z zauroczeniem przekonany, że nie mogłaby pomieścić nic innego jak tylko same bezcenne wartości.” – Dietrich Eckart.

,,Zaczął postrzegać Żydów tak, jak my postrzegamy ich teraz. Niestety za późno. Nie zauważył też gdzie wyrządził najwięcej szkód – w chrześcijaństwie. Ach, gdyby tylko ich tam widział, gdyby tylko widział ich w swojej młodości! Następnie … zamiast wielbienia Starego Testamentu, oznaczyłby go jako arsenał Antychrysta.” – Adolf Hitler

Nie chodzi o to, że Narodowi Socjaliści postrzegają żydowskość za kwestię religijną. Wierzymy, że Żydzi manifestują judaizm zarówno rasowo jak i religijnie wskutek tysięcy lat nieustannego selektywnego oddziaływania na korzyść odziedziczalności cech zgodnych z judaizmem. Żydzi będący skrajnymi rasistami zawsze odrzucali możliwość integracji ze społeczeństwami, w których żyli. Zatem żyd ogłaszający swoje odrzucenie judaizmu niekoniecznie wypiera się bycia Żydem. (Równie dobrze taki Żyd przejść w stan kryptożydostwa.) Hitler wyraża swoją irytację w stosunku do współczesnych mu ludzi, którzy uważali żydowskość wyłącznie za kwestię religijną: ,,W najgorszym przypadku kilka kropel wody święconej załatwi sprawę. W wyniku tego Żyd będzie mógł bezpiecznie kontynuować swój biznes. … Coraz bardziej wydaje mi się, że cały ten ruch jest nową próbą nawrócenia Żydów.” Jeśli jakikolwiek człowiek mający żydowskie korzenie chciałby, abyśmy uwierzyli w to, że nie jest Żydem, musi nie tylko wyrzec się judaizmu, ale również dobrowolnie powstrzymać się od reprodukcji, pokazując w ten sposób prawdziwe zaangażowanie w stopniowe niszczenie zarówno rasowej jak i religijnej żydowskości.

Zdecydowanie jednak najbardziej szkodliwa idea – popularna pośród zorganizowanych ruchów Gentilów skrajnej prawicy, w większości dążących do stworzenia własnych państw etnicznych głosi, że jedynym problemem jest żydowska diaspora, podczas gdy Izrael sam w sobie nie jest niczym złym (a nawet jest czymś pozytywnym!). Z drugiej strony Narodowi Socjaliści są jawnie antyizraelscy. Jak wyjaśnia Hitler: ,,Nie mieli oni najmniejszego zamiaru budować państwa żydowskiego w Palestynie, w którym mogliby mieszkać. To, czym naprawdę się kierują, to ustanowienie centralnej organizacji dla międzynarodowych oszustów i przekrętów. Jako państwo suwerenne nie mogą być kontrolowani przez inne kraje. Dlatego też może ono służyć jako schronisko dla krętaczy, którzy zostali zdemaskowani i jednocześnie jako obiekt szkoleniowy dla innych oszustów.” Nie oznacza to, że ignorujemy czy tolerujemy żydowską diasporę. Jest to jednak oczywiste, ze strategicznego punktu widzenia, że walka z żydowską diasporą będzie bez porównania łatwiejsza po zlikwidowaniu ich bazy w ten sposób nie będą mieli gdzie uciec. Alternatywny plan skrajnych prawicowców, który zakłada utrzymywanie przy życiu Izraela i kierowanie żydowskiej diaspory w tamtym kierunku jest nie tylko niewybaczalnie okrutny w stosunku do Palestyńczyków i  innych mieszkańców tego regionu, ale jest również absurdalnie niepraktyczny. Oprócz nierealistycznego założenia, że każdy Żyd z międzynarodowej żydowskiej diaspory może być skutecznie rozpoznany przez nie-Żydów (ignorując ogromną ilość kryptożydów na świecie, zwłaszcza tych przenikających w struktury przywódcze skrajnej prawicy), zbyt nisko ocenia bieżące postępy izraelskiej technologii [lekceważąc fakt, że Żydzi przewyższają nie-Żydów pod względem ilorazu inteligencji poprzez co najmniej jedno standardowe odchylenie oraz nie wspominając już, że Izrael (przez kryptożydowskich szpiegów) ma dostęp do najnowszych rozwiązań technologicznych innych krajów na całym świecie, podczas gdy reszta państw nie posiada dostępu do rozwojowych technologii Izraela], które ostatecznie pomogłyby mu wyprzedzić świat w dziedzinie techniki militarnej. Pewnego dnia Żydzi mogliby zawładnąć całą planetą przy pomocy swojej maszynerii, jedynie wciskając przycisk. Codziennie odwlekając przejęcie Izraela, zmniejszamy swoje szanse na sukces podczas ewentualnej próby tego dokonania.

Ostatnią cechą wyróżniającą stosunek Narodowego Socjalizmu do Żydów jest nasza niezłomna, aryjska zasada uczciwego traktowania jednostek wyłącznie na podstawie ich postępowania. Dotyczy ona również jednostek o pochodzeniu żydowskim. Wiele obozów koncentracyjnych, w których Żydzi byli umieszczani poprzez narodowosocjalistyczne Niemcy (w przeciwieństwie do tego, co głosiła syjonistyczno-aliancka propaganda) posiadały godny uwagi poziom komfortu oferowany umieszczonym tam ludziom, m.in. baseny, boiska, biblioteki, teatry i inne udogodnienia porównywalne do tych, które zwyczajnie można znaleźć w ośrodkach wypoczynkowych. Rzeczywistą funkcją tzw. komór gazowych było utrzymanie higieny odzieży wśród obozowej populacji. Jako nosiciele żydowskiej krwi, musieli być oni poddani kwarantannie w ten sam sposób, podobnie jak każda inna grupa będąca nosicielem choroby genetycznej musi być poddana kwarantannie, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby; biorąc pod uwagę, że Żydzi są istotami żywymi, nigdy nie należało do polityki Narodowego Socjalizmu aprobowanie maltretowania, nie stanie się to również częścią naszej przyszłej administracji. Wszystkim Żydom, którzy odmówią porzucenia swojej żydowskości, nie tylko zostanie odebrane obywatelstwo, ale również zostaną internowani za spisek oraz zdradę wiążącą się z ich członkostwem w tajnym stowarzyszeniu (czyli tym, czym w sensie technicznym jest żydostwo). Z drugiej strony każdy osobnik pochodzenia żydowskiego, który wyrzeknie się judaizmu i dobrowolnie powstrzyma się od reprodukcji oraz u którego nie zanotowano przypadków haniebnego zachowania, będzie uprzywilejowany przez narodowosocjalistyczne państwo i będzie mógł w bezpieczeństwie i godności dokończyć swych dni, tak jak obywatele poddani kwarantannie (hospitalizowani chorzy, a nie więzieni przestępcy). Ponadto po śmierci będą uznani za Aryjczyków. W szczególności młoda latorośl żydowskich rodziców, czyli  najbardziej niewinna ofiara,  zazna  życzliwości  ze strony  narodowosocjalistycznego kraju. Żydowscy rodziciele natomiast z pewnością otrzymają od nas mniejszą karę od tej, na którą zasługują za swoje niewyobrażalne zło (wydanie na świat dzieci a następnie wychowanie ich na Żydów). Nawet niekończące się tortury w piekle nie byłyby dla nich wystarczającą pokutą a oni sami zostaną surowo ukarani przez narodowosocjalistyczne państwo.

[Wszystkie powyższe zasady ustanowione w odniesieniu do Żydów hipotetycznie dotyczą również walki z dziedzicznie trybalistycznymi grupami Gentilów (oraz ich religiami), które niestety mogą również pojawić się w przyszłości.]

Vril

,,To była najszlachetniejsza z idei, dla której Niemcy mogli poświęcić swoje wszystkie siły. Dzięki niej niemiecka nacja stała się darem jedności, a Rzesza przyjęła nową treść. To także społeczna filozofia oraz wzór czystej, nieskażonej kultury. Ideologia Narodowego Socjalizmu została niewłaściwie wykorzystana i ostatecznie zdeprawowana przez ludzi, którym jej twórca zgubnie zaufał. Ma to historyczne powiązanie z upadkiem Rzeszy. Jednakże pomysłem samym w sobie było działanie i życie, które nie może i nie będzie zapomniane. Tak jak inne wielkie idee miały swoje wzloty i upadki, tak samo Narodowy Socjalizm odrodzi się któregoś dnia dla nowych pokoleń.”  Alfred Rosenberg

Chociaż narodowosocjalistyczne Niemcy zostały zrujnowane podczas II wojny światowej,  duchowa energia, która napędzała kraj do działania przez ten stosunkowo krótki etap w dziejach historii budziła podziw w okresie powojennym. Koncentrowanie się na charyzmatycznych ikonach popkultury stało się częścią psychologii zbiorowej w większym stopniu, niż miało to miejsce przed wybuchem II wojny światowej. Każda dziedzina masowej rozrywki między innymi literatura, muzyka i teatr rozkwitała błyskawicznie. Jedno arcydzieło za drugim pojawiało się na rynku z taką swobodą, że ich piękno było często niedoceniane przez współczesnych konsumentów. Pełne temperamentu żydowskie próby nakierowania sztuki w stroną hedonistycznego nihilizmu były bezowocne; przez ostatnie dekady wieku XX heroiczne postaci i motywy romantyczne ponownie znalazły się na pierwszym planie świata popkultury. („Wagner pragnął sztuki jako religii. … ‘Nie rozumiem świata’ – on nie wypowiedział tych słów w stanie załamania. On pragnął stworzyć nowy świat. … Nawet gdyby ludzie naszych czasów czuli się oderwani od formy idei Bayreuth lub nie przejawialiby wobec niej entuzjazmu, idea ta stała się prawdziwym źródłem życia w barbarzyńskich czasach.” – Alfred Rosenberg) Żydzi narzucili nie-Żydom egalitaryzm, ale ikony popkultury stały się czymś więcej, niż tylko żywymi przykładami indywidualnych osobowości (na przekór  tożsamości). Żydzi narzucili nie-Żydom seksualną rozwiązłość, lecz popkultura celebrowała czystą, niewinną, oddaną i często niespełnioną miłość (zwykle nie bacząc na tradycje). Żydzi narzucali nie-Żydom relatywizm moralny, podczas gdy popkultura niezwykle wychwalała całkowite piękno moralne uzasadnionej zemsty i surowych kar (nakładanych zwłaszcza na trybalistów). Niebędący w stanie przerwać tych tendencji, tak jak nieskutecznie walczyli z chrześcijaństwem 2000 lat temu, Żydzi obłudnie zaczęli żądać uznania (!) a neonaziści nabrali się na to (!!) opierając się o absurdalne zapewnienia, że owe tendencje powstały w wyniku współczucia domniemanym żydowskim ofiarom rzekomego ,,Holokaustu” a nie było to prawdą. Trendy te były wyrazem zrozumienia dla ofiar z całego świata, które doświadczyły pięciuset przerażających lat postrenesansowej zachodniej cywilizacji oraz chociaż nie każdy zdaje sobie z tego sprawę dla największego wojownika świata przeciwnego temu zjawisku: Adolfa Hitlera. Odczuwając czystą bliskość jego arhatycznej osobowości pochodzącej z wstrząsającego wpływu, który miał jeszcze kilka dekad temu, Aryjczycy pragnęli go tak samo jak ucieleśnienia swojego idealizmu. Wierzyli jednak w kłamstwa syjonistów na temat „nazistów” i stąd nigdy nie dowiedzieli się, że Hitler był osobowością, której szukali. W rezultacie przerzucili się na ikony popkulturowe, które traktowali jako wyimaginowany zamiennik.

Jest to jedynie narracja, która wyjaśnia powstanie Narodowego Socjalizmu oraz rozwój powojennych tendencji popkulturowych nie jako odrębnych zjawisk, lecz jako dwóch form tego samego fenomenu: ZJEDNOCZENI W SZLACHETNOŚCI. Dziewiętnastowieczny ruch romantyczny w sztuce wzmocnił Narodowy Socjalizm w dziedzinie polityki na początku XX wieku (jak sam wyraźnie przyznał Hitler uznając wpływ Wagnera na rozwój tego nurtu). Ze swoim politycznym wpływem osłabionym po wojennej porażce, ta energia została ponownie wykorzystana w sztuce w późniejszym okresie XX wieku, zataczając koło. Na tym jednak sprawa się nie kończy. Żyjemy w XXI wieku. Kraje na całym świecie desperacko potrzebują tej siły, by ponownie pobudzić politykę w celu zjednoczenia społeczeństw, które są podzielone jak nigdy wcześniej. Jeśli ją otrzymają, nadejdzie ona z naszej strony. Nie dlatego, że piastujemy poprawną historyczną narratywę, ale z przekonania, że chcemy przywrócić moc porzuconą przez Hitlera i przedstawić ją światu.

Czy jesteś z nami?

——————————–
Tekst Oryginalny
——————————–

Zobacz także:

Narodowy Socjalizm i Nazizm
Narodowy Socjalizm i Faszyzm
Narodowy Socjalizm i Komunizm
Narodowy Socjalizm i Islam
Narodowy Socjalizm i Anarchizm
Narodowy Socjalizm w II Rzeczypospolitej

Opublikowano Aryanizm, Narodowy Socjalizm | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

1939: Ściśle tajne raporty Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Akcją przejmowania polskich akt MSZ zajmowała się specjalna grupa SS tzw. Einsatzkommando Künsberg. Dowódcą był sekretarz legacyjny Eberhard von Künsberg. Grupa odnalazła w piwnicach przy placu Piłsudskiego oficjalnie 80 skrzyń dokumentów.

Według prasy miało być nawet 130 skrzyń. 19 X 1939 na wniosek Ribbentropa wojskowymi ciężarówkami przewieziono je do Berlina, a tam zostały poddane ocenie komisji, której przewodniczył Hans Adolf von Moltke, stroną naukową zajmował się prof. Baber. Efektem ich prac było wydanie Polnische Dokumente zur Vorgeschichte des Krieges, na które składało się 16 dokumentów.

Opublikowanie Białej Księgi nr. 3 /16 dok./

Rząd Niemiec uważał  przejęte dokumenty za niezwykle ważne. 29 Marca 1940 roku Ministerstwo Propagandy Rzeszy poinformowało poufnie prasę o powodach ich upublicznienia. Wskazywały na odpowiedzialność USA za wybuch wojny. Dokumenty upubliczniono nie dodając żadnego komentarza. Dziennikarze z całego świata w tym ze Stanów Zjednoczonych otrzymali faksymile oryginałów polskich dokumentów i tłumaczenie w języku niemieckim. Pozwolono im również badać oryginały oraz udostępniono wiele innych dokumentów .

Amerykańskie dementi.

Opublikowanie dokumentów stało się międzynarodową sensacją. Amerykanie zaprzeczyli wszystkiemu, określając dokumenty jako niewiarygodne, w domyśle fałszywe. Sekretarz Stanu USA Cordell Hull: „Mogę powiedzieć i z całą mocą podkreślić, że ani ja, ani żaden z moich współpracowników w Departamencie Stanu kiedykolwiek słyszał o takich rozmowach, jak te rzekome, ani nie możemy dać im najmniejszej wiarygodności. Te rzekome sprawozdania, nie reprezentują w żaden sposób, myśli i polityki rządu amerykańskiego.” William Bullitt (*), ambasador USA w Paryżu, który był szczególnie obciążony w dokumentach, ogłosił: „Nigdy nie wypowiedział twierdzeń mu przypisywanych”, a hrabia Jerzy Potocki, Ambasador Polski w Waszyngtonie, którego poufne raporty były najbardziej obciążające powiedział: „…zaprzeczam zarzutom przypisywanym w raportach, nigdy nie miałem żadnych rozmów z ambasadorem Bullittem dotyczących udziału Ameryki w wojnie.” Wszyscy oni wtedy kłamali.

Wkrótce jednak Jerzy Potocki został zmuszony do podania się do dymisji. Pozostał na placówce waszyngtońskiej do 14 XII 1940. Po opuszczeniu Waszyngtonu i zarazem polskiej służby dyplomatycznej Jerzy Potocki zamieszkał w Limie.

Wiarygodność dokumentów.

Obecnie autentyczność polskich dokumentów absolutnie nie budzi wątpliwości.

Charles C. Tansill, profesor historii dyplomacji na Uniwersytecie w Georgetown potwierdził ich autentyczność. „Długo rozmawiałem na ten temat z polskim Ambasadorem w Berlinie J. Lipskim, zapewnił mnie, że dokumenty w Niemieckiej Białej Księdze są autentyczne”. Podobnie uważał historyk i socjolog Harry Elmer Barnes. William H. Chamberlin w książce „In America’s Second Crusade”, pisze: „Jerzy Potocki, obecnie mieszkający w Ameryce Płd, potwierdził, w rozmowie ze mną, dokładność i autentyczność dokumentów „

Co ważniejsze, Edward Raczyński, polski Ambasador w Londynie od 1934 do 1945, potwierdził ich autentyczność w swoich pamiętnikach „In Allied London” opublikowanych w 1963 roku, na stronie 51 pisze: „Niemcy opublikowali w Kwietniu „Białą Księgę” zawierającą dokumenty z archiwum naszego MSZ, wśród nich raporty Potockiego z Waszyngtonu, Łukaszewicza z Paryża i moje. Nie wiem jak oni je odnaleźli, nam powiedziano, że archiwa zostały zniszczone. Te dokumenty są z pewnością autentyczne, a faksymile pokazują że Niemcy posiadali oryginały, a nie kopie.”

books.google.pl/books

W roku 1970 autentyczność została potwierdzona również w publikacji „Dyplomata w Paryżu 1936-1939”. Ta ważna praca zawiera oficjalne dokumenty i dzienniki Juliusza Łukasiewicza, byłego Ambasadora w Paryżu, który był autorem kilku tajnych raportów opublikowanych przez Niemców. Edycja ta była wydana przez Wacława Jędrzejewicza, byłego polskiego dyplomatę i członka gabinetu. On również uważa, że dokumenty te były absolutnie autentyczne. Kilka z nich cytuje ww pracy.

Biała Księga nr. 3 (fragmenty)

Dokument 4:
Jerzy Potocki Ambasador w Waszyngtonie do MSZ w Warszawie Listopad 1938 r.
Raport: Rozmowa z Ambasadorem Bullittem.(*)

„Przedwczoraj rozmawiałem z Ambasadorem Bullittem, który przebywa tu [Waszyngton] na wakacjach. […] O Niemczech i Hitlerze mówi porywczo i z wielką nienawiścią. Uważa, że tylko energia [brak?] w końcowej fazie wojny może położyć kres niemieckiemu ekspansjonizmowi. Na moje pytanie, jak sobie wyobraża przyszłą wojnę, odpowiedział, że przede wszystkim USA, Francja i Anglia musi się ogromnie dozbroić żeby poradzić sobie z potęgą Niemiec. Tylko wtedy, kiedy sytuacja dojrzeje, oświadczył dalej, będziemy gotowi na ostateczną decyzję. Zapytałem go w jaki sposób konflikt mógłby powstać, skoro Niemcy prawdopodobnie nie zaatakują Anglii ani Francji. W każdym razie ja nie widzę punktu zapalnego w tej całej spekulacji.
Bullitt odpowiedział, że demokratyczne kraje zdecydowanie potrzebują jeszcze dwóch lat, żeby były w pełni uzbrojone. W międzyczasie, Niemcy prawdopodobnie ruszą w kierunku wschodnim ze swoim ekspansjonizmem. Państwa demokratyczne życzyły by sobie żeby konflikt zbrojny nastąpił tam na wschodzie pomiędzy Niemcami i Rosją.”

Dokument 6:
Jerzy Potocki do MSZ w Warszawie Styczeń 1939 r.
Raport: Sytuacja wewnętrzna w USA.

„Wyczuwa się narastającą nienawiść do Faszyzmu, Hitlera i wszystkiego co związane jest z Narodowym Socjalizmem. Propaganda jest w większości w rękach Żydów, którzy kontrolują prawie w stu procentach radio, film, dzienniki, i inną prasę. Chociaż propaganda jest wyjątkowo prymitywna i prezentuje Niemcy w najczarniejszych kolorach, eksploatując tematy tj prześladowania religii i obozów koncentracyjnych, to jest wyjątkowo skuteczna, ponieważ  ludność tutaj jest kompletnie nieświadoma sytuacji w Europie.”

„Warto zaznaczyć, że wyjątkowo dobrze zaplanowana kampania wymierzona w Narodowy Socjalizm, pomija zupełnie Związek Sowiecki. Sowieci jeśli już się o nich wspomniana to tylko w przyjacielski sposób, jak gdyby należeli do bloku krajów demokratycznych. Dzięki tej sprytnej propagandzie sympatie Amerykanów są całkowicie po stronie Czerwonej Hiszpanii.”

„Ta psychoza wojenna jest całkowicie sztucznie stwarzana. […] W przypadku wybuchu wojny Ameryka będzie musiała wziąć w niej udział, broniąc sloganów wolności i demokracji w świecie. Prezydent Roosevelt był pierwszym który wypowiedział słowa nienawiści przeciwko Faszyzmowi. W ten sposób odwraca on uwagę Amerykanów od problemów wewnętrznych [12 milionowe bezrobocie] oraz tworzy atmosferę psychozy wojennej zagrażającej Europie. Prowokuje się Amerykanów żeby zaakceptowali olbrzymi program zbrojeniowy.”

„[…] W tej akcji biorą udział Żydowscy intelektualiści min Bernard Baruch; Burmistrz Nowego Jorku, Lehman; nowo mianowany sędzia Sądu Najwyższego, Felix Frankfurter, Sekretarz Skarbu, Morgenthau i inni którzy są osobistymi przyjaciółmi Roosevelta. Oni pragną żeby prezydent stał się orędownikiem praw człowieka, wolności religii i słowa […]”

„Dla tego Żydowskiego internacjonała, który przede wszystkim jest skoncentrowany na interesach swojej rasy, umieszczenie Prezydenta USA jako propagatora praw człowieka było wyrachowanym posunięciem. W ten sposób stworzono niebezpieczne zarzewie  nienawiści i wrogości w tej części świata i podzielono go na dwa wrogie obozy. Roosevelt został zmuszony do ustanowienia podstaw nowej polityki zagranicznej i jednocześnie pozyskania ogromnych środków na nieuchronną wojnę do której Żydzi z całych sił dążą.”

Dokument 9:
Juliusz Łukaszewicz Ambasador w Paryżu do MSZ w Warszawie Luty 1939 r.
Raport: Rozmowa z Ambasadorem USA W. Bullittem.

„Sytuacja międzynarodowa jest uważana przez oficjalne strony za bardzo poważną i mogącą doprowadzić do zbrojnego konfliktu.
Panuje opinia, że jeśli wojna wybuchnie pomiędzy Wielką Brytanią i Francją z jednej strony, a Niemcami i Włochami z drugiej to W. Brytania i Francja zostaną pokonane. W ten sposób Niemcy staną się niebezpieczne dla interesów USA. Z tego powodu można sobie wyobrazić, że USA staną po stronie W. Brytani i Francji, oczywiście dopiero po pewnym czasie przystąpią do wojny. Ambasador Bullitt wyraził to tak: „Jeśli wybuchnie wojna, na pewno nie weźmiemy w niej udziału od początku, ale my ją zakończymy”

„To jest smutne, niemalże tragiczne, że aktualna sytuacja nie jest w interesie żadnego z zaangażowanych w nią narodów, ale przecież prowadzi się negocjacje żeby uniknąć wojny o katastroficznych skutkach. W przypadku Polski, nie znam tekstu brytyjskich propozycji ani intencji Hitlera, ale z wiarygodnych wskazówek mogę sformułować opinię o rzeczywistej sytuacji. Beztroska propozycja Wielkiej Brytanii, niepewna w formie i bez znaczenia w treści, powoduje, że Polska musi się opowiedzieć po jednej ze stron, narażając na niebezpieczeństwo jej relacje z Niemcami albo powodując fiasko jej negocjacji z Londynem. W pierwszym przypadku Hitler może widzieć siebie zobligowanym do użycia siły, gdzie odpowiedzią naszą będzie tylko siła. To będzie prowadziło do generalnego konfliktu europejskiego, gdzie pierwszym etapem będzie Polska, która będzie musiała wytrzymać presję całej niemieckiej potęgi.
W takim stanie rzeczy, utrzymywanie, że to Polska jest odpowiedzialna za wojnę czy też pokój, jest żenującą dziecinadą albo czynem karygodnym.

Edward Bernard Raczyński (ur. 19 grudnia 1891 w Zakopanem, zm. 30 lipca 1993 w Londynie) – polski dyplomata, polityk i pisarz, prezydent RP na uchodźstwie w latach 1979–1986.

Juliusz Łukasiewicz (ur. 6 maja 1892 w Żytomierzu, zm. 6 kwietnia 1951 w Waszyngtonie) – polski dyplomata, ambasador.

Jerzy Józef Potocki herbu Pilawa (ur. 21 stycznia 1889 w Wiedniu, zm. 20 września 1961 w Genewie) – dyplomata, senator i ziemianin. Rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego.

(*) William C. Bullitt. Oficjalnie był Ambasadorem USA we Francji. W rzeczywistości był zaufanym człowiekiem Roosevelta, zwanym przez niektórych „super ambasadorem” [super envoy]. Urodził się w żydowskiej bankierskiej rodzinie. Był asystentem Prezydenta Wilsona na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 przy podpisaniu Traktatu wersalskiego. W tym samym roku Wilson i Lloyd George wysłali go do Moskwy na spotkanie z Leninem. Uwiarygodnił rządy Bolszewików i nalegał na ich uznanie przez USA i Wielką Brytanię.

Skany oryginałów w języku polskim

https://archive.org/stream/Weissbuch_Nr.3_Polnische_Dokumente/AuswaertigesAmt-WeissbuchNr.3-PolnischeDokumenteZurVorgeschichteDesKrieges1940128S.Scan#page/n20/mode/1up

www.ihr.org/jhr/v04/v04p135_Weber.html

Źródło: http://arjanek.neon24.pl/post/125344,1939-scisle-tajne-raporty-ministerstwa-spraw-zagranicznych

Opublikowano historia, polityka | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce – Ks. prof. Stanisław Trzeciak

Prezentowana książka jest reprintem z jej wydania przedwojennego.

a3

Stanisław Trzeciak urodził się 25 października 1873 r. w Rudnie Wielkiej koło Rzeszowa. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, studia teologiczne na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim, w Wiedniu, w Rzymie, w Krakowie (doktorat) i w Jerozolimie. W latach 1903-1905 prowadził w Egipcie i Palestynie prace badawcze nad tamtejszą przyrodą i chorobami, zwłaszcza trądem.
W latach 1906-1907 sekretarz konsystorza biskupiego w Przemyślu. Od 1907 do 1918 r. profesor Akademii Duchownej w Petersburgu. W czasie 1-ej wojny światowej współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. W czerwcu 1918 r. powrócił do kraju. Brał udział w obronie Lwowa.

W 1921 r. zainicjował akcję mającą na celu pomoc dzieciom powracającym z Rosji. W latach 1923-1928 proboszcz w parafii w Dębowcu (diecezja przemyska). Od 1928 r. rektor kościoła św. Jacka w Warszawie, następnie proboszcz parafii św. Antoniego. Zginął od niemieckiej kuli w czasie powstania warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak był współredaktorem “Przeglądu Kościelnego”, współpracownikiem “Monumenta Judaica”, autorem kilkudziesięciu prac naukowych poświęconych kwestii żydowskiej.

Podczas debat sejmowych w 1936 r. występował w komisjach jako rzeczoznawca rytuału rzezi “Schechita”. Powszechnie uchodził za najlepszego wśród polskich duchownych katolickich znawcę Talmudu. Jego dorobek naukowy został w szerokim zakresie wykorzystany przez prof. Feliksa Konecznego w pracy nad “Cywilizacją żydowską”.

Fragmenty książki Znaczenie Talmudu Normą postępowania żydów i niejako zwierciadłem ich duszy jest Talmud. Nazwa ta oznacza naukę. “Talmud jest dla żydów religijną potrzebą życia. Już starzy nauczyciele stawiali jego słowa ponad słowa nauki Tory; ponieważ w nauce pisanej są liczne sprzeczności, które można rozwiązać tylko przy pomocy Talmudu – nauka pisana jest zbyteczniejsza niż Talmud, ponieważ on ją zawiera, a nie odwrotnie”… Toteż Talmud tworzy istotę żydostwa, a “żydostwo bez Talmudu jest niemożliwym”.

Tak oświadczają rabini na oficjalnej dyspucie z duchownymi katolickimi 1240 r. 25 czerwca, broniąc Talmudu od stawianych mu zarzutów. Nic się tu pod tym względem nie zmieniło, bo także według dzisiejszych żydów Talmud “uczy najwyższych zasad etycznych”. To samo tylko w innych słowach przedstawia Wajnberg. “Żydzi, jak mówi, są ludem księgi dlatego, że w ich życiu księga gra rolę inną niż w życiu innych ludów. A księga ta jest inną niż inne księgi, prawie jedyna, mianowicie prawie od dwóch tysięcy lat księga pospolicie zwana Talmudem – prawie jedyna, gdyż Biblia w życiu żydów stoi na drugim miejscu.

Z tą księgą żydzi związali swe życie tak, że poza troskami powszednimi i życiem rodzinno-obrzędowym, wypełnia treść duszy i serca mężczyzn i w pewnym stopniu ideały i marzenia kobiet. Jest to zjawisko prawie jedyne w swoim rodzaju”. “Od powstania Talmudu Biblia przestała być księgą serca żydów, a Talmud stał się najważniejszym źródłem życia umysłowego żydów, poza życiem obrzędowym prawie jedyną krynicą ich wzruszeń społecznych.” “Współcześnie z powstaniem Talmudu i w znacznej mierze pod jego wpływem znikł dawny typ i powstał znany światu nowożytnemu swoisty typ żyda-talmudysty. “Studiowanie Talmudu nie tylko było najpiękniejszym zajęciem żyda i jednym z najwyższych celów jego życia, ale dawało mu i po części teraz daje niewysłowione szczęście, które trudno odczuć i opisać temu, który go sam nie zaznał.” Toteż widzimy to dzisiaj, co również stwierdzają żydzi, a co Chrystus Pan wyrzucał uczonym w Piśmie i faryzeuszom, że opuścili Prawo Mojżeszowe, a wytworzyli sobie własne tradycje i podania starszych i według nich, a nie według Prawa Bożego postępują.

Potwierdzało również Talmud w następujących słowach: “Baczniejszą uwagę zwracaj na słowa uczonych w Piśmie niż na słowa Zakonu (Tory). W Torze są przykazania i zakazy, kto zaś przestępuje słowa uczonych w Piśmie zasługuje na śmierć.” Jako wzór do naśladowania podawano słowa rabi Akiby, który powiedział: “wolę raczej umrzeć niż przestąpić słowa moich towarzyszy…” Rabini uczyli: “jeśli się kto zajmuje Pismem św., to jest to coś, ale nic szczególnego, jeśli Miszną, to jest to coś i otrzymuje za to także wynagrodzenie, jeśli zaś Talmudem, to nie ma niczego ważniejszego ponadto.” Tę samą myśl powtarzają obecni uczeni żydowscy, jak Wajnberg i Graetz. Wąjnberg mówi: “Z powstaniem Talmudu, zwłaszcza po jego piśmiennym utrwaleniu zainteresowanie Pismem św. coraz bardziej zaczęło ustępować na drugi plan… zaczęto uważać czytanie Biblii za rzecz mniej ciekawą, mniej budującą, mniej Bogu miłą, niż zgłębianie Talmudu. A w czasach nowożytnych, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch stuleci… niechęć do Biblii wzrosła. Częstym zjawiskiem jest w ostatnich stuleciach karcenie młodego pokolenia przez starszą generację za czytanie Biblii”. Tak mówi uczony żydowski. Karcenie zaś za czytanie Biblii pochodzi stąd, że zbyt często zdarzały się wypadki, iż młodzi ludzie, rozczytując się w Prorokach Izraela, dochodzili do przekonania, że “ten, który miał przyjść, już przyszedł” i uwierzyli w Niego.

Ściślej i dokładniej jeszcze mówi o odstąpieniu żydów od Prawa Objawionego, a zatem od Prawa Mojżeszowego, historyk żydowski Graetz, którym żydzi tak zawsze się chlubią. Czytamy u niego: “Talmud stał się wyłącznym autorytetem w łonie żydostwa i wyparł niemal Biblię ze świadomości narodu.”Wobec tego mamy najzupełniejsze prawo twierdzić, że żydzi porzucili religię Mojżeszową, a wyznają religię talmudyczną. Musimy ich zatem według Talmudu oceniać. Musimy zasady talmudyczne poznać, zwłaszcza te, które są normą i podstawą etyki talmudycznej, podanej do wypełniania w stosunku do wszystkich gojów, do wszystkich nieżydów, a zatem i w stosunku do nas samych, bo jak słusznie zaznacza Wajnberg: “Talmud jest właściwie kodeksem kanonicznym, karnym i cywilnym, zbiorem ustaw dotyczących życia obrzędowego, społecznego, rodzinnego i osobistego.” A zatem nie Biblia, ale Talmud jest właściwie normą życia i podstawą etyki żydowskiej, bo żydzi wyznają religię talmudyczną, a nie Mojżeszową. Toteż jak mówi o tym kodeksie talmudycznym Mateusz Mieses, że “jest to kodeks specyficznie religijny”, “dla żydów jako całości historycznej, żaden przepis religijny nie może zostać zmieniony”, a “pogląd na wieczność rytuału żydowskiego, na niezmienność przepisów judaizmu, cytuje też Talmud (Szabbat 1.16 a)”. Kiedy poddawałem żydom furtkę do odwrotu w ich własnym interesie, że nie wszystkie przepisy żydowskie mają obecnie swoje znaczenie, że nawet przepisy podane przez Mojżesza, z biegiem czasu straciły swoje znaczenie, jak np. przepis, by żydzi na pustyni nosili kołki za pasem, został rzecz prosta ze zmianą stosunków zaniechany, to oburzyli się na to bardzo żydzi, bo jak p. Mieses zapewnia, przepis ten “wcale nie stracił dotychczas swojej mocy w obrębie rytualizmu żydowskiego. Jest tylko chwilowe zawieszenie, ze względu na brak okazji. Niech tylko żydzi odbudują swoje własne państwo u stóp Libanu… i będą mieli jakiś konflikt zbrojny z sąsiadami i armia żydowska znajdzie się w obozie wojennym – gwóźdź higieniczny alias kołek, znów wejdzie w życie.” A zatem oczekiwać tylko potrzeba, kiedy artyleria żydowska uzbrojona w “kołki za pasem” wyruszy w pole przeciwko Arabom z p. Miesesem jako odnowicielem i twórcą wojska żydowskiego na czele.

Wobec jednak tak jasno postawionej kwestii, przykładem p. Mateusza Miesesa stwierdzonej, o nienaruszalności przepisów żydowskich, pochodzących nawet z czasów pierwotnych, kiedy żydzi żyli na pustyni i wobec zapewnień p. Miesesa, że “żaden przepis religijny nie może zostać zmieniony”, musimy przyjąć jako zasadę, że wszystkie przepisy podane w Talmudzie mają do dziś dnia moc obowiązującą dla każdego żyda. Talmud więc jest nie tylko normą postępowania, ale zarazem i zwierciadłem duszy żydowskiej. Musimy zatem zapoznać się bliżej z Talmudem, z jego przepisami, szczególniej zaś z tymi, które odnoszą się do współżycia żydów z obcymi narodami, aby w ten sposób poznać bliżej żyda i poznać jego duszę w oświetleniu Talmudu. W tym celu przechodzić będziemy różne dziedziny życia społecznego i tutaj szukać będziemy odpowiednich praw i przepisów talmudycznych w stosunku do gojów, to znaczy do wszystkich nieżydów. Goj, akum Nazwa goj oznacza właściwie poganina, a później każdego nieżyda. W liczbie mnogiej “gojim” oznacza obcych jako pogan, a później wszystkich nieżydów. Oznacza się również tą nazwą i chrześcijan, tak w piśmiennictwie, jak i w życiu codziennym. Toteż zwykłymi tylko wykrętami są zapewnienia żydów, że “goj” nie oznacza chrześcijan, tylko pogańskich pierwotnych mieszkańców Kanaan, tak oświadczyli żydzi na publicznej dyspucie 1240 roku, “a ci muszą przecież być powagą dla swoich norm prawnych”. W ten sposób za żydami średniowiecznymi próbuje wmówić w aryjskie społeczeństwo dr Risch, że nazwa goj nie odnosi się do chrześcijan tylko do pogan; powołuje się przy tym na rabina Jechiela, który we wspomnianej dyspucie “z przekonywującą wymownością udowodnił, że pod nazwą goj nie można rozumieć chrześcijan i że codzienny stosunek z nimi tak wyraźnie dowodzi, że żydzi w podobny sposób o nich nie myślą. Za pogan uważa się tylko upadłych w najgłębszą nieobyczajność Kanaanitów i Egipcjan, lecz nawet przeciwko tym narodom dozwolonym jest zabójstwo tylko w czasie wojny i tylko po zawezwaniu do poddania się.” Bezpodstawność tych wywodów, a zarazem i “prawdomówność” żydowska okazuje się w świetle słów Majmonidesa, jednego z największych znawców i kodyfikatorów prawa żydowskiego, który w r. 1180 wydał swe dzieło “Miszne Tora” (Powtórzenie Prawa), a w komentarzu Aboda Zara, Miszna 3 mówi: “Wiedz, że tych Nazarejczyków, którzy za Jezusem błądzą, jakkolwiek ich dogmata są różne, wszystkich razem należy uważać jako sług bożków i wszystkie ich święta są zakazane i musi się z nimi obchodzić jako ze sługami bożków. Ponieważ pierwszy dzień tygodnia należy do świąt pogan, jest zakazanym w tymże dniu handlować z takim, kto wierzy w Jezusa. We wszystkim tak się z nimi postępuje w pierwszy dzień tygodnia, jak się postępuje z poganami w ich dniu świątecznym”. Dalej, jak przytacza Gustaw Marks, według Miszne Tora, Hilchot Ab. Zara 9: “Edomici są sługami bożków, a ich pierwszy dzień jest świętem”, Hilchot Maachalot 11: “Nazarejczycy są sługami bożków”. Nie potrzeba jednak uciekać się aż do Majmonidesa, aby udowodnić, że pod nazwą “goj” żydzi rozumieją wszystkich nieżydów, a zatem i chrześcijan, bo przecież codzienne doświadczenie to stwierdza.

Słyszy się wśród żydów na każdym kroku, a czyta się w pismach żargonowych o gojach jako o Polakach, a nie Chananejczykach, np. Jidisze Togblat 1937 r. Nr 292, str. 7 jest mowa o rabinie Egerze, który pod groźbą klątwy, nakazując bojkot drukarń chrześcijańskich, głosi: “żeby się zabezpieczyć przed gojowskimi drukarniami, którzy mogą się nie liczyć z zakazami i “chajremem” rzucamy klątwę i zakaz nie tylko na drukarzy, lecz także i na tych, co będą kupował i i czytali książkę drukowaną wbrew nakazom rabinicznym”. Ramo, krakowski rabin zakaz ten stosował także do księgi Majmonidesa, drukowanej u goja. Podobnie również ma się sprawa o innej nazwie, używanej dla wszystkich nieżydów, tj. o “akum”. Jest to skrót powstały z początkowych liter wyrazów: “obhde kokhabhim u mazzalot” – czciciele gwiazd i planet, i oznacza właściwie pogan.

Żydzi jednak tym wyrazem nazywają także i chrześcijan. W tygodniku żydowskim “Baderech”, wychodzącym w Warszawie w 38 numerze 1936 r. w odcinku “Dlaczego Beszt trąbił?” jest mowa o księdzu pochodzenia-żydowskiego, który mówi: “We wszystkich swych mowach, które wygłosiłem w różnych kościołach, szerzyłem kłótnie i spory między Izraelem, a Akum”. Odnosi się to do czasów powstania chasydyzmu w Polsce, a przecież wtedy pogan w Polsce nie było. Zresztą najlepiej to określa Szulchan aruch, który mówi: “Akum są ci, którzy używają krzyża” . Na dowód, że i obecnie używają żydzi słowa “akum” na oznaczenie chrześcijan, można wśród innych przytoczyć żargonowe pismo żydowskie “Hajnt” donoszące, że w jednej ze szkół warszawskich dzieci zmuszają swych rodziców, żeby je oddali do szkoły żydowskiej, pisze: “obowiązkiem jest każdego dopominać tym dzieciątkom, będącym w jasyrze wśród akumów – w tej słusznej i świętej walce. Jest to jeden z największych nakazów Bożych – nakaz wykupienia niewolników.” Oprócz tych nazw, które oznaczają właściwie pogan, które jednak żydzi zastosowują również i do chrześcijan, nazywając wszystkich nieżydów poganami mają jeszcze żydzi i inne zakonspirowane nazwy, o których będzie mowa później. (…) Goje są nieczystymi i zanieczyszczają żyda i jego rzeczy Nie tylko domy gojów, ale i wszyscy goje są nieczystymi i zanieczyszczają żyda, tak oni sami jak i ich rzeczy. Ponadto zanieczyszczają wszystko z czym się stykają, nie tylko przez zetknięcie się, ale nawet przez promień słońca.

Co do pojęć o czystości i nieczystości rytualnej, to charakterystycznym i miarodajnym jest określenie: “Jeśli w zlewki (według objaśnienia: w nocniki i pomyjniki) kładą żydzi i goje, to jeśli większość od nieczystego, (to wszystko) nieczyste; jeśli zaś większość od czystego-czyste, a jeśli po połowie, nieczyste”. Pojęcia żydowskie o czystości rytualnej nie mają nic wspólnego z naszym pojęciem o czystości. Komentarz zbyteczny! Przepis ten sam mówi za siebie. (…) Zakazanym jest piwo od goja, tak samo i mleko, jeśli goj udoił, a nie doglądał go przy tym Izraelita. Zakazanym jest również chleb i oliwa. A to dlatego, ponieważ wszelkie zetknięcie z gojem zanieczyszcza żyda i jego rzeczy. Nieczystymi są nawet dzieci i to od urodzenia, a szczególniej niewiasty. “Ich córki uchodzą od kolebki jako nieczyste (menstruatae). Ich córki są zabronione według nauki Tory.” ”Ty nie będziesz się z nimi łączyć w małżeństwie. Według nauki Tory jest to tylko zabronione z siedmiu narodami, ale nie z innymi narodami; potem przyszli i ustanowili, że także z innymi narodami.” Podobnie również “samarytańskie niewiasty są uważane jako nieczyste (menstruatae) od urodzenia.” (…) Goje to bydło Celem większego jeszcze pogłębienia przepaści między żydami, a gojami starano się obrzydzić gojów w oczach żydowskich i przedstawić ich na równi ze zwierzętami. Naturalnie starano się po swojemu udowodnić to z Pisma św., cytując kilka słów z niego i dodając dalej własne swoje myśli. “R. Simon b. Jochaj powiedział: groby gojów nie zanieczyszczają, ponieważ znaczy: wy zaś moje owce, owce mojego pastwiska ludźmi jesteście. Wy (Izraelici) nazywacie się ludźmi, ale nie nazywają się goje ludźmi. A ponieważ Num -19. 14 wyraźnie mówi o zanieczyszczeniu przez umarłego człowieka, to wynika z tego, że groby gojów nieżydów- nieludzi, nie zanieczyszczają.

Myśl tę przedstawiono poglądowo na innym miejscu, wprowadzając dwie wielkie powagi w tok dyskusji. “Pewnego razu spotkał Rabi b. Abuha Eljasza, stojącego na nieźydowskim cmentarzu i rzekł do niego: Mistrz jest przecież kapłanem, dlaczego więc stoi na cmentarzu? Ten odpowiedział: Mistrz nie studiował przepisów czystości, bo uczono: groby gojów nie zanieczyszczają, bo znaczy: (Ez. 34-3 l) wy zaś, wy moje owce, owce mojego pastwiska, jesteście ludźmi. Wy nazywacie się ludźmi, goje zaś nie nazywają się ludźmi, ale bydłem.” Dlatego to przebywanie na cmentarzu nieżydowskim, albo zetknięcie się z trupami gojów jako równoznaczne z przebywaniem na miejscu zakopanych bydląt nie zanieczyszcza żyda, bo jego zanieczyszcza tylko trup żyda na 7 dni. Kto by się na polu dotknął trupa zabitego człowieka, albo zmarłego sam od siebie , albo kości jego, albo grobu, nieczystym będzie 7 dni …czegokolwiek dotknąłby się nieczysty, uczyni nieczystym.” Stąd to żydzi nie chcą dostarczać trupów do prosektoriów nawet dla celów naukowych. Nie chcą, by się ich młodzież uczyła na trupach żydowskich, bo te trupy człowieka zanieczyszczają rytualnie, trup zaś goja jako równorzędny z ubitym zwierzęciem, jest dozwolony, bo rytualnie nie zanieczyszcza.

Tym się tłumaczy opór żydów w dostarczaniu trupów do prosektoriów. Wprawdzie żydzi starają się wmówić w naiwnych chrześcijan, że to tylko w dawnych pismach tak wyrażano się o gojach jako o poganach, ale na to na to odpowiada żargonowy “Unzer Expres”, że dzisiaj również tak samo pogardliwie przedstawiają gojów, bo nawet swe dzieci pouczają, że goj nie ma duszy. W noweli pomieszczonej w przytoczonej żargonówce pt. “Purim u cadyka”, przedstawiającej zdarzenie w miasteczku polskim, Parysowie w powiecie Garwolińskim, mały chłopiec żydowski Wewek zapytuje babkę: – “Babciu, czy goj ma także duszę? – Tylko żyd ma duszę… – A gdy goj przyjmuje wiarę żydowską? – Wtedy wstępuje weń dusza” Wymowne i przekonywujące! Nawet otumaniony szabesgoj może przejrzeć na oczy. (…) Majątki gojów należą do żydów Wszystkie te przepisy o wyłączności i o odosobnieniu wyjaśniano tym, że naród wybrany nie może się mieszać ani jednoczyć z grzesznymi, jakimi są goje, do których odnoszono się z jak największą pogardą, a nawet przedstawiono ich jako bydło. Ich wprawdzie rzeczy zanieczyszczały prawowiernego żyda, który drobne rzeczy użytku codziennego, kupione od goja, musiał przed użyciem “koszerować”, ale majątki gojów widocznie nie zanieczyszczały. Toteż można i je było w łatwy sposób nabywać. “Rab powiedział: jeśli kto namalował figurę na dobrach prozelity, to je nabył. Rab mianowicie wziął w posiadanie przez figurę ogród szkoły. Uczono: jeśli pole jest oznaczone na każdej stronie granicznej, to jak r. Hona w imieniu Rab powiedział, jeśli się na nim rydlem zaryje, nabywa się całe. Semuel mówi: nabyło się tylko miejsce zarycia. – Ile przy polu, które nie jest oznaczone na granicach? Rabi Papa odpowiedział: Tak daleko, ile poganiacz wołów z bydłem pójdzie i powróci. Semuel powiedział: dobra gojów równają się pustyni, a kto je bierze w posiadanie, nabywa je. Goj pozbywa się ich, skoro otrzymał pieniądze, a Izraelita nabywa je dopiero, kiedy otrzymał dowód; tak równają się pustyni i kto je bierze w posiadanie, nabywa je. Abaje powiedział do Rabi Josefa: Czyż mógł Semuel to powiedzieć, Semuel powiedział przecież: prawo państwowe jest prawem, a prawo państwowe opiewa, że kawałek pola można nabyć tylko przez poświadczenie na piśmie? Ten odparł: tego ja nie wiem. Ja znam tylko następujące zdarzenie: pewnego razu kupił jeden Izraelita kawałek pola w Dura-Dereuta od goja, a potem przyszedł drugi Izraelita i kopał tam trochę i kiedy przyszli potem przed rabi Jehudę, pozostawił je w posiadaniu drugiego. Ów odparł: z Dura-Dereuta nie można niczego udowodnić, bo to były pola tajemnicze, z których sami nie opłacali podatków rządowych, a król postanawia, że kto płaci podatki z roli, może jej używać. Pewnego razu kupił rabi Hona kawałek pola od goja, a drugi Izraelita przyszedł i kopał tam trochę. Kiedy potem przyszedł przed r. Nachmana, pozostawił on je w jego posiadaniu. Ów odparł: ty się opierasz na nauce Semuela, że posiadłości gojów równają się pustyni, a kto je bierze w posiadanie nabywa je.

Rozstrzygnij mi jednak mistrzu na podstawie drugiej nauki Semuela, ponieważ Semuel powiedział: on nabył tylko miejsce zarycia. Ten odpowiedział: Pod tym względem zgadzam się z twoją własną nauką. Rabi Hona powiedział mianowicie w imieniu Rab: jeśli on tylko raz zarył rydlem, on nabył całość. Rabi Hona syn Abina kazał powiedzieć: jeśli Izraelita kupił kawałek pola od goja, a inny Izraelita przyszedł i z tego wziął w posiadanie, to się mu nie odbiera. Także rabi Abin, rabi Ilea i wszyscy nasi mistrzowie z tym się zgadzają.” Wprawdzie starano się złagodzić wypowiedzenie o nabywaniu posiadłości rojów objaśnieniem, że “goj wyzbywa się ich otrzymawszy pieniądze, a żyd nabywa je, skoro otrzyma dokument, ale wypowiedzenie to pozostaje niezmiennym i jasnym, bo żadnej w nim mowy nie ma, ani o pieniądzach, ani o dokumencie. Toteż pominięto owe wykrętne i mętne wyjaśnienia, które można rozumieć, juk komu i kiedy byłoby wygodniej. A zwrócono się do zwykłego uzasadnienia przy pomocy słów Pisma św., że majątki gojów należą do żydów, bo “Pan Bóg widział, że noachici nie wypełniali siedmiu przykazań, które na siebie wzięli, wtedy wystąpił i oddał ich majątki Izraelitom”. Rabi Jochanan, rabi Matna i rabi Josef udowadniają to z następujących słów: “On ukazał się z góry Paran”. (Deut 33. 2.). “Na górze Paran oddał ich majątki Izraelitom.” Toteż na podstawie tego, bez żadnych wahań czy wątpliwości ustanowiono w kodeksie religijno-prawnym w “Szulchan aruchu”, że: “posiadłość nieżyda jest jak dobro bezpańskie, kto pierwszy przychodzi, ten ma pierwszeństwo.” Stąd to łatwy wniosek, że wszelkie sposoby zdobywania tych majątków uważa się za godziwe i dozwolone. (…) Oszustwo w stosunku do goja dozwolone “Nie wolno oszukiwać przyjaciela nawet na drobną, sumę, bo powiedziano: “nie oszukuj bliźniego”… a ponieważ napisane “bliźniego”, to ten zakaz nie stosuje się do akuma”. “Gdy żyd sprzedaje towar akumowi, to nie wolno drugiemu żydowi powiedzieć mu (gojowi), że towar nie jest wart tyle, nawet gdy to jest prawda”.

Powyższe wypowiedzenia ze Skrótu (Kicur) Szulchan Aruchu pochodzą z wydania niecenzurowanego, wypowiadają zatem otwarcie, w jaki sposób mają postępować żydzi ze wszystkimi nieżydami, lecz i cenzurowane wydania podają jasno etykę żydowską, gdzie powiedziano: “Nieżyda można oszukiwać, ponieważ w Piśmie powiedziano (3 Moj. 2514.): Nikt nie powinien brata swego oszukiwać. Jeśli zaś nieżyd oszukał żyda, to musi on na podstawie naszych praw zwrócić.” “Jeśli kto sprzedał co nieżydowi, a żyd temu powiedział, że kupił za drogo, to jest zdrajcą i musi szkodę wynagrodzić, która przez to powstaje”. Jako przykład tego rodzaju postępowania, na którym opierał się kodeks religijno-prawny, podano w Talmudzie: “Semuel powiedział: to co się goj pomylił (na swoją szkodę) jest dozwolone, nie należy mu zwracać. Tak kupił niegdyś Semuel od goja złoty kubek jako brązowy za cztery zuz i oszukał go oprócz tego (przy wypłacie o jeden zuz); r. Kahana kupił raz od goja 120 beczek jako 100 i oszukał go ponadto; ów zaś goj powiedział do niego: oto ja spuszczam się na ciebie. Rabin kupił raz z gojem od goja palmę do porąbania; wtedy rzekł do swego służącego: idź przynieś m i od pnia (tzn. grubsze i lepsze kawałki); bo goj (z którym kupił, zna tylko ilość.” A zatem według Talmudu, jak widzimy, można oszukiwać. Żydzi jednak twierdzą, że Talmud jest wielką świętością; przedmiotem kultu religijnego.

Na przytaczane przykłady z Talmudu odpowiadają zawsze, że to zoologiczny antysemityzm, nieuctwo, wstecznictwo, obskurantyzm i obwiniając rasizm tych wszystkich, którzy tego rodzaju materiały podają. To znów wykrzykują: to nie jest tak ! Tego nie ma w Talmudzie! Przeciętnemu czytelnikowi trudno jest to sprawdzić, dlatego na potwierdzenie tego rodzaju etyki, użyjmy aktualnych przykładów, które w każdej chwili można sprawdzić, a które jasno ilustrują zasadę etyki żydowskiej, że wszystkie sposoby w walce z przeciwnikiem są godziwe, bo według nich, cel uświęca środki. (…) Jak żydzi okłamują stale narody, wśród których żyją, może posłużyć jeszcze wydarzenie z rabinem Lauferem, aresztowanym za przemyt narkotyków w oprawach książek do nabożeństwa. Po ogłoszeniu tego w pismach polskich wielką wrzawę podnieśli żydzi, prawie że przysięgali, że to oszczerstwo antysemitów, bo Laufer nie jest rabinem. Między sobą jednak w żargonowych pismach wypowiadają prawdę i piszą: “Rabin Laufer – Cadyk – Nauczał Zakonu”, prowadził tryb życia w Palestynie zupełnie jak “cadyk” “cudotwórca”, urządził u siebie w domu bożniczkę, wygłaszał mowy talmudyczne, w piątki uczęszczał do rytualnej kąpieli “mikwy”. Żydzi uważali, że on ma koszerną duszę i zachwycali się tym drogim rabinem. Na drzwiach miał napis: mieszkanie rabina Laufera. (…) Charakterystyka talmudu Henryk Lowe, tłumacz “Szulchan aruchu”, podaje na wstępie do tłumaczenia talmudycznego traktatu “Berakot” następujące uwagi: “Jestem z urodzenia żydem, byłem od dziecka zajętym studiowaniem Talmudu, ponieważ moi rodzice przeznaczyli mnie na rabina.” Nie można go zatem podejrzewać o brak znajomości Talmudu. Posłuchajmy więc, co on o Talmudzie mówi: “Jeśli się porównuje Talmud do ogrodu, w którym obok wielu chwastów rosną kwiaty, to jednak te kwiaty nie są warte, aby się przebiły przez obrzydliwie krzewiące się chwasty; perły i drogie kamienie, które chciano wynaleźć na glebie tego pustego dzieła, mogą się jednak w końcu okazać, że to tylko zbyt często szkło farbowane. Zresztą nie zależy tu na tym, czy i ile piękna zabłąkało się do Talmudu, tylko zależy tu na podstawowym celu całości, który jako całość, jako kodeks życia i kodeks prawa jest jedynym w swojej potworności i niedorzeczności. Z tego punktu baczenia jest niewątpliwie najwięcej zasługującym na odrzucenie, choćbyśmy nawet przypuścili, że pierwsi autorzy postępowali w dobrze pomyślanym zaślepieniu. Oni chcieli… przez możliwe zachowywanie Prawa osiągnąć najściślejsze wyodrębnienie się od nieżydów, urągając swemu losowi, chcieli przez to stać się godnymi lepszej przyszłości. “Uczeni” mianowicie zrobili płot około Prawa, jako środek ochrony przeciw przekroczeniu świętej mojżeszowej konstytucji.

Jakie jednak zadanie ma ten płot Talmudu? Przykuć człowieka spiżowymi węzłami do pracy na galarach w niewolniczej służbie ceremonii, za co mu zapewniono niechybną łaskę niewidzialnego króla narodowego Jehowy. Kto wykazuje szczególną dokładność w wypełnianiu tego lub owego przepisu, ten już dlatego samego uważanym bywa za sprawiedliwego. Czyż to jednak nie zabija z gruntu ducha moralności? Można by naturalnie nie przywiązywać wagi do tego rodzaju wyrażeń poszczególnych gorliwych rabinów, gdyby nie wykazywała każda strona Talmudu, że według niego najważniejszą jest rzeczą ustalenie ceremonialnego przepisu, gdzie można nieomylnie znaleźć mądrość i wewnętrzne ukojenie.” Tę bezmyślność w wypełnianiu zewnętrznej strony przepisów, tę formalistykę w przepisach religijnych, opierającą się na literze prawa, “która zabija”, wyrzucał już Chrystus Pan uczonym żydowskim, domagając się od nich ducha, na jaki Prawo wskazuje. “Duch jest, który ożywia, litera zaś zabija”. Stosunek zaś człowieka do Boga wyraża Chrystus Pan słowami: “Bóg jest duchem, a ci, którzy chwalą Go, powinni chwalić Go w duchu i prawdzie.” Lubią żydzi wychwalać Talmud jako księgę mądrości. Sama nawet nazwa Talmud, pochodząca od słowa “lamad” (uczył) oznacza naukę. O naukowej zaś stronie Talmudu Henryk Lowe pisze: “Kto szuka w Talmudzie pierwiastków naukowych w najwyższych zagadnieniach życia, ten dowodzi, że albo nie ma o nauce najmniejszego pojęcia, albo sam w siebie wmawia, że z żużli może zrobić złoto. Nie można zbierać z cierni winogron!

To jest właśnie przekleństwo, które ciąży na uporczywym trzymaniu się kultu próżnego, samolubnego, na wskroś powierzchownego, który stał się tak pustym, że sprowadza zupełne skostnienie życia i wszystko, co zresztą w ideałach narodu jest płynnym i co daje krew do duchowego rozwoju, rozpływa się tu w lodowatym straszydlanym dziwolągu! Stąd to skostnienie, które owładnęło życiem tego nieszczęśliwego narodu. Jest tu coś silnego, wewnątrz bezpodstawnego, na zewnątrz uciśniętego, a jednak wyniosłego. Niczego tu nie ma wielkiego, niczego szlachetnego, co by pobudzało do życia, bez fantazji, bez energii. Żadnej sztuki, żadnej nauki naród ten nie wzbogacił, tylko handel był tym, co go pociągał, ponieważ on wymaga najmniej wewnętrznej wspólnoty z innymi, a dopuszcza tylko zewnętrzny stosunek, podczas gdy pozostaje nietkniętym najsurowsze oddzielenie się co do sposobu myślenia. Ta niepokonana dążność do oddzielania się narodu jest właściwą przyczyną ucisku, jakiego od dawna naród ten doznawał” Talmud jest czynnikiem antyspołecznym, który prowadzi swoich wyznawców do stałej odrębności, do “getta” duchowego, do dążności wytworzenia państwa w państwie, do pogardy tych, wśród których i z którymi żyją. Talmud wytwarza przepaść między żydami, a innymi narodami. Wypowiada to dosadniej jeszcze Henryk Lowe: “Ten stary kult, którego niezaprzeczoną podstawą pozostaje Talmud, a mianowicie to ubóstwianie wszędzie zewnętrznego wypełniania prawa, wyniosła pogarda wszystkich nieżydów, którą wzmacnia przepisowe ascetyczne oddzielanie się od nich, tak iż wszyscy inni nie tylko uchodzą za niewiernych, za kacerzy, którzy nie będą zbawieni, ale nawet za pariasów. Niewzruszona wiara, że kiedyś przyjdzie dla nich, jako dla wybranego narodu, mesjasz ziemski, który ich wynagrodzi obficie za wszystkie cierpienia, niezachwiana pewność, że wtedy wszyscy ludzie nawrócą się do żydostwa albo służyć przynajmniej żydom będą i złożą hołd ich wspaniałości.

To wszystko daje prawdziwym zwolennikom starego talmudycznego żydostwa giętkość w obywaniu się i w znoszeniu, jak i w rezygnacji, która nie da się zniszczyć… Ci żydzi nie chcą żadnej rezygnacji i nie mogą chcieć żadnej, ponieważ każde bliższe towarzystwo z chrześcijanami musi się im wydawać, według słowa i ducha Talmudu, jako niebezpieczne i uwodzicielskie.” W zakończeniu tej tale trafnej charakterystyki Talmudu, dodaje Lowe, który jak widać z jego wyrażeń chrzest przyjął, że “każdy rozumny człowiek musi się jak najgłębiej zawstydzić tej uległości i tego respektu, jaki on sam i jego współwyznawcy mieli przed tym zbiornikiem głupoty “corpus insaniae.” Talmud jednak wychwala wielką mądrość rabinów, którzy potrafili wykazać, że czarne jest białym, a białe jest czarnym i udowodnili to. (…) Cały szereg Papieży, widząc w Talmudzie źródło nienawiści do chrześcijan i bluźnierstwa przeciw Chrystusowi Panu i Jego Najświętszej Matce, potępiał Talmud, obłożył klątwą i palić nakazał. Grzegorz XIII wydał Bullę przeciwko żydom w r. 1581 ”In casibus et causis”, w której zaznacza, że żydzi żadnymi dobrodziejstwami nie dają się ująć, żadnego ze swych dawnych występków przeciw Chrystusowi Panu nie opuszczają i w synagogach swoich i wszędzie Go prześladują. Nie przestają być również najnieprzyjaźniejszymi dla chrześcijan i odważają się codziennie na straszne zbrodnie przeciw religii chrześcijańskiej: “Jeśliby kto książki talmudyczne albo inne żydowskie potępione posiadał, przechowywał lub rozszerzał albo w jakiekolwiek miejsca przewoził, albo do tej rzeczy pomocy swej udzielał, inkwizytorzy zbadawszy dokładnie winę tych i innych wymienionych występków, ukarzą przestępcę rózgami, skazaniem do galar nawet na zawsze, na konfiskatę mienia, wygnanie i inne surowsze kary”.

Klemens zaś VIII potępił Talmud przez Bullę wydaną dnia 3 kwietnia 1593 r. “Cum haebreorum malitia”… “Kiedy złość żydowska wymyśla od dnia do dnia nowe zdrady i jawnie ogłasza w zgubnych dziełach, bezbożnych książkach zupełnie potępionych, napisanych zaś już to w starożytności, już też świeżo. My za przykładem poprzedników naszych Grzegorza IX, Innocentego IV, Klemensa IV, Honoriusza V, Jana XXII, Juliusza III i Grzegorza XIII, potępiających bezbożny Talmud (impium Thalmud) i pokrewne dzieła, zakazujemy na wieki, aby żydzi w żaden sposób nie odważyli się ani nie próbowali czytać, mieć, albo przechowywać, kupować lub sprzedawać albo rozszerzać jakiekolwiek książki i kodeksy bezbożnego Talmudu często potępianego i zabronionego przez naszych poprzedników, tak samo komentarze, traktaty, dzieła i pisma czy to w języku hebrajskim, czy w jakim innym dotąd napisane czy tłumaczone, wydane, drukowane… zawierające ubocznie czy wprost herezje lub błędy przeciw pismom Starego Testamentu, lub też obelgi i bezbożnictwa i bluźnierstwa przeciw Bogu, Trójcy św. i Zbawicielowi naszemu Jezusowi Chrystusowi, Najświętszej Jego Matce… przeciw Krzyżowi św. i Sakramentom św., przeciw obrazom świętym. Kościołowi Katolickiemu, przeciw Stolicy Apostolskiej i przeciw wiernym Chrystusowym, przeciw Biskupom, Kapłanom i innym duchownym osobom, w których to książkach podane są bezwstydne i rozpustne opowiadania (impudicae et obscenae narrationes)… Zakazujemy ściśle, aby żydzi nie używali ich, przeciwnie zaś jeżeli jakie mają, aby wszystkie inkwizytorzy spalili. Nakazujemy tak samym żydom jak i wszystkim chrześcijanom jakiegokolwiek stanu czy zawodu pod karą konfiskaty i innymi cięższymi karami, od uznania Biskupa diecezjalnego zależnymi, również pod karą ekskomuniki, w którą wpada każdy przekraczający ten zakaz (latae sententiae ipso facto incurrendae), aby tych książek nie przypuszczali nawet przechowywać, mieć, sprzedawać czy drukować”. Wielka troskliwość o dobro Kościoła i wiernych podyktowała Papieżowi tego rodzaju przepisy chroniące przed złością, żydowską zawartą w Talmudzie.

To wszystko zaś tu zestawione odpowiada dosadnie na pytanie, czym jest Talmud i jaka jego wartość moralna i co sądzić o żydach, którzy tego rodzaju dzieło chcą uważać jako przedmiot kultu religijnego. (…) Mesjanizm a komunizm Z powyższych zestawień wynika, że żydostwo, kierujące się talmudycznymi wskazaniami, tworzy wobec obcych narodów wśród których żyje, szczególniej wobec narodów chrześcijańskich, odrębny szkodliwy i wrogi element. Mamy tu dwa przeciwległe światy, dwie przeciwne etyki. Wobec imperialistycznych i zachłannych dążności żydowskich i wobec ich etyki niegodziwej i wrogiej w stosunku do gojów, zetknięcie się tych światów ze sobą musi wywołać nieuniknioną walkę. – Będzie to walka najpierw pokojowego podboju, przy pomocy demoralizacji i rozluźnienia wszystkich węzłów społecznych u rdzennych narodów, a następnie walka wywrotowa i rewolucyjna, bo żyd z natury swojej i z talmudycznego wychowania jest rewolucjonistą i wywrotowcem. Walkę tę określa Hans Kohn, teolog i filozof żydowski, w następujący sposób: “Po niewielu dziesiątkach lat pozornego zaśnięcia i rozkładu jesteśmy dzisiaj w okresie podnoszenia się ducha żydowskiego”… “Walka, która blisko przed dziewiętnastu wiekami stoczoną została między duchem żydowskim a nieżydowskim i nie została rozstrzygnięta, bo ona nigdy zakończoną być nie może, jak tylko w mesjańskim królestwie.

Zdaje się, że znowu się zbliża. Ta walka nie ma nic wspólnego z wojnami, które ludzkość tej ziemi rozrywają i na pewno jeszcze w bliskiej przyszłości rozrywać będą. Poszczególni żydzi wmieszani w te wojny cierpiał handlują, ale żydostwo jest od nich (to jest od wojen) oderwane.” A zatem walka rozpoczęta przed 19 wiekami z cesarstwem rzymskim, nie została skończona, mimo zburzenia Jeruzalem i rozpędzenia żydów po całym świecie, bo ta walka może być zakończona tylko w królestwie mesjańskim, gdzie wszystkie narody i państwa mają ulec zburzeniu i zgubie. Mimo wystąpień w ciągu 18 wieków kilkudziesięciu pseudomesjaszów, żaden z nich nie spełnił tego zadania, jakiego żydzi od mesjasza oczekują, oni oczekują stale i wytrwale, że mesjasz lada dzień przyjdzie i codziennie modlą się o niego w modlitwie porannej: “Ja wierzę wiarą zupełną w przyjście mesjasza, a pomimo, że długo zwleka, mimo wszystko wyczekuję go każdego dnia, że przyjdzie”. Ponieważ oczekiwania ich są zwodnicze i spełnić się nie mogą, dlatego posuwają się do rozpaczliwych, ale zarazem i zbrodniczych kroków. Już ostatni pseudomesjasz, występujący w Polsce, Jakub Lejbowicz Frank Dobrucki, po nieudanej swej misji, jaką otrzymał od starszyzny żydowskiej w r. 1755, by na gruzach upadającej Polski założyć królestwo żydowskie, zapowiada inną formę wystąpień żydowskich w dążeniu do założenia królestwa mesjańskiego. “Teraz gwiazda Jakuba musi się inaczej wyłamać. “Gwiazda Jakuba to symbol królestwa mesjańskiego, to godło narodowe i godło królestwa żydowskiego, jakiego już używał jeden z pierwszych pseudomesjaszów Bar Kochba, który dzięki temu, że wojska rzymskie cesarza Hadriana zajęte były w Wielkiej Brytanii, mógł swobodnie w Palestynie działać przeciw Rzymianom i założył królestwo mesjańskie od r. 132 do 135 po Chr., używał też jako godła państwowego gwiazdy. Tę gwiazdę jako symbol żydostwa widzimy na synagogach. Ma to żydom przypominać proroctwo Balaama, że mesjasz zniszczy ich nieprzyjaciół i zapanuje nad krajami gojów, bo tam powiedziano: “Wynijdzie gwiazda z Jakuba i powstanie laska z Izraela i pobije książęta Moab i spustoszy wszystkie syny Seth i będzie Idumea dzierżawą jego, lecz Izrael mężnie sobie poczynać będzie. Z Jakuba będzie, który by panował i wytracił ostatki państwa” . “Musi być krwi przelewanie na świecie i podczas tego zamieszania odbierzemy zgubę naszą, za którą się teraz uganiamy. Podobnież, gdy woda mętna, wtenczas dobrze ryby łowić. Tak też, gdy się świat krwią zaleje, będziemy mogli ułowić rzecz, która do nas należy.” “Skoro zejdzie zorza i poranek Abrahamowy, żadna władza nie pozostanie w ręku tych, którzy ją teraz posiadają”. Poranek Abrahamowy w pojęciach żydowskich oznacza spełnienie się obietnic danych przez Boga Abrahamowi: “nasieniu twemu dam ziemię tę.”

Obietnica ta odnosi się do ziemi Chananan, na którą Abraham co dopiero wstąpił, po opuszczeniu rodzinnej ziemi Haran, jak to widać z całości tekstu. Tymczasem żydzi na podstawie tej obietnicy opierają swe roszczenia do opanowania całego świata, jako całej ziemi. Jeśli jednak te wypowiedzenia Franka “wtajemniczonego” i pochodzącego z rodu rabinackiego, zestawimy z nauką i działalnością Mardochaja Marksa, wywodzącego się z szeregu rabinackich pokoleń, to zobaczymy zadziwiającą łączność, a nawet cel wspólny. Zaznaczyć tu jeszcze należy, że od nieudanego wystąpienia Franka jako mesjasza, finansowanego i posłanego przez żydostwo z Turcji do Polski, nie było żadnego więcej pseudomesjasza, a w poprzednich wiekach bywało ich czasami po kilku. W sto lat dopiero po wystąpieniu Franka występuje Marks w Niemczech, który tak samo jak Frank jest przygotowany do swej roli przez zmianę religii, bo jak Frank powiedział: “potrzeba przede wszystkim przedostać się do społeczeństwa obcego, choćby obwarowanego jako forteca i wtedy dopiero można je pokonać” Potrzeba zatem przyswoić sobie wszystkie formy zewnętrznej asymilacji, tak co do narodowości jak i co do religii, pozostając w duchu żydem, by móc swobodnie rozkładowo działać od wewnątrz na rdzenne społeczeństwo, bo jak mówi Frank: “Powiadam wam, kto się nie pomiesza z narodami, daremna praca jego.” Do takiego pomieszania się z narodami przyczynia się w wysokim stopniu przyjęcie religii chrześcijańskiej, celem uśpienia czujności rdzennych narodów i pozyskania ich zaufania. Frank w tej sprawie poucza: “Do rzeczy, do której my staramy się przyjść, bez chrztu, w którym jesteśmy, przystąpić nie można.”

Wspomniany już Hans Kohn, mówiąc o chrześcijaństwie, które oparte o mesjaństwo Chrystusa, wcisnęło się w szerokie masy świata rzymskiego, dodaje: “podobna pewność nowego, koniecznie mającego przyjść porządku świata, uczyniła z nauki żyda Marksa Ewangelię dla mas europejskich. Także i tutaj mesjanizm stal się celem dążeń, sam w sobie dla jednostki niedostępny, czyli że jednostka nie może tego mesjanizmu urzeczywistnić. Nie Bóg jednak sprowadza tu królestwo przez jednorazowy akt łaski, tylko konieczność praw świata socjalnego naukowo uznana.” A zatem “nowy porządek świata, który koniecznie ma przyjść”, to wyrażenie odnoszące się do proroctwa Jakuba, przepowiadającego przyjście Mesjasza, które Hans Hohn zastosowuje do socjalizmu Marksa i zaznacza, że “socjalizm” żyda Marksa, kierowany ideą mesjańską ma zmienić obecny ustrój społeczny i zaprowadzić nowy, czyli ma założyć królestwo mesjańskie, królestwo izraelskie, tj. wszechświatowe królestwo żydowskie “z władcą wszechświata ze świętego nasienia Dawidowego”, jak to bliżej jeszcze określają “Protokoły mędrców Syjonu.” Widzimy więc, że socjalizm żyda Marksa ma cel mesjanistyczny i zdąża do założenia wszechświatowego królestwa żydowskiego przez wszechświatową rewolucję. Dąży do tego Marks jako “potomek szeregu rabinów i doktorów w Piśmie”, jako przejrzysty i jasny talmudysta, “któremu nie przeszkadzały puste drobiazgi i który talmudysta pozostał… Ożywiał go dawny materializm hebrajski, który karmił się wiecznie marzeniem o raju ziemskim i odczuwał wiecznie odległą i wątpliwą nadzieję edenu po śmierci. Był nie tylko myślicielem, był również rewolucjonistą, czerpiącym swój sarkazm i inwektywy… ze źródeł żydowskich.”

Tak trafnie charakteryzuje pochodzenie i ducha Marksa francuski żyd, Bernard Lazare, potwierdzając, że nauka żyda Marksa jest pochodzenia talmudycznego. Stąd to w nim ta nienawiść do wszystkiego co chrześcijańskie, co idealne i duchowe i szukanie w materializmie raju ziemskiego. Z Talmudu również pochodzi podstęp i obłuda, cechująca marksizm. Stąd pochodzi także stała metoda żydów, jaką jest szachrajstwo i oszukaństwo, przy wskazywaniu przez komunistów na coraz to nowe obiecanki. Zastosowano tu wiernie receptę Franka: “musimy krążyć ze słodkimi słowy i oszukaństwem, póki wszystko nie przyjdzie do rąk naszych” Przy tej metodzie, poleconej wprawdzie przez Franka, ale pochodzącej z ducha talmudycznego w połączeniu z nauką żyda Marksa, czyli socjalizmem, żydzi opanowali Rosję i mogą tam już dziś powiedzieć, “wszystko przyszło do rąk naszych”. Oni są tam narodem panującym i posiadającym. Rewolucja rosyjska przez nich przecież i dla nich wywołana i przeprowadzona. O finansowaniu tej rewolucji przez kapitalistów żydowskich z kapitalistą Jakubem Schiffem na czele, o przeprowadzeniu jej przez inteligencję żydowską z Lejbą Trockim, przy pomocy ogłupiałych robotników i chłopów rosyjskich, mówię w pracy “Mesjanizm i kwestia żydowska” (169-195), tu dodaję, że mimo walki z trockistami, w której ze szczytów żydzi i nieżydzi padają, nowi żydzi przychodzą do władzy, bo obecny samodzierżca Stalin tępi bez litości wszystkich swych przeciwników bez względu na ich narodowość. Żydzi zaś, według zaleceń Franka, zmieniają tam swe nazwiska przeważnie na słowiańskie. To, co widzimy dziś w Rosji, potwierdza tylko zasadę, że rewolucja pożera swoje dzieci i kto czym wojuje od tego ginie. Istotnie zaś żydzi jak rządzili tak rządzą Rosją, jak to potwierdzają uchodźcy z Rosji. Świadczy o tym również czasopismo żydowskie “Baderech” nr 38 str. 2. r. 1937, gdzie na podstawie oficjalnych sowieckich zestawień jest przedstawione uprzywilejowanie żydów w Sowietach w następujący sposób: “W pawilonie sowieckim na wystawie paryskiej leży album o 66 stronach dużego formatu, poświęcony żydom w Sowietach. W albumie tym stwierdzono między innymi, że w powiatach, w których przed wojną było 14% ludności żydowskiej, jest obecnie 40% żydów. Liczba żydów w tak zwanym ciężkim przemyśle urosła do 29%, dawniej było ich tylko 4%. Liczba urzędników żydów wynosi 30%, ale pracujących robotników tylko 5,7%. Natomiast ziemi w Rosji żydzi mieli dawniej zaledwie 66.000 hektarów, w r. 1936 mają już 4.200.000… Liczba uczniów żydowskich wynosząca dawniej 53.000 wzrosła do 518.000, a zatem prawie dziesięć razy więcej. W szkołach wyższych żydów studentów znajduje się 62.300.” Z tego widzimy, że żydzi we wszystkich dziedzinach życia odnieśli z rewolucji największe korzyści. Rewolucjoniści pracowali tylko dla żydów, jak to stwierdzają żydzi. “Rosyjska rewolucja społeczna dokonana została przez masy rosyjskie, które zostały podburzone przez komunistów. Chłopi rosyjscy zrabowali dwory pańskie, rozdzielili pomiędzy siebie ziemię.” Nie przeczuwali nawet, że byli narzędziami w ręku żydowskim i pracowali dla mesjanistycznych celów żydowskich, bo w czasach mesjańskich żydzi mają posiąść ziemię.

W Talmudzie powiedziano: “Kto tylko jedno przykazanie wykonuje, temu czyni się dobrze, przedłuża się mu życie i on posiądzie ziemię” (…) Cel głównych ataków żydostwa Jakkolwiek wszystkie wymienione sposoby, zmierzające do osłabienia i moralnego rozkładu narodów rdzennych, są deprawujące i zgubne, to jednak okażą się bezsilnymi, o ile natrafią na naród oparty o zdrową moralnie rodzinę, żyjący według zasad nauki chrześcijańskiej i wychowujący swą młodzież w szkołach o narodowym i religijnym kierunku. Rodzina, Kościół i szkoła to główne fundamenty państwa, to najsilniejsze wiązadła narodu, nadające mu siłę ducha i potęgę, to mur, który każdego wroga odeprze i obezwładni. Jeśli jedno z nich się rozluźni, naród się chwieje, wreszcie zginąć musi. Dlatego to żydostwo planowo i celowo zmierza do podgryzania tej więzi narodowej i skierowuje swe główne ataki przeciw rodzinie. Kościołowi, szkole i ziemi. Walka przeciw rodzinie Podstawą państwa i siłą każdego narodu jest zdrowa i moralna rodzina. Rodzina to pierwsza komórka społeczna, to szkoła życia społeczno-państwowego, gdzie jest z jednej strony władza, a z drugiej strony praca, poświęcenie się i ofiarność z siebie dla dobra dzieci czy dla dobra rodzeństwa. Rodzina zaś katolicka to pierwsza świątynia. Tu po raz pierwszy składa dziecko rączki do modlitwy, tu uczy się modlić przy boku ojca i matki, tu po raz pierwszy słucha nauki o Bogu. Tu po raz pierwszy otrzymuje podstawy życia religijnego i moralnego, by się przygotować do życia, by wyrosnąć na człowieka dobrego i uczciwego. W polskiej zaś i katolickiej rodzinie na podstawie tych zasad wyrasta dziecko na dobrego Polaka i Katolika. Historia poucza, że w czasach, kiedy moralność stała wysoko, Polska była silna i potężna.

W XVIII zaś wieku, kiedy wskutek napływu żydów i powstania masonerii nastąpiło rozluźnienie obyczajów, sprzedajność i rozpusta, Polska upadła. W zmartwychwstałej zaś Polsce, kto chce pracować nad jej odrodzeniem gospodarczym i potęgą państwa musi przede wszystkim starać się o jej odrodzenie moralne. Tu źródło potęgi i znaczenia Polski. Wiedząc tym dobrze nasi wrogowie wewnętrzni i dlatego wytężąją wszystkie swe siły, by Polskę utrzymać w stałym rozluźnieniu. “Projekt prawa małżeńskiego” przygotowany dla Polski Katolickiej, zmierzał do rozbicia rodziny, a jak to wykazałem, żywcem był wzięty z Talmudu, i jeśli na 7 członków w komisji ustawodawczej, opracowującej ten “Projekt”, czterech było żydów czy pochodzenia żydowskiego, to świadczy to zbyt jasno, skąd te zakusy na rozbicie polskiej rodziny pochodzą. Wykazuje to również, jak żydzi planowo działają, bo przecież w “Mowie na cmentarzu żydowskim w Pradze”, wydanej po raz pierwszy w r. 1868 powiedziano: “Nasi mężowie muszą wejść do grona prawodawców w państwie. “Byliśmy niedawno świadkami, jaką wrzawę podnieśli żydzi w całym świecie z powodu zaproszenia mnie na eksperta w Komisji Sejmowej administracyjno-gospodarczej w sprawie uboju rytualnego, nazywali to mieszaniem się do ich religii, jakkolwiek było to tylko przeciwdziałaniem wyzyskowi na tle rzeźniczo-gospodarczym, a tymczasem Polacy cierpliwie patrzyli na to, że żydzi chcieli im narzucić swoje talmudyczne przepisy i zamiast Sakramentu małżeństwa wprowadzić prawo żydowskie, oparte na Talmudzie. Zmierzało to wszystko do rozbicia rodziny i rzucenia potomstwa na pastwę losu. Nazywano to jednak postępem i wymogiem ducha czasu. Skąd jednak ten postęp pochodzi wypowiada to żyd Blau: “Nowe postanowienia przedstawiają postęp w rozwoju prawa małżeńskiego, nadto nowoczesne europejskie prawodawstwa, po półtora tysiącu lat, stanęły przeciw postanowieniom prawa kanonicznego, a na stanowisku żydowskiego prawa rozwodowego”. (…) W “Mowie rabina we Lwowie” wygłoszonej w r. 1912 czytamy: “Nie może być nierozerwalności chrześcijańskiego małżeństwa”. Gdyby ktokolwiek wątpił o autentyczności wymienionych mów, ziejących bezdenną nienawiścią i pogardą dla gojów i gdyby nie mógł zrozumieć tej bezczelności, z jaką żydzi mieszają się do chrześcijańskiego Sakramentu małżeństwa, to niech sobie uprzytomni, że żydzi będąc w większości w Komisji Kodyfikacyjnej uchwalili dla Polski w r. 1929 to, co w wymienionych mowach było postanowione, jako cel dla propagandy w krajach chrześcijańskich. Zresztą, praktyka życia wykazuje, że żydzi istotnie tak postępują, jak w owych mowach wskazano.

Widzimy tu zatem, że demoralizacja i deprawacja jaką prowadzą żydzi w stosunku do kobiet chrześcijańskich, jest prowadzona celowo. Zaciekła zaś ich dążność do zaprowadzenia rozwodów i ślubów cywilnych w Polsce, opiera się na prastarych ich uchwałach, a wszystko to zmierza do osłabienia Polski przez zachwianie jej fundamentu, jakim jest zdrowa moralnie katolicka rodzina. Zdemaskowali się w tych dążnościach sami żydzi, kiedy wystąpili, jak np. niejaki żyd Ackerberg, w obronie “Projektu prawa małżeńskiego w Polsce”, zachwalając dla Katolików rozwody i śluby cywilne i chcąc zrealizować to, co postanowiono w przytoczonych “Mowach”, że musi być zniesiona nierozerwalność chrześcijańskiego Sakramentu małżeństwa. Widocznie dla żydów było to potrzebne i konieczne, dla Polaków jednak byłoby to szkodliwe i zgubne. Walka przeciw Kościołowi Oprócz rodziny podstawą i fundamentem dla państwa jest Kościół. Jest on spójnią narodową, bo łączy dusze i serca wiernych w jedną wielką rodzinę duchową. W myśl zaś nauki Chrystusa: “oddajcie Bogu, co Bożego, a cesarzowi, co cesarskiego”, wychowuje wiernych na lojalnych obywateli państwa, zachowując jednak swe cele duchowe, niezależne od państwa Harmonijna współpraca państwa z Kościołem wydaje tak dla jednej jak i dla drugiej instytucji największe korzyści i przyczynia się do obopólnego dobra. Tak było zawsze w Polsce i taka jest tradycja Polskiego Narodu.

Obcy jednak element żydowski, który się wdziera we wszystkie tajniki życia polskiego, stara się tę tradycję zniszczyć. We wszelki sposób występuje przeciw Kościołowi, podrywając jego autorytet, szerząc wolnomyślność i bezbożnictwo, wyszydzając jego świętości, szkalując jego kapłanów, rozszerzając o nich najpotworniejsze zmyślone wieści, wzniecając różne sekty. Z taką samą nienawiścią, z jaką żydzi odnosili się do Chrystusa Pana, odnoszą się w ciągu całej historii i do Jego Kościoła i do całego chrześcijaństwa.

Widzimy tę nienawiść w naszych czasach podniesioną do szatańskiej zaciekłości i złości. Tu znów spotykamy system i plan obmyślony z dawna. W “Mowie rabina o gojach” czytamy: “Musimy się starać, by wszelkimi środkami zmniejszyć wpływ chrześcijańskiego Kościoła, który był zawsze naszym największym nieprzyjacielem i w tym celu musimy zasiewać w sercach jego wiernych wolnomyślne idee i wątpliwości, a nadto wywoływać niezgodę i spory religijne.” “Naturalnym przeciwnikiem Izraela jest Kościół chrześcijański, dlatego należy go podkopać. Ułatwiają to jego podziały. Musimy rozkrzewiać w nim wolnomyślność, powątpiewania, niewiarę i spory. Dlatego prowadzimy stalą wojnę w prasie przeciw chrześcijańskiemu duchowieństwu, rzucamy podejrzenia i szyderstwa z niego.” “Głównym nieprzyjacielem żydów jest Kościół Katolicki. Dlatego zasadziliśmy na tym drzewie ducha wolności i niekarności. Wznieciliśmy również walkę i niezgodę między poszczególnymi wyznaniami chrześcijańskimi. W pierwszej linii będziemy walczyć z największą zaciekłością przeciw klerowi katolickiemu. – Będziemy rzucać przeciwko niemu szyderstwa i skandale z jego życia, aby go narazić na obrzydzenie wobec świata.” Praktyka życia wykazuje, że żydzi istotnie w ten sposób wobec Kościoła i jego Sług tak postępują. Posługują się nadto kłamstwami i oszczerstwami w walce ze swymi przeciwnikami. Nie ma podłości i kalumnii, którą by się nie posługiwali w walce z Katolickim Klerem, byle go tylko poniżyć. Z powyższych pism widzimy, że podłą tę działalność prowadzą żydzi planowo, na podstawie obmyślanego programu przez swoją starszyznę.

Z “Protokółów mędrców Syjonu” widzimy, że działalnością wydała pożądane wyniki, bo jak tam powiedziano: “Postaraliśmy się już zdyskredytować duchowieństwo gojów i w ten sposób uniemożliwić jego posłannictwo, które obecnie mogłoby nam bardzo przeszkadzać. Wpływy duchowieństwa z dniem każdym maleją. Wolność sumienia jest teraz głoszona wszędzie, a więc lata jedynie dzielą nas od chwili zupełnego upadku chrześcijaństwa. Z innymi wyznaniami damy sobie jeszcze łatwiej radę… Ujmiemy klerykalizm i klerykałów w takie karby, żeby ich wpływy zwróciły się w kierunku wprost odwrotnym do ich poprzedniego ruchu” . W krajach, gdzie nastąpił upadek kleru, przyszedł nieuniknienie i upadek państwa i zguba narodu. Jeśli żydzi jako komisarze bolszewiccy w Rosji i w Hiszpanii używali wszelkich środków a nawet i tortur, by tylko wymusić u kapłanów katolickich podpisanie odezw, wychwalających rządy komunistyczne, a potępiających Kościół Katolicki, to jak widzimy, działali oni według wymienionego postanowienia “Protokołów mędrców Syjonu”, których się trzymają w najdrobniejszych szczegółach. Marząc o panowaniu nad światem, marzą żydzi również i o narzuceniu swojej religii i obcym narodom: “Król żydowski będzie rzeczywistym papieżem całego świata, patriarchą kościoła międzynarodowego”. “Lecz dopóki nie wychowamy młodzieży w zasadach naszych wiar przejściowych, a następnie w naszej, nie zaczepimy jawnie Kościoła istniejącego, który będziemy zwalczali przez krytykę, wywołującą schizmy”. “Nasza prasa współczesna będzie piętnowała sprawy państwowe, religijne, brak zdolności gojów, wszystko to w wyrażeniach pogardliwych, żeby na wszelki sposób poniżyć ich tak, jak to umie zrobić tylko nasze genialne plemię1.” Widzimy zatem, że wymienione pisma nie tylko zgadzają się z “Protokołami mędrców Syjonu”, ale ponadto i z praktyką żydowską w życiu codziennym. Nie genialne, ale plugawe to plemię zohydza i poniża nasz Kościół, nasze Państwo i nasz Naród, co potwierdzają prawie ustawiczne procesy o obrazę Państwa i Narodu Polskiego.

Napaści zaś na Kler katolicki, by go poniżyć, zohydzić i poderwać jego wpływy, prowadzą żydzi nie tylko sami, ale i przez płatnych swoich najemników. Wszystko to zmierza do poderwania szacunku i zaufania do Kleru, do Władzy Kościelnej czy Państwowej, by w ten sposób łatwiej można przeprowadzać swe cele wrogie Państwu Polskiemu, wrogie Kościołowi. Przyznają to żydzi, że “wolność mogłaby być nieszkodliwą i istnieć w państwie bez uszczerbku dla pomyślności narodów, gdyby była oparta na zasadach wiary w Boga, na braterstwie ludzkości, lecz poza obrębem o równości, bo temu zaprzeczają podstawy tworzenia, które ustaliły podległość. Naród posiadający podobną wiarę, byłby rządzony przez rady parafialne i kroczyłby naprzód spokojnie kierowany przez swojego pasterza duchownego, posłuszny Boskiemu podziałowi na ziemi. Oto przyczyna, dla której musimy podkopać wiarę, wyrwać z umysłu gojów zasady Boskie i duchowe, zamieniając wszystko na wyliczenia arytmetyczne i potrzeby materialne.” Praktyka życia wykazuje, że żydzi według wymienionych uchwał najwierniej postępują, starając się najpierw zachwiać wiarę w chrześcijańskich społeczeństwach, w miejsce zaś idei duchownych i religijnych wprowadzić system materialistyczny. Na tym opiera się nauka żyda Marksa tak w teorii jak i w praktyce, jak to widzimy szczególniej w Rosji i Hiszpanii. Na tych dwóch nieszczęśliwych krajach urzeczywistniają żydzi to, co nakazują “Protokoły mędrców Syjonu” w dziedzinie religii, a mianowicie zniszczenie wszelkiej religii oprócz żydowskiej.

W “Protokołach” powiedziano: “Kiedy już zaczniemy królować, istnienie innej religii będzie dla nas niepożądane, poza naszym kultem jedynego Boga, z którym losy nas łączą, wskutek tego, że jesteśmy narodem wybranym i przez którego losy nasze związane są z losami świata. Dlatego to powinniśmy zburzyć wszelkie wierzenia. Jeśli z tego powstaną ateiści współcześni, to jako stopień przejściowy, nie przeszkodzą naszym zamiarom, będą zaś przykładem dla tych pokoleń, które będą słuchały naszych mów o religii mojżeszowej. Religia ta, będąc systemem trwałym i ściśle obmyślonym, doprowadziła do podboju przez nas wszystkich narodów. Podkreślać będziemy również jej prawdę mistyczną, na której, jak to będziemy głosili, polega cała jej siła wychowawcza. Wówczas przy każdej sposobności będziemy drukowali artykuły, w których przeprowadzimy porównanie między poprzednimi, a naszymi dobroczynnymi rządami.” “Filozofowie nasi będą omawiali wszelkie braki wierzeń gojów, lecz nikt nigdy nie będzie krytykował wiary naszej z jej istotnego punktu widzenia, ponieważ nikt nie pozna jej gruntownie, oprócz naszych ludzi, którzy nigdy nie ośmielą się zdradzić jej tajników” . Wypowiedzenia te mają wielką wymowę i wykazują, że to, na co patrzymy w życiu, co widzimy w Rosji, wykonują żydzi, albo sami według poleceń “Protokołów mędrców Syjonu”, albo też wynajmują sobie zaprzańców i zdrajców spośród chrześcijan, którzy im część tej wrogiej Kościołowi akcji wykonują. Wszędzie tu zatem dawno uplanowana i systematycznie prowadzona walka przeciw Kościołowi, którego tak nienawidzą żydzi, jak nienawidzili Chrystusa.

Walka ta jednak zmierza do zerwania tej głównej więzi, jaka łączy naród, by go w ten sposób osłabić i zniszczyć. Jeśli dzisiaj żydzi, ścigani prawie w całym świecie, udają obrońców katolicyzmu i chwalców niektórych Dostojników Kościoła, to czynią to obłudnie, by tylko znaleźć w Kościele obronę, by uśpić czujność i obezwładnić nadchodzące zewsząd na nich gromy. Tylko mocno naiwni, albo grubo przekupieni dadzą się na ten lep ułowić. Walka przeciw szkole. Nakazy światowego żydostwa a szkolnictwo w Polsce “Kto ma młodzież w ręku, do tego przyszłość należy”. Tą zasadą kierują się najwybitniejsi działacze i wodzowie narodów. Tę również zasadę znajdujemy we wspomnianej “Mowie na cmentarzu żydowskim Pradze”. Mowa ta ma tak ścisłą łączność z “Protokołami mędrców Syjonu”, że można uważać, iż stanowiła ona jeden z podkładów dla systematycznego i filozoficznego opracowania programu, jaki znajdujemy w powyższych “Protokołach”. Po omówieniu walki z Kościołem, w owej mowie powiedziano o szkole: “Głównym filarem Kościoła jest szkoła. Na wychowanie chrześcijańskiej młodzieży musimy uzyskać wpływ. Dlatego należy najpierw przeprowadzić oddzielenie szkoły od Kościoła. Pod hasłem postępu i równouprawnienia wszystkich religii musi nastąpić przemiana szkół chrześcijańskich na bezwyznaniowe. Wtedy będą mogli być Izraelici nauczycielami we wszystkich szkołach. Chrześcijańskie zaś wychowanie ograniczy się do domu, a ponieważ masy nie mają na to czasu, religijność wyższych stanów będzie wstrząśnięta i wkrótce zniknie. Agitacja za zniesieniem własnej posiadłości kościołów i szkół przeprowadzi przejście majątków kościelnych i szkolnych w posiadanie państwa, a zatem wcześniej czy później w ręce Izraela”. Jeśli się zestawi te wypowiedzenia z różnymi prądami narzucanymi nam obecnie z masońskich i socjalistycznych źródeł, to uderzy nas tak dziwne pokrewieństwo, że musimy uznać wypowiedzenie “Na cmentarzu w Pradze” za program, według którego postępuje się w Polsce nieraz bezwiednie i mimo woli. Różnego rodzaju utrudnienia w nauczaniu religii w szkołach, dążność do stopniowego zacierania chrześcijańskiego charakteru w wychowaniu młodzieży, której na nauczycieli daje się zbyt często żydów, doprowadza do tego, co zamierzono, że żydzi mogą być już nauczycielami we wszystkich szkołach i niestety jest ich już dużo. A skutki ich działalności to komunizm i akcja wywrotowa, o jakiej dowiadujemy się z toczących się licznych procesów.

Jeśli Pan Premier Składkowski zdemaskował działalność “Związku Nauczycielskiego” w 1937 r. za jego dążenia komunistyczne i przeciwpaństwowe, to ten kierunek wśród nauczycielstwa polskiego, które było zawsze patriotyczne i w duchu narodowym pracowało, zrozumie się tylko wtedy, jeśli się weźmie pod uwagę, że w tym “Związku” jest 3.000 żydów, z których na naczelnych i kierowniczych stanowiskach jest 134, jak ich imiennie podaje “Goniec Warszawski” Nr 320 z 1937 r. Jeśli się więc duszę młodzieży szkolnej chce zachować od wywrotowej i przeciwpaństwowej działalności, to przede wszystkim musi się ją uwolnić od wpływów żydowskich, oddzielając ją od młodzieży żydowskiej i nie dopuszczając nauczycieli żydów do szkół polskich. “Związek Nauczycielski” jednak powinien uwolnić się od żydów i przyjmować tylko chrześcijan, inaczej będzie zawsze w walce z państwem i narodem. Jeśli żydzi mają swoje organizacje z paragrafem żydowskim, jak np. “Związek nauczycieli szkół hebrajskich w Polsce”, “Żydowskie Stowarzyszenie Kulturalno Oświatowe”, “Jabne”, gdzie członkami mogą być tylko żydzi, to dlaczego Polacy nie mogą mieć takich stowarzyszeń, gdzie mogliby być tylko sami Polacy? (…)

Atak na polską ziemię Kto posiada ziemię, ten jest panem kraju. Nie handel, nie rzemiosło, nie przemysł, jakkolwiek są konieczne do osiągnięcia dobrobytu każdego państwa, są tegoż podstawą, ale tylko i wyłącznie ziemia jest fundamentem każdego narodu i państwa, jest jego największym skarbem, jest spuścizną po ojcach, jest wianem dla przyszłych pokoleń. Ta ziemia ojczysta, która człowieka karmi, daje mu warsztat pracy, a później go do swego łona przyjmuje, ma szczególny urok, przykuwa i wiąże człowieka do siebie tak silnie, że człowiek na obczyźnie wprost z tęsknoty za nią usycha, a w razie najścia na nią wroga, broni jej swą krwią i swoim życiem. Chlubimy się umiłowaniem ziemi ojczystej i umiemy jej zgodnie bronić przed wrogiem zewnętrznym, ale niestety tracimy energię wobec wewnętrznego wroga, toteż zbyt dużo mamy sprzedawczyków i zdrajców ojczystej ziemi. Przerażenie wprost powstaje na widok przechodzenia całych obszarów w obce ręce polskiej ziemi, utrzymanej i bronionej przez setki lat w jednej rodzinie. Ziemia polska, szczególniej na Kresach, zroszona krwią polskich obrońców, przechodzi dziesiątkami, a nawet setkami tysięcy ha w ręce obce, a zbyt często żydowskie. Do roku 1936, od powstania Polski, w dwóch tylko powiatach Wołynia, Polacy pozbyli się 46.000 ha, z czego żydzi nabyli 20.000 ha. W paru tu powiatach, według doraźnie przeprowadzonej ankiety, znajduje się w rękach żydowskich ponad 25% ziemi większej własności. Na Wileńszczyźnie żydzi wykupili z rąk polskich 40.000 ha. Między innymi przeszły w ręce żydowskie majątki Umiastowskiej, Parzyńskich, hr. Hutten-Czaplickiego, Żychlińskich, hr. Chreptowicza i innych. Majątki te leżą w powiecie oszmiańskim. Nabyli je żydzi na licytacji, przemieniają je na kolonie, gospodaruje na nich 324 żydów. W powiecie zaś święciańskim w podobny sposób osiedliło się na polskich majątkach 385 rodzin żydowskich. W ten sposób na Wileńszczyźnie znajduje się już obecnie w żydowskich rękach około 15% ogólnej powierzchni ziemi większej czy średniej własności. (…)

KLIKNIJ, ŻEBY POBRAĆ KSIĄŻKĘ W PDF

http://niezaleznemediapodlasia.pl/wp-content/uploads/2014/02/Stanislaw_Trzeciak_-_Talmud_o_gojach_a_kwestia_zydowska_w_Polsce.pdf

Opublikowano anty-syjonizm | Otagowano , , | Dodaj komentarz