Etiopska Młodzież Liktorska

Artykuły Aryjskie: Włoska Młodzież Liktorska (Gioventù Italiana del Littorio) była faszystowską organizacją młodzieżową ustanowioną w 1937 roku w ramach połączenia wszystkich organizacji młodzieżowych we Włoszech. Przynależność do organizacji była obowiązkowa, dzięki czemu w 1939 roku jej liczebność wynosiła 7 890 000 członków. Jej głównym celem było „wyrobienie u młodzieży głębokiego, faszystowskiego sumienia, które może powstać wyłącznie ze ścisłego zrozumienia idealistycznych nakazów i celów Rewolucji”.  Nazwa nawiązywała do rzymskich funkcjonariuszy publicznych – liktorów – którzy mieli za zadanie strzec urzędników, którzy posiadali władzę zwaną imperium. Organizacja miała zatem za zadanie wychować nowe pokolenie wiernych faszystowskiej idei „liktorów”, gotowych strzec najwyższego urzędnika narodu włoskiego – Duce.

Analogiczne organizacje istniały również na innych obszarach kontrolowanych przez faszystowskie Włochy. W Libii powstała Arabska Młodzież Liktorska (Gioventù Araba del Littorio), natomiast w Libii w 1936 roku utworzono Etiopską Młodzież Liktorską (Gioventù Etiopica del Littorio), której to dotyczy poniższy artykuł opublikowany w polskiej prasie międzywojennej.

Dlaczego o tym piszemy? Otóż podobnie jak Narodowy Socjalizm, faszyzm również jest oskarżany o bycie ideologią rasistowską. Dzisiaj nazwanie kogoś faszystą jest niemal równoznaczne z nazwaniem go rasistą. W publikowanych na naszym blogu artykułach wielokrotnie staraliśmy się pokazać, że Narodowy Socjalizm Hitlera nie miał nic wspólnego z rasizmem. Podobnie również rzecz miała się w przypadku faszyzmu Mussoliniego, czego dobrym przykładem jest właśnie istnienie oraz charakter Etiopskiej Młodzieży Liktorskiej, która wychowywała w duchu faszystowskim czarnoskóre etiopskie dzieci. Członkostwo w tej organizacji było również szansą dla Etiopczyków na włoskie obywatelstwo, analogicznie jak członkostwo w Arabskiej Młodzieży Liktorskiej było szansą na włoskie obywatelstwo dla Libijczyków. To pokazuje jak bardzo odmienna była imperialistyczna polityka Mussoliniego od kolonialnej polityki ówczesnych mocarstw kolonialnych. Podczas gdy Mussolini, podążając za rzymskim modelem imperializmu, oferował szansę podbitym ludom na włoskie obywatelstwo, zachodnie potęgi kolonialne, które segregowały ludność kolonii na „nie-białych” tubylców i „białych” kolonistów, widziały w skolonizowanej ludności jedynie wasali mających pracować na swoich „białych” panów, a nie swoich przyszłych obywateli. Jednakże zarówno w myśli Narodowego Socjalizmu, jak i faszyzmu, obywatelstwo nie miało być prezentem, który każdy z nas dostaje przy narodzinach, ale czymś, na co należy zapracować. Polityka Mussoliniego była nawiązaniem do polityki Rzymian z okresu pryncypatu, którzy przyznawali obywatelstwo rzymskie pochodzącym z prowincji żołnierzom wojsk pomocniczych (auxiliów) jako nagrodę za wierną służbę Rzymowi. Etiopczycy i Libijczycy mieli zatem szansę na włoskie obywatelstwo, ale jednym z warunków było tutaj członkostwo w faszystowskich młodzieżówkach liktorskich. Przykład Gioventù Etiopica del Littorio pokazuje również, że w przeciwieństwie do współczesnych skrajnie prawicowych grup samozwańczo określających się „faszystowskimi”,  prawdziwa idea faszyzmu nigdy nie miała nic wspólnego z białym supremacjonizmem, skierowanym wyłącznie do „białych” ludzi. W wizji odrodzonego Imperium Rzymskiego Mussoliniego faszystami mogli być zarówno „czarni” Etiopczycy jak i „biali” Włosi, którzy niczym rzymscy liktorzy razem wiernie służyliby jednemu Duce. Prawdziwy faszyzm nigdy też nie był islamofobiczny, jako że dopuszczał muzułmanów do członkostwa w Partito Nazionale Fascista, czego dowodem jest istnienie Muzułmańskiego Stowarzyszenia Liktorskiego (Associazione Musulmana del Littorio), islamskiej filii PNF.

Poniższy artykuł publikujemy z zachowaniem pisowni z epoki.

***

W pojęciu faszystowskiej polityki kolonialnej – kolonje, a zwłaszcza ich czarni mieszkańcy, nie mogą być wyzyskiwani przez Macierz-Ojczyznę.

Etjopja wiec nie stanie się w rękach Italji cytryną, którą wyciska się do ostatniej kropli, aby nasyciwszy się, odrzucić wyschniętą. Wręcz przeciwnie, Włosi nie będą wyzyskiwać czarnych ludów Etjopji, lecz z nieuświadomionych uczynią uświadomionych, będą ich uczyć i wspomagać.

Lud abisyński (mówię tu o prawdziwym, krzywdzonym ludzie abisyńskim, nie opłaconym i psutym złotem wrogów Italji, lub bezpośrednio zainteresowanym w trwałości istniejącego systemu barbarzyńskiego rządu Negusa) zrozumiał to, a te dowody wiary i zaufania stanowią dla faszystów najwyższą nagrodę.

„Imperjum ludzi i ludu” — określił w dniu 3 października ub. roku w dniu ogłoszenia Imperjum Benito Mussolini.

I właśnie dlatego od pierwszego dnia rząd włoski zajął się palącem zagadnieniem zdrowotności kraju.

Obecnie każdy chory ma w Etjopji własne łóżko i dach nad głową, który go chroni od słońca i niepogody. Trędowaci są leczeni i pielęgnowani zgodnie z najnowszemi metodami. Z lekarzy wojskowych większość pozostaje jeszcze w tym kraju w celu zaprowadzenia higjeny i podniesienia zdrowotności. Misjonarze katoliccy, po większej części w mundurach wojskowych, niosą wszędzie swoją ofiarną pomoc.

Dzieci podlegają szczepieniu, słabsze zaś leczeniu. Nieco starsze, w wieku sześciu do ośmiu lat wcielane są do formacyj Balilla, tak samo jak w miastach i wsiach włoskich, jak w Rzymie lub Medjolanie. Dostają białe spodenki i czarne koszulki i podzielone są na bataljony po sto osób każdy. Głodu te dzieci nie muszą teraz zaspokajać żebractwem lub kradzieżami zboża i owoców, tak jak to miało miejsce dawniej. Obecnie mają swój własny nowozbudowany dom i własne świetlice, które rozbrzmiewają ich dziecięcymi głosikami. Dzieci nie tułają się po ulicach, są syte i wesołe, uczą się pisać w swych zeszytach, śpiewać Giovinezzę i oddawać „cześć” na sposób rzymski.

Co z nich wyrośnie w przyszłości? Pełni sił i wigoru pracownicy Cesarstwa, żołnierze, których Imperjum tak może być pewne, jak Rzym pewien był swych legionistów, którzy go umocnili własną krwią. Wiadomo, że dzieci włoskie ofiarowały wspaniałomyślnie swe podarki gwiazdkowe dzieciom etjopskim. Gwiazdka faszystowska, przyniosła tym dzieciom jedzenie, słodycze, zabawki. Któreż z nich dostawało pod rządami Negusa podarki na Boże Narodzenie i ma Wielkanoc? Pewien jestem, że pomysł zabawek dla Etjopji jest pomysłem czysto włoskim, tak samo jak idea wolności dla jej obywateli.

Podaję przykłady:

W Bessie, gdzie formacje młodzieży faszystowskiej są już bardzo liczne, z okazji choinki faszystowskiej wręczono dzieciom: przeszło 500 paczek, pozatem dyplomy i książeczki oszczędnościowe na 100 lirów każda, wręczone najlepszym uczniom tego miasta, odznaczonym za postępy w języku włoskim. W prowincji Galla i Sidama, gdzie błąkają się jeszcze resztki legendarnego wojska etjopskiego istnieje obecnie 5 szkół włoskich, zbudowanych w ciągu niewielu tygodni, wraz z ogrodami, natryskami i wszelkiemi urządzeniami. To już nie są czcze słowa, ale fakty niezbite. Włosi, jak widać, sięgnęli odrazu do podstaw, bo oni zrozumieli, że kolonizacja to ekspansja. To dla nich nie hazardowa impreza, lecz powolne i systematyczne budowanie trwałego bogactwa, które niewolnych stopniowo przemieni w wolnych, słabych w mocnych. Tak głęboki przewrót społeczny wymaga zdecydowanego podejścia. Nie wystarczy przejechać te ziemie konno wzdłuż i wszerz, nie wystarczy poszybować nad niemi potężnymi samolotami – trzeba jeszcze te ziemie kochać, użyźnić i uświęcić wybudowaniem nowych domów, uświęcić ogniskiem rodzin, które z nich uczynią Ojczyznę o zgóry wytkniętej przyszłości, o życiu i obyczajach zgodnych z rzeczywistemi potrzebami i uczuciami jej mieszkańców.

Luigi Cini

Źródło: Światowid nr 29 (675) – 17.07.1937, str.12

Tekst Oryginalny

Reklamy
Opublikowano historia | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Narodowy Socjalizm i Nazizm

„Wielka idea została wypaczona przez małych ludzi. Himmler był tego najlepszym przykładem.” ‒ Alfred Rosenberg

Narodowy Socjalizm jest ideologią, którą Adolf Hitler wprowadził w Niemczech w 1933 i która istniała do roku 1945, kiedy to rząd NSDAP został zniszczony w wyniku II wojny światowej. Nazizm, z drugiej strony, to oddzielny fenomen, który pojawił się dopiero po zakończeniu II wojny światowej jako rezultat syjonistyczno-alianckiej propagandy wojennej mającej na celu zdemonizowanie narodowosocjalistycznej Rzeszy oraz wybiórczych zeznań zdobytych w wyniku oszustwa i przymusu od oskarżonych w trakcie procesów norymberskich. Skutkiem tego nazizm dla syjonistycznych aliantów w II wojnie światowej stał się następnie „oficjalną” wersją Hitleryzmu i tłem dla niekończącego się potoku fikcji o „Holokauście”. Ten fałszywy obraz był wykorzystywany przez niektórych brytyjskich i amerykańskich rasistów, którzy widzieli w nazizmie reakcyjną odpowiedź na ich ówczesne błahe obawy (Wielka Brytania zmagała się z utratą imperium oraz napływem uchodźców, natomiast  Amerykanie z ruchem obrony praw obywatelskich w latach 60.). W związku z tym nazizm – karykaturalna i wypaczona wersja Narodowego Socjalizmu wywodząca się z syjonistyczno-alianckich krajów, oparta na tradycyjnych uprzedzeniach zachodniej cywilizacji, przystrojona anachronicznymi „germańskimi” symbolami, która w późniejszych latach, jak na ironię,  rozprzestrzeniła się w Niemczech (np. NPD) – w znacznym stopniu zastąpił w oczach całego świata prawdziwy Narodowy Socjalizm i stał się ideologią współczesnych neonazistów.

Gdyby ludzie choć na chwilę uspokoili się i pomyśleli, to szybko uświadomiliby sobie, że Narodowy Socjalizm, który potępia demokrację, nie jest w żaden sposób kompatybilny z wiarą w „biały” supremacjonizm, jako że demokracja w całości jest tworem „białej cywilizacji”.

Pragnienie zwycięstwa III Rzeszy nad aliantami podczas II wojny światowej jest rzeczą, która łączy zarówno neonazizm jak i prawdziwy Narodowy Socjalizm. Jednakże pod pewnymi oczywistymi względami te dwie ideologie znacznie różnią się od siebie. Neonaziści żądali triumfu III Rzeszy wierząc, że jest ona bardziej rasistowska niż alianci. Natomiast my (prawdziwi Narodowi Socjaliści) opowiadaliśmy się za zwycięstwem Rzeszy Niemieckiej – które prowadziło politykę integracyjną w latach 30. i które gardziło zachodnią postawą w stosunku do skolonizowanej ludności [Sam Hitler kompletnie nienawidził prokolonialistycznego Wilhelma II (który zasłynął z porównania się do Attyli: „Podobnie jak tysiąc lat temu Hunowie zdobyli sławę pod przywództwem swojego króla Attyli, co w dużym stopniu pojawia się jeszcze dziś w przekazach i w legendach, tak niech zapisze się dzięki wam na tysiące lat w Chinach imię Niemców w taki sposób, żeby nigdy żaden Chińczyk nie odważył się chociażby krzywo spojrzeć na Niemca.”) i zamiast tego sympatyzował z antykolonialistycznym Bismarckiem.] – ponieważ naszym zdaniem była ona mniej rasistowska niż alianci praktykujący rasową segregację w tym samym okresie i niedopuszczający do siebie myśli, że postępują niewłaściwie w stosunku do skolonizowanej ludności. Podczas gdy neonaziści chcą oczyścić Hitlera z zarzutów poprzez stworzenie społecznej akceptacji rasizmu, prawdziwy Narodowy Socjalizm dąży do uniewinnienia Hitlera dowodząc, że walczył on przeciwko dyskryminacji.

,,Nie zgodzę się, że pies w ,,żłobie” ma do niego ostateczne prawo.  Nie uznaję tego. Nie uważam na przykład, że Czerwonym Indianom Ameryki czy czarnym Australijczykom zostało wyrządzone ogromne zło. Nie zgadzam się, że ci ludzie zaznali przemocy, gdyż silniejsza, wyżej postawiona, mądrzejsza rasa nadciągnęła i zajęła ich miejsce.” Winston Churchill (Żyd)

,,Ekspulsja jest jedyną metodą, która, na ile możemy dostrzec, będzie najbardziej satysfakcjonująca i trwała. Dobiegnie koniec mieszanki narodowościowej powodującej niekończące się kłopoty.” – Winston Churchill (Żyd)

Truman i Eisenhower wraz z Churchillem zniszczyli narodowosocjalistyczną Rzeszę. Kennedy był fanem Hitlera i został zamordowany. Jakieś pytania?

Choć komuniści wcale nie byli lepsi od kapitalistów.

Zewnętrzny link: Black Nazis! A Study of Racial Ambivalence in Nazi Germany’s Military Establishment

Dlaczego scen, takich jak te, nigdy nie oglądamy w hollywoodzkich produkcjach o „nazistowskich” Niemczech?

I dlaczego Hollywood nie wspomina, że propaganda narodowosocjalistycznej Rzeszy przedstawiała Stany Zjednoczone jako Ku Klux Klan?

W rzeczywistości postawa NSDAP – przejawiana celebrowaniem użycia swastyki przez starożytne kultury na prawie każdym kontynencie oraz ich rozmaitymi wyprawami badawczymi po odległych terenach (takich jak Japonia, Himalaje czy Ameryka Południowa) w celu znalezienia śladów prehistorycznych, aryjskich osad – polegała na zastosowaniu teorii rasowej, aby pojednać Niemców z różnymi nieżydowskimi ludami na całym świecie, akcentując hipotetyczne wspólne korzenie przenikające na wskroś linii etnicznych, co wyraźnie kontrastowało z tradycyjnym zachodnim podejściem (prawa Jima Crowa, apartheid, polityka białej Australii, itd.) polegającym na zastosowaniu teorii rasowej, by podkreślać różnice etniczne. Krótko mówiąc, to Zachód opowiadał się za rasizmem, podczas gdy narodowosocjalistyczna Rzesza stawała po stronie antyrasizmu, co było zupełnym przeciwieństwem ówczesnych popularnych opinii.

Aby zapobiec ujawnieniu prawdy syjonistyczne media twierdziły, że Hitler usiłował zbudować bazy UFO albo odnaleźć Świętego Graala (szczegóły znajdziesz w filmach o Indianie Jonesie)

Jako że powszechnym zwyczajem zachodnich mainstreamowych mediów tego czasu było lekceważące przedstawianie  ludzi czarnoskórych jako małp i podludzi, Hitler dążył nie tylko do odrzucenia tych przekonań, ale również zwrócenia negatywnych stereotypów do ich twórców. Przykładowo jednym z najpowszechniejszych i nieprzychylnych stereotypów ery kolonialnej odnoszącym się do ciemnoskórych, było nazywanie ich brudnymi i przesądnymi. Hitler odnosi się do pierwszego z epitetów: ,,Biorąc pod uwagę łono natury, Murzyni są bardzo czyści. Dla misjonarza zapach brudu jest akceptowalny. Z tego punktu widzenia wynika,  że to oni są najbrudniejszymi świniami na świecie. Woda jest ich zgrozą.” Komentuje również drugie przeświadczenie: ,,Murzyn ze swoim tabu o niebo przerasta kogoś, kto poważnie wierzy w cud przeistoczenia.” Warto odnotować, że czarnoskórzy nie przyczynili się przecież do powstania ogromnych światowych problemów – bankowości, demokracji, kolonializmu, kapitalizmu, prowadzenia doświadczeń na zwierzętach/przemysłu mięsnego, zanieczyszczenia przemysłowego czy alopatii – z którymi zmagał się Hitler przez całe swoje życie. (To również nie z ich pomocą Żydzi stworzyli Izrael, bronie masowej destrukcji, drony i inne technologie, bez których Izrael nie byłby wstanie odeprzeć ataków sąsiednich krajów). Neonaziści (którzy jednomyślnie gardzą ciemnoskórymi jako grupą) nie popierają punktu widzenia Hitlera i są sojusznikami tradycyjnego zachodniego światopoglądu. Prawdziwi Narodowi Socjaliści sprzeciwiają się etnicznym stereotypom i zawsze stają w obronie ofiar dyskryminacji.

„Nie możemy popełnić błędu zaciągając do niemieckiej armii cudzoziemców, którzy wydają się być wartościowymi towarzyszami, chyba że dowiodą, że są całkowicie oddani idei Rzeszy Niemieckiej. … Nie wolno zapominać, że zagraniczny żołnierz często czuje, że zradza swój kraj, chyba że jest bez reszty przekonany co do swojej rasowej przynależności do Rzeszy Niemieckiej.” – Adolf Hitler

Podobnież narodowosocjalistyczna Rzesza zakazała niezwykle popularnych powieści Saxa Rohmera (Żyda), który wymyślił postać fikcyjnego złoczyńcy Fu Manchu, aby utrwalać w krajach zachodnich paranoję o „żółtym niebezpieczeństwie”. Rohmer twierdził później, że nie rozumiał powodu zakazu, ponieważ wydawało mu się, że jego powieści są zgodne z tym, co nazywał „nazistowskimi ideałami”.

Chociaż zarówno neonaziści jak i autentyczni Narodowi Socjaliści są wrogo nastawieni wobec Żydów, to jednak ci pierwsi są antysemitami w dosłownym znaczeniu tego słowa, gdyż nie oddzielają Żydów od nieżydowskich ludów posługujących się  językiem semickim,  których po prostu nie darzą sympatią. Narodowi Socjaliści zaś, którzy są antysyjonistami, podkreślają różnice pomiędzy Żydami a nieżydowskimi Semitami, odczuwając wrogość w stosunku do tych pierwszych i pozytywne nastawienie względem tych drugich. Według Waltera Grossa: ,,Polityka rasowa została przyjęta przez Niemcy w celu ochrony narodu niemieckiego przed Żydami, którzy różnią się pod względem biologicznym od ras Bliskiego Wschodu. Z tego powodu Europa od dziesięcioleci sprzeciwiała się Żydom. Niemcy nie walczą z Żydami dlatego, że są oni Semitami, czy też dlatego, że pochodzą ze Wschodu, ale z powodu ich charakteru, egoizmu i wrogiego nastawienia w stosunku do społeczeństwa. … Choć Niemcy odmawiają Żydom dostępu do swojego terytorium, Arabowie semickiego pochodzenia są u nich mile widziani i traktowani z szacunkiem. Żadne oficjalne niemieckie źródło nigdy nie oznajmiło, że wywodzili się oni z niższej kasty. Wręcz przeciwnie, teoria rasowa Narodowego Socjalizmu uznawała Arabów za niezwykle wysoką kastę.”

W przypadku judaizmu neonaziści nie tylko nie widzą żadnego fundamentalnego problemu w żydowskim trybalizmie, ale dążą nawet do wprowadzenia podobnego trybalizmu pośród swoich własnych grup. Narodowi Socjaliści natomiast stanowczo przeciwstawiają się temu zjawisku, obojętnie czy jego autorami są Żydzi, czy nie. Biorąc pod uwagę chrześcijaństwo, neonaziści wierzą, iż Nowy Testament stanowi główny problem, natomiast prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają, że to Stary Testament (tzw. Tanach) jest prawdziwym problemem. Reasumując, neonaziści postrzegają Hitlera za niemiecką wersję Mojżesza (Żyda), a prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają go za przeciwieństwo wszystkiego tego, co Mojżesz reprezentował. Podobne zróżnicowanie poglądów jest widoczne w wielu innych kwestiach (np. wielu neonazistów w amerykańskiej wojnie secesyjnej sympatyzuje z Konfederacją, podczas gdy sam Hitler opowiadał się po stronie Lincolna, którego nieprzypadkowo Żydzi musieli w końcu zamordować.) Choć obie ideologie łączy wspólna niechęć do demokracji, również na tej płaszczyźnie towarzyszą im różne motywacje. Prawdziwi Narodowi Socjaliści uważają większość ludzi za zbyt egoistycznych, zaś neonaziści – za zbyt mało egocentrycznych!

Hitler ostrzega: ,,Żyd … niczym tropowiec prezentuje zadziwiającą umiejętność przeczuwania zagrożenia. Po zlokalizowaniu źródła niebezpieczeństwa używa swojej przebiegłości, by zmienić jego kierunek i naturę, albo chociaż odwrócić uwagę od celu. Schopenhauer nazywał Żyda ,,mętem ludzkości”, ,,bestią” i ,,wielkim mistrzem kłamstwa”. Jaka jest reakcja Żyda? Zakłada Towarzystwo Schopenhauera.” W taki sam sposób, w jaki Żydzi zareagowali na Schopenhauera, który jedynie zwrócił uwagę na istnienie problemu żydowskiego, złośliwie odnosili się do Narodowego Socjalizmu od czasu zakończenia II wojny światowej, który oferował realistyczne rozwiązanie tego problemu.

Nacjonalizm w latach dwudziestych ubiegłego wieku kontra ,,nacjonalizm” w latach  dziesiątych XXI w.

,,Ten najważniejszy sekret angielskiego przywództwa nie zależy od jednej inteligentnej jednostki. Polega raczej na dającej się zauważyć głupocie. Anglicy podążają zasadą – jeśli kłamiesz, kłam więcej i trzymaj się tego.” – Joseph Goebbels

Powodem całego zamieszania jest powszechny brak umiejętności rozróżnienia nacjonalizmu okresu przedwojennego i zupełnie odmiennej idei, która w dzisiejszych czasach powszechnie i błędnie* jest określana mianem „nacjonalizmu”. Nacjonalizm w latach 30. ubiegłego wieku polegał na zdobywaniu całkowitej niezależności gospodarczej i politycznej (autarkia i autonomia),  a sprzeciwiał się poddawaniu się międzynarodowej bankowości i finansjerze lub zniewoleniu przez obce mocarstwa. Takie właśnie nastawienie przyczyniło się do powstania niemieckiego folkistycznego państwa Hitlera: odrzucenie traktatu wersalskiego (którego zawartość Hitler gorzko opisał w następujący sposób: ,,Zamiast ogólnego pojednania, karanie pokonanych. Zamiast międzynarodowego rozbrojenia, pozbawienie broni przegranych. Zamiast ogólnego zapewnienia bezpieczeństwa, bezpieczeństwo zwycięzców.”) oraz wszystkich założeń zachodnich cywilizacji. Z drugiej strony ,,nacjonalizm”  lat 10. XXI w. – a dokładniej identytaryzm – polega głównie na tworzeniu podziałów wewnątrz kraju pomiędzy osobami mającymi „tubylcze pochodzenie” a osobami z „imigranckim pochodzeniem”  oraz wzniecanie złowrogiego nastawienia w stosunku do tych drugich. Jeśli jakikolwiek polityk poprzedniego pokolenia miałby być pociągnięty do odpowiedzialności za promowanie takiego podejścia, powinien to być Enoch Powell [1], a nie Hitler.

(*Nie dotyczy to dzisiejszych prawdziwych nacjonalistycznych partii takich jak Sinn Fein w Irlandii czy SNP w Szkocji. Nawiasem mówiąc,  Arthur Donaldson z SNP stał po stronie narodowosocjalistycznych Niemiec w czasie II wojny światowej.)

Trumpizm =/= nacjonalizm

Nie trzeba też dodawać, że cele nacjonalizmu lat 30. ubiegłego wieku i „nacjonalizmu” w  latach 10. XXI wieku są niezgodne u samych podstaw. Aby osiągnąć niepodległość  kraju, a do tego dążyli zwolennicy pierwszego nurtu, konieczne jest uprzednie zjednoczenie państwa. Jak twierdził Hitler: ,,Rząd narodowy będzie uważał za swój pierwszy i główny obowiązek odbudowania jedności ducha i wspólnego celu naszego ludu.” To jest właśnie polityczny zdrowy rozsądek: kraj podzielony wewnętrznie sam w sobie staje się podatny na wpływy obcych państw popierając raz jedną, raz drugą stronę rozruchów społecznych. Nawet partie poprzedzające NSDAP składały się z zaprzysiężonych zwolenników narodowego zjednoczenia. Te starsze, na przykład DAP Antona Drexlera, były oparte na idei budowania dobrych stosunków pomiędzy wszystkimi członkami niemieckiego społeczeństwa, puszczając w niepamięć dawne kłótnie i rozpoczynając wszystko od nowa. Jak wspomina Alfred Rosenberg: ,,Drexler nie tylko świetnie znał się na problemach gospodarczych, ale był również mężczyzną kierującym się sercem. Jako brygadzista w jednym z warsztatów niemieckiej kolei osobiście był świadkiem ogromnej ilości żalu i zmartwień niemieckich robotników i rozumiał, że problem może rozwiązać tylko zjednoczenie się ludzi.” Takie same poglądy były promowane w okresie II wojny światowej, jak można wywnioskować z deklaracji Josepha Goebbelsa: ,,Bitwa, którą musimy prowadzić, może być zwycięska tylko dzięki pełnemu narodowemu zjednoczeniu i determinacji. To polecenie na dziś.” Narodowe zjednoczenie jest zatem całkowitym przeciwieństwem ,,nacjonalizmu” lat 10. XXI w. rozsiewającego nieufność, stereotypy i segregację na podstawie przynależności etnicznej.  Stąd często żartowano, że gdyby neonaziści żyli w narodowosocjalistycznych Niemczech, podobnie jak Żydzi i Cyganie byliby pierwszymi, których Hitler umieściłby w obozach koncentracyjnych.

Zamieszanie jest jeszcze większe, gdy neonaziści nazywają siebie ,,Narodowymi Socjalistami”, myśląc, że świetnie to brzmi. Zasadniczą kwestią jest, że jeśli jesteś rasistą, to jesteś za narodowym podziałem, a nie zjednoczeniem, a zatem nie jesteś Narodowym Socjalistą.

Ten komentujący rozumie to.

Ten plakat idealnie to oddaje.

Podczas gdy neonazizm pozostał marginalnym zjawiskiem w polityce wielu krajów (z wyjątkiem jawnie rasistowskiego ,,Złotego Świtu” w Grecji), pośrednio przynosił korzyści oportunistycznym rasistom (m.in. wyżej wspominanym ,,nacjonalistom” lat 10. XXI w.), którzy zgubnie ustanowili antyrasizm jako jedną ze skrajności, a neonazizm jako drugą. Następnie zaprezentowali swój tzw. ,,umiarkowany rasizm” jako fałszywy kompromis, tym samym generując międzyetniczne konflikty zgodnie z syjonistyczną agendą. Nie zgadzamy się z założeniem wielu antyrasistów, iż obecnie najlepszym sposobem walki z rasizmem jest zdecydowane potępianie Hitlera. Wierzymy, że rozwijający się neonazizm i rasizm powinny odważnie skonfrontować się z prawdziwym i odrodzonym Narodowym Socjalizmem. Wówczas prawda zwalczy oszustwo. Niech nie zmylą nas zwolennicy neonazizmu usiłujący podszyć się pod prawdziwy Narodowy Socjalizm snując bezsensowne banały o tym, jak to „nie darzą nienawiścią” osób o innym pochodzeniu etnicznym; tak długo jak choćby abstrakcyjnie dzielą oni ludzi mieszkających w tym samym państwie na kategorie etniczne i proponują politykę dyskryminacji bazującą na tych pogrupowaniach, są neonazistami – ludźmi niczym się nieróżniącymi od Żydów w Izraelu, którzy postępują dokładnie tak samo, twierdząc, że „nie darzą nienawiścią” Palestyńczyków.

,,Kampferzy” kontra ,,Mein Kampferzy”

,,Narodowosocjalistyczne Niemcy – które przyjęły tę ideologię już na początku pierwszej wojny syjonistycznej – stały się nowoczesnym, często nieświadomym wyrażeniem numinotycznego, honorowego i wojowniczego etosu, a zarazem rażącym, całkowitym kontrastem do materializmu, aroganckiej dumy … Zachodu, reprezentowanego przez grubiańskie i wulgarne Białe Hordy Homo Hubris.– David Myatt

Dlaczego syjonistyczni alianci, którzy z jednej strony zwalczali tak wiele informacji na temat narodowosocjalistycznych Niemiec (do dziś wiele oficjalnych dokumentów pozostaje zamkniętych a wiele innych zostało spalonych), z drugiej zaś aktywnie promują Mein Kampf jako jedyne i wystarczające źródło wiedzy na temat „nazizmu”? Czy domyślasz się, co tu jest grane?

Początkowo jedynie kilku apolitycznych historyków było świadomych prawdziwego Narodowego Socjalizmu, systemu całkowicie różniącego się od nazizmu. Ich główną przewagą nad neonazistami było to, że badali rzeczywistą politykę narodowosocjalistycznych Niemiec po roku 1933 oraz frakcyjne walki o władzę wewnątrz NSDAP, w przeciwieństwie do nierealistycznego domniemania, że Hitler osobiście czytał i autoryzował każde napisane oświadczenie lub każdą akcję, której podejmowały się organizacje funkcjonujące w Rzeszy („Załóżmy na przykład, że z jakiegoś powodu wzrosła cena sera. Wszyscy od razu powiedzą: Oczywiście! Führer jest osobiście zainteresowany ceną sera!” – Adolf Hitler) albo – co gorsza – że wszystko, co zostało napisane w ,,Mein Kampf”, charakteryzuje Narodowy Socjalizm. Należy przede wszystkim pamiętać, że „Mein Kampf” powstała głównie po to, aby zwiększyć popularność NSDAP pośród mas, aby móc zwyciężyć w demokratycznych wyborach. To właśnie alianci aktywnie wzmocnili pośród Niemców w Republice Weimarskiej przekonanie, że są bratnimi „białymi” ludźmi (poprzez propagandę podobnej do tej głoszonej w latach 1910-20 przez hollywoodzkie filmy obrazujące notoryczne poniżanie etnicznych mniejszości), ponieważ przysłaniało to rzeczywistość, że Republika Weimarska, pomijając nazwę, była niczym innym jak tylko zachodnią własnością kolonialną, nie różniącą się wcale od „niebiałych” kolonii takich jak Indie, Algieria czy Kenia. [Taki sam trik stosowano wobec niewolników w okresie poprzedzającym wojnę domową w USA, czyli podział na ,,domowych” i ,,polnych” Murzynów (house Negro vs field Negro)].  Ludzie, którzy dali się na to nabrać, byli niestety tymi samymi ludźmi, których Hitler musiał przekonać do głosowania na NSDAP, mówiąc często to, co było niezbędne, aby ten cel osiągnąć. To właśnie wyjaśnia dlaczego w „Mein Kampf” możemy odnaleźć kilka ksenofobicznych stwierdzeń oraz (jak przekazuje Otto Wagener) dlaczego w późniejszych latach Hitler chciał, aby książka ta została wycofana z obiegu.

,,Społeczeństwo, które zostało stworzone po tym jak NSDAP osiągnęło władzę, było kompromisem pod wieloma względami. Sam Hitler przyznaje (w rozmowie m.in. z Leonem Degrelle), że być może następne pokolenie – generacja Hitlerjugend – stworzy prawdziwe, narodowosocjalistyczne społeczeństwo. Organizacje takie jak SS oraz Hitlerjugend były krokami w stronę stworzenia takiego właśnie narodowosocjalistycznego społeczeństwa. Ich celem było wpojenie idei osobistego honoru i szacunku dla innych bez względu na rasę i kulturę. Tak jak Hitler i jego zwolennicy, np. Rudolf Hess, dojrzewali w zrozumieniu, tak samo Narodowy Socjalizm, który nie narodził się w pełni rozwinięty i w pełni zrozumiany we wczesnych latach NSDAP. Rozkwitał stopniowo przez kilka dekad. Stąd, jak twierdzi Hitler, ,,Mein Kampf” nigdy nie miała na celu stać się czymś w rodzaju biblii Narodowego Socjalizmu: była ona produktem swoich czasów.” – David Myatt.

Mimo to wyżej wspomniani historycy, którzy rozumieli te sprawy (to jest, że eurocentryzm z pewnością nie był dziełem Hitlera, a raczej ,,status quo” Republiki Weimarskiej, za którym niechętnie podążał Hitler przed przejęciem władzy), w większości nie posiadali filozoficznej percepcji dostrzegania abstrakcyjnych, zunifikowanych zasad, które leżały u podstaw decyzji politycznych lub nie chcieli narażać swojej akademickiej bezstronności poprzez przyjęcie tych filozoficznych przekonań. Tak więc chociaż wiedzieli czym Narodowy Socjalizm nie jest, to tylko kilku z nich pozwoliło sobie na dogłębne poznanie tej ideologii.

Link zewnętrzny: Gnostic Origins of Alfred Rosenberg’s Thought

Inny obóz roszczący sobie prawa do reprezentowania Narodowego Socjalizmu składał się z kilku ekscentrycznych ideologów powszechnie znanych jako ,,ezoteryczni hitleryści” [2], którzy w przeciwieństwie do historyków nie obawiali się odważnych filozoficznych spekulacji, aczkolwiek często ukrywali je za tajemniczym językiem. Mogli się jednak ze sobą nie zgadzać odnośnie tego, czym był ,,kanoniczny” Narodowy Socjalizm, abstrahując od wspólnego przekonania, że nie jest to nazizm. Szczerze powiedziawszy, rząd Hitlera cechowała podobnie dramatyczna, ideologiczna różnorodność i odpowiadające temu osobiste konflikty oraz frakcyjna rywalizacja, której stan pogorszył się  w późniejszych latach do tego stopnia, że Hitler ostatecznie przestał wydawać pisemne rozkazy dla swoich podwładnych. W rezultacie  nie byli oni w posiadaniu żadnej dokumentacji jego poglądów, które można by było wykorzystać jako argumenty przeciwko innym. To załamanie komunikacji zostało jeszcze bardziej zaostrzone przez zdrajcę Martina Bormanna. Jak wspomina Alfred Rosenberg: ,,Spotkanie z Führerem stało się rzeczą zupełnie niemożliwą. Każda próba dokonania tego była udaremniana przez Bormanna pod pretekstem, że Hitler jest zbyt zajęty problemami wojny.”. Doprowadziło to do humorystycznego stwierdzenia,  iż było tak wiele wersji Narodowego Socjalizmu, ilu było członków NSDAP, których większość Joseph Goebbels oceniał krytycznie: ,,Żaden z nich nie posiada cech nawet średniego polityka, nie mówiąc już o przymiotach męża stanu. Ich zachowania przypominały chuligaństwo w piwiarni.” Spośród nich syjoniści wybrali najgorszych (np. zdrajcę Heinricha Himmlera, który był znienawidzony przez resztę rządu) jako „sztandarowych” reprezentantów partii.

Chociaż pewna forma komunikacji miała miejsce między ezoterycznymi hitlerystami i kilkoma uczciwymi liderami grup neonazistowskich po II wojnie światowej, szybko stało się jasne (ku konsternacji obu stron), że masowa transformacja neonazistów w prawdziwych Narodowych Socjalistów jest niemożliwa z jednego ważnego powodu – większość osób, które przyciągał nazizm, posiadało typ osobowości, który był kompletnie nieodpowiedni dla Narodowego Socjalizmu.

,,Droga Savitri, … Postaraj się po prostu zrozumieć te prawie niewyobrażalne trudności, z którymi muszę się zmagać pracując tutaj z Amerykanami … to zwykli ignoranci i w większości niewiarygodni idioci. George Lincoln Rockwell

,,Jestem zmuszony utrzymać równowagę pomiędzy tym, co powinienem powiedzieć i tym, co wróg chciałby ode mnie usłyszeć. Jeżeli świadomie przynajmniej częściowo nie będę brzmiał jak stuknięty analfabeta, taki wywiad nigdy nie zostałby opublikowany. Między innymi tego większość ludzi nie rozumie w mojej „nazistowskiej” technice.” – George Lincoln Rockwell

„Bez amunicji nawet największy generał na ziemi przegrałby wojnę. A jeśli ludzie, którzy mają monopol na amunicję, każą mi mówić „abrakadabra” trzy razy każdego ranka, aby zdobyć wystarczająco dużo nabojów, by unicestwić wroga, wtedy, na Boga, powiem „abrakadabra” nie trzy razy, ale dziewięć razy i to z największym entuzjazmem, bez względu na to, jakie bzdury czy kłamstwa to będą. Kiedy dojdziemy do władzy, to już zupełnie inna sprawa.” – George Lincoln Rockwell

Narodowy Socjalista, który udawał neonazistę, aby łatwiej uzyskać masowe poparcie przeciwko żydowskiej potędze. Rezultat: syjonistyczni agenci przejrzeli podstęp i zamordowali go, aby zastąpili go jego naśladowcy, którzy byli już prawdziwymi neonazistami. (To samo stało się z Malcolmem X, który mniej więcej w tym samym czasie ujawnił publicznie, że odrzuca rasizm.)

Reasumując, ci, którzy posiadali osobowość najbardziej odpowiednią dla Narodowego Socjalizmu, byli jednocześnie tymi, których idea nazizmu najbardziej odpychała. Było zatem wątpliwe, żeby jednostki zafascynowane nazizmem wystarczająco głęboko wdrążyły się w temat w celu odkrycia fałszerstwa. Ta prosta sztuczka syjonistów, polegająca na wiązaniu szlachetnej ideologii z jej odpychającą podróbką sprawiła, że zyskanie poparcia dla autentycznego Narodowego Socjalizmu stało się niezwykle trudne. Ten sposób nie jest zresztą nowy. To samo stało się w przypadku gnostyckiego chrześcijaństwa – prawdziwych nauk Jezusa – któremu nadanie etykiety ,,lucyferianizmu”, kojarzonego z satanizmem, przyniosło podobne  skutki. Można powiedzieć, że neonazizm ma się tak do prawdziwego Narodowego Socjalizmu, jak judeochrześcijaństwo ma się do chrześcijaństwa gnostyckiego.

Przykładowo, prawdziwy Narodowy Socjalizm domyślnie postrzega muzułmanów jako sojuszników, pamiętając dawne wsparcie dla Hitlera płynące z ogólnoświatowej społeczności islamskiej oraz ich akty poświęcenia w walce przeciwko syjonistom. Ulubionym historycznym niemieckim władcą Hitlera był Fryderyk Wielki, który powiedział: „Wszystkie religie są sobie równe i dobre, jeśli tylko ich wyznawcy są uczciwymi ludzi, a gdyby tu przyszli Turcy i poganie i chcieli zaludnić kraj, to wznieślibyśmy dla nich meczety i świątynie.” Neonaziści, z drugiej strony, nienawidzą muzułmanów z powodu zwykłej ksenofobii i są typowymi fanami historycznych morderców muzułmanów, takich jak Karol Młot (któremu Hitler życzył przegrania bitwy pod Poitiers), Ferdynand i Izabela (,,Izabela Katolicka – największa nierządnica w historii.” – Adolf Hitler) lub Wład Palownik, znany również jako Drakula (wszelkie komentarze zbędne…). W tym sensie neonazistom znacznie bliżej do demokratów z Republiki Federalnej Niemiec, jak Helmut Schmidt czy Helmut Kohl, niż do Fryderyka Wielkiego czy Hitlera. Kiedy David Myatt osobiście nawrócił się na islam licząc, że jego osobisty przykład doprowadzi do odnowienia tak bardzo potrzebnego w XXI wieku sojuszu Narodowych Socjalistów i muzułmanów, w odpowiedzi został okrzyknięty zdrajcą i szkalowany przez neonazistów.

,,To przygnębiające, że na Zachodzie jest tak mało szczerości i tak mało prawdziwej wiedzy zarówno na temat islamu jak i Narodowego Socjalizmu. … Zwolennicy prawdziwego islamu, dżihadystycznego islamu i kalifatu, są naturalnymi sojusznikami szlachetnego, prawdziwego Narodowego Socjalizmu. Większość z tych, którzy nazywają się „Narodowymi Socjalistami” nie rozumie ani nie czuje tego, co jedynie pokazuje jak skutecznie syjoniści manipulowali mieszkańcami Zachodu i jak udana była ich antynarodowosocjalistyczna propaganda, która dla większości ludzi przysłoniła honorowego, nierasistowskiego ducha Narodowego Socjalizmu.” – David Myatt

Każdy kraj zaatakowany przez narodowosocjalistyczne Niemcy był „białym” państwem, wliczając w to główne zachodnie potęgi kolonialne, które wspólnie podtrzymywały ,,białą hegemonię wokół większej części świata na przełomie wieku XX i które przetrwałby do dzisiaj, gdyby nie Hitler. Mimo to neonaziści jakimś sposobem zdołali przekonać samych siebie, że Narodowy Socjalizm polega na walce w interesie „białych ludzi”.

Z drugiej strony wielu neonazistów wysoko ceni sobie Rosję i inne kraje dawnego bloku wschodniego ze względu na ich relatywnie większe zachowanie tradycji (a zwłaszcza utartych ról mężczyzn i kobiet). Niektórzy z nich, mówiący o sobie narodowi bolszewicy, są nawet fanami Stalina! Kontrastuje to ze względnie negatywną opinią NSDAP na temat tych krajów i podkreślaniem konieczności obrony Niemiec przed ich wpływami, nie wspominając już, że Stalin był jednym z największych wrogów Hitlera podczas II wojny światowej. Zdaniem Führera: ,,Stalin podaje się za herolda rewolucji bolszewickiej. Tak naprawdę utożsamia się z Rosją carów i wskrzesił tradycję panslawizmu. Bolszewizm jest dla niego wyłącznie narzędziem, przebraniem wykreowanym w celu oszukania germańskich i romańskich ludów.” Neonaziści szczególnie nie lubią, gdy przypomina im się, że podczas II wojny światowej narodowosocjalistyczne Niemcy stały po stronie Czeczenów (głównie muzułmanów prześladowanych przez Stalina), a działały przeciwko Rosjanom. Sam Hitler będąc jeszcze uczniem popierał Japonię w czasie wojny rosyjsko-japońskiej. Opowiada: ,,Kiedy dowiedzieliśmy się o upadku Port Artur, mali Czesi w mojej szkolnej klasie płakali, a resztę z nas rozpierała radość! To właśnie wtedy narodził się mój sentyment do Japonii.” Choć obecnie prawdziwi Narodowi Socjaliści nie żywią żadnej urazy w stosunku do dzisiejszych krajów byłego wschodniego bloku, to z pewnością nie uznajemy ich skłonności do tradycjonalizmu jako godnych podziwu i naśladowania.

,,Mieszanka etniczna – jak nazywaliśmy Rosję sprzed 1917 roku, a następnie Związek Radziecki – stała się zagadką dla naszej części świata. Nie ma to nic wspólnego z wcześniejszym caryzmem, ani bolszewizmem dzisiejszych czasów. Ma to związek z faktem, że różni ludzie, którzy wspólnie stworzyli narodowego giganta nie są folkiem w naszym rozumieniu tego słowa. …  Przeciętna osoba jest mniej warta niż rower. Rosnący współczynnik urodzeń szybko rekompensuje straty. Ci ludzie mają w sobie pewnego rodzaju prymitywną wytrzymałość, której nie można nazwać męstwem. To coś zupełnie innego. Męstwo jest pochodną odwagi duchowej. Bezwzględność, dzięki której bolszewicy bronili swoich bunkrów w Sewastopolu, była raczej bestialskim popędem. Nie ma nic bardziej mylnego niż przypuszczenie, że był to efekt bolszewickich poglądów i edukacji. Rosjanie zawsze tacy byli.” – Joseph Goebbels

,,Istnieje pewna instynktowna siła, która niezmiennie prowadzi Rosjanina z powrotem do stanu natury. Takie cofnięcie się oznacza dla niego powrót do prymitywnej formy życia – posiadania rodziny, gdzie kobieta opiekuje się potomstwem, niczym samica zająca.” – Adolf Hitler

,,Narodowego Socjalizmu nie dałoby się eksportować na Węgry. Węgier przeważnie jest tak samo leniwy, jak Rosjanin. Z natury jest człowiekiem stepu.” – Adolf Hitler

„Upadek komunizmu najboleśniej dotknie Czechów. Niewątpliwie w głębi serca cały czas tęsknili za Matką Rosją.” – Adolf Hitler

,,Ribbentrop, jeśli dziś doszedłbym do porozumienia z Rosją, zaatakowałbym ją już jutro – po prostu nie mogę się powstrzymać.” – Adolf Hitler

Stalinowska propaganda przedstawiająca Hitlera jako „Ogra-wegetarianina”.

Dodatkowe zamieszanie wprowadzają strasseryści, którzy rzekomo akceptują obraz Hitlera przedstawiany przez prawdziwy Narodowy Socjalizm, w przeciwieństwie do tego, który jest demonstrowany przez neonazistów. Później jednak twierdzą, że sam Hitler jest zdrajcą Narodowego Socjalizmu, ponieważ nie podążał za pierwotnymi ideami nurtu, które rozpowszechniali jego „prawdziwi założyciele” – Gregor i Otto Strasser, których to ideologię Hitler rzekomo splagiatował i przywłaszczył sobie. Można powiedzieć, że zrobili oni zwrot o 360 stopni tworząc coś, co samo w sobie jest rodzajem neonazizmu odrzucającego Hitlera. (Strasseryzm jest daleki od bycia jasno zdefiniowanym ruchem biorąc pod uwagę, że Gregor wspierał pucz Kappa, podczas gdy Otto był jemu przeciwny. W rezultacie nie ma nawet pewności, który z braci Strasserów reprezentuje kanoniczny strasseryzm…)

Tak jakby rzeczy nie były już wystarczająco skomplikowane…

Kolejny wyraźny znak odrodzenia prawdziwego Narodowego Socjalizmu pojawił się niedawno począwszy od poszukiwania przez antysyjonistów XXI wieku pozytywnych opcji politycznych i połączenia ich w krótkotrwałe OWNP (One World Nazi Party) [3]. Otwarcie multietniczna prezentacja organizacji miała niespotykanie zadowalające rezultaty w przełamywaniu monoetnicznego stereotypu i raz na zawsze postawiła granicę pomiędzy prawdziwym Narodowym Socjalizmem i neonazizmem. Nie przyczyniła się jednak do masowego nawrócenia na Narodowy Socjalizm. Większość antysyjonistów tamtych czasów pochodzi z kręgów ,,poszukiwaczy prawdy” o zamachach z 11 września w 2001 roku, którzy chlubili się swoim sceptycyzmem, postawą, która przede wszystkim umożliwiła im ujawnienie żydowskich spisków, ale utrudniała im pokładanie ufności w ideologii tak radykalnej jak Narodowy Socjalizm. Zamiast tego wielu z nich wolało podejrzewać Hitlera o bycie syjonistycznym agentem, a nawet Żydem. Niektórzy nawet rozsiewali plotki na temat Führera, jakoby był nieślubnym dzieckiem Rotszylda.

,,Jeśli ktoś zdecyduje się przystąpić do operacji wojskowych mając mentalne nastawienie: ,,Uwaga! To może się nie udać”, wtedy może być pewien, że na pewno się nie uda. Należy przystępować do bitwy będąc pewnym zwycięstwa oraz zdeterminowanym, aby je osiągnąć bez względu na ryzyko.” – Adolf Hitler

Plakaty OWNP (2009)

Z tego kontekstu wynika, że prawdziwa walka – Kampf XXI wieku – toczy się do dzisiaj i jest ona prowadzona przez kilka zaangażowanych dusz. Liczba naszych entuzjastów ciągle wzrasta, ale również i liczba zwolenników neonazizmu. Może się nawet wydawać, że mnożą się szybciej niż my. Nie pozostało nam wiele czasu. Musimy przerodzić się w prawdziwą polityczną siłę w ciągu kilku lat. Jeśli tego nie osiągniemy, duch autentycznego Narodowego Socjalizmu przeminie przysłonięty skrajną prawicą i prawdopodobnie już nigdy nie odrodzi się po raz kolejny.

Aryanizm kontra efekciarstwo

,,Nie ufam urzędnikom posiadającym przesadnie teoretyczne umysły. Jestem ciekaw co dzieje się z ich teoriami w chwili podjęcia działania.” – Adolf Hitler

Jest dla nas oczywistym, że postępy będą poczynanie stopniowo tak długo, jak trwa dyskusja na temat tolerowania uczonych, którzy zainteresowani są jedynie drążeniem szczegółów dotyczących historii, barbarzyńców gotowych upokorzyć Narodowy Socjalizm – bo mają na to ochotę, cyników, którzy przyłączają się do konwersacji bez przekonania o żywotności ideologii. Jak zatem powinniśmy postępować? Rudolf Hess proponuje rozwiązanie godne polecenia: ,,Nie szukajcie Adolfa Hitlera swoim umysłem. Znajdziecie go dzięki sile waszych serc!”

Ponieważ Aryanizm kategorycznie odrzuca historyczną rekonstrukcję Narodowego Socjalizmu oświadczamy, że jest to nic innego jak jeden z systemów politycznych, który nieuchronnie będzie wyrażany poprzez prawdziwie szlachetne myślenie. W ten sposób dochodzimy do ostatniego upomnienia Jutty Rüdiger [4], które wygłosiła tuż przed śmiercią: ,,Narodowy Socjalizm jest niepowtarzalny. Jedynie wartości, za którymi się opowiadaliśmy, mogą zostać ponownie przejęte: braterstwo, gotowość do niesienia pomocy, odwaga, samodyscyplina, honor i lojalność. Abstrahując od tych zasad, każdy młody człowiek musi znaleźć swoją własną drogę.” Nie szukamy ludzi, którzy nawrócili się na Hitleryzm, ale takich, którzy wewnątrz duszy poszukiwali swojej własnej ścieżki, aby wreszcie dostrzec, że swego czasu Hitler podążał równoległą drogą. Ponadto podkreślamy, że Narodowy Socjalizm w Niemczech nie był w pełni uformowanym systemem, lecz malutkim krokiem w stronę stworzenia prawdziwie narodowosocjalistycznego ustroju. Jak zauważył  David Myatt: ,,Obowiązkiem – przeznaczeniem – Vindexa i jego klanów nie powinno być usiłowanie przywrócenia romantycznej, wyidealizowanej przeszłości – czy nawet chęć upodobnienia się do fatalistycznego, nierzadko numinotycznego, dawnego sposobu życia, podobnego do tego, który Adolf Hitler wprowadził w Niemczech – ale zbudowanie całkowicie nowego i świadomego wyrażenia numinotyczności samej w sobie.”

My, ludzie dzisiejszych czasów, mamy z jednej strony dostęp do szczegółowych informacji na temat genetyki i innych dziedzin, do których nie miało dostępu NSDAP, z drugiej zaś zmagamy się z  problemami wielkiego kalibru, z którymi Hitler nigdy nie miał do czynienia: począwszy od deficytu globalnych zasobów do uzbrojonego w broń jądrową Izraela. Jeśli dążymy do zmiany świata na lepsze, nie dyskutujmy o tym, czym był lub jest Narodowy Socjalizm, ale o tym czym być powinien. Trzema słowami – ZJEDNOCZENI W SZLACHETNOŚCI – Arianiści rozpoczęli tę debatę.  Wszystkich, którzy popierają nasze motto, zapraszamy do przyłączenia się do dyskusji.

Objaśnienia:

[1] Enoch Powell – brytyjski polityk, członek Partii Konserwatywnej i Ulsterskiej Partii Unionistycznej, minister w drugim rządzie Harolda Macmillana. 20 kwietnia 1968 r. wygłosił w Birmingham przemówienie, zwane „mową o rzekach krwi” (Rivers of Blood speech), w którym wzywał do nieprzyjmowania „kolorowych” imigrantów oraz wyrzucenia z kraju tych, którzy już tam mieszkali.

[2] Najważniejsi przedstawiciele „ezoterycznego Hitleryzmu” to Miguel Serrano i Savitri Devi.

[3] Link do dawnej strony OWNP: http://web.archive.org/web/20090503231416/http://www.ownparty.org/

[4] Jutta Rüdiger – przewodnicząca Związku Niemieckich Dziewcząt (Bund Deutscher Mädel), żeńskiej sekcji Hitlerjugend.

——————————–
Tekst Oryginalny
——————————–

Dalsze informacje:

F.A.Q.
Adolf Hitler
Rdzeń polityczny
Podstawy Narodowego Socjalizmu

Powiązane informacje:

Arya
Geopolityka
Tworzenie platform politycznych
Chrześcijaństwo

Opublikowano Aryanizm, Narodowy Socjalizm | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Podstawy Narodowego Socjalizmu

,,Nawiązując do przyszłości Narodowego Socjalizmu – tej idealistycznej, szlachetnej, lecz błędnie pojmowanej drogi życia – ważne jest, aby zrozumieć, że narodowosocjalistyczna Rzesza jedynie zainicjowała praktyczne wdrażanie tejże ideologii. Choć podjęto próby stworzenia w pełni narodowosocjalistycznego społeczeństwa, ówczesne wydarzenia miały wpływ na ich niepowodzenie – w szczególności przyczynił się do tego wybuch pierwszej wojny syjonistycznej (powszechnie znanej jako II wojna światowa), wymagającej od Niemców pełnego zaangażowania i walki o przetrwanie. W wielu sprawach Adolf Hitler (jak sam przyznawał, m.in. przed Leonem Degrelle) musiał pójść na wiele kompromisów, mając na celu nie tylko zdobycie władzy, ale również utrzymanie jej w obliczu wewnętrznych jak i zewnętrznych problemów. … Zatem narodowosocjalistyczna Rzesza (to znaczy jej prawdziwe oblicze, a nie obraz stworzony przez syjonistyczną propagandę nienawiści) nie powinna być postrzegana jako idealne narodowosocjalistyczne społeczeństwo, ale jako inspirujący wzór dla nas i przyszłych pokoleń. Naszym zadaniem oraz zadaniem przyszłych pokoleń jest położenie podwalin pod to kompletne narodowosocjalistyczne społeczeństwo. Aby to osiągnąć musimy objaśnić, czym jest prawdziwy, idealistyczny Narodowy Socjalizm, nieskażony ustępstwami wobec społeczeństw naszych czasów. Musimy wyraźnie określić jego podstawy, niezależnie od tego, jak bardzo niepraktyczne”, utopijne czy niepopularne mogą sie one wydawać. … Nie potrzebujemy politycznej propagandy – porywających przemówień, wieców, marszów, płomiennych apeli – która jak zawsze oddziałuje na niestabilne, ludzkie emocje. Zastąpmy te działania odpowiednią literaturą, autentycznymi opowieściami o narodowosocjalistycznym bohaterstwie oraz żywymi dowodami, zarówno osobistymi jak i wspólnotowymi, Narodowego Socjalizmu w praktyce. Oznacza to, iż musimy zobrazować idealizm i prawdy Narodowego Socjalizmu za pośrednictwem osobistego przykładu – poprzez nasze własne czyny i inicjatywy.” – David Myatt

Zrozumienie idei Narodowego Socjalizmu w pierwszej kolejności wymaga zapoznania się z okolicznościami o charakterze historycznym, które na początku XX wieku przyczyniły się do powstania tego światopoglądu.

Na płaszczyźnie praktycznej Niemcy nigdy nie odrobiły szkód powstałych w wyniku I wojny światowej i znalazły się w bezprecedensowym kryzysie woli walki, fatalnym stanie ekonomicznym oraz w stanie beznadziejnego społecznego rozłamu. Według Gottfrieda Federa: ,,W narodzie, traktowanym jako organiczna całość, każdy aspekt naszego życia prywatnego ukazuje ból, niewolę, ucisk, niepewność i daje wyraźny obraz walki wszystkich przeciwko wszystkim. Rząd przeciw ludowi, partia przeciw partii, … pracodawca przeciw pracownikowi, handlowiec przeciw producentowi i klientowi, właściciel przeciw najemcy, chłop przeciw ziemianinowi, urzędnik przeciw społeczeństwu, robotnik przeciw „burżuazji”,  kościół przeciw państwu – każde ślepo krytykujące swojego oponenta, dbające wyłącznie o swój własny egoistyczny interes. …. Nikt nie bierze pod uwagę dobra swojego sąsiada czy obowiązków wobec społeczeństwa.” Zdaniem Alfreda Rosenberga: ,,Nie był to przejaw dobrej woli z żadnej ze stron, ale – jeśli mogę przewidzieć rozwój wypadków późniejszych lat – walka wszystkich przeciwko wszystkim. Koniec końców system parlamentarny reprezentowany był przez czterdzieści dziewięć różnych partii, z których każda próbowała przedstawić swój własny problem jako zasadniczy.” Sam Hitler odnosi się do tego zjawiska i sugeruje rozwiązanie: ,,Cóż się stanie pewnego dnia, kiedy chmara wyzwolonych niewolników opuści siedliska nędzy, aby podnieść rękę na niczego nieświadomych bliźnich? Nikt nie patrzy z tej perspektywy. Pozwolono, by takie incydenty miały miejsce, zupełnie nie martwiąc się, a nawet nie podejrzewając – w swoim całkowitym braku instynktownego rozumowania – że prędzej czy później los się zemści,  jeżeli takie zdarzenia nie zostaną w porę załagodzone. … Nawet wtedy uzmysłowiłem sobie, że zastosowanie podwójnej metody umożliwi polepszenie warunków bytu. Po pierwsze,  stworzenie lepszych okoliczności sprzyjających rozwojowi społecznemu poprzez wpojenie ludowi głębokiego poczucia odpowiedzialności społecznej. Po drugie, połączenie tego poczucia z bezlitosną determinacją usuwającą wszystkie defekty, których nie można już naprawić.”

Na płaszczyźnie intelektualnej empirystyczny punkt widzenia (począwszy od epoki renesansu oraz coraz bardziej wraz z gwałtownym postępem w naukach eksperymentalnych podczas tak zwanego Oświecenia) znacznie zagrażał duchowości swoim materialistycznym redukcjonizmem, zakładającym całkowite strywializowanie abstrakcyjnych idei takich jak emocje, wolna wola, marzenia czy sama dusza, traktując je jako zwykłe efekty uboczne całkowicie fizjologicznych mechanizmów. Wraz ze wzrostem presji narodziły się nowe stanowiska filozoficzne w opozycji do empiryzmu. Ich celem było uznanie zarówno intuicji, jak i uczuć za znaczne, a nawet nadrzędne, w pozyskiwaniu wiedzy. Jak opisuje Alfred Rosenberg: ,,W różnych swoich formach nocje abstrakcyjne zmieniły nasze życie. Zatem reakcja w postaci niemieckiego Romantyzmu była równie pozytywnie przyjęta, jak ulewa po długiej suszy. … Tam gdzie Grecy uogólniają, … człowiek romantyzmu uosabia.” Owe stanowisko niemal natychmiast podzieliło się na dwa nurty, jako że poleganie na uczuciach prowadziło do różnych typów ludzi odczuwających w wieloraki sposób.

Jeden ze światopoglądów, romantyzm,  zakładał początkowo, że empiryzm, choć potężny w tworzeniu wiedzy o tym, co jest, w sposób niszczycielski odcina nas od świadomości o tym, co być powinno. („Potrafimy rozróżnić z jakich poszczególnych atomów składają się cząsteczki. Ale kiedy chcemy wyjaśnić dlaczego tak się dzieje, słowa okazują się niewystarczające.” – Adolf Hitler) Jest to możliwe tylko poprzez osobiste oczyszczenie duszy, co z kolei może być osiągnięte tylko dzięki poddaniu się pewnym warunkom (w praktyce zazwyczaj generowanym przez dzieła sztuki), które usuwają typowe ograniczenia społeczne do działań angażujących nas na poziomie emocjonalnym i tym samym powodują zlekceważenie tzw. niskich uczuć na rzecz uczuć wyższych. Szczególny nacisk wywiera się na czystą miłość, poetycką sprawiedliwość oraz poczucie piękna. Każdy z tych elementów zbliża nas i działa jako łącznik z ideałem romantycznym.

Drugi nurt zwany kontroświeceniem zakłada, iż empiryzm odseparował nas od podstawowych ludzkich pragnień i tym samym doprowadził do duchowej wyczerpalności nie doświadczamy życia równie głęboko jak ci, którzy nadal kierują się wrodzonym popędem. Zwolennicy tej ideologii sugerują poddanie się warunkom, które wyzwalają pierwotne reakcje. Przyznają również, że wrodzone odczucia mogą nie być zbieżne  i tym samym ścierać się ze sobą w celu uzyskania pozycji dominującej. Utrzymują jednak, że samo dążenie do harmonii nie jest wrodzonym uczuciem samym w sobie, a zatem jest odrzucane. Prymitywizm jest uważany za jedyną i najważniejszą wytyczną; racjonalizm musi zostać odrzucony wraz z empiryzmem.

Krótko mówiąc, obrońcy kontroświecenia obawiali się, że empiryzm zlekceważy wartość niskich uczuć (które uznano za podstawowe), podczas gdy zwolennicy romantyzmu z niepokojem patrzyli na empiryczną metodę trywializacji, która prowadziła do dewaluacji zarówno niskich emocji jak i wyższych, szlachetnych pobudek (które my określamy jako zbawienne) w tym samym czasie. Kolidowało to z romantyczną eschatologiczną wizją, w której szlachetne emocje przezwyciężają niskie pobudki poprzez triumf woli. Alfred Rosenberg zestawia mankamenty kontroświecenia z punktu widzenia romantyzmu: ,,Natychmiast jest przypomniany tutaj sentymentalny powrót do natury i gloryfikacja prymitywu, który pojawił się u końca XIII wieku. … Jednakże natura pierwotnego człowieka – jak można rozsądnie przypuszczać – nie była szczególnie heroiczna.”

W późniejszym okresie wielu propagatorów kontroświecenia zaczęło nazywać się ,,romantykami”, biorąc pod uwagę tylko to, co łączyło oba nurty wzajemna niechęć do zindustrializowanego Zachodu; preferowanie średniowiecznej przeszłości, a nawet okresów wcześniejszych i sentyment do niezachodnich cywilizacji*; obustronne upodobania do życia na wsi, a nie w zurbanizowanym świecie; oraz inne, podzielne preferencje, które w rzeczywistości były motywowane całkowicie różnymi uczuciami. Zwolennicy romantyzmu ślepo je akceptowali zakładając, że kontroświecenie z czasem pojedna się z prawdziwym Romantyzmem. Stało się zupełnie odwrotnie. Kontroświeceniowi filozofowie przywłaszczyli sobie miano romantyzmu i przemieszali cechy tego nurtu ze swoimi ideami. Jak opisuje Alfred Rosenberg: ,,Wielki ruch niemieckiego romantyzmu odczuwa coraz to ciemniejsze woale umieszczane przed niebiańskimi bogami światła i zanurza się coraz głębiej i głębiej w swojej impulsywnej, bezkształtnej, demonicznej, seksualnej, szalonej i chtonicznej ekstazie oraz w kulcie matki.”

(* Ponieważ nastawienie empiryczne było szczególnie rozpowszechniane na Zachodzie, zarówno obrońcy romantyzmu jak i kontroświecenia bardziej skłaniali się ku niezachodnim cywilizacjom. Jak zauważył sam Hitler: ,,Samą prawdą jest, że jesteśmy ludźmi romantyzmu nieco innymi niż, dajmy na to, mieszkańcy Ameryki … Jedyne utwory romantyczne, które poruszają ich serca, to te opowiadające o Indianach; swoją drogą to ciekawe spostrzeżenie, że autor najżywszych tego typu powieści jest Niemcem.”)

Przez długi czas zwolennicy prawdziwego romantyzmu znajdowali się w sidłach ,,romantyzmu kontroświeceniowego”. Sfrustrowani, odczuwali potrzebę stworzenia nowego, a nawet bardziej radykalnego nurtu. W tamtym czasie sympatycy kontroświecenia nieustannie obwiniali w pierwszej kolejności chrześcijaństwo za stworzenie cywilizacji zachodniej. Wzywali więc do porzucenia tej religii na rzecz przedchrześcijańskiego pogaństwa. Dla kontrastu orędownicy prawdziwego romantyzmu byli zagorzale oddani chrześcijaństwu, ponieważ postrzegali Jezusa jako największego romantyka ze wszystkich. Nowy, przekonywujący nurt miał proponować antyzachodnią narrację, która z jednej strony pokrzepia intuicję tyczącą się Jezusa, z drugiej zaś stanowi część uzasadnionych kontroświeceniowych zarzutów przeciwko judeochrześcijaństwu. Dietrich Eckart był w pełnej gotowości: ,,Schopenhauer … twierdził, że jeśli ktoś chce zrozumieć Stary Testament, musi przeczytać go w grece. Towarzyszy mu zupełnie inny ton i inne barwy bez żadnego związku z chrześcijaństwem!” Z tym nowym przeświadczeniem, że to nie chrześcijaństwo, a judaizm jest winny stworzenia zachodniej cywilizacji, narodził się Narodowy Socjalizm.

Nacjonalizm, Socjalizm i Narodowy Socjalizm

,,Nikt nie staje się Narodowym Socjalistą. Po prostu prędzej czy później uświadamia sobie, że od zawsze nim był.” – Savitri Devi

Nacjonalizm bazuje na postrzeganiu kraju jako istoty żywej samej w sobie w przeciwieństwie do zwykłych umownych podmiotów powstałych w wyniku międzyludzkiej interakcji. Kraj konsumuje żywność, zużywa energię i produkuje odpady. Ma również pamięć swojej własnej przeszłości, wyobraża sobie przyszłość, zbiera i analizuje informacje, by poszerzyć wiedzę. Kraj komunikuje się i nawiązuje przyjazne lub wrogie relacje z innymi państwami. Przechodzi przez cykl narodzin i śmierci. Może ,,wydawać potomstwo”, tworząc nowe kraje. Powszechnie znane określenia definiujące życie i świadomość, odpowiadają charakterystyce państwa. Ten pogląd nie zaprzecza, że mieszkańcy państwa mają swoją własną świadomość, ale postrzega narodową świadomość za jednostkę dużej skali**. Nacjonaliści  zatem próbują odnosić się do kraju holistycznie, traktując go jako osobę.

,,Obecna doktryna mówi: Społeczeństwo to zbiór jednostek, państwo zaś to zgromadzenie różnych jednostek i zrzeszeń. Możemy porównać tę ideologię konstrukcji społeczeństwa do piętrzących się kamieni, gdzie jedynym, prawdziwym podmiotem jest odłamek kamienia. Jego kształt to kwestia przypadku; jest rzeczą obojętną czy znajduje się on na szczycie, czy u podstaw. Rezultatem jest nic innego jak sterta. … Jednakże narodowosocjalistyczną doktryną społeczeństwa oraz filozofią państwa jest dom. Mówiąc mechanicznie, budynek również składa się z wielu pojedynczych cegieł. … Każdy jednak może zobaczyć, że dom jest wyższą strukturą, czymś nowym i niezwykłym … czymś więcej niż zwykła suma cegieł zlepionych ze sobą.” – Gottfried Feder

(**Zgodnie z tą logiką ma również zastosowanie sytuacja odwrotna: mniejszej skali jednostki również mogą mieć swoją własną świadomość. Jak zapewnia Miguel Serrano: ,,Dla Aryjczyków atomy nigdy nie były pustymi, numerycznymi formułami.”)

Ogólnie rzecz biorąc, jakakolwiek ideologia przyczyniająca się do rozwoju kraju może być nazwana nacjonalistyczną. Nacjonalizm nigdy nie ogranicza się do interesów podgrup tworzących się na terytorium państwa, ale zawsze bierze pod uwagę jaki wpływ będą na nie miały podjęte działania. Opiera się to na porównaniu każdej podgrupy do wnętrzności ciała, które pozbawione jednego narządu w celu polepszenia pracy drugiego, nie może funkcjonować poprawnie. Nacjonalizm oczekuje od każdej podgrupy gotowości niesienia pomocy w czasie kryzysu, tak jak miałoby to miejsce w przypadku młodzieńczego ciała silne organy automatycznie zaczęłyby pracować efektywniej niż zwykle, aby umożliwić regenerację narządów słabszych (w przypadku starszych osób organy nie mogą liczyć na wzajemną pomoc, a zatem ostatecznie obumierają). Zdaniem Hitlera: ,, Jeśli czyimś zdaniem idea ciągłego dawania powoduje zbyt duże obciążenie, musimy wyjaśnić, że narodowa solidarność nie polega wyłączenie na braniu.” Według nacjonalizmu wrogami kraju są wszystkie te podgrupy, które bazują na wyłącznym rozwoju swoich interesów, lekceważąc przy tym służbę na rzecz państwa. Takie podgrupy porównać można do nowotworów, które wysysają resztki substancji odżywczych równocześnie rozprzestrzeniając chorobę. Choć najlepszym przykładem tego procesu jest żydostwo (opisane poniżej), podobne zachowanie jest typowe dla każdej grupy ustanowionej wokół rasowej tożsamości, świadomości klasowej, poziomu edukacji, płci, orientacji seksualnej, religijnego ekskluzywizmu i innych nocji psychologicznych, które powodują zachowania trybalistyczne. Członkowie takich zbiorowości nie mogą zostać zaakceptowani jako obywatele nacjonalistycznego kraju.

Inna zasada nacjonalizmu wnosi, że kraj nie powinien liczyć jedynie na pomoc z zewnątrz (bez znaczenia czy nadchodzącą ze strony innych państw, czy jednostek takich jak banki lub ONZ), ale musi znaleźć swój własny sposób radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Oczywiście nie chodzi o to, żeby owe państwo było zobowiązane odrzucać wszelkie wsparcie swoich sąsiadów, ale o to, by zarówno realizacja planów jak i odnoszenie sukcesów nie zależało wyłącznie od osób trzecich. Ważnym jest, by nigdy nie znaleźć się w sytuacji konieczności przyjęcia pomocy, która wpływałaby negatywnie na niezależność kraju. Nie oznacza to również, że państwo nie powinno pomagać innym swoim kosztem. Nacjonalizm nie pociąga za sobą izolacjonizmu, nieinterwencjonizmu czy zobojętnienia w czasie cudzej niedoli, a nade wszystko nie oznacza działania wyłącznie w interesie swojego własnego kraju. Wręcz przeciwnie, prawdziwe nacjonalistyczne państwo zachęca inne kraje do samodzielności.  Może zatem zaoferować im krótkoterminowe wsparcie, aby ułatwiać im niezależność. Według Hitlera: ,,Celem każdej działalności społecznej nie może być nigdy zwykła pomoc dobroczynna, która jest absurdalna i zbędna. Takowa działalność powinna raczej ułatwiać usuwanie podstawowych wad życia gospodarczego i kulturowego.”

[Z takim podejściem nacjonalizm jest całkowicie sprzeczny z identytaryzmem (w tym syjonizmem), który deklaruje: ,,Należy podejmować decyzję dla swoich własnych ludzi nie biorąc pod uwagę wpływu na innych.”  Identytaryzm jest trybalistyczny, podczas gdy nacjonalizm jest antytrybalistyczny. Fakt, że obecna skrajna prawica używa tych dwóch terminów wymiennie, jest dostatecznym dowodem ich ignorancji oraz sukcesu syjonistów w mieszaniu słownictwa używanego w dyskursie politycznym.]

Nacjonalizm nie jest ideologiczną zasadą sam w sobie. To raczej cel wykonawczy, który może służyć wielu różnym ideologiom. Kapitalista może być nacjonalistą pod warunkiem, że wierzy w przyciąganie środków finansowych do kraju, a nie podążanie za nimi po całym świecie (tak jak postąpiłby kapitalista międzynarodowy). Tym samym sposobem nacjonalistyczny komunista będzie miał na celu wyrównanie podziału dochodu wewnątrz kraju, bez frasowania się nad jego sprawiedliwą dystrybucją pomiędzy różnymi państwami. Nacjonalistyczny faszysta będzie miał na celu zapewnienie swojemu kraju zdolności do wewnętrznej i zewnętrznej projekcji siły, a nie tylko zewnętrznej. Nacjonalistyczny libertarianin będzie raczej dążył do stworzenia kraju z ograniczoną rolą rządu, aniżeli do tolerowania nierówno podzielonej władzy wykonawczej w niektórych częściach państwa. Można by tak wymieniać w nieskończoność.

,,Hitler … nie tylko traktował priorytetowo konieczność zjednoczenia narodowego. Napierał również na potrzebę sprawiedliwości społecznej.” – Alfred Rosenberg.

Socjalizm jest przekonaniem, że interwencja państwa, uznana za moralny obowiązek,  jest niezbędna w realistycznym zwalczaniu niesprawiedliwości społecznej. Bazuje na poglądzie, że system bezpaństwowy (np. wolny rynek)  jest sprzeczny z prawdziwą sprawiedliwością na rzecz niemerytorycznej przewagi konkurencyjnej, problemu, który może być usunięty jedynie przez dodanie do systemu zasad, które promują kryteria merytoryczne i niwelują nierówności konkurencyjne. Każdy, kto nie zdecyduje się na przestrzeganie tych reguł będzie wrogiem sprawiedliwości i zostanie wyjęty spod prawa.

,,Celem  narodowosocjalistycznego rządu jest zachęcanie do wprowadzenia szlachetnych zmian i dalszej ewolucji istot ludzkich w taki sposób, by dążyły one  do bardziej szlachetnego sposobu życia i ustanowienia szlachetnego i sprawiedliwego porządku. To pociąga za sobą tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu i rozkwitowi wrodzonej szlachetności jednostek.” – David Myatt

Istnieje wiele odrębnych idei domniemanej niesprawiedliwości społecznej, wynikających z  różnorodnych koncepcji sprawiedliwości. Na przykład, jak głosi socjaldemokratyzm, jedyna niesprawiedliwość jest stosowana przeciwko większości w rozmaitych sytuacjach. Jego etatystyczne rozwiązanie polega na spełnianiu żądań większości, nawet jeśli ma to skutkować ciemiężeniem mniejszości. Co więcej, uważa grupę dominującą za niezdolną stosowania niesprawiedliwości społecznej wobec nielicznych, ponieważ to właśnie większość definiuje znaczenie  sprawiedliwości, w czasie gdy mniejsza część ludu powinna bezdyskusyjnie popłynąć z nurtem. Marksistowski socjalizm dostrzega wyłącznie akty niesprawiedliwości wymierzone przeciwko proletariatowi, a jego etatystycznym środkiem zaradczym jest odbieranie majątku nie-proletom i oddawanie go w ręce proletów. Światopogląd ten postrzega proletów za niezdolnych do wyrządzania niesprawiedliwości społecznej wobec nie-proletów, gdyż sprawiedliwość jest utożsamiana wyłącznie z przynależnością do proletariatu. Warto zauważyć, że zarówno socjaldemokratyzm jak i marksistowski socjalizm uznają proletariat za większość.

[Identytaryzm (włączając w to syjonizm), nawet gdyby posłużył się środkami etatystycznymi w celu rozpowszechnienia swojego programu, nigdy nie będzie zaklasyfikowany jako socjalizm. Jest to niemożliwe, ponieważ nie stawia w pierwszej kolejności sprawiedliwości społecznej, a przedkłada wyżej interesy grupy.  Rozważmy przykład żydowskiej tendencji do oskarżania antysyjonistów o bycie „antysemitami”, raczej niż o nieuczciwość (tak jak błędnie poinformowany, lecz lojalny socjalista mógłby to zrobić). Pokazuje to, że Żydzi nie przywiązują żadnej uwagi do prawości ani uczciwości działań wspierających ich interesy. To samo tyczy się Gentilów, którzy odwzorcowali ten podstęp i oskarżają swoich krytyków o „anty (tutaj wstaw nazwę trybalistycznej grupy)”.]

Narodowy Socjalizm to ideologia, która dostrzega niesprawiedliwość wyrządzaną wszystkim. Na poziomie podstawowym, od chwili narodzin poprzez cały okres życia, nieuchronnie stajemy się świadkami nieprawości. Nikt z nas nie wyraził przecież zgody na powołanie nas do istnienia. Odwaga świadomości tego oczywistego i całkowicie niezaprzeczalnego faktu (,,Całe życie jest nieustannym ryzykiem, a narodziny są największym z nich.” – Adolf Hitler) odróżnia Narodowy Socjalizm od każdej innej formy socjalizmu, jako że każda z nich prędzej czy później kieruje się w stronę utopianizmu (idea fałszywej lewicy). Zatem Narodowy Socjalizm od samego początku odrzucał ten światopogląd i tym samym wznosi się rangą do prawdziwie eschatologicznej ideologii na równi ze starożytnymi gnostycznymi religiami (prawdziwa lewica).

 „Nawet my nie jesteśmy tak naiwni, aby wierzyć, że kiedykolwiek nastanie wiek, w którym nie będzie żadnej niesprawiedliwości. To jednak nie zwalnia nas z obowiązku walki o zniesienie niesprawiedliwości. Powinniśmy dążyć do przezwyciężenia wad i zmierzać ku ideałowi.” – Adolf Hitler

Każda inna forma nierówności jest więc rozumiana w kontekście jako ,,podniesprawiedliwość” towarzysząca współofiarom tej zasadniczej niesprawiedliwości, która prezentuje się w zupełnie innym świetle niż jako nieprawość powstająca pomiędzy ludźmi mającymi wspólnego ciemiężcę. Zaczynamy podobnie jak współwięźniowie w zakładzie karnym;  nasi jedyni prawdziwi wrogowie to zdrajcy, którzy stają po stronie więziciela, tracąc przy tym empatię do reszty skazańców i tym sposobem sami się degradują na pozycję niewolników (dzięki czemu mogą zyskać przewagę nad resztą sługusów). Taka perspektywa – często określana przez krytyków jako pesymistyczna – jest w rzeczy samej niespotykanie pozytywna, jako że stwarza możliwość tworzenia możliwie dobrych relacji pomiędzy ludźmi, którzy wcześniej postrzegali się za rywali, ale również logicznie żąda rozwiązania problemu politycznego jakim jest „podniesprawiedliwość”, poprzez zastosowanie podejścia, które równocześnie odnosi się do zasadniczej niesprawiedliwości. Innymi słowy, dzięki państwowej kontroli nad reprodukcją – w znaczeniu klasycznego socjalizmu – dodając zasady wynikające z kryteriów merytorycznych, w tym przypadku odnoszące się do genetyki.

W tym najbardziej radykalnym sensie Narodowy Socjalizm nie jest po prostu połączeniem nacjonalizmu i socjalizmu. Biorąc pod uwagę poprawność gramatyczną, nurt ten oznacza socjalizm jako odniesienie do państwa i  może być ostatecznie zdefiniowany jako  ,,socjalizm odnoszący się do narodzin” (zobacz dalej). Choć Narodowy Socjalizm osiąga parytet z religiami gnostycznymi poprzez rozpoznanie dokładnie tej samej zasadniczej niesprawiedliwości, jaką wszystkie te religie niezależnie uznawały, to przewyższa je wszystkie będąc jedyną ideologią, która proponuje realistyczną strategię uzyskania powszechnego zbawienia. Tam gdzie gnostyk przedstawia wizję, Narodowy Socjalista oferuje działanie. Tam, gdzie gnostyk wycofuje się, Narodowy Socjalista kontratakuje. Tam, gdzie gnostycy przerywają tylko swoją linię krwi, Narodowi Socjaliści są gotowi, aby przerwać reprodukcję wszystkich tych, którzy odmawiają dobrowolnej rezygnacji z prokreacji.

,,Aryjscy gospodarze przeniknęli spoza granic tego wszechświata, wojownicy i wojowniczki. Ukrzyżowawszy się w czterech królestwach demiurgicznego stworzenia, zaprzepaścili oni cały demoniczny plan.” – Miguel Serrano

Jedyne prawdziwe rozwiązanie.

Zasada wodzostwa (niem. Fuhrerprinzip)

,,Zasada ta  poprzez swoją strukturę odrzuca wszystkie te reguły, zgodnie z którymi decyzje są podejmowane na podstawie większości głosów i według których przywódca jest jedynie egzekutorem woli i opinii ludu. Ten nurt głosi, że zarówno w przypadku większych jak i mniejszych problemów jedna osoba musi mieć absolutny autorytet i ponosić całą odpowiedzialność. W naszym ruchu praktyczne konsekwencje tejże zasady są następujące: prezydent dużej grupy jest wyznaczony do pełnienia roli mentora pod swoim zwierzchnictwem. Jest on zatem przywódcą odpowiedzialnym za swoich podopiecznych. Wszystkie organy są podmiotem jego zwierzchnictwa, a nie odwrotnie. Nie ma takiej rzeczy jak komisja głosująca, ale jest komisja pracująca. Ich zadania są przydzielane przez odpowiedzialnego przywódcę, który jest prezydentem grupy. Ta sama reguła tyczy się większych organizacji takich jak Bezirk (dystrykt), Kreis (obwód miejski) i Gau (region).  W każdym przypadku prezydent jest wyznaczony z góry, ma największy autorytet i władzę wykonawczą. … Jednym z najważniejszych założeń naszego ruchu jest ogłoszenie tej zasady jako imperatywnej nie tylko w naszych własnych szeregach, ale także w całym państwie.” – Adolf Hitler

Prawdziwe znaczenie indywidualizmu.

Narodowy Socjalizm respektuje osobowość indywidualną ponad wszystko. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać sprzeczne z narodowosocjalistycznym twierdzeniem, że naszym przeznaczeniem jest demografia. Jednakże po bliższym przyjrzeniu się tej kwestii, można stwierdzić, że obie te wytyczne się pokrywają. To właśnie jednostki tworzą szanse na  pozytywne zmiany (te negatywne nie wymagają inspiracji), a później to właśnie demografia determinuje stopień, do którego ten potencjał zostanie wykorzystany. W związku z tym Hitler pyta retorycznie: ,,Czy ktoś z was uczciwie wierzy, że postęp ludzkości jest efektem połączenia przemyśleń większości, a nie pojedynczej osoby?” Narodowi Socjaliści postrzegą historię jako zmagania moralne rzadko spotykanych, indywidualistycznych i heroicznych idealistów z tradycyjnie przyjętymi i powszechnie podzielanymi normami. Aryjska teoria rasowa wysnuwa tezę, że owi idealiści tym, kim , dzięki krwi.

,,W świecie, w którym niewolnictwo było postrzegane przez poważanych ludzi za zło konieczne, wyłoniło się kilkoro osobników, przez których to zjawisko społeczne było potępiane. Dla tych, dla których odwieczna eksploatacja zwierząt wydaje się być powszechnym zjawiskiem tylko dlatego, że jest ono uniwersalne i stare jak świat, powinniśmy przedstawić ludzi, którzy są mu stanowczo przeciwni – nieważne czy stanowią tylko garstkę spośród milionów tkwiących w barbarzyńskim etapie ewolucji.  Istnieje obecnie niewiele kobiet i mężczyzn wyprzedzających nasze czasy, którzy silnie odczuwają tę rażącą niesprawiedliwość wynikającą z wyzysku … i grozę zadawania wszystkim nieuzasadnionego cierpienia. … Te nieliczne jednostki obecnie postrzega się jako „marzycieli”, „ekscentryków” czy „dziwaków” – jak zresztą wszystkich pionierów. Kto wie, czy ich opinie nie staną się z czasem typowe dla zwykłego człowieka, a ich zasady prawem rządzącym światem?” – Savitri Devi

Jest zatem stosownym nazywać Narodowy Socjalizm ideologią indywidualizmu, ale ten   radykalny indywidualizm jest niemal całkowitym zaprzeczeniem tzw. „indywidualizmu” według koncepcji liberalnej/libertariańskiej/anarchistycznej. Żadna prawdziwa idea indywidualistyczna nie może nigdy oznaczać indywidualnej ekspresji wszystkich ludzi z prostej przyczyny – jeśli każdy członek tego samego społeczeństwa równocześnie będzie dążył do wyrażenia siebie, efektem będzie wzajemne ograniczanie. Prawdziwie własna siła wyrazu może być wykreowana wyłącznie, gdy tylko jeden osobnik na całe społeczeństwo – przywódca – wyraża swoją odrębność, a w obowiązku wszystkich prawdziwych indywidualistów w tym społeczeństwie leży udzielanie mu wsparcia,  tak aby osobowość przywódcy mogła być w pełni wyrażona. Radykalny indywidualizm jest zatem całkowicie pozbawiony egocentryzmu (i zupełnie mu sprzeczny); Radykalny indywidualista pragnie zobaczyć każdą odrębność w pełni wyrażoną – niekoniecznie swoją własną. Jest to nic innego jak podejście zagorzałych fanów ikon popkulturowych (muzyków, aktorów, sportowców, postaci fikcyjnych, itp.), których najważniejszym, a nawet jedynym sensem życia jest wspieranie indywidualnej ekspresji idola, któremu są wiernie oddani. Pomoc ta może przyjąć formę finansową lub poprzez twórczość fanów. Może również objawiać się braniem udziału w konwentach poświęconym idolom i wydawaniu wartościowych opinii, zaś sami fani w tym celu często odkładają na bok cześć własnej indywidualności. Polityczny radykalny indywidualista jest zawsze monarchistą absolutnym, który (jeśli sam nie zostanie przywódcą) będzie brał pod uwagę swoje powołanie do znalezienia przywódcy wartego poświęcenia i za którego wzorcem będzie mógł podążać. Dokładnie w takim sam sposób zachowują się fani ikon popkulturowych. Jak zwięźle ujął to Rudolf Hess: ,,Hitler to Niemcy.”

Słowo ,,folk”, oznaczające ,,lud”, etymologicznie wywodzi się od czasownika ,,follow”, czyli ,,podążać”. Stąd wywodzi się obecnie popularne określenie ,,follower” (rzeczownik), inaczej ,,zwolennik”, ,,wyznawca”, powszechnie używane w popkulturze w celu określenia rzeszy fanów danej ikony. Według tego światopoglądu państwo jest postrzegane jako suma mechanizmów, które pozwalają ludowi podążać za przywódcą w celu oferowania mu wsparcia w wyrażaniu samego siebie. Prawdziwy zagorzały fan żyje zgodnie ze swoim liderem, spełniając jego oczekiwania poprzez mentalną gotowość, by w każdym momencie być gotowym umrzeć w jego imieniu. Podobnie prawdziwy polityczny indywidualista jest gotów oddać życie za swojego przywódcę. Zatem nie przez przypadek Narodowy Socjalizm jest sojusznikiem młodości (,,Hitlerjugend przyjęło jego imię. To jedyna organizacja w Rzeszy, której nazwa powstała na jego cześć.” – Joseph Goebbels), bowiem zafascynowanie fanów jest ściśle powiązane z młodzieńczym entuzjazmem i w przypadku większości ludzi zanika wraz z wiekiem.

„Nie ma już szaleńczej wiary w równość, która znalazła swój najgłupszy przejaw w partiach politycznych. Zasada osobowości zastąpiła pojęcie powszechnego idiotyzmu.” – Joseph Goebbels

Prawdziwy przywódca nie powinien reprezentować popularnej opinii.

Prawdziwy przywódca domaga się lojalności młodzieży swojego państwa względem siebie, a nie swoich rodzin.

Prawdziwy przywódca powinien reprezentować pierworodną szlachetność.

Rozwijając myśl ducha radykalnego indywidualizmu ten, kto szczerze pragnie widzieć w pełni wyrażoną odrębność, może tym samym nie poczuć chęci podążania za człowiekiem, który nie posiada wyróżniającej się osobowości. Zatem przywódca, według światopoglądu indywidualistycznego, nie może być tradycjonalistą, podobnie jak jego zwolennik. Mówi się, że tradycjonalizm przemawia tylko do tych, którzy nie respektują odrębności. Radykalny indywidualista pragnie widzieć indywidualizm wyrażany wyłącznie w opozycji do tradycji, która jest niezmienne determinowana przez normy, aniżeli wyjątki. Ponadto radykalny indywidualista zawsze definiuje osobowość jako przeciwieństwo tożsamości  [,,Osobowość (wola i rozsądek) jest siłą reprezentującą uduchowienie człowieka w przeciwieństwie do cielesności. … Persona (instynkt i pojmowanie) to ciało człowieka i jego potrzeby.” – Alfred Rosenberg], która została uwarunkowana wbrew naszej woli, a nie przez prostotę ducha przy braku potrzeby sprostania oczekiwaniom. Stąd dobrym miernikiem indywidualnej osobowości jest stopień, w którym lekceważy ona ograniczenia narzucone przez tradycję (której jednym z aspektów jest tożsamość). Tak więc płytka osobowość jest  antytradycjonalna tylko w powierzchowny sposób. Głęboka zaś jest antydracyjonalna u samych jej podstaw. (,,Prawdziwa osobowość na początku wrogo podchodzi do obiektu, który ma zostać zmieniony. Wówczas jest on zmuszony do odpowiedzi na formalne oczekiwania. Rezultatem tego jest powstanie stylu osobowości.” – Alfred Rosenberg).  Podobnie tak zwani ,,tradycjonalistyczni przywódcy” w naszych oczach wcale nie są przywódcami, a jedynie paternalistyczymi miernotami lub mówiąc bardziej dosadnie prefektami niewolników.

Radykalny indywidualizm ,,indywidualizm dla samego przywódcy” sprzeciwia się równocześnie nieprawdziwemu „indywidualizmowi dla każdego”, który głosi nowoczesna, fałszywa lewica oraz „indywidualizmowi dla nikogo” tradycjonalistycznego i paternalistycznego autorytaryzmu wszystkich prawicowych ideologii, będąc tym samym podejściem stosowanym wyłącznie przez prawdziwą lewicę. Klasyczne idee Platona o ,,królachfilozofach” są bliskie naszej koncepcji rządu. Jednakże Narodowy Socjalizm pod wpływem romantyzmu poszedł o krok dalej obrazując przywódcę mniej jako filozofa, a bardziej jako artystę. Stąd późniejszy nacisk na posiadanie osobowości indywidualnej. Hitler jest doskonałym przykładem takiego właśnie przywódcy, a Narodowy Socjalizm wzorem nurtu stworzonego przez i dla ludzi posiadających artystyczną duszę. Porównanie pomiędzy narodowosocjalistycznym przywódcą, a ikoną popkultury staje się zatem coraz bardziej trafne. Lider nie może koncentrować się wyłącznie na popularności wśród swoich fanów. Nie powinien również upadlać się spełniając zachcianki ludu i tym samym porzucić swoją rolę (a nawet indywidualizm) w jakimkolwiek sensie. Przeciwnie, jedynym obowiązkiem przywódcy jako artysty jest pozostanie zgodnym ze swoją artystyczną wizją.

,,W swojej organizacji, państwo musi być oparte na zasadzie osobowości, poczynając od najmniejszej jednostki aż po najwyższe władze w kraju. Nie ma decyzji wynikających z większości głosów, są tylko te podjęte przez odpowiedzialnych ludzi. Słowo „rada” zostało przywrócone do swojego pierwotnego znaczenia. Każdy człowiek zajmujący odpowiedzialne stanowisko będzie posiadał osobistych doradców, ale kluczową  decyzję musi podjąć on sam.” – Adolf Hitler

,,Jeśli narodowosocjalistyczny ruch nie zrozumie fundamentalnego znaczenia tej podstawowej zasady i gdyby tylko zatuszował zewnętrzny wygląd obecnego państwa i przyjął zasadę większości, nie robiłby nic innego jak tylko konkurował z marksizmem na jego własnym polu. W efekcie nie miałby prawa mówić o sobie – Weltanschauung.Jeśli celem programu społecznego ruchu byłoby lekceważenie indywidualnej osobowości poprzez zastąpienie jej tłumem, Narodowy Socjalizm zostałby skażony trucizną marksizmu, podobnie jak nasze narodowoburżuazyjne partie.” – Adolf Hitler

Byłoby rzeczą całkowicie niewłaściwą określenie takiego przywódcy jako despoty,  jako że przywódca ten nie zmuszał, aby mu służył. Samo założenie jest równie absurdalne jak pomysł, że ikony popkultury zmuszają kogokolwiek do bycia ich fanami. W praktycznym świecie wielu krajów i szeregu liderów, wszyscy sympatycy powinni mieć wolną rękę  podejmując wybór, komu chcą się podporządkować oraz fizyczną możliwość zmiany miejsca zamieszkania na dowolne państwo, o ile tylko pozwoli im to na służenie ulubionemu przywódcy wraz z resztą ludu. Ułatwianie procesu swobodnego przemieszania się swoich wielbicieli przynosi przywódcom wzajemne korzyści, ponieważ dzięki temu łączą ze swoimi sympatykami. Jeśli ktoś uważa się za lepszego kandydata na stanowisko lidera, może starać się o zajęcie pozycji obecnego przywódcy we własnym zakresie. Dopiero po złożeniu dobrowolnej przysięgi wierności jest on za sprawą honoru zobowiązany służyć przywódcy aż do śmierci lub zwolnienia z obietnicy. To właśnie demokracja jest despotyczna zmuszając dużą liczbę obywateli do tolerowania wybranego rządu, w stosunku do którego nie czują lojalności, ponieważ: (1) przegrali w głosowaniu; (2) mogą ponownie zagłosować dopiero za kilka lat.

Wspólnota narodowa (niem. Volksgemeinschaft)

,,Naszą główną zasadą ekonomiczną jest zapewnienie niezbędnych środków do życia, a nie gwarancji najwyższych zysków dla kapitału.” – Gottfried Feder

,,Nasza zasada w odniesieniu do podmiotów społecznych głosi, że każdy ma prawo do  ogólnego dobrobytu. Ta reguła jest w bezpośredniej opozycji względem obecnej praktyki, według której każda klasa stara się czerpać korzyści dla swojej grupy.” – Gottfried Feder

Dla Narodowego Socjalizmu również ważny jest sposób w jaki przywódca traktuje swój lud oraz nastawienie członków grupy względem siebie. Warto zwrócić tutaj uwagę na analogię pomiędzy ikoną popkultury i publiką.

Bez wątpienia ikona popkultury, chcąc by jej twórczość była podziwiana, oczekuje od swoich fanów pełnej gotowości. Wielbiciel, który jest głodny czy bezdomny, mający trudność z opłaceniem rachunków lub pogrążony w długach mimo wielogodzinnej pracy, który zmaga się z chroniczną chorobą, musi poddać się procesowi sądowemu lub w jakikolwiek inny sposób jest sporadycznie obciążany formalnymi banałami, pochłaniającymi niemal całkowicie jego uwagę, nie znajdzie czasu ani skupienia albo nie będzie w nastroju, by oddać się swojemu idolowi. Nieważne jak bardzo by tego zapragnął. Ta sama prawda dotyczy sympatyków w odniesieniu do przywódcy w  Narodowym Socjalizmie, pod warunkiem, że lider – jako polityk – aktywnie polepsza warunki życia swojego ludu poprzez państwowe inicjatywy. Zatem początkowym celem narodowosocjalistycznego przywódcy jest upewnienie się, czy jego podopieczni mają wystarczająco dużo fizycznej i psychicznej siły oraz pewności finansowej i obywatelskiej w codziennym życiu, cały czas chroniąc sympatyków przed zbędną biurokracją. Dzięki temu będą oni  mogli powrócić do tego, co najbardziej kochają: obdarowywania swojego mentora wsparciem.

 ,,Wypełnianie formularzy – jedno z międzynarodowych zajęć obecnej ucywilizowanej ludzkości.” – Savitri Devi

,,Myśl o tym, że pewnego dnia mogę być przykuty do biurowego stołka, zmuszony do marnowania życia na wypełnianie formularzy do tego stopnia, że nie mógłbym rozporządzać swoim własnym czasem, przyprawia mnie o mdłości.” – Adolf Hitler

,,Formularze i kwestionariusze powinny zostać zredukowane jak tylko to możliwe. Ludzie nie mają czasu pisać całej swojej biografii wypełniając absurdalne blankiety, aby dostać to, czego potrzebują. Formularze powinny być rozsądne i wymagać tylko istotnych informacji.” – Joseph Goebbels

,,Narodowosocjalistyczne prawo … nie akceptuje absolutnej konieczności korzystania z usług profesjonalnych ,,adwokatów” albo ,,prawników”, uważając taką potrzebę za haniebną. … Wszystkie procedury powinny być zrozumiałe dla zwykłych ludzi.” – David Myatt

Tylko człowiek może pomóc drugiemu człowiekowi. Biurokracja jeszcze nigdy nikomu nie pomogła.

Oczywiście człowiek musi być skory do pomocy.

Choć Narodowy Socjalizm dąży do wyzwolenia folku od wszelkiego niepokoju spowodowanego troską o podstawowe potrzeby życiowe, zniechęca również do pogoni za zbytkiem i porzucenia skromności. Tak jak niepewność i niebezpieczeństwo towarzyszące życiu codziennemu zmniejszają zagorzałość zwolenników, tak samo wizja nieskończonych korzyści może być rozpraszająca. Właśnie dlatego rzadkością jest, by wpływowi spekulanci, przedsiębiorcy itp. również byli zapalonymi sympatykami ikon popkulturowych: ich intensywna obserwacja trendów finansowych i łączenie się z lukratywnym oportunizmem zużywa większość ich energii. Zostają natychmiast nagrodzeni za uwagę lub ukarani za jej brak, a zatem nie mogą poddać się kontemplacji nad osobowością. Narodowosocjalistyczna zasada ścisłego zakazu pobierania dochodu innego niż zarobionego produktywną pracą tyczy się równocześnie ochrony oszczędności uczciwych pracowników przeciwko inflacji i jest częścią formowania się folkistycznego środowiska niezgodnego u samych podstaw z obecnością kapitalistycznych pokus, ale świetnie sprawdzającego się w prostym życiu.

,,Przeistoczenie naszego ludu w jednostkę narodową obejmującą wszystkich tych, których praca jest produktywna, odepchnie na bok wcześniejsze instytucje pracodawców i pracowników.” – Adolf Hitler.

Oto co mieliśmy w złotym wieku.

Proste życie jest najlepsze!

Idąc tym tropem, wielbiciele ikon popkulturowych, gdy tylko wyczuwają konkurencję pomiędzy sobą, chociażby na płaszczyźnie społeczności fanów, są w zbyt słabej kondycji, by móc zapewnić idolowi swoje wsparcie. Pochłonięci rywalizacją, odwracają od niego swoją uwagę. Społeczność ta dobrze prosperuje, gdy sympatycy pomagają sobie we wzajemnym wsparciu ikony zgodnie ze swoimi zasobami. Poziom pomocy może być przedmiotem rywalizacji i może się zmniejszyć, gdy grupa wypaczonych zwolenników stara się ograniczyć poparcie płynące ze strony innej zbiorowości. Ten proces zachodzi również pośród folku Narodowego Socjalizmu. W obowiązku narodowosocjalistycznego przywódcy leży zatem wpajanie w swoich oddanych zwolenników poczucia wartości nie obniżając przy tym poczucia godności innych szczerych zwolenników. Inne formy socjalizmu opierają się właściwie na (fałszywym) założeniu egalitaryzmu. Jednakże Narodowy Socjalizm, który odrzuca ten pogląd, bazuje na zasadzie obywatelstwa. Nie ma znaczenia, że dwoje ludzi jest nierównych; Proste stwierdzenie, że oboje są obywatelami, oznacza, że są chlubą swojego przywódcy. Lider będzie częścią ich życia. Takiego przekonania właśnie potrzebują obywatele, by móc działać solidarnie.

Egalitaryzm, który opowiada się za wspólnotą opartą na równości, właściwe narzuca, że nierówność jest wystarczającym powodem braku solidarności. Staje się zatem powodem rozłamów (właśnie taki był cel syjonistów). Jedność opierająca się na wspólnym obywatelstwie pozwoli tego uniknąć.

,,Życie dzieli nas z konieczności na liczne grupy i działalności zawodowe. Przezwyciężenie tego podziału jest zadaniem politycznej i mentalnej edukacji narodu. Owa misja w pierwszej kolejności  musi być powierzona Służbie Pracy. Jej obowiązkiem jest zjednoczenie wszystkich pracujących Niemców i stworzenie z nich wspólnoty. W tym celu pozwólcie nam powierzyć w wasze ręce narzędzie, które jest najbardziej szanowane przez naród – szpadel.” – Adolf Hitler

Obywatelstwo nie znaczy to samo, co narodowość. Wyrażenie ,,naród” etymologicznie pochodzi od  słowa ,,natus” oznaczającego ,,zrodzony”. Ludzie są rodakami jeśli narodzili się w tym samym kraju i stąd dzielą doświadczenie dorastania w tymże państwie. (Rasiści, którzy twierdzą, że wspólna narodowość wymaga wspólnej etniczności znów wykazują się ignorancją). Określenie ,,obywatel” wywodzi się z kolei od słowa ,,civitas” oznaczającego ,,wspólnotę”. Ludzie są współobywatelami poprzez wnoszenie wartości dodanej do tego samego kraju i stąd mają ogromny udział w jego życiu. Używając jeszcze raz analogii z popkulturą, wielbiciel idola powinien być kimś więcej niż tylko zwykłym odbiorcą/pochlebcą nie oczekuje się od niego biernej postawy, ale  aktywnego uczestnictwa w twórczości fanów i wzmacniania wpływów swojego guru. Narodowosocjalistyczne państwo wierzy, że narodowość jest wystarczającą motywacją do pozyskania obywatelstwa – nadzieją, że każdy krajan stanie się obywatelem. Podczas gdy cudzoziemcy jak najbardziej mogą starać się o obywatelstwo, krajanie niewnoszący swojego wkładu w rozwój państwa (podobnie jak spaczeni narodowcy, którzy w jakiś sposób kontrybuują, ale próbują przeszkadzać w tym innym) stanowczo go nie pozyskają.

,,Obywatelstwo nie może być prezentem nadawanym wraz z narodzinami, musi być nabyte ciężką pracą. Tylko spełnianie obowiązków i służba w imię honoru ludu może być nagrodzona tym przywilejem. Wskutek tego z nadania obywatelstwa musimy uczynić uroczystość, która będzie je uwieńczała. Tylko jeśli ofiara zostanie złożona, ktoś może się o nie starać. Ten ostatni krok wysunie na pierwszy plan elementy rasowe, które mogą stanowić najwyższą wartość naszego ludu..” – Alfred Rosenberg

Stąd obowiązkiem narodowosocjalistycznego państwa jest dokładne zdefiniowanie oczekiwanej od każdej osoby kontrybucji w celu pozyskania obywatelstwa. Powinno się określić minimalną ilość wymaganego wkładu oraz wprowadzić system, który pozwoli go zmierzyć. Po raz kolejny, nie jest to proces pojęciowo odmienny, ani też bardziej skomplikowany od prowadzenia fanklubu. Im lepiej zdefiniowany wkład, tym mądrzej wyznaczona minimalna ilość kontrybucji koniecznej w celu zostania prawowitym obywatelem. Uczciwy system pomiaru poświadczy o kompetentnej administracji narodowosocjalistycznego kraju.

Przestrzeń życiowa (niem. Lebensraum)

,,Wołanie o własną przestrzeń, o swój kawałek chleba, staje się warunkiem wstępnym osiągnięcia wartości duchowych.” – Alfred Rosenberg

Nawet jeśli przywódca chce adekwatnie wyrazić swój indywidualizm, nawet czysto lojalne wsparcie ludu może być niewystarczające. Tak jak w przypadku popkultury, ikona nie jest prawdziwym wyrazem artysty, który siedzi w jej wnętrzu, chyba że posiada wszystkie istotne środki produkcji powiązanej z franczyzą i tym samym nie jest zależna od pośrednich agencji, które pomagają w zdobyciu rzeszy fanów. Stąd narodowosocjalistyczne państwo wymaga, by wódz posiadał absolutną przestrzeń życiową dla folku w celu stworzenia ekonomicznej autarkii i politycznej niezależności. Wstępną misją ludu gromadzącego wokół przywódcy jest uformowanie właśnie takiej przestrzeni. Pod tym względem Narodowy Socjalizm eksponuje swoje aryjskie korzenie, podczas gdy prehistoryczne myśliwskie i pasterskie populacje sprawowały władzę nad ludźmi w przypadku pasterstwa w grę wchodziło również posiadanie zbywalnego kapitału w postaci swojego stada – ale nie władały stałym terytorium geograficznym jako takim (stąd, w rozumieniu Aryjczyków, nie były one prawdziwą państwowością), które było wyłącznie przeznaczone do osiadłego trybu życia sprzyjającego utrzymaniu rolnictwa. Z tego powodu koczownicy, praktykujący patriarchat bądź matriarchat, byli zawsze nudnymi tradycjonalistami. Nieważne jak powierzchownie bogaci czy władczy byli, ich niezmiennie wędrowny styl życia świadczył o braku głębokiego zaufania gospodarczego, wymaganego, by móc wyobrazić sobie radykalne odstępstwo od tradycyjnych społecznych postaw, które skutecznie funkcjonowały przez pokolenia. Dla nomadów, zarówno ekonomiczny jak i społeczny sukces nie były odmiennymi, lecz ściśle ze sobą powiązanymi pojęciami. Głęboka świadomość wymagana, by stać się antytradycjonalistą, która narasta tylko gdy życie gospodarcze jest odseparowane od społecznego, jest w wyłącznym posiadaniu czystej krwi Aryjczyków. Żyją oni w przekonaniu, że należy starannie utrzymywać i czujnie doglądać swoich farm oraz dróg wodnych, aby zawsze mieć pod dostatkiem wyżywienia tak samo jak słońca na niebie. Według Aryjczyków wszystkie inne problemy są kwestiami etycznymi oraz/lub estetycznymi, które mogą być rozwiązane przez szlachetną osobowość.

,,Na podstawie narodowosocjalistycznej filozofii i ideologii w kreowaniu politycznych infrastruktur i instytucji, które są fundamentem społeczeństwa, tylko honorowe i szlachetne jednostki wezmą odpowiedzialność za rządzenie i administrowanie nową narodowosocjalistyczną wspólnotą.” – David Myatt.

Rząd mający jurysdykcję nad ziemią nie wystarcza, by uczynić grunt przestrzenią życiową. Ogół obszarów i powiązane z nimi dobra materialne muszą być zdefiniowane jako fundamentalnie należące do przywódcy. Przywódca może teoretycznie przejąć ich część w dowolnym czasie. Posiadanie własności prywatnej jest przyzwolone wszystkim obywatelom podlegających Narodowemu Socjalizmowi (w przeciwieństwie do komunizmu), ale należy rozumieć, że cała własność prywatna w przestrzeni życiowej została jedynie powierzona poprzez przywódcę różnym obywatelom, od których oczekiwał, że będą ją administrować w jego imieniu. Sam nie byłby w stanie równocześnie pielęgnować każdej nieruchomości poprzez administrację państwową. Oto jak Hitler wyjaśnia powyższe pojęcie na swoim ulubionym przykładzie: państwo pozwoli obywatelom posiadać własną ziemię na terenie kraju, ale tylko tak długo, jak produkowana na niej ilość żywności będzie wystarczająca dla lokalnego, zależnego on niej społeczeństwa. W przeciwnym razie przywódca niezwłocznie przejmie ziemię i powierzy ją osobie bardziej produktywnej zanim ludzie zaczną głodować! Mienie (które wywodzi się od łac. ,,proprietas” oznaczającego ,,własność”) różni się od przynależności (od angielskiego ,,be-” + ,,lang”, czyli ,,być częścią czegoś”). Mienie jest obowiązkiem obywatelstwa, przynależność zaś przywództwa. Podział ten chroni naród przed feudalizmem, gdzie ziemianie, niczym oligarchia, mogą ingerować w politykę poprzez stosowanie argumentów ekonomicznych.

Jedyna odpowiednio uzasadniona koncepcja pieniądza, to taka gdzie wartość środków pieniężnych jest zagwarantowana przez narodowosocjalistyczne państwo i ogranicza się do obiegu w granicach właściwego terytorium pod rządową jurysdykcją tego samego kraju. Państwo nie tylko musi być jedynym emitentem pieniędzy, ale również surowiec użyty do ich produkcji fizycznej powinien być tak bezwartościowy jak to tylko możliwe. Na przykład monety wykonane ze srebra lub złota są niezwykle złym wyborem. Mogłyby zostać przetopione w kruszec i sprzedane w cenie surowca, nawet jeśli państwo, które biło monety, upadło, powodując tym samym odseparowanie waluty od kraju. Banknoty są lepszym wyborem, jako że papierowe pieniądze stopniowo stają się bezwartościowe wraz z upadkiem państwa. Stąd porównanie dewaluacji waluty z klęską kraju. Również przejęcie czyichś funduszy i ucieczka z państwa w czasie kryzysu stałaby się niemożliwa. Jeszcze lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie urządzenia działającego jak stoper, które mierzyłoby czas wykonywanej pracy i bezpośrednio przeliczałoby ją na pieniądze. Sam Hitler słynął z graficznej wizualizacji pieniędzy z punktu widzenia czasu pracy: ,,Od czasu naszego dojścia do władzy zastąpiliśmy już około pięciu milionów ludzi w ramach produkcji narodowej. To znaczy, że za każdy dzień roboczy oddaliśmy Niemcom średnio od trzydziestu do czterdziestu milionów godzin pracy więcej niż mieli poprzednio. To stało się ich zbawieniem.  Nie ma znaczenia do jakiego typu produkcji ta siła robocza została wykorzystana w indywidualnych przypadkach. Podsumowując, w rok podarowaliśmy narodowi pożytki w postaci około dziewięciu miliardów godzin pracy.” Oczywiście niebezpieczeństwo fałszowania walut nadal istnieje i organ policji musi stawić czoła temu przestępstwu. Pocieszający jest fakt, że niebezpieczeństwo zalania rynku cennymi surowcami poprzez inne kraje zostało wyeliminowane.

,,Od momentu w którym porzuciłem parytet złota i podczas gdy nadal miałem do swojej dyspozycji dużą liczbę bezrobotnych, nie miałem żadnych problemów finansowych. Musiałem wspierać siedem milionów pełnoetatowych bezrobotnych i cztery miliony tych półetatowych. To wymagało pięciomiliardowego budżetu. Powinniśmy wówczas zaoszczędzić wiele miliardów wynikających z wydatków na rzecz rynku zagranicznego jeśli Wehrmacht od początku byłby chętny przyjąć nasze własne dodatkowe i syntetyczne surowce zamiast nalegać na importowanie ich z zagranicy.” – Adolf Hitler

Autarkia jest podstawą przestrzeni życiowej.

Ustanowienie autarkii ma miejsce wówczas, gdy jesteśmy całkowicie zależni od krajowych produktów.

Narodowosocjalistyczne państwo nie może uznawać międzynarodowych praw mających zastosowanie w swoim reżimie. Każde prawo, aby mogło istnieć, musi być egzekwowane. Zatem uznanie międzynarodowego prawa na państwowym terytorium jest równoznaczne z przyznaniem się do egzekutora prawa zagranicznego, którego jurysdykcja rozciąga się wzdłuż narodowego obszaru. Kraj, który potwierdzi taką zaistniałość, nie jest już państwem suwerennym, ale jak można wywnioskować, kolonią podlegającą pod władze zagraniczne. Idea ta jest sednem wypowiedzi Hitlera: ,,Nie jestem skłonny pozwolić zagranicznym mężom stanu stworzyć drugą Palestynę właśnie tutaj – w samym sercu Niemiec.” Mając w pamięci te słowa, narodowosocjalistyczne państwo musi starać się stanąć na straży relacji zagranicznych bazujących na honorze i empatii. Nigdy nie może również faworyzować swoich własnych obywateli, postrzegając przy tym mieszkańców krajów zagranicznych jako ludzi o niższej wartości etycznej. Zadaniem państwa jest również bezwzględne karanie swoich obywateli, jeśli w jakikolwiek sposób będą niewłaściwie traktować jednostki innych krajów, nieważne czy to na swoim, czy na obcym terytorium – i to nie ze strachu przed międzynarodowym potępieniem w przypadku nieuczynienia tego, ale z czystej chęci sprawiedliwego traktowania ofiar i eliminowania trybalizmu ze struktury narodowej. Wyjątkiem od zasady jest promowanie ustroju plemiennego przez zagranicznych obywateli (np. Izraela). Wówczas stosowana w stosunku do nich przemoc może być postrzegana jako odwetowa i stąd automatycznie etyczna.

Kontynuując temat przemocy odwetowej użytej w walce z krajami trybalistycznymi, jest dla narodowosocjalistycznego kraju całkowicie etycznym a nawet heroicznym obowiązkiem zagarnięcie i podporządkowanie sobie terytoriów państw plemiennych, nie jako kolonii, ale jako bezpośrednich aneksji terytorialnych, które będą egzekwować te same prawa w stosunku do wszystkich mieszkańców i utrzymywać te same instytucje państwowe (np. domy Lebensborn), co umożliwi wieloetniczną integrację na podstawie jakości krwi opartej na aryjskich standardach. Dzieci pochodzące z aneksji terytorialnych, o ile nie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w ich żyłach płynie trybalistyczna krew, otrzymają możliwość lepszego startu, nieobciążone identytarystycznym bagażem, który tradycyjnie jest im narzucany przez biologicznych rodziców (była to polityka którą syjonistyczni historyczny mają zwyczaj określać jako „rabunek dzieci”, tak jakby te dzieci stanowiły własność tych, którzy bez ich zgody sprowadzili je na ten świat). Jedynym nieetycznym zachowaniem narodowosocjalistycznego kraju jest zajęcie terytorium innego nietrybalistycznego państwa.

Narodowosocjalistyczne Niemcy (czerwony), Trzecia Rzesza (pomarańczowy) oraz Imperium Włoskie (zielony)

,,Im większe terytorium do dyspozycji ludu, tym silniejsza ich postawa obronna. Decyzje o charakterze wojskowym są szybciej, łatwiej i efektywniej podejmowane przeciwko ludziom zajmującym terytorium narodowe, które leży w strefie zamkniętej, aniżeli przeciwko państwom posiadającym rozległe tereny. Ponadto ogrom państwowego terytorium jest sam w sobie pewnym zapewnieniem, że siła zewnętrzna nie zaryzykuje pochopnie inwazji, ponieważ w tym przypadku zmagania musiałyby być długie i wyczerpujące zanim pojawiłyby się widoki zwycięstwa. Ryzyko byłoby tak ogromne, że musiałyby się znaleźć nadzwyczajne powody dla przystąpienia do tej agresywnej przygody. Stąd ogrom terenów państwa buduje podstawy, na których wolność narodowa i niepodległość mogą być uzyskane z relatywną łatwością; z drugiej strony państwo o niewielkim terytorium stanowi naturalną pokusę dla najeźdźcy.” – Adolf Hitler

W ten sposób wyobrażamy sobie Pax Arya, w którym wszystkie trybalistyczne państwa (istniejące ,,w czasie”) są eliminowane, państwa uniwersalistyczne, lecz nieheroiczne (funkcjonujące ,,ponad czasem”) zachowują swoją władzę tylko w granicach własnego, niewielkiego terytorium, ale to właśnie uniwersalistyczne i heroiczne państwa (będące ,,przeciwko czasowi”) będą władać  większymi obszarami i posiadać najsilniejszą defensywę przeciwko inwazji ze względu na gotowość do walki w obronie swoich ideałów.

 Amalekizm

,,Obrona przed niebezpieczeństwem płynącym ze strony Żydów jest tylko częścią naszego planu. Kiedy staje się to jedyną kwestią podczas dyskusji na temat Narodowego Socjalizmu jest to wyłącznie wina Żydów, nie nasza.” – Joseph Goebbels

Wiele nieżydowskich państw w całej historii świata, niemających nic wspólnego z Narodowym Socjalizmem, podjęło próbę rozwiązania żydowskiego problemu. Zatem, jak wynika z definicji, nie jest możliwym być Narodowym Socjalistą  nie będąc jednocześnie antysyjonistą do czasu, aż Żydzi znikną z powierzchni ziemi. Kraj, który stosuje środki zaradcze przeciwko żydowskiej sile, nie implikuje od razu narodowosocjalistycznego podejścia (niektórzy nadgorliwcy mają tendencję nazywać tak każde państwo, które otwarcie przeciwstawia się zorganizowanemu żydostwu). Opozycja do Żydów może wynikać z różnych toków rozumowania, z których tylko kilka jest zgodnych z Narodowym Socjalizmem. Jedynie sprzeciw Żydom postrzegany jako czysty obowiązek – do stopnia gotowości zbiorowego poświęcenia się w imię zniszczenia wroga – może być kompatybilny z Narodowym Socjalizmem.

,,Z trudem możemy sobie wyobrazić odważniejszy, bardziej szczery do bólu światopogląd niż [Spinozy]; ale jego etyka przeraziłaby nawet świnię. ,,Spośród wszystkich rzeczy wybierz tę najkorzystniejszą” – oto kwintesencja jego moralnej filozofii, która w rzeczywistości jest żydowskim punktem widzenia.” – Dietrich Eckart

,,Już więcej nikt nie ośmieli się zasugerować, że wypowiadamy się tu tylko we własnym interesie. Przez ostatnie pięć lat Niemcy byli zmuszeni do wielu poświęceń w obliczu światowego zagrożenia. To dało im prawo do zabrania głosu.” – Joseph Goebbels

Wszyscy poważni Narodowi Socjaliści powinni posiadać choćby umiarkowaną wiedzę na temat judaizmu, żydowskiej kultury i historii. Precyzyjna znajomość szczegółów prawa żydowskiego nie jest tak istotna jak pojęciowe rozumowanie szerokich zasad mu towarzyszących. Wszystko po to, by dokładnie zbadać, jak owe  prawo przejawia się w codziennym zachowaniu Żydów.

,,Żyd jest uodporniony na wszelkie niebezpieczeństwo: może być nazwany draniem, pasożytem, szachrajem, paskarzem; to wszystko spływa po nim jak woda z płaszcza przeciwdeszczowego. Ale spróbuj nazwać go Żydem, a będziesz zaskoczony widząc jak odskoczy z przerażenia, jaki zraniony będzie, jak nagle zacznie się kulić mówiąc: Zostałem zdemaskowany!” – Joseph Goebbels

,,Żyd … przybywał stopniowo, by stworzyć państwo w państwie. Postrzegał domenę komercyjną oraz wszystkie transakcje pieniężne jako przywilej należący wyłącznie do niego i bezlitośnie go wykorzystywał. Na tym etapie miał całkowity monopol na finanse i handel. … Czara jego niegodziwości wypełniła się po brzegi, gdy tylko dołączył do swojego asortymentu dobra ziemskie i zdegradował glebę do towaru rynkowego. Ponieważ nigdy nie uprawiał ziemi, a uważał ją za obiekt, który można eksploatować, na której nadal mogą pozostać chłopi, ale tylko pod warunkiem, że poddadzą się bezlitosnym zasadom swojego nowego pana, publiczna antypatia w stosunku do Żydów znacznie wzrosła przeradzając się w otwartą nienawiść. … Chociaż rozgniewany lud, przeciwny temu całkowitemu darmozjadowi, wypędził go, to po kilku latach pojawił się znów w tym samym miejscu i zachowywał się tak jak poprzednio. Żadne prześladowania nie zmusiły go do porzucenia swojej tendencji do wykorzystywania innych ludzi. Żadne ataki nie przyczyniły się do jego permanentnego zniknięcia. Zawsze powracał po krótkim czasie i historia zataczała koło.” – Adolf Hitler

W przeciwieństwie do wielu innych wrogów żydostwa, którzy choć piętnują Żydów, to niekoniecznie przeciwstawiają się nauczaniu judaizmu, Narodowy Socjalizm jest całkowicie zbulwersowany rozprzestrzenianiem się tej religii. Stajemy w opozycji do Żydów tylko dlatego, że  uważamy ich za żywe manifestacje wyżej wspomnianego judaizmu. Stanowczo odrzucamy i potępiamy fałszywą ideę, popularną pośród judeochrześcijan oraz wszystkich prawicowców, która głosi, że judaizm odnosi się wyłącznie do ,,judaizmu rabinicznego”, a Biblia Tanach w pewnym sensie nie jest jego częścią (!). Zamiast tego utrzymujemy, że nikt nie może w sposób wiarygodny nazywać się antysyjonistą, jeśli nie jest przeciwny Tanachowi  (księdze, z której pochodzi termin ,,syjon”).

,,Wszyscy Żydzi mają dobry powód do wysławiania Lutra i ignorowania jego antysemityzmu. Choć nie zamierzał tego czynić, to jednak wytyczył im drogę i to jak! Im bardziej wychwalają jego autorytet, tym mniejsza szansa, że świat  dostrzeże jego błąd.” – Adolf Hitler

,,Żyd Goldmann wystarczająco wyjaśnił ich tok myślenia. ‚Luter ponownie przywrócił honor Starego Testamentu.’ …. Nawet Luter został przyjęty przez ‘naród wybrany’. Postrzegał Stary Testament za boskie objawienie. Podchodził do księgi z zauroczeniem przekonany, że nie mogłaby pomieścić nic innego jak tylko same bezcenne wartości.” – Dietrich Eckart.

,,Zaczął postrzegać Żydów tak, jak my postrzegamy ich teraz. Niestety za późno. Nie zauważył też gdzie wyrządził najwięcej szkód – w chrześcijaństwie. Ach, gdyby tylko ich tam widział, gdyby tylko widział ich w swojej młodości! Następnie … zamiast wielbienia Starego Testamentu, oznaczyłby go jako arsenał Antychrysta.” – Adolf Hitler

Nie chodzi o to, że Narodowi Socjaliści postrzegają żydowskość za kwestię religijną. Wierzymy, że Żydzi manifestują judaizm zarówno rasowo jak i religijnie wskutek tysięcy lat nieustannego selektywnego oddziaływania na korzyść odziedziczalności cech zgodnych z judaizmem. Żydzi będący skrajnymi rasistami zawsze odrzucali możliwość integracji ze społeczeństwami, w których żyli. Zatem żyd ogłaszający swoje odrzucenie judaizmu niekoniecznie wypiera się bycia Żydem. (Równie dobrze taki Żyd przejść w stan kryptożydostwa.) Hitler wyraża swoją irytację w stosunku do współczesnych mu ludzi, którzy uważali żydowskość wyłącznie za kwestię religijną: ,,W najgorszym przypadku kilka kropel wody święconej załatwi sprawę. W wyniku tego Żyd będzie mógł bezpiecznie kontynuować swój biznes. … Coraz bardziej wydaje mi się, że cały ten ruch jest nową próbą nawrócenia Żydów.” Jeśli jakikolwiek człowiek mający żydowskie korzenie chciałby, abyśmy uwierzyli w to, że nie jest Żydem, musi nie tylko wyrzec się judaizmu, ale również dobrowolnie powstrzymać się od reprodukcji, pokazując w ten sposób prawdziwe zaangażowanie w stopniowe niszczenie zarówno rasowej jak i religijnej żydowskości.

Zdecydowanie jednak najbardziej szkodliwa idea – popularna pośród zorganizowanych ruchów Gentilów skrajnej prawicy, w większości dążących do stworzenia własnych państw etnicznych głosi, że jedynym problemem jest żydowska diaspora, podczas gdy Izrael sam w sobie nie jest niczym złym (a nawet jest czymś pozytywnym!). Z drugiej strony Narodowi Socjaliści są jawnie antyizraelscy. Jak wyjaśnia Hitler: ,,Nie mieli oni najmniejszego zamiaru budować państwa żydowskiego w Palestynie, w którym mogliby mieszkać. To, czym naprawdę się kierują, to ustanowienie centralnej organizacji dla międzynarodowych oszustów i przekrętów. Jako państwo suwerenne nie mogą być kontrolowani przez inne kraje. Dlatego też może ono służyć jako schronisko dla krętaczy, którzy zostali zdemaskowani i jednocześnie jako obiekt szkoleniowy dla innych oszustów.” Nie oznacza to, że ignorujemy czy tolerujemy żydowską diasporę. Jest to jednak oczywiste, ze strategicznego punktu widzenia, że walka z żydowską diasporą będzie bez porównania łatwiejsza po zlikwidowaniu ich bazy w ten sposób nie będą mieli gdzie uciec. Alternatywny plan skrajnych prawicowców, który zakłada utrzymywanie przy życiu Izraela i kierowanie żydowskiej diaspory w tamtym kierunku jest nie tylko niewybaczalnie okrutny w stosunku do Palestyńczyków i  innych mieszkańców tego regionu, ale jest również absurdalnie niepraktyczny. Oprócz nierealistycznego założenia, że każdy Żyd z międzynarodowej żydowskiej diaspory może być skutecznie rozpoznany przez nie-Żydów (ignorując ogromną ilość kryptożydów na świecie, zwłaszcza tych przenikających w struktury przywódcze skrajnej prawicy), zbyt nisko ocenia bieżące postępy izraelskiej technologii [lekceważąc fakt, że Żydzi przewyższają nie-Żydów pod względem ilorazu inteligencji poprzez co najmniej jedno standardowe odchylenie oraz nie wspominając już, że Izrael (przez kryptożydowskich szpiegów) ma dostęp do najnowszych rozwiązań technologicznych innych krajów na całym świecie, podczas gdy reszta państw nie posiada dostępu do rozwojowych technologii Izraela], które ostatecznie pomogłyby mu wyprzedzić świat w dziedzinie techniki militarnej. Pewnego dnia Żydzi mogliby zawładnąć całą planetą przy pomocy swojej maszynerii, jedynie wciskając przycisk. Codziennie odwlekając przejęcie Izraela, zmniejszamy swoje szanse na sukces podczas ewentualnej próby tego dokonania.

Ostatnią cechą wyróżniającą stosunek Narodowego Socjalizmu do Żydów jest nasza niezłomna, aryjska zasada uczciwego traktowania jednostek wyłącznie na podstawie ich postępowania. Dotyczy ona również jednostek o pochodzeniu żydowskim. Wiele obozów koncentracyjnych, w których Żydzi byli umieszczani poprzez narodowosocjalistyczne Niemcy (w przeciwieństwie do tego, co głosiła syjonistyczno-aliancka propaganda) posiadały godny uwagi poziom komfortu oferowany umieszczonym tam ludziom, m.in. baseny, boiska, biblioteki, teatry i inne udogodnienia porównywalne do tych, które zwyczajnie można znaleźć w ośrodkach wypoczynkowych. Rzeczywistą funkcją tzw. komór gazowych było utrzymanie higieny odzieży wśród obozowej populacji. Jako nosiciele żydowskiej krwi, musieli być oni poddani kwarantannie w ten sam sposób, podobnie jak każda inna grupa będąca nosicielem choroby genetycznej musi być poddana kwarantannie, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby; biorąc pod uwagę, że Żydzi są istotami żywymi, nigdy nie należało do polityki Narodowego Socjalizmu aprobowanie maltretowania, nie stanie się to również częścią naszej przyszłej administracji. Wszystkim Żydom, którzy odmówią porzucenia swojej żydowskości, nie tylko zostanie odebrane obywatelstwo, ale również zostaną internowani za spisek oraz zdradę wiążącą się z ich członkostwem w tajnym stowarzyszeniu (czyli tym, czym w sensie technicznym jest żydostwo). Z drugiej strony każdy osobnik pochodzenia żydowskiego, który wyrzeknie się judaizmu i dobrowolnie powstrzyma się od reprodukcji oraz u którego nie zanotowano przypadków haniebnego zachowania, będzie uprzywilejowany przez narodowosocjalistyczne państwo i będzie mógł w bezpieczeństwie i godności dokończyć swych dni, tak jak obywatele poddani kwarantannie (hospitalizowani chorzy, a nie więzieni przestępcy). Ponadto po śmierci będą uznani za Aryjczyków. W szczególności młoda latorośl żydowskich rodziców, czyli  najbardziej niewinna ofiara,  zazna  życzliwości  ze strony  narodowosocjalistycznego kraju. Żydowscy rodziciele natomiast z pewnością otrzymają od nas mniejszą karę od tej, na którą zasługują za swoje niewyobrażalne zło (wydanie na świat dzieci a następnie wychowanie ich na Żydów). Nawet niekończące się tortury w piekle nie byłyby dla nich wystarczającą pokutą a oni sami zostaną surowo ukarani przez narodowosocjalistyczne państwo.

[Wszystkie powyższe zasady ustanowione w odniesieniu do Żydów hipotetycznie dotyczą również walki z dziedzicznie trybalistycznymi grupami Gentilów (oraz ich religiami), które niestety mogą również pojawić się w przyszłości.]

Vril

,,To była najszlachetniejsza z idei, dla której Niemcy mogli poświęcić swoje wszystkie siły. Dzięki niej niemiecka nacja stała się darem jedności, a Rzesza przyjęła nową treść. To także społeczna filozofia oraz wzór czystej, nieskażonej kultury. Ideologia Narodowego Socjalizmu została niewłaściwie wykorzystana i ostatecznie zdeprawowana przez ludzi, którym jej twórca zgubnie zaufał. Ma to historyczne powiązanie z upadkiem Rzeszy. Jednakże pomysłem samym w sobie było działanie i życie, które nie może i nie będzie zapomniane. Tak jak inne wielkie idee miały swoje wzloty i upadki, tak samo Narodowy Socjalizm odrodzi się któregoś dnia dla nowych pokoleń.”  Alfred Rosenberg

Chociaż narodowosocjalistyczne Niemcy zostały zrujnowane podczas II wojny światowej,  duchowa energia, która napędzała kraj do działania przez ten stosunkowo krótki etap w dziejach historii budziła podziw w okresie powojennym. Koncentrowanie się na charyzmatycznych ikonach popkultury stało się częścią psychologii zbiorowej w większym stopniu, niż miało to miejsce przed wybuchem II wojny światowej. Każda dziedzina masowej rozrywki między innymi literatura, muzyka i teatr rozkwitała błyskawicznie. Jedno arcydzieło za drugim pojawiało się na rynku z taką swobodą, że ich piękno było często niedoceniane przez współczesnych konsumentów. Pełne temperamentu żydowskie próby nakierowania sztuki w stroną hedonistycznego nihilizmu były bezowocne; przez ostatnie dekady wieku XX heroiczne postaci i motywy romantyczne ponownie znalazły się na pierwszym planie świata popkultury. („Wagner pragnął sztuki jako religii. … ‘Nie rozumiem świata’ – on nie wypowiedział tych słów w stanie załamania. On pragnął stworzyć nowy świat. … Nawet gdyby ludzie naszych czasów czuli się oderwani od formy idei Bayreuth lub nie przejawialiby wobec niej entuzjazmu, idea ta stała się prawdziwym źródłem życia w barbarzyńskich czasach.” – Alfred Rosenberg) Żydzi narzucili nie-Żydom egalitaryzm, ale ikony popkultury stały się czymś więcej, niż tylko żywymi przykładami indywidualnych osobowości (na przekór  tożsamości). Żydzi narzucili nie-Żydom seksualną rozwiązłość, lecz popkultura celebrowała czystą, niewinną, oddaną i często niespełnioną miłość (zwykle nie bacząc na tradycje). Żydzi narzucali nie-Żydom relatywizm moralny, podczas gdy popkultura niezwykle wychwalała całkowite piękno moralne uzasadnionej zemsty i surowych kar (nakładanych zwłaszcza na trybalistów). Niebędący w stanie przerwać tych tendencji, tak jak nieskutecznie walczyli z chrześcijaństwem 2000 lat temu, Żydzi obłudnie zaczęli żądać uznania (!) a neonaziści nabrali się na to (!!) opierając się o absurdalne zapewnienia, że owe tendencje powstały w wyniku współczucia domniemanym żydowskim ofiarom rzekomego ,,Holokaustu” a nie było to prawdą. Trendy te były wyrazem zrozumienia dla ofiar z całego świata, które doświadczyły pięciuset przerażających lat postrenesansowej zachodniej cywilizacji oraz chociaż nie każdy zdaje sobie z tego sprawę dla największego wojownika świata przeciwnego temu zjawisku: Adolfa Hitlera. Odczuwając czystą bliskość jego arhatycznej osobowości pochodzącej z wstrząsającego wpływu, który miał jeszcze kilka dekad temu, Aryjczycy pragnęli go tak samo jak ucieleśnienia swojego idealizmu. Wierzyli jednak w kłamstwa syjonistów na temat „nazistów” i stąd nigdy nie dowiedzieli się, że Hitler był osobowością, której szukali. W rezultacie przerzucili się na ikony popkulturowe, które traktowali jako wyimaginowany zamiennik.

Jest to jedynie narracja, która wyjaśnia powstanie Narodowego Socjalizmu oraz rozwój powojennych tendencji popkulturowych nie jako odrębnych zjawisk, lecz jako dwóch form tego samego fenomenu: ZJEDNOCZENI W SZLACHETNOŚCI. Dziewiętnastowieczny ruch romantyczny w sztuce wzmocnił Narodowy Socjalizm w dziedzinie polityki na początku XX wieku (jak sam wyraźnie przyznał Hitler uznając wpływ Wagnera na rozwój tego nurtu). Ze swoim politycznym wpływem osłabionym po wojennej porażce, ta energia została ponownie wykorzystana w sztuce w późniejszym okresie XX wieku, zataczając koło. Na tym jednak sprawa się nie kończy. Żyjemy w XXI wieku. Kraje na całym świecie desperacko potrzebują tej siły, by ponownie pobudzić politykę w celu zjednoczenia społeczeństw, które są podzielone jak nigdy wcześniej. Jeśli ją otrzymają, nadejdzie ona z naszej strony. Nie dlatego, że piastujemy poprawną historyczną narratywę, ale z przekonania, że chcemy przywrócić moc porzuconą przez Hitlera i przedstawić ją światu.

Czy jesteś z nami?

——————————–
Tekst Oryginalny
——————————–

Zobacz także:

Narodowy Socjalizm i Nazizm
Narodowy Socjalizm i Faszyzm
Narodowy Socjalizm i Komunizm
Narodowy Socjalizm i Islam
Narodowy Socjalizm i Anarchizm
Narodowy Socjalizm w II Rzeczypospolitej

Opublikowano Aryanizm, Narodowy Socjalizm | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 2 Komentarze

1939: Ściśle tajne raporty Ministerstwa Spraw Zagranicznych

Akcją przejmowania polskich akt MSZ zajmowała się specjalna grupa SS tzw. Einsatzkommando Künsberg. Dowódcą był sekretarz legacyjny Eberhard von Künsberg. Grupa odnalazła w piwnicach przy placu Piłsudskiego oficjalnie 80 skrzyń dokumentów.

Według prasy miało być nawet 130 skrzyń. 19 X 1939 na wniosek Ribbentropa wojskowymi ciężarówkami przewieziono je do Berlina, a tam zostały poddane ocenie komisji, której przewodniczył Hans Adolf von Moltke, stroną naukową zajmował się prof. Baber. Efektem ich prac było wydanie Polnische Dokumente zur Vorgeschichte des Krieges, na które składało się 16 dokumentów.

Opublikowanie Białej Księgi nr. 3 /16 dok./

Rząd Niemiec uważał  przejęte dokumenty za niezwykle ważne. 29 Marca 1940 roku Ministerstwo Propagandy Rzeszy poinformowało poufnie prasę o powodach ich upublicznienia. Wskazywały na odpowiedzialność USA za wybuch wojny. Dokumenty upubliczniono nie dodając żadnego komentarza. Dziennikarze z całego świata w tym ze Stanów Zjednoczonych otrzymali faksymile oryginałów polskich dokumentów i tłumaczenie w języku niemieckim. Pozwolono im również badać oryginały oraz udostępniono wiele innych dokumentów .

Amerykańskie dementi.

Opublikowanie dokumentów stało się międzynarodową sensacją. Amerykanie zaprzeczyli wszystkiemu, określając dokumenty jako niewiarygodne, w domyśle fałszywe. Sekretarz Stanu USA Cordell Hull: „Mogę powiedzieć i z całą mocą podkreślić, że ani ja, ani żaden z moich współpracowników w Departamencie Stanu kiedykolwiek słyszał o takich rozmowach, jak te rzekome, ani nie możemy dać im najmniejszej wiarygodności. Te rzekome sprawozdania, nie reprezentują w żaden sposób, myśli i polityki rządu amerykańskiego.” William Bullitt (*), ambasador USA w Paryżu, który był szczególnie obciążony w dokumentach, ogłosił: „Nigdy nie wypowiedział twierdzeń mu przypisywanych”, a hrabia Jerzy Potocki, Ambasador Polski w Waszyngtonie, którego poufne raporty były najbardziej obciążające powiedział: „…zaprzeczam zarzutom przypisywanym w raportach, nigdy nie miałem żadnych rozmów z ambasadorem Bullittem dotyczących udziału Ameryki w wojnie.” Wszyscy oni wtedy kłamali.

Wkrótce jednak Jerzy Potocki został zmuszony do podania się do dymisji. Pozostał na placówce waszyngtońskiej do 14 XII 1940. Po opuszczeniu Waszyngtonu i zarazem polskiej służby dyplomatycznej Jerzy Potocki zamieszkał w Limie.

Wiarygodność dokumentów.

Obecnie autentyczność polskich dokumentów absolutnie nie budzi wątpliwości.

Charles C. Tansill, profesor historii dyplomacji na Uniwersytecie w Georgetown potwierdził ich autentyczność. „Długo rozmawiałem na ten temat z polskim Ambasadorem w Berlinie J. Lipskim, zapewnił mnie, że dokumenty w Niemieckiej Białej Księdze są autentyczne”. Podobnie uważał historyk i socjolog Harry Elmer Barnes. William H. Chamberlin w książce „In America’s Second Crusade”, pisze: „Jerzy Potocki, obecnie mieszkający w Ameryce Płd, potwierdził, w rozmowie ze mną, dokładność i autentyczność dokumentów „

Co ważniejsze, Edward Raczyński, polski Ambasador w Londynie od 1934 do 1945, potwierdził ich autentyczność w swoich pamiętnikach „In Allied London” opublikowanych w 1963 roku, na stronie 51 pisze: „Niemcy opublikowali w Kwietniu „Białą Księgę” zawierającą dokumenty z archiwum naszego MSZ, wśród nich raporty Potockiego z Waszyngtonu, Łukaszewicza z Paryża i moje. Nie wiem jak oni je odnaleźli, nam powiedziano, że archiwa zostały zniszczone. Te dokumenty są z pewnością autentyczne, a faksymile pokazują że Niemcy posiadali oryginały, a nie kopie.”

books.google.pl/books

W roku 1970 autentyczność została potwierdzona również w publikacji „Dyplomata w Paryżu 1936-1939”. Ta ważna praca zawiera oficjalne dokumenty i dzienniki Juliusza Łukasiewicza, byłego Ambasadora w Paryżu, który był autorem kilku tajnych raportów opublikowanych przez Niemców. Edycja ta była wydana przez Wacława Jędrzejewicza, byłego polskiego dyplomatę i członka gabinetu. On również uważa, że dokumenty te były absolutnie autentyczne. Kilka z nich cytuje ww pracy.

Biała Księga nr. 3 (fragmenty)

Dokument 4:
Jerzy Potocki Ambasador w Waszyngtonie do MSZ w Warszawie Listopad 1938 r.
Raport: Rozmowa z Ambasadorem Bullittem.(*)

„Przedwczoraj rozmawiałem z Ambasadorem Bullittem, który przebywa tu [Waszyngton] na wakacjach. […] O Niemczech i Hitlerze mówi porywczo i z wielką nienawiścią. Uważa, że tylko energia [brak?] w końcowej fazie wojny może położyć kres niemieckiemu ekspansjonizmowi. Na moje pytanie, jak sobie wyobraża przyszłą wojnę, odpowiedział, że przede wszystkim USA, Francja i Anglia musi się ogromnie dozbroić żeby poradzić sobie z potęgą Niemiec. Tylko wtedy, kiedy sytuacja dojrzeje, oświadczył dalej, będziemy gotowi na ostateczną decyzję. Zapytałem go w jaki sposób konflikt mógłby powstać, skoro Niemcy prawdopodobnie nie zaatakują Anglii ani Francji. W każdym razie ja nie widzę punktu zapalnego w tej całej spekulacji.
Bullitt odpowiedział, że demokratyczne kraje zdecydowanie potrzebują jeszcze dwóch lat, żeby były w pełni uzbrojone. W międzyczasie, Niemcy prawdopodobnie ruszą w kierunku wschodnim ze swoim ekspansjonizmem. Państwa demokratyczne życzyły by sobie żeby konflikt zbrojny nastąpił tam na wschodzie pomiędzy Niemcami i Rosją.”

Dokument 6:
Jerzy Potocki do MSZ w Warszawie Styczeń 1939 r.
Raport: Sytuacja wewnętrzna w USA.

„Wyczuwa się narastającą nienawiść do Faszyzmu, Hitlera i wszystkiego co związane jest z Narodowym Socjalizmem. Propaganda jest w większości w rękach Żydów, którzy kontrolują prawie w stu procentach radio, film, dzienniki, i inną prasę. Chociaż propaganda jest wyjątkowo prymitywna i prezentuje Niemcy w najczarniejszych kolorach, eksploatując tematy tj prześladowania religii i obozów koncentracyjnych, to jest wyjątkowo skuteczna, ponieważ  ludność tutaj jest kompletnie nieświadoma sytuacji w Europie.”

„Warto zaznaczyć, że wyjątkowo dobrze zaplanowana kampania wymierzona w Narodowy Socjalizm, pomija zupełnie Związek Sowiecki. Sowieci jeśli już się o nich wspomniana to tylko w przyjacielski sposób, jak gdyby należeli do bloku krajów demokratycznych. Dzięki tej sprytnej propagandzie sympatie Amerykanów są całkowicie po stronie Czerwonej Hiszpanii.”

„Ta psychoza wojenna jest całkowicie sztucznie stwarzana. […] W przypadku wybuchu wojny Ameryka będzie musiała wziąć w niej udział, broniąc sloganów wolności i demokracji w świecie. Prezydent Roosevelt był pierwszym który wypowiedział słowa nienawiści przeciwko Faszyzmowi. W ten sposób odwraca on uwagę Amerykanów od problemów wewnętrznych [12 milionowe bezrobocie] oraz tworzy atmosferę psychozy wojennej zagrażającej Europie. Prowokuje się Amerykanów żeby zaakceptowali olbrzymi program zbrojeniowy.”

„[…] W tej akcji biorą udział Żydowscy intelektualiści min Bernard Baruch; Burmistrz Nowego Jorku, Lehman; nowo mianowany sędzia Sądu Najwyższego, Felix Frankfurter, Sekretarz Skarbu, Morgenthau i inni którzy są osobistymi przyjaciółmi Roosevelta. Oni pragną żeby prezydent stał się orędownikiem praw człowieka, wolności religii i słowa […]”

„Dla tego Żydowskiego internacjonała, który przede wszystkim jest skoncentrowany na interesach swojej rasy, umieszczenie Prezydenta USA jako propagatora praw człowieka było wyrachowanym posunięciem. W ten sposób stworzono niebezpieczne zarzewie  nienawiści i wrogości w tej części świata i podzielono go na dwa wrogie obozy. Roosevelt został zmuszony do ustanowienia podstaw nowej polityki zagranicznej i jednocześnie pozyskania ogromnych środków na nieuchronną wojnę do której Żydzi z całych sił dążą.”

Dokument 9:
Juliusz Łukaszewicz Ambasador w Paryżu do MSZ w Warszawie Luty 1939 r.
Raport: Rozmowa z Ambasadorem USA W. Bullittem.

„Sytuacja międzynarodowa jest uważana przez oficjalne strony za bardzo poważną i mogącą doprowadzić do zbrojnego konfliktu.
Panuje opinia, że jeśli wojna wybuchnie pomiędzy Wielką Brytanią i Francją z jednej strony, a Niemcami i Włochami z drugiej to W. Brytania i Francja zostaną pokonane. W ten sposób Niemcy staną się niebezpieczne dla interesów USA. Z tego powodu można sobie wyobrazić, że USA staną po stronie W. Brytani i Francji, oczywiście dopiero po pewnym czasie przystąpią do wojny. Ambasador Bullitt wyraził to tak: „Jeśli wybuchnie wojna, na pewno nie weźmiemy w niej udziału od początku, ale my ją zakończymy”

„To jest smutne, niemalże tragiczne, że aktualna sytuacja nie jest w interesie żadnego z zaangażowanych w nią narodów, ale przecież prowadzi się negocjacje żeby uniknąć wojny o katastroficznych skutkach. W przypadku Polski, nie znam tekstu brytyjskich propozycji ani intencji Hitlera, ale z wiarygodnych wskazówek mogę sformułować opinię o rzeczywistej sytuacji. Beztroska propozycja Wielkiej Brytanii, niepewna w formie i bez znaczenia w treści, powoduje, że Polska musi się opowiedzieć po jednej ze stron, narażając na niebezpieczeństwo jej relacje z Niemcami albo powodując fiasko jej negocjacji z Londynem. W pierwszym przypadku Hitler może widzieć siebie zobligowanym do użycia siły, gdzie odpowiedzią naszą będzie tylko siła. To będzie prowadziło do generalnego konfliktu europejskiego, gdzie pierwszym etapem będzie Polska, która będzie musiała wytrzymać presję całej niemieckiej potęgi.
W takim stanie rzeczy, utrzymywanie, że to Polska jest odpowiedzialna za wojnę czy też pokój, jest żenującą dziecinadą albo czynem karygodnym.

Edward Bernard Raczyński (ur. 19 grudnia 1891 w Zakopanem, zm. 30 lipca 1993 w Londynie) – polski dyplomata, polityk i pisarz, prezydent RP na uchodźstwie w latach 1979–1986.

Juliusz Łukasiewicz (ur. 6 maja 1892 w Żytomierzu, zm. 6 kwietnia 1951 w Waszyngtonie) – polski dyplomata, ambasador.

Jerzy Józef Potocki herbu Pilawa (ur. 21 stycznia 1889 w Wiedniu, zm. 20 września 1961 w Genewie) – dyplomata, senator i ziemianin. Rotmistrz kawalerii Wojska Polskiego.

(*) William C. Bullitt. Oficjalnie był Ambasadorem USA we Francji. W rzeczywistości był zaufanym człowiekiem Roosevelta, zwanym przez niektórych „super ambasadorem” [super envoy]. Urodził się w żydowskiej bankierskiej rodzinie. Był asystentem Prezydenta Wilsona na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 przy podpisaniu Traktatu wersalskiego. W tym samym roku Wilson i Lloyd George wysłali go do Moskwy na spotkanie z Leninem. Uwiarygodnił rządy Bolszewików i nalegał na ich uznanie przez USA i Wielką Brytanię.

Skany oryginałów w języku polskim

https://archive.org/stream/Weissbuch_Nr.3_Polnische_Dokumente/AuswaertigesAmt-WeissbuchNr.3-PolnischeDokumenteZurVorgeschichteDesKrieges1940128S.Scan#page/n20/mode/1up

www.ihr.org/jhr/v04/v04p135_Weber.html

Źródło: http://arjanek.neon24.pl/post/125344,1939-scisle-tajne-raporty-ministerstwa-spraw-zagranicznych

Opublikowano historia, polityka | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce – Ks. prof. Stanisław Trzeciak

Prezentowana książka jest reprintem z jej wydania przedwojennego.

a3

Stanisław Trzeciak urodził się 25 października 1873 r. w Rudnie Wielkiej koło Rzeszowa. Ukończył gimnazjum w Rzeszowie, studia teologiczne na uniwersytecie we Fryburgu Szwajcarskim, w Wiedniu, w Rzymie, w Krakowie (doktorat) i w Jerozolimie. W latach 1903-1905 prowadził w Egipcie i Palestynie prace badawcze nad tamtejszą przyrodą i chorobami, zwłaszcza trądem.
W latach 1906-1907 sekretarz konsystorza biskupiego w Przemyślu. Od 1907 do 1918 r. profesor Akademii Duchownej w Petersburgu. W czasie 1-ej wojny światowej współzałożyciel Polskiego Towarzystwa Pomocy Ofiarom Wojny. W czerwcu 1918 r. powrócił do kraju. Brał udział w obronie Lwowa.

W 1921 r. zainicjował akcję mającą na celu pomoc dzieciom powracającym z Rosji. W latach 1923-1928 proboszcz w parafii w Dębowcu (diecezja przemyska). Od 1928 r. rektor kościoła św. Jacka w Warszawie, następnie proboszcz parafii św. Antoniego. Zginął od niemieckiej kuli w czasie powstania warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Ks. prof. dr Stanisław Trzeciak był współredaktorem “Przeglądu Kościelnego”, współpracownikiem “Monumenta Judaica”, autorem kilkudziesięciu prac naukowych poświęconych kwestii żydowskiej.

Podczas debat sejmowych w 1936 r. występował w komisjach jako rzeczoznawca rytuału rzezi “Schechita”. Powszechnie uchodził za najlepszego wśród polskich duchownych katolickich znawcę Talmudu. Jego dorobek naukowy został w szerokim zakresie wykorzystany przez prof. Feliksa Konecznego w pracy nad “Cywilizacją żydowską”.

Fragmenty książki Znaczenie Talmudu Normą postępowania żydów i niejako zwierciadłem ich duszy jest Talmud. Nazwa ta oznacza naukę. “Talmud jest dla żydów religijną potrzebą życia. Już starzy nauczyciele stawiali jego słowa ponad słowa nauki Tory; ponieważ w nauce pisanej są liczne sprzeczności, które można rozwiązać tylko przy pomocy Talmudu – nauka pisana jest zbyteczniejsza niż Talmud, ponieważ on ją zawiera, a nie odwrotnie”… Toteż Talmud tworzy istotę żydostwa, a “żydostwo bez Talmudu jest niemożliwym”.

Tak oświadczają rabini na oficjalnej dyspucie z duchownymi katolickimi 1240 r. 25 czerwca, broniąc Talmudu od stawianych mu zarzutów. Nic się tu pod tym względem nie zmieniło, bo także według dzisiejszych żydów Talmud “uczy najwyższych zasad etycznych”. To samo tylko w innych słowach przedstawia Wajnberg. “Żydzi, jak mówi, są ludem księgi dlatego, że w ich życiu księga gra rolę inną niż w życiu innych ludów. A księga ta jest inną niż inne księgi, prawie jedyna, mianowicie prawie od dwóch tysięcy lat księga pospolicie zwana Talmudem – prawie jedyna, gdyż Biblia w życiu żydów stoi na drugim miejscu.

Z tą księgą żydzi związali swe życie tak, że poza troskami powszednimi i życiem rodzinno-obrzędowym, wypełnia treść duszy i serca mężczyzn i w pewnym stopniu ideały i marzenia kobiet. Jest to zjawisko prawie jedyne w swoim rodzaju”. “Od powstania Talmudu Biblia przestała być księgą serca żydów, a Talmud stał się najważniejszym źródłem życia umysłowego żydów, poza życiem obrzędowym prawie jedyną krynicą ich wzruszeń społecznych.” “Współcześnie z powstaniem Talmudu i w znacznej mierze pod jego wpływem znikł dawny typ i powstał znany światu nowożytnemu swoisty typ żyda-talmudysty. “Studiowanie Talmudu nie tylko było najpiękniejszym zajęciem żyda i jednym z najwyższych celów jego życia, ale dawało mu i po części teraz daje niewysłowione szczęście, które trudno odczuć i opisać temu, który go sam nie zaznał.” Toteż widzimy to dzisiaj, co również stwierdzają żydzi, a co Chrystus Pan wyrzucał uczonym w Piśmie i faryzeuszom, że opuścili Prawo Mojżeszowe, a wytworzyli sobie własne tradycje i podania starszych i według nich, a nie według Prawa Bożego postępują.

Potwierdzało również Talmud w następujących słowach: “Baczniejszą uwagę zwracaj na słowa uczonych w Piśmie niż na słowa Zakonu (Tory). W Torze są przykazania i zakazy, kto zaś przestępuje słowa uczonych w Piśmie zasługuje na śmierć.” Jako wzór do naśladowania podawano słowa rabi Akiby, który powiedział: “wolę raczej umrzeć niż przestąpić słowa moich towarzyszy…” Rabini uczyli: “jeśli się kto zajmuje Pismem św., to jest to coś, ale nic szczególnego, jeśli Miszną, to jest to coś i otrzymuje za to także wynagrodzenie, jeśli zaś Talmudem, to nie ma niczego ważniejszego ponadto.” Tę samą myśl powtarzają obecni uczeni żydowscy, jak Wajnberg i Graetz. Wąjnberg mówi: “Z powstaniem Talmudu, zwłaszcza po jego piśmiennym utrwaleniu zainteresowanie Pismem św. coraz bardziej zaczęło ustępować na drugi plan… zaczęto uważać czytanie Biblii za rzecz mniej ciekawą, mniej budującą, mniej Bogu miłą, niż zgłębianie Talmudu. A w czasach nowożytnych, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch stuleci… niechęć do Biblii wzrosła. Częstym zjawiskiem jest w ostatnich stuleciach karcenie młodego pokolenia przez starszą generację za czytanie Biblii”. Tak mówi uczony żydowski. Karcenie zaś za czytanie Biblii pochodzi stąd, że zbyt często zdarzały się wypadki, iż młodzi ludzie, rozczytując się w Prorokach Izraela, dochodzili do przekonania, że “ten, który miał przyjść, już przyszedł” i uwierzyli w Niego.

Ściślej i dokładniej jeszcze mówi o odstąpieniu żydów od Prawa Objawionego, a zatem od Prawa Mojżeszowego, historyk żydowski Graetz, którym żydzi tak zawsze się chlubią. Czytamy u niego: “Talmud stał się wyłącznym autorytetem w łonie żydostwa i wyparł niemal Biblię ze świadomości narodu.”Wobec tego mamy najzupełniejsze prawo twierdzić, że żydzi porzucili religię Mojżeszową, a wyznają religię talmudyczną. Musimy ich zatem według Talmudu oceniać. Musimy zasady talmudyczne poznać, zwłaszcza te, które są normą i podstawą etyki talmudycznej, podanej do wypełniania w stosunku do wszystkich gojów, do wszystkich nieżydów, a zatem i w stosunku do nas samych, bo jak słusznie zaznacza Wajnberg: “Talmud jest właściwie kodeksem kanonicznym, karnym i cywilnym, zbiorem ustaw dotyczących życia obrzędowego, społecznego, rodzinnego i osobistego.” A zatem nie Biblia, ale Talmud jest właściwie normą życia i podstawą etyki żydowskiej, bo żydzi wyznają religię talmudyczną, a nie Mojżeszową. Toteż jak mówi o tym kodeksie talmudycznym Mateusz Mieses, że “jest to kodeks specyficznie religijny”, “dla żydów jako całości historycznej, żaden przepis religijny nie może zostać zmieniony”, a “pogląd na wieczność rytuału żydowskiego, na niezmienność przepisów judaizmu, cytuje też Talmud (Szabbat 1.16 a)”. Kiedy poddawałem żydom furtkę do odwrotu w ich własnym interesie, że nie wszystkie przepisy żydowskie mają obecnie swoje znaczenie, że nawet przepisy podane przez Mojżesza, z biegiem czasu straciły swoje znaczenie, jak np. przepis, by żydzi na pustyni nosili kołki za pasem, został rzecz prosta ze zmianą stosunków zaniechany, to oburzyli się na to bardzo żydzi, bo jak p. Mieses zapewnia, przepis ten “wcale nie stracił dotychczas swojej mocy w obrębie rytualizmu żydowskiego. Jest tylko chwilowe zawieszenie, ze względu na brak okazji. Niech tylko żydzi odbudują swoje własne państwo u stóp Libanu… i będą mieli jakiś konflikt zbrojny z sąsiadami i armia żydowska znajdzie się w obozie wojennym – gwóźdź higieniczny alias kołek, znów wejdzie w życie.” A zatem oczekiwać tylko potrzeba, kiedy artyleria żydowska uzbrojona w “kołki za pasem” wyruszy w pole przeciwko Arabom z p. Miesesem jako odnowicielem i twórcą wojska żydowskiego na czele.

Wobec jednak tak jasno postawionej kwestii, przykładem p. Mateusza Miesesa stwierdzonej, o nienaruszalności przepisów żydowskich, pochodzących nawet z czasów pierwotnych, kiedy żydzi żyli na pustyni i wobec zapewnień p. Miesesa, że “żaden przepis religijny nie może zostać zmieniony”, musimy przyjąć jako zasadę, że wszystkie przepisy podane w Talmudzie mają do dziś dnia moc obowiązującą dla każdego żyda. Talmud więc jest nie tylko normą postępowania, ale zarazem i zwierciadłem duszy żydowskiej. Musimy zatem zapoznać się bliżej z Talmudem, z jego przepisami, szczególniej zaś z tymi, które odnoszą się do współżycia żydów z obcymi narodami, aby w ten sposób poznać bliżej żyda i poznać jego duszę w oświetleniu Talmudu. W tym celu przechodzić będziemy różne dziedziny życia społecznego i tutaj szukać będziemy odpowiednich praw i przepisów talmudycznych w stosunku do gojów, to znaczy do wszystkich nieżydów. Goj, akum Nazwa goj oznacza właściwie poganina, a później każdego nieżyda. W liczbie mnogiej “gojim” oznacza obcych jako pogan, a później wszystkich nieżydów. Oznacza się również tą nazwą i chrześcijan, tak w piśmiennictwie, jak i w życiu codziennym. Toteż zwykłymi tylko wykrętami są zapewnienia żydów, że “goj” nie oznacza chrześcijan, tylko pogańskich pierwotnych mieszkańców Kanaan, tak oświadczyli żydzi na publicznej dyspucie 1240 roku, “a ci muszą przecież być powagą dla swoich norm prawnych”. W ten sposób za żydami średniowiecznymi próbuje wmówić w aryjskie społeczeństwo dr Risch, że nazwa goj nie odnosi się do chrześcijan tylko do pogan; powołuje się przy tym na rabina Jechiela, który we wspomnianej dyspucie “z przekonywującą wymownością udowodnił, że pod nazwą goj nie można rozumieć chrześcijan i że codzienny stosunek z nimi tak wyraźnie dowodzi, że żydzi w podobny sposób o nich nie myślą. Za pogan uważa się tylko upadłych w najgłębszą nieobyczajność Kanaanitów i Egipcjan, lecz nawet przeciwko tym narodom dozwolonym jest zabójstwo tylko w czasie wojny i tylko po zawezwaniu do poddania się.” Bezpodstawność tych wywodów, a zarazem i “prawdomówność” żydowska okazuje się w świetle słów Majmonidesa, jednego z największych znawców i kodyfikatorów prawa żydowskiego, który w r. 1180 wydał swe dzieło “Miszne Tora” (Powtórzenie Prawa), a w komentarzu Aboda Zara, Miszna 3 mówi: “Wiedz, że tych Nazarejczyków, którzy za Jezusem błądzą, jakkolwiek ich dogmata są różne, wszystkich razem należy uważać jako sług bożków i wszystkie ich święta są zakazane i musi się z nimi obchodzić jako ze sługami bożków. Ponieważ pierwszy dzień tygodnia należy do świąt pogan, jest zakazanym w tymże dniu handlować z takim, kto wierzy w Jezusa. We wszystkim tak się z nimi postępuje w pierwszy dzień tygodnia, jak się postępuje z poganami w ich dniu świątecznym”. Dalej, jak przytacza Gustaw Marks, według Miszne Tora, Hilchot Ab. Zara 9: “Edomici są sługami bożków, a ich pierwszy dzień jest świętem”, Hilchot Maachalot 11: “Nazarejczycy są sługami bożków”. Nie potrzeba jednak uciekać się aż do Majmonidesa, aby udowodnić, że pod nazwą “goj” żydzi rozumieją wszystkich nieżydów, a zatem i chrześcijan, bo przecież codzienne doświadczenie to stwierdza.

Słyszy się wśród żydów na każdym kroku, a czyta się w pismach żargonowych o gojach jako o Polakach, a nie Chananejczykach, np. Jidisze Togblat 1937 r. Nr 292, str. 7 jest mowa o rabinie Egerze, który pod groźbą klątwy, nakazując bojkot drukarń chrześcijańskich, głosi: “żeby się zabezpieczyć przed gojowskimi drukarniami, którzy mogą się nie liczyć z zakazami i “chajremem” rzucamy klątwę i zakaz nie tylko na drukarzy, lecz także i na tych, co będą kupował i i czytali książkę drukowaną wbrew nakazom rabinicznym”. Ramo, krakowski rabin zakaz ten stosował także do księgi Majmonidesa, drukowanej u goja. Podobnie również ma się sprawa o innej nazwie, używanej dla wszystkich nieżydów, tj. o “akum”. Jest to skrót powstały z początkowych liter wyrazów: “obhde kokhabhim u mazzalot” – czciciele gwiazd i planet, i oznacza właściwie pogan.

Żydzi jednak tym wyrazem nazywają także i chrześcijan. W tygodniku żydowskim “Baderech”, wychodzącym w Warszawie w 38 numerze 1936 r. w odcinku “Dlaczego Beszt trąbił?” jest mowa o księdzu pochodzenia-żydowskiego, który mówi: “We wszystkich swych mowach, które wygłosiłem w różnych kościołach, szerzyłem kłótnie i spory między Izraelem, a Akum”. Odnosi się to do czasów powstania chasydyzmu w Polsce, a przecież wtedy pogan w Polsce nie było. Zresztą najlepiej to określa Szulchan aruch, który mówi: “Akum są ci, którzy używają krzyża” . Na dowód, że i obecnie używają żydzi słowa “akum” na oznaczenie chrześcijan, można wśród innych przytoczyć żargonowe pismo żydowskie “Hajnt” donoszące, że w jednej ze szkół warszawskich dzieci zmuszają swych rodziców, żeby je oddali do szkoły żydowskiej, pisze: “obowiązkiem jest każdego dopominać tym dzieciątkom, będącym w jasyrze wśród akumów – w tej słusznej i świętej walce. Jest to jeden z największych nakazów Bożych – nakaz wykupienia niewolników.” Oprócz tych nazw, które oznaczają właściwie pogan, które jednak żydzi zastosowują również i do chrześcijan, nazywając wszystkich nieżydów poganami mają jeszcze żydzi i inne zakonspirowane nazwy, o których będzie mowa później. (…) Goje są nieczystymi i zanieczyszczają żyda i jego rzeczy Nie tylko domy gojów, ale i wszyscy goje są nieczystymi i zanieczyszczają żyda, tak oni sami jak i ich rzeczy. Ponadto zanieczyszczają wszystko z czym się stykają, nie tylko przez zetknięcie się, ale nawet przez promień słońca.

Co do pojęć o czystości i nieczystości rytualnej, to charakterystycznym i miarodajnym jest określenie: “Jeśli w zlewki (według objaśnienia: w nocniki i pomyjniki) kładą żydzi i goje, to jeśli większość od nieczystego, (to wszystko) nieczyste; jeśli zaś większość od czystego-czyste, a jeśli po połowie, nieczyste”. Pojęcia żydowskie o czystości rytualnej nie mają nic wspólnego z naszym pojęciem o czystości. Komentarz zbyteczny! Przepis ten sam mówi za siebie. (…) Zakazanym jest piwo od goja, tak samo i mleko, jeśli goj udoił, a nie doglądał go przy tym Izraelita. Zakazanym jest również chleb i oliwa. A to dlatego, ponieważ wszelkie zetknięcie z gojem zanieczyszcza żyda i jego rzeczy. Nieczystymi są nawet dzieci i to od urodzenia, a szczególniej niewiasty. “Ich córki uchodzą od kolebki jako nieczyste (menstruatae). Ich córki są zabronione według nauki Tory.” ”Ty nie będziesz się z nimi łączyć w małżeństwie. Według nauki Tory jest to tylko zabronione z siedmiu narodami, ale nie z innymi narodami; potem przyszli i ustanowili, że także z innymi narodami.” Podobnie również “samarytańskie niewiasty są uważane jako nieczyste (menstruatae) od urodzenia.” (…) Goje to bydło Celem większego jeszcze pogłębienia przepaści między żydami, a gojami starano się obrzydzić gojów w oczach żydowskich i przedstawić ich na równi ze zwierzętami. Naturalnie starano się po swojemu udowodnić to z Pisma św., cytując kilka słów z niego i dodając dalej własne swoje myśli. “R. Simon b. Jochaj powiedział: groby gojów nie zanieczyszczają, ponieważ znaczy: wy zaś moje owce, owce mojego pastwiska ludźmi jesteście. Wy (Izraelici) nazywacie się ludźmi, ale nie nazywają się goje ludźmi. A ponieważ Num -19. 14 wyraźnie mówi o zanieczyszczeniu przez umarłego człowieka, to wynika z tego, że groby gojów nieżydów- nieludzi, nie zanieczyszczają.

Myśl tę przedstawiono poglądowo na innym miejscu, wprowadzając dwie wielkie powagi w tok dyskusji. “Pewnego razu spotkał Rabi b. Abuha Eljasza, stojącego na nieźydowskim cmentarzu i rzekł do niego: Mistrz jest przecież kapłanem, dlaczego więc stoi na cmentarzu? Ten odpowiedział: Mistrz nie studiował przepisów czystości, bo uczono: groby gojów nie zanieczyszczają, bo znaczy: (Ez. 34-3 l) wy zaś, wy moje owce, owce mojego pastwiska, jesteście ludźmi. Wy nazywacie się ludźmi, goje zaś nie nazywają się ludźmi, ale bydłem.” Dlatego to przebywanie na cmentarzu nieżydowskim, albo zetknięcie się z trupami gojów jako równoznaczne z przebywaniem na miejscu zakopanych bydląt nie zanieczyszcza żyda, bo jego zanieczyszcza tylko trup żyda na 7 dni. Kto by się na polu dotknął trupa zabitego człowieka, albo zmarłego sam od siebie , albo kości jego, albo grobu, nieczystym będzie 7 dni …czegokolwiek dotknąłby się nieczysty, uczyni nieczystym.” Stąd to żydzi nie chcą dostarczać trupów do prosektoriów nawet dla celów naukowych. Nie chcą, by się ich młodzież uczyła na trupach żydowskich, bo te trupy człowieka zanieczyszczają rytualnie, trup zaś goja jako równorzędny z ubitym zwierzęciem, jest dozwolony, bo rytualnie nie zanieczyszcza.

Tym się tłumaczy opór żydów w dostarczaniu trupów do prosektoriów. Wprawdzie żydzi starają się wmówić w naiwnych chrześcijan, że to tylko w dawnych pismach tak wyrażano się o gojach jako o poganach, ale na to na to odpowiada żargonowy “Unzer Expres”, że dzisiaj również tak samo pogardliwie przedstawiają gojów, bo nawet swe dzieci pouczają, że goj nie ma duszy. W noweli pomieszczonej w przytoczonej żargonówce pt. “Purim u cadyka”, przedstawiającej zdarzenie w miasteczku polskim, Parysowie w powiecie Garwolińskim, mały chłopiec żydowski Wewek zapytuje babkę: – “Babciu, czy goj ma także duszę? – Tylko żyd ma duszę… – A gdy goj przyjmuje wiarę żydowską? – Wtedy wstępuje weń dusza” Wymowne i przekonywujące! Nawet otumaniony szabesgoj może przejrzeć na oczy. (…) Majątki gojów należą do żydów Wszystkie te przepisy o wyłączności i o odosobnieniu wyjaśniano tym, że naród wybrany nie może się mieszać ani jednoczyć z grzesznymi, jakimi są goje, do których odnoszono się z jak największą pogardą, a nawet przedstawiono ich jako bydło. Ich wprawdzie rzeczy zanieczyszczały prawowiernego żyda, który drobne rzeczy użytku codziennego, kupione od goja, musiał przed użyciem “koszerować”, ale majątki gojów widocznie nie zanieczyszczały. Toteż można i je było w łatwy sposób nabywać. “Rab powiedział: jeśli kto namalował figurę na dobrach prozelity, to je nabył. Rab mianowicie wziął w posiadanie przez figurę ogród szkoły. Uczono: jeśli pole jest oznaczone na każdej stronie granicznej, to jak r. Hona w imieniu Rab powiedział, jeśli się na nim rydlem zaryje, nabywa się całe. Semuel mówi: nabyło się tylko miejsce zarycia. – Ile przy polu, które nie jest oznaczone na granicach? Rabi Papa odpowiedział: Tak daleko, ile poganiacz wołów z bydłem pójdzie i powróci. Semuel powiedział: dobra gojów równają się pustyni, a kto je bierze w posiadanie, nabywa je. Goj pozbywa się ich, skoro otrzymał pieniądze, a Izraelita nabywa je dopiero, kiedy otrzymał dowód; tak równają się pustyni i kto je bierze w posiadanie, nabywa je. Abaje powiedział do Rabi Josefa: Czyż mógł Semuel to powiedzieć, Semuel powiedział przecież: prawo państwowe jest prawem, a prawo państwowe opiewa, że kawałek pola można nabyć tylko przez poświadczenie na piśmie? Ten odparł: tego ja nie wiem. Ja znam tylko następujące zdarzenie: pewnego razu kupił jeden Izraelita kawałek pola w Dura-Dereuta od goja, a potem przyszedł drugi Izraelita i kopał tam trochę i kiedy przyszli potem przed rabi Jehudę, pozostawił je w posiadaniu drugiego. Ów odparł: z Dura-Dereuta nie można niczego udowodnić, bo to były pola tajemnicze, z których sami nie opłacali podatków rządowych, a król postanawia, że kto płaci podatki z roli, może jej używać. Pewnego razu kupił rabi Hona kawałek pola od goja, a drugi Izraelita przyszedł i kopał tam trochę. Kiedy potem przyszedł przed r. Nachmana, pozostawił on je w jego posiadaniu. Ów odparł: ty się opierasz na nauce Semuela, że posiadłości gojów równają się pustyni, a kto je bierze w posiadanie nabywa je.

Rozstrzygnij mi jednak mistrzu na podstawie drugiej nauki Semuela, ponieważ Semuel powiedział: on nabył tylko miejsce zarycia. Ten odpowiedział: Pod tym względem zgadzam się z twoją własną nauką. Rabi Hona powiedział mianowicie w imieniu Rab: jeśli on tylko raz zarył rydlem, on nabył całość. Rabi Hona syn Abina kazał powiedzieć: jeśli Izraelita kupił kawałek pola od goja, a inny Izraelita przyszedł i z tego wziął w posiadanie, to się mu nie odbiera. Także rabi Abin, rabi Ilea i wszyscy nasi mistrzowie z tym się zgadzają.” Wprawdzie starano się złagodzić wypowiedzenie o nabywaniu posiadłości rojów objaśnieniem, że “goj wyzbywa się ich otrzymawszy pieniądze, a żyd nabywa je, skoro otrzyma dokument, ale wypowiedzenie to pozostaje niezmiennym i jasnym, bo żadnej w nim mowy nie ma, ani o pieniądzach, ani o dokumencie. Toteż pominięto owe wykrętne i mętne wyjaśnienia, które można rozumieć, juk komu i kiedy byłoby wygodniej. A zwrócono się do zwykłego uzasadnienia przy pomocy słów Pisma św., że majątki gojów należą do żydów, bo “Pan Bóg widział, że noachici nie wypełniali siedmiu przykazań, które na siebie wzięli, wtedy wystąpił i oddał ich majątki Izraelitom”. Rabi Jochanan, rabi Matna i rabi Josef udowadniają to z następujących słów: “On ukazał się z góry Paran”. (Deut 33. 2.). “Na górze Paran oddał ich majątki Izraelitom.” Toteż na podstawie tego, bez żadnych wahań czy wątpliwości ustanowiono w kodeksie religijno-prawnym w “Szulchan aruchu”, że: “posiadłość nieżyda jest jak dobro bezpańskie, kto pierwszy przychodzi, ten ma pierwszeństwo.” Stąd to łatwy wniosek, że wszelkie sposoby zdobywania tych majątków uważa się za godziwe i dozwolone. (…) Oszustwo w stosunku do goja dozwolone “Nie wolno oszukiwać przyjaciela nawet na drobną, sumę, bo powiedziano: “nie oszukuj bliźniego”… a ponieważ napisane “bliźniego”, to ten zakaz nie stosuje się do akuma”. “Gdy żyd sprzedaje towar akumowi, to nie wolno drugiemu żydowi powiedzieć mu (gojowi), że towar nie jest wart tyle, nawet gdy to jest prawda”.

Powyższe wypowiedzenia ze Skrótu (Kicur) Szulchan Aruchu pochodzą z wydania niecenzurowanego, wypowiadają zatem otwarcie, w jaki sposób mają postępować żydzi ze wszystkimi nieżydami, lecz i cenzurowane wydania podają jasno etykę żydowską, gdzie powiedziano: “Nieżyda można oszukiwać, ponieważ w Piśmie powiedziano (3 Moj. 2514.): Nikt nie powinien brata swego oszukiwać. Jeśli zaś nieżyd oszukał żyda, to musi on na podstawie naszych praw zwrócić.” “Jeśli kto sprzedał co nieżydowi, a żyd temu powiedział, że kupił za drogo, to jest zdrajcą i musi szkodę wynagrodzić, która przez to powstaje”. Jako przykład tego rodzaju postępowania, na którym opierał się kodeks religijno-prawny, podano w Talmudzie: “Semuel powiedział: to co się goj pomylił (na swoją szkodę) jest dozwolone, nie należy mu zwracać. Tak kupił niegdyś Semuel od goja złoty kubek jako brązowy za cztery zuz i oszukał go oprócz tego (przy wypłacie o jeden zuz); r. Kahana kupił raz od goja 120 beczek jako 100 i oszukał go ponadto; ów zaś goj powiedział do niego: oto ja spuszczam się na ciebie. Rabin kupił raz z gojem od goja palmę do porąbania; wtedy rzekł do swego służącego: idź przynieś m i od pnia (tzn. grubsze i lepsze kawałki); bo goj (z którym kupił, zna tylko ilość.” A zatem według Talmudu, jak widzimy, można oszukiwać. Żydzi jednak twierdzą, że Talmud jest wielką świętością; przedmiotem kultu religijnego.

Na przytaczane przykłady z Talmudu odpowiadają zawsze, że to zoologiczny antysemityzm, nieuctwo, wstecznictwo, obskurantyzm i obwiniając rasizm tych wszystkich, którzy tego rodzaju materiały podają. To znów wykrzykują: to nie jest tak ! Tego nie ma w Talmudzie! Przeciętnemu czytelnikowi trudno jest to sprawdzić, dlatego na potwierdzenie tego rodzaju etyki, użyjmy aktualnych przykładów, które w każdej chwili można sprawdzić, a które jasno ilustrują zasadę etyki żydowskiej, że wszystkie sposoby w walce z przeciwnikiem są godziwe, bo według nich, cel uświęca środki. (…) Jak żydzi okłamują stale narody, wśród których żyją, może posłużyć jeszcze wydarzenie z rabinem Lauferem, aresztowanym za przemyt narkotyków w oprawach książek do nabożeństwa. Po ogłoszeniu tego w pismach polskich wielką wrzawę podnieśli żydzi, prawie że przysięgali, że to oszczerstwo antysemitów, bo Laufer nie jest rabinem. Między sobą jednak w żargonowych pismach wypowiadają prawdę i piszą: “Rabin Laufer – Cadyk – Nauczał Zakonu”, prowadził tryb życia w Palestynie zupełnie jak “cadyk” “cudotwórca”, urządził u siebie w domu bożniczkę, wygłaszał mowy talmudyczne, w piątki uczęszczał do rytualnej kąpieli “mikwy”. Żydzi uważali, że on ma koszerną duszę i zachwycali się tym drogim rabinem. Na drzwiach miał napis: mieszkanie rabina Laufera. (…) Charakterystyka talmudu Henryk Lowe, tłumacz “Szulchan aruchu”, podaje na wstępie do tłumaczenia talmudycznego traktatu “Berakot” następujące uwagi: “Jestem z urodzenia żydem, byłem od dziecka zajętym studiowaniem Talmudu, ponieważ moi rodzice przeznaczyli mnie na rabina.” Nie można go zatem podejrzewać o brak znajomości Talmudu. Posłuchajmy więc, co on o Talmudzie mówi: “Jeśli się porównuje Talmud do ogrodu, w którym obok wielu chwastów rosną kwiaty, to jednak te kwiaty nie są warte, aby się przebiły przez obrzydliwie krzewiące się chwasty; perły i drogie kamienie, które chciano wynaleźć na glebie tego pustego dzieła, mogą się jednak w końcu okazać, że to tylko zbyt często szkło farbowane. Zresztą nie zależy tu na tym, czy i ile piękna zabłąkało się do Talmudu, tylko zależy tu na podstawowym celu całości, który jako całość, jako kodeks życia i kodeks prawa jest jedynym w swojej potworności i niedorzeczności. Z tego punktu baczenia jest niewątpliwie najwięcej zasługującym na odrzucenie, choćbyśmy nawet przypuścili, że pierwsi autorzy postępowali w dobrze pomyślanym zaślepieniu. Oni chcieli… przez możliwe zachowywanie Prawa osiągnąć najściślejsze wyodrębnienie się od nieżydów, urągając swemu losowi, chcieli przez to stać się godnymi lepszej przyszłości. “Uczeni” mianowicie zrobili płot około Prawa, jako środek ochrony przeciw przekroczeniu świętej mojżeszowej konstytucji.

Jakie jednak zadanie ma ten płot Talmudu? Przykuć człowieka spiżowymi węzłami do pracy na galarach w niewolniczej służbie ceremonii, za co mu zapewniono niechybną łaskę niewidzialnego króla narodowego Jehowy. Kto wykazuje szczególną dokładność w wypełnianiu tego lub owego przepisu, ten już dlatego samego uważanym bywa za sprawiedliwego. Czyż to jednak nie zabija z gruntu ducha moralności? Można by naturalnie nie przywiązywać wagi do tego rodzaju wyrażeń poszczególnych gorliwych rabinów, gdyby nie wykazywała każda strona Talmudu, że według niego najważniejszą jest rzeczą ustalenie ceremonialnego przepisu, gdzie można nieomylnie znaleźć mądrość i wewnętrzne ukojenie.” Tę bezmyślność w wypełnianiu zewnętrznej strony przepisów, tę formalistykę w przepisach religijnych, opierającą się na literze prawa, “która zabija”, wyrzucał już Chrystus Pan uczonym żydowskim, domagając się od nich ducha, na jaki Prawo wskazuje. “Duch jest, który ożywia, litera zaś zabija”. Stosunek zaś człowieka do Boga wyraża Chrystus Pan słowami: “Bóg jest duchem, a ci, którzy chwalą Go, powinni chwalić Go w duchu i prawdzie.” Lubią żydzi wychwalać Talmud jako księgę mądrości. Sama nawet nazwa Talmud, pochodząca od słowa “lamad” (uczył) oznacza naukę. O naukowej zaś stronie Talmudu Henryk Lowe pisze: “Kto szuka w Talmudzie pierwiastków naukowych w najwyższych zagadnieniach życia, ten dowodzi, że albo nie ma o nauce najmniejszego pojęcia, albo sam w siebie wmawia, że z żużli może zrobić złoto. Nie można zbierać z cierni winogron!

To jest właśnie przekleństwo, które ciąży na uporczywym trzymaniu się kultu próżnego, samolubnego, na wskroś powierzchownego, który stał się tak pustym, że sprowadza zupełne skostnienie życia i wszystko, co zresztą w ideałach narodu jest płynnym i co daje krew do duchowego rozwoju, rozpływa się tu w lodowatym straszydlanym dziwolągu! Stąd to skostnienie, które owładnęło życiem tego nieszczęśliwego narodu. Jest tu coś silnego, wewnątrz bezpodstawnego, na zewnątrz uciśniętego, a jednak wyniosłego. Niczego tu nie ma wielkiego, niczego szlachetnego, co by pobudzało do życia, bez fantazji, bez energii. Żadnej sztuki, żadnej nauki naród ten nie wzbogacił, tylko handel był tym, co go pociągał, ponieważ on wymaga najmniej wewnętrznej wspólnoty z innymi, a dopuszcza tylko zewnętrzny stosunek, podczas gdy pozostaje nietkniętym najsurowsze oddzielenie się co do sposobu myślenia. Ta niepokonana dążność do oddzielania się narodu jest właściwą przyczyną ucisku, jakiego od dawna naród ten doznawał” Talmud jest czynnikiem antyspołecznym, który prowadzi swoich wyznawców do stałej odrębności, do “getta” duchowego, do dążności wytworzenia państwa w państwie, do pogardy tych, wśród których i z którymi żyją. Talmud wytwarza przepaść między żydami, a innymi narodami. Wypowiada to dosadniej jeszcze Henryk Lowe: “Ten stary kult, którego niezaprzeczoną podstawą pozostaje Talmud, a mianowicie to ubóstwianie wszędzie zewnętrznego wypełniania prawa, wyniosła pogarda wszystkich nieżydów, którą wzmacnia przepisowe ascetyczne oddzielanie się od nich, tak iż wszyscy inni nie tylko uchodzą za niewiernych, za kacerzy, którzy nie będą zbawieni, ale nawet za pariasów. Niewzruszona wiara, że kiedyś przyjdzie dla nich, jako dla wybranego narodu, mesjasz ziemski, który ich wynagrodzi obficie za wszystkie cierpienia, niezachwiana pewność, że wtedy wszyscy ludzie nawrócą się do żydostwa albo służyć przynajmniej żydom będą i złożą hołd ich wspaniałości.

To wszystko daje prawdziwym zwolennikom starego talmudycznego żydostwa giętkość w obywaniu się i w znoszeniu, jak i w rezygnacji, która nie da się zniszczyć… Ci żydzi nie chcą żadnej rezygnacji i nie mogą chcieć żadnej, ponieważ każde bliższe towarzystwo z chrześcijanami musi się im wydawać, według słowa i ducha Talmudu, jako niebezpieczne i uwodzicielskie.” W zakończeniu tej tale trafnej charakterystyki Talmudu, dodaje Lowe, który jak widać z jego wyrażeń chrzest przyjął, że “każdy rozumny człowiek musi się jak najgłębiej zawstydzić tej uległości i tego respektu, jaki on sam i jego współwyznawcy mieli przed tym zbiornikiem głupoty “corpus insaniae.” Talmud jednak wychwala wielką mądrość rabinów, którzy potrafili wykazać, że czarne jest białym, a białe jest czarnym i udowodnili to. (…) Cały szereg Papieży, widząc w Talmudzie źródło nienawiści do chrześcijan i bluźnierstwa przeciw Chrystusowi Panu i Jego Najświętszej Matce, potępiał Talmud, obłożył klątwą i palić nakazał. Grzegorz XIII wydał Bullę przeciwko żydom w r. 1581 ”In casibus et causis”, w której zaznacza, że żydzi żadnymi dobrodziejstwami nie dają się ująć, żadnego ze swych dawnych występków przeciw Chrystusowi Panu nie opuszczają i w synagogach swoich i wszędzie Go prześladują. Nie przestają być również najnieprzyjaźniejszymi dla chrześcijan i odważają się codziennie na straszne zbrodnie przeciw religii chrześcijańskiej: “Jeśliby kto książki talmudyczne albo inne żydowskie potępione posiadał, przechowywał lub rozszerzał albo w jakiekolwiek miejsca przewoził, albo do tej rzeczy pomocy swej udzielał, inkwizytorzy zbadawszy dokładnie winę tych i innych wymienionych występków, ukarzą przestępcę rózgami, skazaniem do galar nawet na zawsze, na konfiskatę mienia, wygnanie i inne surowsze kary”.

Klemens zaś VIII potępił Talmud przez Bullę wydaną dnia 3 kwietnia 1593 r. “Cum haebreorum malitia”… “Kiedy złość żydowska wymyśla od dnia do dnia nowe zdrady i jawnie ogłasza w zgubnych dziełach, bezbożnych książkach zupełnie potępionych, napisanych zaś już to w starożytności, już też świeżo. My za przykładem poprzedników naszych Grzegorza IX, Innocentego IV, Klemensa IV, Honoriusza V, Jana XXII, Juliusza III i Grzegorza XIII, potępiających bezbożny Talmud (impium Thalmud) i pokrewne dzieła, zakazujemy na wieki, aby żydzi w żaden sposób nie odważyli się ani nie próbowali czytać, mieć, albo przechowywać, kupować lub sprzedawać albo rozszerzać jakiekolwiek książki i kodeksy bezbożnego Talmudu często potępianego i zabronionego przez naszych poprzedników, tak samo komentarze, traktaty, dzieła i pisma czy to w języku hebrajskim, czy w jakim innym dotąd napisane czy tłumaczone, wydane, drukowane… zawierające ubocznie czy wprost herezje lub błędy przeciw pismom Starego Testamentu, lub też obelgi i bezbożnictwa i bluźnierstwa przeciw Bogu, Trójcy św. i Zbawicielowi naszemu Jezusowi Chrystusowi, Najświętszej Jego Matce… przeciw Krzyżowi św. i Sakramentom św., przeciw obrazom świętym. Kościołowi Katolickiemu, przeciw Stolicy Apostolskiej i przeciw wiernym Chrystusowym, przeciw Biskupom, Kapłanom i innym duchownym osobom, w których to książkach podane są bezwstydne i rozpustne opowiadania (impudicae et obscenae narrationes)… Zakazujemy ściśle, aby żydzi nie używali ich, przeciwnie zaś jeżeli jakie mają, aby wszystkie inkwizytorzy spalili. Nakazujemy tak samym żydom jak i wszystkim chrześcijanom jakiegokolwiek stanu czy zawodu pod karą konfiskaty i innymi cięższymi karami, od uznania Biskupa diecezjalnego zależnymi, również pod karą ekskomuniki, w którą wpada każdy przekraczający ten zakaz (latae sententiae ipso facto incurrendae), aby tych książek nie przypuszczali nawet przechowywać, mieć, sprzedawać czy drukować”. Wielka troskliwość o dobro Kościoła i wiernych podyktowała Papieżowi tego rodzaju przepisy chroniące przed złością, żydowską zawartą w Talmudzie.

To wszystko zaś tu zestawione odpowiada dosadnie na pytanie, czym jest Talmud i jaka jego wartość moralna i co sądzić o żydach, którzy tego rodzaju dzieło chcą uważać jako przedmiot kultu religijnego. (…) Mesjanizm a komunizm Z powyższych zestawień wynika, że żydostwo, kierujące się talmudycznymi wskazaniami, tworzy wobec obcych narodów wśród których żyje, szczególniej wobec narodów chrześcijańskich, odrębny szkodliwy i wrogi element. Mamy tu dwa przeciwległe światy, dwie przeciwne etyki. Wobec imperialistycznych i zachłannych dążności żydowskich i wobec ich etyki niegodziwej i wrogiej w stosunku do gojów, zetknięcie się tych światów ze sobą musi wywołać nieuniknioną walkę. – Będzie to walka najpierw pokojowego podboju, przy pomocy demoralizacji i rozluźnienia wszystkich węzłów społecznych u rdzennych narodów, a następnie walka wywrotowa i rewolucyjna, bo żyd z natury swojej i z talmudycznego wychowania jest rewolucjonistą i wywrotowcem. Walkę tę określa Hans Kohn, teolog i filozof żydowski, w następujący sposób: “Po niewielu dziesiątkach lat pozornego zaśnięcia i rozkładu jesteśmy dzisiaj w okresie podnoszenia się ducha żydowskiego”… “Walka, która blisko przed dziewiętnastu wiekami stoczoną została między duchem żydowskim a nieżydowskim i nie została rozstrzygnięta, bo ona nigdy zakończoną być nie może, jak tylko w mesjańskim królestwie.

Zdaje się, że znowu się zbliża. Ta walka nie ma nic wspólnego z wojnami, które ludzkość tej ziemi rozrywają i na pewno jeszcze w bliskiej przyszłości rozrywać będą. Poszczególni żydzi wmieszani w te wojny cierpiał handlują, ale żydostwo jest od nich (to jest od wojen) oderwane.” A zatem walka rozpoczęta przed 19 wiekami z cesarstwem rzymskim, nie została skończona, mimo zburzenia Jeruzalem i rozpędzenia żydów po całym świecie, bo ta walka może być zakończona tylko w królestwie mesjańskim, gdzie wszystkie narody i państwa mają ulec zburzeniu i zgubie. Mimo wystąpień w ciągu 18 wieków kilkudziesięciu pseudomesjaszów, żaden z nich nie spełnił tego zadania, jakiego żydzi od mesjasza oczekują, oni oczekują stale i wytrwale, że mesjasz lada dzień przyjdzie i codziennie modlą się o niego w modlitwie porannej: “Ja wierzę wiarą zupełną w przyjście mesjasza, a pomimo, że długo zwleka, mimo wszystko wyczekuję go każdego dnia, że przyjdzie”. Ponieważ oczekiwania ich są zwodnicze i spełnić się nie mogą, dlatego posuwają się do rozpaczliwych, ale zarazem i zbrodniczych kroków. Już ostatni pseudomesjasz, występujący w Polsce, Jakub Lejbowicz Frank Dobrucki, po nieudanej swej misji, jaką otrzymał od starszyzny żydowskiej w r. 1755, by na gruzach upadającej Polski założyć królestwo żydowskie, zapowiada inną formę wystąpień żydowskich w dążeniu do założenia królestwa mesjańskiego. “Teraz gwiazda Jakuba musi się inaczej wyłamać. “Gwiazda Jakuba to symbol królestwa mesjańskiego, to godło narodowe i godło królestwa żydowskiego, jakiego już używał jeden z pierwszych pseudomesjaszów Bar Kochba, który dzięki temu, że wojska rzymskie cesarza Hadriana zajęte były w Wielkiej Brytanii, mógł swobodnie w Palestynie działać przeciw Rzymianom i założył królestwo mesjańskie od r. 132 do 135 po Chr., używał też jako godła państwowego gwiazdy. Tę gwiazdę jako symbol żydostwa widzimy na synagogach. Ma to żydom przypominać proroctwo Balaama, że mesjasz zniszczy ich nieprzyjaciół i zapanuje nad krajami gojów, bo tam powiedziano: “Wynijdzie gwiazda z Jakuba i powstanie laska z Izraela i pobije książęta Moab i spustoszy wszystkie syny Seth i będzie Idumea dzierżawą jego, lecz Izrael mężnie sobie poczynać będzie. Z Jakuba będzie, który by panował i wytracił ostatki państwa” . “Musi być krwi przelewanie na świecie i podczas tego zamieszania odbierzemy zgubę naszą, za którą się teraz uganiamy. Podobnież, gdy woda mętna, wtenczas dobrze ryby łowić. Tak też, gdy się świat krwią zaleje, będziemy mogli ułowić rzecz, która do nas należy.” “Skoro zejdzie zorza i poranek Abrahamowy, żadna władza nie pozostanie w ręku tych, którzy ją teraz posiadają”. Poranek Abrahamowy w pojęciach żydowskich oznacza spełnienie się obietnic danych przez Boga Abrahamowi: “nasieniu twemu dam ziemię tę.”

Obietnica ta odnosi się do ziemi Chananan, na którą Abraham co dopiero wstąpił, po opuszczeniu rodzinnej ziemi Haran, jak to widać z całości tekstu. Tymczasem żydzi na podstawie tej obietnicy opierają swe roszczenia do opanowania całego świata, jako całej ziemi. Jeśli jednak te wypowiedzenia Franka “wtajemniczonego” i pochodzącego z rodu rabinackiego, zestawimy z nauką i działalnością Mardochaja Marksa, wywodzącego się z szeregu rabinackich pokoleń, to zobaczymy zadziwiającą łączność, a nawet cel wspólny. Zaznaczyć tu jeszcze należy, że od nieudanego wystąpienia Franka jako mesjasza, finansowanego i posłanego przez żydostwo z Turcji do Polski, nie było żadnego więcej pseudomesjasza, a w poprzednich wiekach bywało ich czasami po kilku. W sto lat dopiero po wystąpieniu Franka występuje Marks w Niemczech, który tak samo jak Frank jest przygotowany do swej roli przez zmianę religii, bo jak Frank powiedział: “potrzeba przede wszystkim przedostać się do społeczeństwa obcego, choćby obwarowanego jako forteca i wtedy dopiero można je pokonać” Potrzeba zatem przyswoić sobie wszystkie formy zewnętrznej asymilacji, tak co do narodowości jak i co do religii, pozostając w duchu żydem, by móc swobodnie rozkładowo działać od wewnątrz na rdzenne społeczeństwo, bo jak mówi Frank: “Powiadam wam, kto się nie pomiesza z narodami, daremna praca jego.” Do takiego pomieszania się z narodami przyczynia się w wysokim stopniu przyjęcie religii chrześcijańskiej, celem uśpienia czujności rdzennych narodów i pozyskania ich zaufania. Frank w tej sprawie poucza: “Do rzeczy, do której my staramy się przyjść, bez chrztu, w którym jesteśmy, przystąpić nie można.”

Wspomniany już Hans Kohn, mówiąc o chrześcijaństwie, które oparte o mesjaństwo Chrystusa, wcisnęło się w szerokie masy świata rzymskiego, dodaje: “podobna pewność nowego, koniecznie mającego przyjść porządku świata, uczyniła z nauki żyda Marksa Ewangelię dla mas europejskich. Także i tutaj mesjanizm stal się celem dążeń, sam w sobie dla jednostki niedostępny, czyli że jednostka nie może tego mesjanizmu urzeczywistnić. Nie Bóg jednak sprowadza tu królestwo przez jednorazowy akt łaski, tylko konieczność praw świata socjalnego naukowo uznana.” A zatem “nowy porządek świata, który koniecznie ma przyjść”, to wyrażenie odnoszące się do proroctwa Jakuba, przepowiadającego przyjście Mesjasza, które Hans Hohn zastosowuje do socjalizmu Marksa i zaznacza, że “socjalizm” żyda Marksa, kierowany ideą mesjańską ma zmienić obecny ustrój społeczny i zaprowadzić nowy, czyli ma założyć królestwo mesjańskie, królestwo izraelskie, tj. wszechświatowe królestwo żydowskie “z władcą wszechświata ze świętego nasienia Dawidowego”, jak to bliżej jeszcze określają “Protokoły mędrców Syjonu.” Widzimy więc, że socjalizm żyda Marksa ma cel mesjanistyczny i zdąża do założenia wszechświatowego królestwa żydowskiego przez wszechświatową rewolucję. Dąży do tego Marks jako “potomek szeregu rabinów i doktorów w Piśmie”, jako przejrzysty i jasny talmudysta, “któremu nie przeszkadzały puste drobiazgi i który talmudysta pozostał… Ożywiał go dawny materializm hebrajski, który karmił się wiecznie marzeniem o raju ziemskim i odczuwał wiecznie odległą i wątpliwą nadzieję edenu po śmierci. Był nie tylko myślicielem, był również rewolucjonistą, czerpiącym swój sarkazm i inwektywy… ze źródeł żydowskich.”

Tak trafnie charakteryzuje pochodzenie i ducha Marksa francuski żyd, Bernard Lazare, potwierdzając, że nauka żyda Marksa jest pochodzenia talmudycznego. Stąd to w nim ta nienawiść do wszystkiego co chrześcijańskie, co idealne i duchowe i szukanie w materializmie raju ziemskiego. Z Talmudu również pochodzi podstęp i obłuda, cechująca marksizm. Stąd pochodzi także stała metoda żydów, jaką jest szachrajstwo i oszukaństwo, przy wskazywaniu przez komunistów na coraz to nowe obiecanki. Zastosowano tu wiernie receptę Franka: “musimy krążyć ze słodkimi słowy i oszukaństwem, póki wszystko nie przyjdzie do rąk naszych” Przy tej metodzie, poleconej wprawdzie przez Franka, ale pochodzącej z ducha talmudycznego w połączeniu z nauką żyda Marksa, czyli socjalizmem, żydzi opanowali Rosję i mogą tam już dziś powiedzieć, “wszystko przyszło do rąk naszych”. Oni są tam narodem panującym i posiadającym. Rewolucja rosyjska przez nich przecież i dla nich wywołana i przeprowadzona. O finansowaniu tej rewolucji przez kapitalistów żydowskich z kapitalistą Jakubem Schiffem na czele, o przeprowadzeniu jej przez inteligencję żydowską z Lejbą Trockim, przy pomocy ogłupiałych robotników i chłopów rosyjskich, mówię w pracy “Mesjanizm i kwestia żydowska” (169-195), tu dodaję, że mimo walki z trockistami, w której ze szczytów żydzi i nieżydzi padają, nowi żydzi przychodzą do władzy, bo obecny samodzierżca Stalin tępi bez litości wszystkich swych przeciwników bez względu na ich narodowość. Żydzi zaś, według zaleceń Franka, zmieniają tam swe nazwiska przeważnie na słowiańskie. To, co widzimy dziś w Rosji, potwierdza tylko zasadę, że rewolucja pożera swoje dzieci i kto czym wojuje od tego ginie. Istotnie zaś żydzi jak rządzili tak rządzą Rosją, jak to potwierdzają uchodźcy z Rosji. Świadczy o tym również czasopismo żydowskie “Baderech” nr 38 str. 2. r. 1937, gdzie na podstawie oficjalnych sowieckich zestawień jest przedstawione uprzywilejowanie żydów w Sowietach w następujący sposób: “W pawilonie sowieckim na wystawie paryskiej leży album o 66 stronach dużego formatu, poświęcony żydom w Sowietach. W albumie tym stwierdzono między innymi, że w powiatach, w których przed wojną było 14% ludności żydowskiej, jest obecnie 40% żydów. Liczba żydów w tak zwanym ciężkim przemyśle urosła do 29%, dawniej było ich tylko 4%. Liczba urzędników żydów wynosi 30%, ale pracujących robotników tylko 5,7%. Natomiast ziemi w Rosji żydzi mieli dawniej zaledwie 66.000 hektarów, w r. 1936 mają już 4.200.000… Liczba uczniów żydowskich wynosząca dawniej 53.000 wzrosła do 518.000, a zatem prawie dziesięć razy więcej. W szkołach wyższych żydów studentów znajduje się 62.300.” Z tego widzimy, że żydzi we wszystkich dziedzinach życia odnieśli z rewolucji największe korzyści. Rewolucjoniści pracowali tylko dla żydów, jak to stwierdzają żydzi. “Rosyjska rewolucja społeczna dokonana została przez masy rosyjskie, które zostały podburzone przez komunistów. Chłopi rosyjscy zrabowali dwory pańskie, rozdzielili pomiędzy siebie ziemię.” Nie przeczuwali nawet, że byli narzędziami w ręku żydowskim i pracowali dla mesjanistycznych celów żydowskich, bo w czasach mesjańskich żydzi mają posiąść ziemię.

W Talmudzie powiedziano: “Kto tylko jedno przykazanie wykonuje, temu czyni się dobrze, przedłuża się mu życie i on posiądzie ziemię” (…) Cel głównych ataków żydostwa Jakkolwiek wszystkie wymienione sposoby, zmierzające do osłabienia i moralnego rozkładu narodów rdzennych, są deprawujące i zgubne, to jednak okażą się bezsilnymi, o ile natrafią na naród oparty o zdrową moralnie rodzinę, żyjący według zasad nauki chrześcijańskiej i wychowujący swą młodzież w szkołach o narodowym i religijnym kierunku. Rodzina, Kościół i szkoła to główne fundamenty państwa, to najsilniejsze wiązadła narodu, nadające mu siłę ducha i potęgę, to mur, który każdego wroga odeprze i obezwładni. Jeśli jedno z nich się rozluźni, naród się chwieje, wreszcie zginąć musi. Dlatego to żydostwo planowo i celowo zmierza do podgryzania tej więzi narodowej i skierowuje swe główne ataki przeciw rodzinie. Kościołowi, szkole i ziemi. Walka przeciw rodzinie Podstawą państwa i siłą każdego narodu jest zdrowa i moralna rodzina. Rodzina to pierwsza komórka społeczna, to szkoła życia społeczno-państwowego, gdzie jest z jednej strony władza, a z drugiej strony praca, poświęcenie się i ofiarność z siebie dla dobra dzieci czy dla dobra rodzeństwa. Rodzina zaś katolicka to pierwsza świątynia. Tu po raz pierwszy składa dziecko rączki do modlitwy, tu uczy się modlić przy boku ojca i matki, tu po raz pierwszy słucha nauki o Bogu. Tu po raz pierwszy otrzymuje podstawy życia religijnego i moralnego, by się przygotować do życia, by wyrosnąć na człowieka dobrego i uczciwego. W polskiej zaś i katolickiej rodzinie na podstawie tych zasad wyrasta dziecko na dobrego Polaka i Katolika. Historia poucza, że w czasach, kiedy moralność stała wysoko, Polska była silna i potężna.

W XVIII zaś wieku, kiedy wskutek napływu żydów i powstania masonerii nastąpiło rozluźnienie obyczajów, sprzedajność i rozpusta, Polska upadła. W zmartwychwstałej zaś Polsce, kto chce pracować nad jej odrodzeniem gospodarczym i potęgą państwa musi przede wszystkim starać się o jej odrodzenie moralne. Tu źródło potęgi i znaczenia Polski. Wiedząc tym dobrze nasi wrogowie wewnętrzni i dlatego wytężąją wszystkie swe siły, by Polskę utrzymać w stałym rozluźnieniu. “Projekt prawa małżeńskiego” przygotowany dla Polski Katolickiej, zmierzał do rozbicia rodziny, a jak to wykazałem, żywcem był wzięty z Talmudu, i jeśli na 7 członków w komisji ustawodawczej, opracowującej ten “Projekt”, czterech było żydów czy pochodzenia żydowskiego, to świadczy to zbyt jasno, skąd te zakusy na rozbicie polskiej rodziny pochodzą. Wykazuje to również, jak żydzi planowo działają, bo przecież w “Mowie na cmentarzu żydowskim w Pradze”, wydanej po raz pierwszy w r. 1868 powiedziano: “Nasi mężowie muszą wejść do grona prawodawców w państwie. “Byliśmy niedawno świadkami, jaką wrzawę podnieśli żydzi w całym świecie z powodu zaproszenia mnie na eksperta w Komisji Sejmowej administracyjno-gospodarczej w sprawie uboju rytualnego, nazywali to mieszaniem się do ich religii, jakkolwiek było to tylko przeciwdziałaniem wyzyskowi na tle rzeźniczo-gospodarczym, a tymczasem Polacy cierpliwie patrzyli na to, że żydzi chcieli im narzucić swoje talmudyczne przepisy i zamiast Sakramentu małżeństwa wprowadzić prawo żydowskie, oparte na Talmudzie. Zmierzało to wszystko do rozbicia rodziny i rzucenia potomstwa na pastwę losu. Nazywano to jednak postępem i wymogiem ducha czasu. Skąd jednak ten postęp pochodzi wypowiada to żyd Blau: “Nowe postanowienia przedstawiają postęp w rozwoju prawa małżeńskiego, nadto nowoczesne europejskie prawodawstwa, po półtora tysiącu lat, stanęły przeciw postanowieniom prawa kanonicznego, a na stanowisku żydowskiego prawa rozwodowego”. (…) W “Mowie rabina we Lwowie” wygłoszonej w r. 1912 czytamy: “Nie może być nierozerwalności chrześcijańskiego małżeństwa”. Gdyby ktokolwiek wątpił o autentyczności wymienionych mów, ziejących bezdenną nienawiścią i pogardą dla gojów i gdyby nie mógł zrozumieć tej bezczelności, z jaką żydzi mieszają się do chrześcijańskiego Sakramentu małżeństwa, to niech sobie uprzytomni, że żydzi będąc w większości w Komisji Kodyfikacyjnej uchwalili dla Polski w r. 1929 to, co w wymienionych mowach było postanowione, jako cel dla propagandy w krajach chrześcijańskich. Zresztą, praktyka życia wykazuje, że żydzi istotnie tak postępują, jak w owych mowach wskazano.

Widzimy tu zatem, że demoralizacja i deprawacja jaką prowadzą żydzi w stosunku do kobiet chrześcijańskich, jest prowadzona celowo. Zaciekła zaś ich dążność do zaprowadzenia rozwodów i ślubów cywilnych w Polsce, opiera się na prastarych ich uchwałach, a wszystko to zmierza do osłabienia Polski przez zachwianie jej fundamentu, jakim jest zdrowa moralnie katolicka rodzina. Zdemaskowali się w tych dążnościach sami żydzi, kiedy wystąpili, jak np. niejaki żyd Ackerberg, w obronie “Projektu prawa małżeńskiego w Polsce”, zachwalając dla Katolików rozwody i śluby cywilne i chcąc zrealizować to, co postanowiono w przytoczonych “Mowach”, że musi być zniesiona nierozerwalność chrześcijańskiego Sakramentu małżeństwa. Widocznie dla żydów było to potrzebne i konieczne, dla Polaków jednak byłoby to szkodliwe i zgubne. Walka przeciw Kościołowi Oprócz rodziny podstawą i fundamentem dla państwa jest Kościół. Jest on spójnią narodową, bo łączy dusze i serca wiernych w jedną wielką rodzinę duchową. W myśl zaś nauki Chrystusa: “oddajcie Bogu, co Bożego, a cesarzowi, co cesarskiego”, wychowuje wiernych na lojalnych obywateli państwa, zachowując jednak swe cele duchowe, niezależne od państwa Harmonijna współpraca państwa z Kościołem wydaje tak dla jednej jak i dla drugiej instytucji największe korzyści i przyczynia się do obopólnego dobra. Tak było zawsze w Polsce i taka jest tradycja Polskiego Narodu.

Obcy jednak element żydowski, który się wdziera we wszystkie tajniki życia polskiego, stara się tę tradycję zniszczyć. We wszelki sposób występuje przeciw Kościołowi, podrywając jego autorytet, szerząc wolnomyślność i bezbożnictwo, wyszydzając jego świętości, szkalując jego kapłanów, rozszerzając o nich najpotworniejsze zmyślone wieści, wzniecając różne sekty. Z taką samą nienawiścią, z jaką żydzi odnosili się do Chrystusa Pana, odnoszą się w ciągu całej historii i do Jego Kościoła i do całego chrześcijaństwa.

Widzimy tę nienawiść w naszych czasach podniesioną do szatańskiej zaciekłości i złości. Tu znów spotykamy system i plan obmyślony z dawna. W “Mowie rabina o gojach” czytamy: “Musimy się starać, by wszelkimi środkami zmniejszyć wpływ chrześcijańskiego Kościoła, który był zawsze naszym największym nieprzyjacielem i w tym celu musimy zasiewać w sercach jego wiernych wolnomyślne idee i wątpliwości, a nadto wywoływać niezgodę i spory religijne.” “Naturalnym przeciwnikiem Izraela jest Kościół chrześcijański, dlatego należy go podkopać. Ułatwiają to jego podziały. Musimy rozkrzewiać w nim wolnomyślność, powątpiewania, niewiarę i spory. Dlatego prowadzimy stalą wojnę w prasie przeciw chrześcijańskiemu duchowieństwu, rzucamy podejrzenia i szyderstwa z niego.” “Głównym nieprzyjacielem żydów jest Kościół Katolicki. Dlatego zasadziliśmy na tym drzewie ducha wolności i niekarności. Wznieciliśmy również walkę i niezgodę między poszczególnymi wyznaniami chrześcijańskimi. W pierwszej linii będziemy walczyć z największą zaciekłością przeciw klerowi katolickiemu. – Będziemy rzucać przeciwko niemu szyderstwa i skandale z jego życia, aby go narazić na obrzydzenie wobec świata.” Praktyka życia wykazuje, że żydzi istotnie w ten sposób wobec Kościoła i jego Sług tak postępują. Posługują się nadto kłamstwami i oszczerstwami w walce ze swymi przeciwnikami. Nie ma podłości i kalumnii, którą by się nie posługiwali w walce z Katolickim Klerem, byle go tylko poniżyć. Z powyższych pism widzimy, że podłą tę działalność prowadzą żydzi planowo, na podstawie obmyślanego programu przez swoją starszyznę.

Z “Protokółów mędrców Syjonu” widzimy, że działalnością wydała pożądane wyniki, bo jak tam powiedziano: “Postaraliśmy się już zdyskredytować duchowieństwo gojów i w ten sposób uniemożliwić jego posłannictwo, które obecnie mogłoby nam bardzo przeszkadzać. Wpływy duchowieństwa z dniem każdym maleją. Wolność sumienia jest teraz głoszona wszędzie, a więc lata jedynie dzielą nas od chwili zupełnego upadku chrześcijaństwa. Z innymi wyznaniami damy sobie jeszcze łatwiej radę… Ujmiemy klerykalizm i klerykałów w takie karby, żeby ich wpływy zwróciły się w kierunku wprost odwrotnym do ich poprzedniego ruchu” . W krajach, gdzie nastąpił upadek kleru, przyszedł nieuniknienie i upadek państwa i zguba narodu. Jeśli żydzi jako komisarze bolszewiccy w Rosji i w Hiszpanii używali wszelkich środków a nawet i tortur, by tylko wymusić u kapłanów katolickich podpisanie odezw, wychwalających rządy komunistyczne, a potępiających Kościół Katolicki, to jak widzimy, działali oni według wymienionego postanowienia “Protokołów mędrców Syjonu”, których się trzymają w najdrobniejszych szczegółach. Marząc o panowaniu nad światem, marzą żydzi również i o narzuceniu swojej religii i obcym narodom: “Król żydowski będzie rzeczywistym papieżem całego świata, patriarchą kościoła międzynarodowego”. “Lecz dopóki nie wychowamy młodzieży w zasadach naszych wiar przejściowych, a następnie w naszej, nie zaczepimy jawnie Kościoła istniejącego, który będziemy zwalczali przez krytykę, wywołującą schizmy”. “Nasza prasa współczesna będzie piętnowała sprawy państwowe, religijne, brak zdolności gojów, wszystko to w wyrażeniach pogardliwych, żeby na wszelki sposób poniżyć ich tak, jak to umie zrobić tylko nasze genialne plemię1.” Widzimy zatem, że wymienione pisma nie tylko zgadzają się z “Protokołami mędrców Syjonu”, ale ponadto i z praktyką żydowską w życiu codziennym. Nie genialne, ale plugawe to plemię zohydza i poniża nasz Kościół, nasze Państwo i nasz Naród, co potwierdzają prawie ustawiczne procesy o obrazę Państwa i Narodu Polskiego.

Napaści zaś na Kler katolicki, by go poniżyć, zohydzić i poderwać jego wpływy, prowadzą żydzi nie tylko sami, ale i przez płatnych swoich najemników. Wszystko to zmierza do poderwania szacunku i zaufania do Kleru, do Władzy Kościelnej czy Państwowej, by w ten sposób łatwiej można przeprowadzać swe cele wrogie Państwu Polskiemu, wrogie Kościołowi. Przyznają to żydzi, że “wolność mogłaby być nieszkodliwą i istnieć w państwie bez uszczerbku dla pomyślności narodów, gdyby była oparta na zasadach wiary w Boga, na braterstwie ludzkości, lecz poza obrębem o równości, bo temu zaprzeczają podstawy tworzenia, które ustaliły podległość. Naród posiadający podobną wiarę, byłby rządzony przez rady parafialne i kroczyłby naprzód spokojnie kierowany przez swojego pasterza duchownego, posłuszny Boskiemu podziałowi na ziemi. Oto przyczyna, dla której musimy podkopać wiarę, wyrwać z umysłu gojów zasady Boskie i duchowe, zamieniając wszystko na wyliczenia arytmetyczne i potrzeby materialne.” Praktyka życia wykazuje, że żydzi według wymienionych uchwał najwierniej postępują, starając się najpierw zachwiać wiarę w chrześcijańskich społeczeństwach, w miejsce zaś idei duchownych i religijnych wprowadzić system materialistyczny. Na tym opiera się nauka żyda Marksa tak w teorii jak i w praktyce, jak to widzimy szczególniej w Rosji i Hiszpanii. Na tych dwóch nieszczęśliwych krajach urzeczywistniają żydzi to, co nakazują “Protokoły mędrców Syjonu” w dziedzinie religii, a mianowicie zniszczenie wszelkiej religii oprócz żydowskiej.

W “Protokołach” powiedziano: “Kiedy już zaczniemy królować, istnienie innej religii będzie dla nas niepożądane, poza naszym kultem jedynego Boga, z którym losy nas łączą, wskutek tego, że jesteśmy narodem wybranym i przez którego losy nasze związane są z losami świata. Dlatego to powinniśmy zburzyć wszelkie wierzenia. Jeśli z tego powstaną ateiści współcześni, to jako stopień przejściowy, nie przeszkodzą naszym zamiarom, będą zaś przykładem dla tych pokoleń, które będą słuchały naszych mów o religii mojżeszowej. Religia ta, będąc systemem trwałym i ściśle obmyślonym, doprowadziła do podboju przez nas wszystkich narodów. Podkreślać będziemy również jej prawdę mistyczną, na której, jak to będziemy głosili, polega cała jej siła wychowawcza. Wówczas przy każdej sposobności będziemy drukowali artykuły, w których przeprowadzimy porównanie między poprzednimi, a naszymi dobroczynnymi rządami.” “Filozofowie nasi będą omawiali wszelkie braki wierzeń gojów, lecz nikt nigdy nie będzie krytykował wiary naszej z jej istotnego punktu widzenia, ponieważ nikt nie pozna jej gruntownie, oprócz naszych ludzi, którzy nigdy nie ośmielą się zdradzić jej tajników” . Wypowiedzenia te mają wielką wymowę i wykazują, że to, na co patrzymy w życiu, co widzimy w Rosji, wykonują żydzi, albo sami według poleceń “Protokołów mędrców Syjonu”, albo też wynajmują sobie zaprzańców i zdrajców spośród chrześcijan, którzy im część tej wrogiej Kościołowi akcji wykonują. Wszędzie tu zatem dawno uplanowana i systematycznie prowadzona walka przeciw Kościołowi, którego tak nienawidzą żydzi, jak nienawidzili Chrystusa.

Walka ta jednak zmierza do zerwania tej głównej więzi, jaka łączy naród, by go w ten sposób osłabić i zniszczyć. Jeśli dzisiaj żydzi, ścigani prawie w całym świecie, udają obrońców katolicyzmu i chwalców niektórych Dostojników Kościoła, to czynią to obłudnie, by tylko znaleźć w Kościele obronę, by uśpić czujność i obezwładnić nadchodzące zewsząd na nich gromy. Tylko mocno naiwni, albo grubo przekupieni dadzą się na ten lep ułowić. Walka przeciw szkole. Nakazy światowego żydostwa a szkolnictwo w Polsce “Kto ma młodzież w ręku, do tego przyszłość należy”. Tą zasadą kierują się najwybitniejsi działacze i wodzowie narodów. Tę również zasadę znajdujemy we wspomnianej “Mowie na cmentarzu żydowskim Pradze”. Mowa ta ma tak ścisłą łączność z “Protokołami mędrców Syjonu”, że można uważać, iż stanowiła ona jeden z podkładów dla systematycznego i filozoficznego opracowania programu, jaki znajdujemy w powyższych “Protokołach”. Po omówieniu walki z Kościołem, w owej mowie powiedziano o szkole: “Głównym filarem Kościoła jest szkoła. Na wychowanie chrześcijańskiej młodzieży musimy uzyskać wpływ. Dlatego należy najpierw przeprowadzić oddzielenie szkoły od Kościoła. Pod hasłem postępu i równouprawnienia wszystkich religii musi nastąpić przemiana szkół chrześcijańskich na bezwyznaniowe. Wtedy będą mogli być Izraelici nauczycielami we wszystkich szkołach. Chrześcijańskie zaś wychowanie ograniczy się do domu, a ponieważ masy nie mają na to czasu, religijność wyższych stanów będzie wstrząśnięta i wkrótce zniknie. Agitacja za zniesieniem własnej posiadłości kościołów i szkół przeprowadzi przejście majątków kościelnych i szkolnych w posiadanie państwa, a zatem wcześniej czy później w ręce Izraela”. Jeśli się zestawi te wypowiedzenia z różnymi prądami narzucanymi nam obecnie z masońskich i socjalistycznych źródeł, to uderzy nas tak dziwne pokrewieństwo, że musimy uznać wypowiedzenie “Na cmentarzu w Pradze” za program, według którego postępuje się w Polsce nieraz bezwiednie i mimo woli. Różnego rodzaju utrudnienia w nauczaniu religii w szkołach, dążność do stopniowego zacierania chrześcijańskiego charakteru w wychowaniu młodzieży, której na nauczycieli daje się zbyt często żydów, doprowadza do tego, co zamierzono, że żydzi mogą być już nauczycielami we wszystkich szkołach i niestety jest ich już dużo. A skutki ich działalności to komunizm i akcja wywrotowa, o jakiej dowiadujemy się z toczących się licznych procesów.

Jeśli Pan Premier Składkowski zdemaskował działalność “Związku Nauczycielskiego” w 1937 r. za jego dążenia komunistyczne i przeciwpaństwowe, to ten kierunek wśród nauczycielstwa polskiego, które było zawsze patriotyczne i w duchu narodowym pracowało, zrozumie się tylko wtedy, jeśli się weźmie pod uwagę, że w tym “Związku” jest 3.000 żydów, z których na naczelnych i kierowniczych stanowiskach jest 134, jak ich imiennie podaje “Goniec Warszawski” Nr 320 z 1937 r. Jeśli się więc duszę młodzieży szkolnej chce zachować od wywrotowej i przeciwpaństwowej działalności, to przede wszystkim musi się ją uwolnić od wpływów żydowskich, oddzielając ją od młodzieży żydowskiej i nie dopuszczając nauczycieli żydów do szkół polskich. “Związek Nauczycielski” jednak powinien uwolnić się od żydów i przyjmować tylko chrześcijan, inaczej będzie zawsze w walce z państwem i narodem. Jeśli żydzi mają swoje organizacje z paragrafem żydowskim, jak np. “Związek nauczycieli szkół hebrajskich w Polsce”, “Żydowskie Stowarzyszenie Kulturalno Oświatowe”, “Jabne”, gdzie członkami mogą być tylko żydzi, to dlaczego Polacy nie mogą mieć takich stowarzyszeń, gdzie mogliby być tylko sami Polacy? (…)

Atak na polską ziemię Kto posiada ziemię, ten jest panem kraju. Nie handel, nie rzemiosło, nie przemysł, jakkolwiek są konieczne do osiągnięcia dobrobytu każdego państwa, są tegoż podstawą, ale tylko i wyłącznie ziemia jest fundamentem każdego narodu i państwa, jest jego największym skarbem, jest spuścizną po ojcach, jest wianem dla przyszłych pokoleń. Ta ziemia ojczysta, która człowieka karmi, daje mu warsztat pracy, a później go do swego łona przyjmuje, ma szczególny urok, przykuwa i wiąże człowieka do siebie tak silnie, że człowiek na obczyźnie wprost z tęsknoty za nią usycha, a w razie najścia na nią wroga, broni jej swą krwią i swoim życiem. Chlubimy się umiłowaniem ziemi ojczystej i umiemy jej zgodnie bronić przed wrogiem zewnętrznym, ale niestety tracimy energię wobec wewnętrznego wroga, toteż zbyt dużo mamy sprzedawczyków i zdrajców ojczystej ziemi. Przerażenie wprost powstaje na widok przechodzenia całych obszarów w obce ręce polskiej ziemi, utrzymanej i bronionej przez setki lat w jednej rodzinie. Ziemia polska, szczególniej na Kresach, zroszona krwią polskich obrońców, przechodzi dziesiątkami, a nawet setkami tysięcy ha w ręce obce, a zbyt często żydowskie. Do roku 1936, od powstania Polski, w dwóch tylko powiatach Wołynia, Polacy pozbyli się 46.000 ha, z czego żydzi nabyli 20.000 ha. W paru tu powiatach, według doraźnie przeprowadzonej ankiety, znajduje się w rękach żydowskich ponad 25% ziemi większej własności. Na Wileńszczyźnie żydzi wykupili z rąk polskich 40.000 ha. Między innymi przeszły w ręce żydowskie majątki Umiastowskiej, Parzyńskich, hr. Hutten-Czaplickiego, Żychlińskich, hr. Chreptowicza i innych. Majątki te leżą w powiecie oszmiańskim. Nabyli je żydzi na licytacji, przemieniają je na kolonie, gospodaruje na nich 324 żydów. W powiecie zaś święciańskim w podobny sposób osiedliło się na polskich majątkach 385 rodzin żydowskich. W ten sposób na Wileńszczyźnie znajduje się już obecnie w żydowskich rękach około 15% ogólnej powierzchni ziemi większej czy średniej własności. (…)

KLIKNIJ, ŻEBY POBRAĆ KSIĄŻKĘ W PDF

http://niezaleznemediapodlasia.pl/wp-content/uploads/2014/02/Stanislaw_Trzeciak_-_Talmud_o_gojach_a_kwestia_zydowska_w_Polsce.pdf

Opublikowano anty-syjonizm | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Przemówienie Himmlera w Poznaniu z 24 października 1943

Himmler: Przemówienie z 24 października 1943 w Poznaniu

Prezentowane tu przemówienie Heinricha Himmlera wybraliśmy do przetłumaczenia i publikacji z tego powodu, że jest ono przede wszystkim O NAS. Nie należy  tego przemówienia mylić z dwoma innymi przemówieniami, które Himmler wygłosił w tymże Poznaniu w tym samym miesiącu, tylko o prawie trzy tygodnie wcześniej, 4 oraz 6 października 1943 roku (1).

Przemówienie tutaj prezentowane, w tłumaczeniu jego pełnej treści, dotyczy rozmaitych zagadnień związanych z wcieleniem do Rzeszy 4 okręgów, które leżały w granicach II RP przed 1939 rokiem:
– polskiej części Górnego Śląska
– Wielkopolski, zwanej przez Niemców „Krajem Warty” („Wartheland”)
– Prus Zachodnich (czyli Korytarza Pomorskiego)
– Prus Południowych

Wśród słuchaczy obecni byli: Arthur Greiser (2) oraz zapewne cała czołówka partyjna NSDAP regionu wielkopolskiego – w końcu okazji tej wizycie Himmlera w Poznaniu dostarczył Dzień Wolności ustanowiony po aneksji regionu przez III Rzeszę. Musieli być też jednak obecni przedstawiciele nowych osadników niemieckich, gdyż do nich odnoszą się słowa Himmlera: Cztery lata temu wielu spośród was tutaj obecnych musiało pożegnać się, z ciężkimi sercami, ze swymi starymi domostwami.”

Wśród problemów dyskutowanych w wystąpieniu Himmlera wyróżniają się następujące: wydarzenia z niedawnych w historii walk polsko-niemieckich, w tym powstań na Śląsku i w Wielkopolsce, a także w Kampanii Wrześniowej; germanizacja włączonych do Niemiec okręgów (w tym germanizacja przez zaludnienie); Volkslista z jej 4 kategoriami (temat Volkslisty zostanie omówiony w osobnej publikacji); stosunek wobec Polaków, jaki, według Himmlera, winien charkteryzować Niemców; a nawet nadzieja na dalsze powiększenie terytorium Rzeszy przez przyszłe pokolenia Niemców.

Ponieważ przemówienie wygłoszone zostało pod koniec 1943 roku, gdy Niemcy utracili już inicjatywę strategiczną w wojnie, stąd też Himmler zawarł w nim odniesienia do trudów i ofiar, które trzeba będzie jeszcze ponieść, odnotował pojawiające się tu i ówdzie oznaki zniecierpliwienia przedłużającą się wojną i zapowiedział twarde rozprawienie się ze spodziewanymi objawami defetyzmu. Odnotował także krótko ostatnie ważne wydarzenia z 1943 roku, jak klęska stalingradzka czy uwolnienie Benito Mussoliniego przez oddział komandosów SS pod dowództwem Otto Skorzenego.

Podobnie jak w przypadku przemówienia Hitlera z Platterhof, dokonaliśmy i tutaj podziału tekstu na swoiste „podrozdziały” tematyczne, by ułatwić Czytelnikowi „poruszanie się” po tym tekście, który w wydruku zajmuje 23 strony.

Dla lepszego zaś nakreślenia „tła” owego przemówienia, zaopatrzyliśmy ten tekst w szereg przypisów z naszymi dodatkowymi objaśnieniami.

Tłumaczenia oryginalnego przemówienia z kopii maszynopisu niemieckiego (mikrofilm 712 i T120 w National Archives and Records Administration) na angielski, wraz z opracowaniem materiału uzupełniającego (innego niż w naszych przypisach), dokonali w USA Veronica Clark oraz Wilf Heink . Tłumaczenia zaś z owej wersji angielskiej (za zgodą V. Clark) dokonaliśmy we własnym zakresie.
Już po dokonaniu tłumaczenia, znaleźliśmy ten oto link do audio  z owym przemówieniem. Pomógł nam on ulepszyć tłumaczenie. Poza tym , później jeszcze, znaleźliśmy audio także tutaj . I chociaż jest to dokładnie to samo nagranie, ta konkretna kopia ma nieco inne brzmienie (co rozpoznać można przy długim przysłuchiwaniu się. W ostatecznym rozrachunku obie te kopie nagrania posłużyły nam do poprawy tekstu w tych wypadkach, gdzie nagrane słowa bywają trudno rozpoznawalne.

1 – Sytuacja wojenna, ludnościowa i graniczna
2 – Kim są najgroźniejsi przeciwnicy?
3 – Znaczenie więzów krwi, narodu i rasy
4 – Problem mieszanej narodowości
5 – Tragizm wynarodowionej niemieckości
6 – Lista narodowa (Volksliste); konsekwencje jej przyznania
7 – Germanizacja przez zaludnienie. Rozwój nowej społeczności niemieckiej
8 – Jaki winien być stosunek do Słowian? Jacy są Słowianie?
9 – Kto z powodzeniem rządził Słowianami. Metoda informatorów NKWD i GPU
10 – Twarda rzeczywistość wojenna. Konieczność zmiażdżenia niesnasek i defetyzmu
11 – Jaki ma być koniec wojny
12 – Germanizacja terenów wschodnich Rzeszy. Organizacja społeczności niemieckiej. Spojrzenie w przyszłość

Drogi Towarzyszu Partyjny Greiser! Drodzy Towarzysze i Towarzyszki! Szanowni Goście!

Z dumą przyjąłem wasze zaproszenie, by przemówić na dzisiejszym Dniu Wolności (Gautag), gdyż jesteście świadomi, a ja nie mówię wam niczego nowego pod tym względem, że jestem szczególnie związany z tym regionem, z wami osobiście oraz z pracą tutaj wykonywaną, i tak już pozostanie na zawsze.^

1 – Sytuacja wojenna, ludnościowa i graniczna

Pozwólcie, że zatrzymam się nieco nad moimi myślami odnośnie tego Dnia Wolności:

My Niemcy w całym kraju bywamy nieraz rozczarowani, gdy rezultaty nie pojawiają się wystarczająco prędko; jesteśmy niezadowoleni, gdy mówi się nam, że jest to twarda walka i że tu i ówdzie decyzje muszą dopiero zostać podjęte.
Niektórzy zapytują: „Jak długo jeszcze ma ta wojna trwać?” Niektórzy uważają,, że to i owo mogłoby zostać zrobione prościej, lepiej i szybciej. Wszyscy oni zapominają, że jesteśmy zaangażowani w jedno z największych zmagań narodowych w historii – w jedną z największych wojen rasowych prowadzonych w ciągu stuleci. Pozwólcie zatem, że naszkicuję pokrótce jak to było cztery i pół roku temu.

Cztery lata temu obchodziliśmy Dzień Wolności, narodziny tego dystryktu. Sześć miesięcy przed tamtym dniem granica Niemiec przebiegała zaledwie 150 kilometrów na wschód od stolicy Rzeszy Niemieckiej. Każdy nieprzyjaciel dysponujący nowoczesnym sprzętem wojennym mógłby dotrzeć do stolicy w ciągu 20 minut ze swymi bombowcami, dzisiaj wystarczyłoby 10 minut.. Część Niemiec, Prusy Wschodnie, była odseparowana od kraju; inna część, Gdańsk, była małym państwem i chociaż walczyła dzielnie o swoje istnienie, nie byłaby w stanie przetrwać.

Cztery lata temu, po kampanii polskiej i w rezultacie dekretu Führera, obszar geograficzny znany jako Wartheland został przekształcony w jednostkę polityczną i administracyjną Warthegau. W przyszłych latach niewątpliwie zostanie uznany fakt, że jest ona jednym z najlepszych dzieł Rzeszy Niemieckiej. Z dystryktu posiadającego jeszcze 10% Niemców w populacji 4,5 miliona, mamy teraz, cztery lata później, dystrykt wyraźnie niemiecki w charakterze w swej stolicy, w swych miastach, a liczba Niemców tutaj żyjących wzrosła z 400 000 do ponad 800 000.

Gauleiter i jego współpracownicy stanęli tutaj wobec trudnej kwestii: Jak mamy zgermanizować ten dystrykt? Jak zostanie to osiągnięte?  Zanim odpowiem, muszę przypomnieć wam rzecz następującą: Cztery lata temu wielu spośród was tutaj obecnych musiało pożegnać się, z ciężkimi sercami, ze swymi starymi domostwami. Pierwszymi, którzy musieli się pożegnać, na wezwanie Führera, byli Niemcy w Estonii i na Łotwie. Innymi, którzy musieli się pożegnać, w późniejszych tygodniach i miesiącach, byli Niemcy z Wołynia, Galicji, znad Narwi i innych regionów wschodu, dołączyli do marszu, by rozpocząć podróż wzdłuż owianych obecnie sentymentem treków wieśniaczych.

Pytanie odnośnie tego jak na nowo uczynimy ten obszar niemieckim, pragnąłbym sprecyzować dokładniej: Jak przesuniemy granicę narodu niemieckiego o setki kilometrów dalej z nadzieją, że okaże się ona trwała? Granica Rzeszy, przez naniesienie na mapę, została przed czterema laty przesunięta poprzez zwycięstwo oręża i poprzez decyzję Führera i decyzję Rzeszy. Istnieje wiele sposobów zdobycia terytorium, aneksacji kraju, narodu albo ludu. Przedstawię dwa, które wyróżniają się w wielkiej walce narodów, by następnie jednoznacznie opowiedzieć się za jednym z nich.

Pierwsza z tych metod jest starszą: jest to sposób, w który, w ciągu ostatnich 100 lub 200 lat większość krajów podlegała aneksacji.
Zaczynano od tego, by mieszkańcom, poprzez szkołę, poprzez wychowanie, a przede wszystkim poprzez język, odebrać ich specyfikę, ich zewnętrzną specyfikę i nadać im inne zewnętrzne piętno – powszechna edukacja zastępowała ich pierwotne zachowania odmiennymi zachowaniami zewnętrznymi. Często mówiono przy tym i podkreślano: Ten człowiek, który mieszkał tu w dystrykcie poznańskim, został dobrze wykształcony. Nauczyliśmy go jak czytać, pisać oraz liczyć. Wcześniej był analfabetą. Teraz, dzięki naszej niemieckiej pracy, dzięki naszej dokładności,  stał się on akceptowalnym, wychowanym środkowym Europejczykiem. Dalej, wciągnęliśmy go do koszar i nauczyliśmy go organizacji, czystości i punktualności, posłuszeństwa, a nawet jak być odważnym.^

2 – Kim są najgroźniejsi przeciwnicy?

Cofnijmy się  do roku 1919. W roku (tysiąc dziewięćset)dziewiętnastym niemieckość walczyła tutaj, niemieckość na Górnym Śląsku, w Prusach Zachodnich, nawet my sami wewnątrz naszych pozostałych nam jeszcze starych granic Rzeszy z lat 1918-19, walczyliśmy z bandami, z powstańcami, z oddziałami wojskowymi, które faktycznie w wielu miejscach niestety walczyły aż za dobrze. Kim byli nasi przeciwnicy? Byli oni powstańcami z zachodnich oddziałów oraz im podobnymi z rozmaitych organizacji narodu polskiego.  Te części owych grup, które walczyły dobrze, były często dowodzone przez ludzi, życiorysu których można było stwierdzić, że posiadają EK1 (Krzyż Żelazny I klasy): ten a ten był kapralem, ten znowu sierżantem, ten chodził do niemieckiej szkoły, ten był zarządcą u takiego czy innego właściciela ziemskiego, tamten był nienagannym urzędnikiem państwowym. Wiele się nauczyli, byli bardzo chętni, przyswoili sobie wszystko. To byli nasi najniebezpieczniejsi przeciwnicy.

Jednej rzeczy musimy się nauczyć w naszej walce  narodowej: nasza własna krew, gdy znajduje się ona po przeciwnej stronie, jest często naszym najgroźniejszym wrogiem; a w dalszej kolejności, wszyscy ci ludzie, których wykształciliśmy, wyposażyliśmy w niemiecki porządek i posłuszeństwo, gdy występują przeciw nam. Ten przykry przykład, którego wielu z nas doświadczyło wraz z tymi Niemcami, którzy pozostali w Poznaniu i w Warthegau w latach 1919 do 1923, cierpiąc aż do roku 1939, niechaj będzie dla nas ostrzeżeniem.^

3 – Znaczenie więzów krwi, narodu i rasy

Byłoby szaleństwem, aby błąd popełniony w przeciągu historii powtarzać i popełniać na nowo. Widzimy zatem, że w wieku, w którym narody,  wspólnoty o więzach krwi („Blutsgemeinschaften”)  i rasy budzą się – i uświadomiły sobie swoją wartość i swoje istnienie  – że w takim wieku stara metoda nadawania przynależności państwowych, nakazywania śpiewania hymnu narodowego, udzielania lekcji języka i nadawania zewnętrznego ukształtowania nie wystarcza, by jakiś okręg czy kraj uczynić własnym terytorium jakiegoś narodu. Było to wystarczające, gdy toczono małe wojny, było to wystarczające w wiekach średnich, było to jeszcze wystarczające zapewne aż do końca XVIII wieku. Już jednak w poprzednim stuleciu, a w szczególności w naszym wypadku, taką metodą nie można już przynieść jakiegokolwiek sukcesu narodowi (3). I dlatego my, a mianowicie tutaj w Warthegau  towarzysz Greiser jako wasz znakomity Gauleiter oraz my w Rzeszy; ja jako Komisarz Rzeszy („d/s Umacniania Niemieckości” – przyp. MM) z tego powodu na samym wstępie odrzuciliśmy bezkompromisowo i bezwarunkowo tę metodę z dawnych czasów…

Głośne oklaski w tle

… i zdecydowaliśmy, jako narodowi socjaliści, którzy są nie jedynie z nazwy czy słów zwolennikami tego poglądu, lecz z wiarą z najgłębszego przekonania, z tej płaszczyzny, z tego fundamentu poznania rasowego spoglądać na świat i podjąć próbę rozwiązania jego problemów, zdecydowaliśmy się na inną drogę. Rzeczywiste zniemczenie („Deutschwerdung”) dystryktu, kraju, jest możliwe jedynie poprzez pokrewieństwo krwi (4). Możemy zbliżyć się do każdej populacji pokrewnej nam rasowo. Oczywiście, każdej  osobie jakiejkolwiek rasy, jakiegokolwiek wyglądu, może ona mieć jakikolwiek kolor oraz, proszę mi wybaczyć moje ostre słowa, nawet jakiejkolwiek małpie, można udzielić jakiejkolwiek tresury. Lecz serce i dusza, wywodzące się ze wspólnych więzów krwi, odpowiadają jedynie tym o tej samej krwi, tym należącym do nas, do naszej rasy, do potomków o tym samym pochodzeniu. Gdyż w takiej osobie rezonują te same wartości i odczucia, które są jedynymi istotnymi w walce o lud: wartości wiary; wiary, że można przenosić góry, jak również lojalność, posłuszeństwo i odwaga.

Głośne oklaski^

4 – Problem mieszanej narodowości

Dlatego też zaczęliśmy od rzeczywistych Niemców, którzy tu pozostali, uznaliśmy ich i uczyniliśmy obywatelami. W odniesieniu do tego segmentu populacji było to jedynie formalnością, ponieważ oni tu walczyli: ich rodzice, tak ojciec jak i matka, i wszyscy ich przodkowie, wszyscy niewątpliwie Niemcy. Uczynienie tego było jedynie formalnością. Potem przyszły cięższe problemy, gdyż te pierwsze nie wymagały żadnej szczególnej mądrości ani niczego więcej. Owe cięższe problemy jednak były następujące: co zrobić z tymi, którzy mieli niemieckiego ojca i polską matkę albo polskiego ojca i niemiecką matkę? Co zrobić z tymi, co mieli co prawda niemieckiego ojca i niemiecką matkę i którzy mówili po niemiecku w domu, ale mieli polską babkę? I co zrobić z tymi, którzy mieli co prawda troje niemieckich dziadków, ale w ich domu mówiło się po polsku?

Poruszyłem tylko kilka, jedynie KILKA  kwestii jak widzicie; w rzeczywistości nie jest to tak proste. Zadałem jedynie kilka  pytań, wspomniałem kilka  możliwości, a możecie się już zorientować, jak jest to skomplikowane. Moim zdaniem istnieje tylko jedno całkowicie trzeźwe rozstrzygnięcie; decydującym rozstrzygnięciem jest rozstrzygnięcie poprzez czynnik krwi („Entscheidung des Blutes”). Z pewnością ci, którzy przede wszystkim mają niemieckich rodziców i dziadków, generalnie należą do niemieckości i muszą zostać uznani za Niemców. Sprawa staje się skomplikowana z tymi Niemcami, którzy mają niemieckich przodków, jednak przyzwyczaili się do polskiego państwa i narodowości. Są oni z reguły – jako że wyposażeni są w cechy niemieckie i nordyckie – najbardziej stabilnymi osobowościami, a zatem najtwardszymi i najbardziej upartymi oponentami. Muszę przypomnieć z tego miejsca o tym, o czym stwierdziłem już wcześniej: ci z naszej  krwi i wychowania są naszymi najniebezpieczniejszymi oponentami.^

5 – Tragizm wynarodowionej niemieckości

W 18-dniowej kampanii z Polską, która rzeczywiście spadła na państwo polskie niczym naturalna katastrofa, doświadczyliśmy w pewnych obszarach twardszego i bardziej zaciętego oporu. I gdzie to było? Pozwólcie mi wymienić jedynie kilka nazwisk. W polskiej marynarce, która należała do tych sił polskich, które trzymały się najdłużej z polskich sił zbrojnych: Admirał Unruh z Helu (Józef Michał Hubert Unrug), Niemiec, który jednak miał polską matkę. Innym, z którym musieliśmy walczyć dłużej, był generał Rommel z Warszawy (Juliusz Rómmel), pierwotnie Niemiec. Dalej był generał Thommée (Wiktor Thommée), najprawdopodobniej hugenot, który wyemigrował do Polski: wyróżnia się jego obrona fortyfikacji Modlin. Sądzę, że moglibyśmy kontynuować tak bez końca, gdybyśmy mieli zebrać wszystkie dane. Wspomniałem  jedynie te przypadki, gdyż były one nabardziej prominentnymi przykładami, ale także po to, by powtórzyć to, o czym mówiłem poprzednio: przywódcy przeciwstawiający się nam, a posiadający tę samą krew, są naszymi najgroźniejszymi oponentami.

Powiedziałem dlatego też: najpełniejszymi charakteru i najtwardszymi są ci Niemcy, którzy czasem przez jakiś przypadek, jakiś rozwój swych przodków stali się członkami obcego narodu. I z całym niemieckim uporem, całym niemieckim idealizmem stali się obrońcami, stronnikami i duchowymi synami i córkami tego obcego narodu. Nie wystarczy powiedzieć: „Tym ludziom brakuje charakteru! Zapomnieli, że są Niemcami!”, ponieważ ich czyny są łatwe do wytłumaczenia. Weźmy na przykład małego chłopca z dobrych rodziców, który zostaje zabrany do obcego kraju, gdy ma jeden rok. Wszystko, co słyszy, to obcy język i pierwsze dźwięki wyrażone przezeń są w tym języku. Następnie uczy się, jako niemiecki chłopak, tylko obcego pisma; czyta jedynie w obcym języku i to, co stanowi duchowy produkt tego obcego narodu. Ten mały chłopiec, który mógł pochodzić od najdzielniejszych niemieckich rodziców, stanie się najdzielniejszym członkiem tego obcego narodu.

Pragnę powiedzieć tylko jedno: w przypadku tak tragicznym jak ten, dobre cechy charakteru naszej krwi doprowadzą do poważnych konsekwencji dla nas, jeśli walczy ona dla przeciwnej strony. To w dalszej kolejności wyjaśni jak trudne są kwestie narodowości i doprowadzi do konkluzji obcej naszemu niemieckiemu sposobowi myślenia, odkąd nie jesteśmy przyzwyczajeni do odpowiadania w taki sposób. Wierzcie mi, Towarzysze, istnieje tylko jedna możliwość: albo pozyskamy taką rodzinę, takiego człowieka z powrotem dla niemieckości, albo go zniszczymy, nie ma rozwiązania pośredniego. Bylibyśmy obłąkani – i zabijalibyśmy własną krew – gdybyśmy oddali wrogowi jedną zdolną głowę z naszej krwi, któraby pewnego dnia walczyła przeciw nam.

Owacja

Powiecie mi zapewne: „to zbyt okrutne, czego wymagacie, byśmy to chcieli uczynić”.

Mogę na to jedynie odpowiedzieć, że są tylko dwie możliwości, albo ten człowiek dołączy do przeciwnej strony i nasi synowie będą ginęli – więcej zapewne – albo nie uzyska on takiej sposobności, gdyż zginie on sam. A ponieważ nasza krew, naszych synów, musi być dla nas zawsze wartościowsza, aniżeli obcego – to nawet jeśli ta osoba jest jedną z nas, utraconą dla nas w konsekwencji tragicznych okoliczności – to zawsze  musimy zdecydować się na to, co jest najlepsze dla Niemiec, nawet jeśli może to być brutalne lub krwawe.^

6 – Lista narodowa (Volksliste); konsekwencje jej przyznania

Powróćmy do kwestii narodowości. Ułożyliśmy zestaw list narodowych (Volksliste) – 1,2,3 i 4 – z tych, którzy urodzili się w Warthegau (5). Lista 3 była obszernie dyskutowana. Doszło do mnie wiele postulatów proszących mnie o ustępstwa w kwestii Listy 3. Jakiś człowiek, na przykład, pracował przez rok w fabryce zbrojeniowej lub walczył na froncie przez rok, historia jego służby jest nienaganna: jednak jeśli nie otrzyma on wreszcie przynależności państwowej bez możliwości jej odwołania („ohne Widerruf”), straci zainteresowanie wszystkim; stanie się on pozbawionym zainteresowania robotnikiem, urzędnikiem państwowym lub żołnierzem. Moim zdaniem musimy rozróżniać pomiędzy chwilowo pilną sprawą, naciskającą w danym momencie, a rozwiązaniem całkowitym, aby uniknąć stawiania przyszłych barier. Sądzę, że powinniśmy być ostrożni w każdym wypadku, biorąc pod uwagę, że znajdujemy się w piątym roku wojny ze wszystkimi wynikającymi z tego problemami i presją oraz z potrzebą rozwiązywania codziennych problemów, jakie się pojawiają: byśmy nie podejmowali, dla wygody i małego tchórzostwa, decyzji, które wydają się rozwiązywać problem w danym momencie, ale które zablokują nam drogę w następnych dziesięcioleciach. Z ludźmi, którzy mają być przyjęci do naszej społeczności w Rzeszy, a to obejmuje nadanie praw obywateli Rzeszy, jest dokładnie tak jak z trucizną, albo przynajmniej może być tak jak z trucizną wprowadzoną do krwiobiegu. Gdy znalazła się ona już wewnątrz, żadna siła w naturze na tej ziemi nie może jej usunąć. I obojętnie czy mówimy o osobie indywidualnej czy o całej wspólnocie, nosiciel tej trucizny z pewnością umrze. Musi to być brane pod uwagę odkąd ci wszyscy, którzy obecnie domagają się, dla wygody wojskowej, „Naprzód! Ten musi zostać przyjęty! Chcę, by mój dystrykt był niemiecki, więc wszyscy ludzie tu żyjący zostaną uznani za Niemców”, podejdą do wszystkich bez różnicy, mówiąc: „Miałeś niemiecką babkę, nieprawdaż? Ty też? Oczywiście! Tak jest, jesteś Niemcem, Lista 3” – i jeśli dana osoba nie kradła z konta firmy, po roku – tak jest, zostaje zintegrowany, zostaje obywatelem Rzeszy. Dla nas jest to być może wygodne. Mówię tu jedynie „być może”, gdyż nikt nie może szczerze wierzyć, że gdy problemy się w końcu pojawią, problemy, które wojna światowa ze sobą przynosi i przynosić będzie, gdyż właśnie wchodzimy w końcową fazę, ostateczne bitwy, to będzie on mógł polegać na lojalności w dystrykcie takim jak ten właśnie opisany. Będziemy w takim wypadku mieć ludzi, którym nadano niemieckie prawa w jakimś okręgu wbrew wszelkiemu zdrowemu rozsądkowi, a którzy potem użyją tych praw, by nam strzelać w plecy.

Brawa

Poza tym wierzę, że my Niemcy musimy się jeszcze czegoś nauczyć. Że się tak wiele musimy uczyć wynika z tego, że praktycznie, i wielu o tym wciąż zapomina,  staliśmy się Rzeszą Niemiecką dopiero 72 lata temu, a Wielkimi Niemcami dopiero 5 lat temu. Przez stulecia musieliśmy żyć w zamkniętych obszarach, szczególnie tu, na północy, na wschodzie; byliśmy niesamowicie biedni, byliśmy jednak w stanie – i to jest historyczne dziedzictwo Prus – wypracować sobie drogę z nędzy i trudności Wojny Trzydziestoletniej dzięki naszej nieograniczonej witalności, tworząc na nowo uporządkowane społeczeństwo.
Żyliśmy jednak, jak wspomniałem, w zamkniętych obszarach i dlatego byliśmy niezdolni do nauczenia się zbyt wiele w tym starym narodzie. Układanie stosunków z obcymi narodami nie było rzeczą nam znaną i nie mieliśmy okazji praktykowania ich. Wartości, tej niemal świętej wartości, świętej wielkości określenia „Rzesza” w wielu wypadkach jeszcze nie pojęliśmy. Ci Niemcy, którzy żyją za granicą, poznali je znacznie lepiej.

W Średniowieczu, gdy w Europie mówiono o „Rzeszy”, odnosiło się to tylko do jednej możliwości, była to Rzesza Niemiecka; żadnej innej Rzeszy nie było w Europie. I proszę mieć pewność, że innej Rzeszy po tej wojnie również nie będzie.

Oklaski

Ta Rzesza stanie się niemal świętym mitem, uporządkowanym mocarstwem europejskim („Ordnungsmacht Europas”), czołowym narodem w całej Rzeszy Germańskiej, która zostanie po tej wojnie stworzona. Stopniowo zostanie ona zjednoczona. Ta Rzesza Germańska odciśnie swe piętno na Europie, będzie ona przewodziła białej rasie w Europie, przygotuje ją do wielkich zmagań rasowych, które – z pewnością my tego już nie doczekamy – z pewnością toczyć się będą pomiędzy kontynentami w ciągu kilku pokoleń.

Biorąc pod uwagę ogrom tego konceptu Narodu, powinniśmy się wstydzić, jeśli nie potrafimy utrzymać w dyscyplinie jakiegoś pół-polskiego, pół-niemieckiego robotnika, albo jeśli dyrektor fabryki nie potrafi postawić na swoim, lub jeśli dowódca kompanii nie potrafi utrzymać porządku samym przykładem swej własnej osobowości – jeśli my, z powodu słabości niektórych osób, podchodzimy do kogoś, by prosić: „Czy nie zechciałbyś, proszę, przyjąć niemieckiego obywatelstwa? Proszę, bądź łaskaw je zaakceptować”. (lekki śmiech na sali)  Oraz: „Nie, nie, oczywiście będziesz posiadał wszystkie prawa, którymi my cieszymy się od 70 – 80 lat”. Czemuś takiemu mówię „nie”, to w ogóle nie wchodzi w rachubę.

Oklaski

Nie patrzę na sprawy z dzisiejszej perspektywy, czasu trudności i presji, lecz z perspektywy okresu po wojnie, kiedy zakończymy ją zwycięsko. I my ją zakończymy zwycięsko!

Oklaski

Przekonany jestem, że wtedy ci wszyscy chętni obecnie do szafowania prawami i dostojeństwem Rzeszy, będą tymi, którzy okażą się najbardziej surowymi, w 150% w odniesieniu do nadawania ich.

śmiechy, brawa

I to dlatego, ponieważ nie chcemy oszukiwać samych siebie, popieram oszczędne nadawanie praw obywatelskich na przekór wszelkim podawanym powodom ekonomicznym i sugerowanym koncesjom. Każdy taki człowiek  będzie miał tyle samo do jedzenia, co my, takie samo wynagrodzenie, ale musi on wykazać się świadomością swych zobowiązań. Mamy jednak pewne zastrzeżenia, bo nie zamierzamy jedynie patrzeć na danego człowieka, żołnierza; mamy również intencję przyjrzenia się jego żonie i dzieciom. Jaka jest możliwa korzyść z tego, że nadam człowiekowi i całej jego rodzinie nieodwołalne prawa obywatelskie Rzeszy po to tylko, by po jakimś czasie odkryć, że – chociaż był on dobrym żołnierzem, jak długo był w swej kompanii, i wśród swych niemieckich towarzyszy i jak długo miał dowódcę kompanii, który go trzymał w ryzach – jego żona nie ma zamiaru uczyć się mówienia po niemiecku. Wszystkie jego dzieci mówią po polsku. Oto mamy „obywatela”, z którego możemy być dumni!

Brawa

W takich sprawach zamierzamy być, niczym rolnicy, dojrzałymi, ostrożnymi i nierychliwymi; i absolutnie nie myślę o tym, by poddawać się jakiejkolwiek presji.
Będziemy, około końca tego roku, w niektórych okręgach, jak Górny Śląsk, Warthegau, Prusy Zachodnie i Prusy Południowo-wschodnie, nadawać nieodwołalne  obywatelstwo kilkuset ludziom, bazując na procentach, a właściwie należałoby powiedzieć: promilach, z listy 3 – mianowicie tym, i ja uczyniłem to warunkiem wstępnym, którzy otrzymali na polu walki EK1 („Krzyż Żelazny I klasy”) lub jakieś inne bardzo znaczące odznaczenie za odwagę. Prawdopodobnie będzie to około 400 do 500 osób tutaj, w Warthegau, 500 na Górnym Śląsku. To ma zostać nadane rodzinom podczas ceremonii, w odnośnych wsiach i miastach, by pokazać pozostałym: widzicie, wy też możecie to osiągnąć we wcześniejszym okresie, ale postarajcie się! Musicie się w tym celu tego i owego nauczyć, poczynając od czystości w waszym domu, tak, by się w nim nie panoszył polski brud; aż po język waszych dzieci, aż po waszą rzeczywiście odpowiednią postawę w każdym kryzysie i pod każdym obciążeniem, jakie w tych latach wojny trzeba przeżyć, a rodzina pozostaje stabilna i określiła się wewnętrznie. Dla osoby indywidualnej musi to być wielką łaską oraz wyróżnieniem i nie zamierzamy wstydzić się tego określenia. Łaską Rzeszy, gdyż ta potężna Rzesza takiemu małemu człowiekowi, który się początkowo nie starał o swój naród i o swą Rzeszę, nadaje już po trzech latach prawo do obywatelstwa Rzeszy. I jest to również dobroć Rzeszy, gdy pozostałym nadaje obywatelstwo Rzeszy po dziesięciu latach. Chcemy te sprawy ułożyć tak poprawnie jak należy, jakimi są zamiast dawać się kierować trudnościami chwili, aby nie stworzyć czegoś, czym nie będziemy mogli cieszyć się później.^

7 – Germanizacja przez zaludnienie. Rozwój nowej społeczności niemieckiej

Najlepszą metodą zniemczenia („Deutschwerdung”) jakiegoś obszaru jest oczywiście sprowadzenie Niemców. Jak już wspomniałem, cztery lata temu wielu z was żyło w smutku, bo musieliście pożegnać się ze swym starym domem: pakowanie walizek, podróż, w obozach, ze wszystkimi nieprzyjemnymi rzeczami, które to za sobą pociąga, utrata poszczególnych części bagażu i wszystkie te niepewności co do tego „dokąd jedziemy?”. Dzisiaj jest ten ciężki czas już za wami wszystkimi. Oto dlaczego – i proszę, wierzcie mi, gdy to mówię – ten Wartheland daje mi tyle radości i sprawia, że czuję się jakbym tu był w domu, ponieważ widzę, jak to przedsięwzięcie, które wtedy było tak ciężkie – wtedy wielu kontaktowało się ze mną i otrzymywałem wiele listów ze skargami – okazało się sukcesem; jak myśmy tu stopniowo, z Reichsdeutschen, Volskdeutschen, z Niemców z Łotwy, Estonii i z Niemców z Wołynia stworzyli, wspólnotę, i widać to już u młodzieży. To już nie są Niemcy z Wołynia lub wcześniejsi obywatele niemieccy, to Niemcy z Wartheland: całkowicie nowy lud wzrastający razem, ulepszający się wzajemnie, wszyscy korzystający z tego, co inni przynieśli ze swych wcześniejszych krajów. Otrzymał on i kieruje nowym okręgiem, nowym plemieniem niemieckim mieszkańców Wartheland. To jest tak miłym widzieć, jak ci mieszkańcy zapuszczają korzenie, i tak jest smutnym, aby zobaczyć pierwszych pochowanych w tej ziemi. To najlepsze korzenie, ponieważ dom jest tam, gdzie znajdują się groby własnego ludu. Pierwsze kołyski się zapełniają, i już się zapełniły, pierwsze dzieci już się tu urodziły. Inne dzieci stały się młodzieżą. Gospodarczo ten teren został już do pewnego stopnia uporządkowany, plony się powiększają, z menelskiej polskiej gospodarki („aus der polnischen Luderwirtschaft”) powstają niemieckie zakłady. Tu i ówdzie już mamy modelowe gospodarstwa niemieckie. Gałęzie przemysłowe kwitną również i pewna zamożność daje się zauważyć. I stopniowo wszyscy ci, którzy tu przybyli, zaczynają czuć się jak w domu w tym nowym, a jednak tak starym, niemieckim kraju Warthegau.

Pragnąłbym również przejść do innej kwestii, z którą będziemy musieli poradzić sobie po wojnie. Oczywiście nie zadowolimy się tym, że z populacji 4,5 miliona jedynie trochę ponad 800 000 jest Niemcami, to jest zrozumiałe samo przez się; i nie wierzę, by sądził tak ktokolwiek, kto nas zna. Weźmiemy się za ten problem po wojnie i sądzę, że rozwiążemy go niewiarygodnie szybko. Pośród ludzi nie naszej narodowości, którzy tu jednak żyją, mamy wiele krwi, która stanowić będzie stratę dla nas, jeżeli zostanie ona pozostawiona innej narodowości. Za tę kwestię zabierzemy się po wojnie. Możecie być pewni, że wszystkim tym o cennej krwi, to jest o krwi nordyckiej i germańskiej, damy rzeczywisty awans i możliwości wejścia w skład tej potężnej Rzeszy i wrośnięcia w naród niemiecki. Wyraziwszy to w tej formie, myślę, że wolno mi dodać, że uważam za rozsądne, by tej kwestii obecnie, także na zebraniach partyjnych, zbytnio nie rozstrząsać, gdyż w przeciwnym razie wprowadzimy jedynie niepotrzebny niepokój wśród polskiej ludności, której pracy i chęci do do pracy możemy bardzo potrzebować dla wygrania wojny.^

8 – Jaki winien być stosunek do Słowian? Jacy są Słowianie?

Teraz pragnąłbym pokrótce zająć stanowisko wobec innej poważnej kwestii, jest to druga część tego, o czym chiałem mówić: Jakie jest stosunek Niemców wobec obcej ludności, mianowicie wobec Słowian?
Widzimy tu, niczym dwie widoczne przeciwstawne sobie siły, dwa rodzaje wszędzie na zewnątrz,na froncie jak również w rejonach przygranicznych. Ktoś deklaruje: „Żadnego pokazu siły!”  Pragniemy pozyskać te narody; dlatego też musimy być przyjaźni, naprawdę przyjaźni. I robi coś, czego żaden Słowianin nigdy nie znosi, nigdy nie pozwoli na czynienie wobec siebie: traktuje go jak równego sobie, jak kolegę, jak towarzysza, przyjaciela. Prawdopodobnie mówi mu często: „Sam możesz zobaczyć jak jesteśmy życzliwi, chcemy jedynie tego, co dla was najlepsze”. Niektórzy nawet posuwają się tak daleko, że obiecują niemal każdemu słowiańskiemu plemieniu ich własne państwa. – I to byłaby ta pierwsza z owych metod, metoda „przyjazna”. Ta inna jest – i jak to zazwyczaj jest na początku, gdy wahadło przesuwa się w przeciwne kierunki, całkiem na lewo i całkiem na prawo, rzeczywiście twardą metodą. Tacy noszą na sobie szyld widoczny dla każdego, a mówiący: „Ja jestem Herrenmensch” lub „my jesteśmy Herrenvolk”. Muszą tak postępować na wypadek gdyby nikt tego nie zauważył…

śmiech

Reagują tylko w brutalny sposób, mówiąc każdemu: jesteście niewolnikami, jesteście poślednią hołotą.

My poruszamy się pomiędzy tymi dwoma biegunami. Jest kwestią czystego przypadku na co się natrafi w przypadku tej całej skali możliwości. Są to sprawy, które czasem są bardzo nieprzyjemne i wstydliwe, jednak należy je rozumieć z perspektywy wartości naszego  historycznego rozwoju. Możecie być pewni, że Anglicy nie traktowali jeszcze w taki sposób swoich kolonii 300 lat temu, to nie było tego 300 lat dokładnie, gdyż w ciągu owych 300 lat nabrali doświadczenia, dokonali, w procesie wychowania, przewartościowania tego doświadczenia i  w rezultacie ukształtowała się pewna tradycja.

Jeśli jednak ma być dla nas jasne w jaki sposób mamy podejść do tych obcych narodowości, tych ludów słowiańskich, to musimy wpierw ustalić jak powstała się ta Słowiańszczyzna. Możecie mi, i słusznie, opowiedzieć, przytoczyć lub przedstawić: „Cóż, wie pan, mam jedną robotnicę, pracownicę leśnictwa, Ukrainkę, ta dziewczyna  wygląda dokładnie tak jak Germanka!” – Zgodzam się. Ale ja mogę wam również pokazać niektóre wsie ukraińskie, których mieszkańcy wyglądają jak Mongołowie. Stąd też będziecie mieli tę samą genezę wszystkich ludów słowiańskich, mogą się zwać Serbami, Czechami, albo Słoweńcami albo Polakami albo Rosjanami czy Ukraińcami. Mogą się zwać jak chcą, w końcu jednak jest to zawsze ta sama historia ich powstania. Są wszelkimi rodzajami i podgatunkami mieszanek, jakie możecie tam znaleźć. Od tych czysto germańskiego rodzaju, którzy kiedykolwiek w jakiś sposób zdołali się  uchować w pojedynczych wsiach, i znowu się wymieszali, aż do czysto mongolskich typów. Wszystko to tam możecie znaleźć.

Za moment odniosę się do duchowego rezultatu tego wymieszania.
Ktoś powie: „Widzicie, mam tutaj polską lub rosyjską siłę roboczą. Jeden z nich jest najpoczciwszą osobą, jaką można sobie wyobrazić. Człowiek religijny, który jako katolik modli się dziennie do Matki Boskiej. Spotkasz wielu Rosjan, którzy modlą się gorąco do Matki Boskiej Kazańskiej, jest niemożliwością znalezienie  czegoś tak żarliwego u nas”.
Inny znów powie: „A dalej mamy te chóry kozackie: ci Rosjanie z pewnością umieją śpiewać!”  – Wierzę w to; cudowne, wspaniałe. A jeszcze ktoś inny powie nam, że są oni, w głębi, po prostu dobrze usposobionymi dużymi dziećmi, które oddadzą ci wszystko. „Bracie, oni nas obejmują, ściskają!” – Wszystko to prawda, przyznaję wam to. Lecz pozwólcie mi zilustrować odmienną stronę. Niektórzy z nich torturują ludzi w nieprzyjemny sposób, pełen ogromnego bestialstwa. Są też tacy, którzy przez rok czy dwa są oddanymi chłopinami, gdy po jakimś czasie, nagle, w trzecim roku, „przypomną sobie”, by zabić przełożonego i podłożą mu ręczny granat lub coś podobnego; tak oto wśród całej tej wierności i przyjemności  wychodzi naraz strata ze swymi niefortunnymi konsekwencjami, czeka na swą ofiarę, jeśli się nie jest uważnym.

Z kolei są i tacy, dam wam kilka  przykładów; jak to wyjaśnicie: pewnego dnia, zanim Rosjanie zdobyli Stalingrad, z oblegającej armii zbiegło jakieś chyba 2000 Rosjan do naszej zgłodniałej załogi w Stalingradzie. Nikt nie może dać sensownego wyjaśnienia tego, z rozsądkiem nie ma to nic wspólnego, gdyż oblegający wiedzieli dokładnie, że oblężenie Stalingradu dobiegało końca – a jednak 2000 ich zdezerterowało.
Albo: zdarzyło się to w naszej walce przeciw bandom w tubylczych oddziałach walczących po naszej stronie. Walczą po naszej stronie przez tygodnie i miesiące. Dochodzi do przypadków w naszych oddziałach, to jest w rosyjskich oddziałach  ochronnych. Wieczorem w dniu gdy pobiliśmy i powaliliśmy silnego przeciwnika, niektórzy z nich uciekli, około połowy kompanii, i przeszli do pokonanego nieprzyjaciela. Osiem dni później część z nich wróciła. No cóż, sądzę, że muszę stwierdzić, że w tej Słowiańszczyźnie jeden rodzaj posiada więcej, inny mniej, w zachodnim wycinku jest bardziej kultywowany, we wschodnim bardziej niekultywowany. Zawarta jest cała skala odczuć i cech: od najserdeczniejszej religijności i życzliwości aż po ludożerstwo. Wszystko to tam jest i biada temu, kto bodaj raz o tym zapomni. Biada mu, bo na tym połamie sobie zęby („Wehe dem, denn daran geht man kaputt”).

Jak to jeszcze można wytłumaczyć? Da się to wyjaśnić słowiańskią mieszaniną komponentów rasowych. Postaram się to pokrótce przedstawić.
Kiedyś, przed wielką migracją ludów, w tych regionach, aż do Morza Czarnego i dalej wgłąb Rosji, żyły nasze plemiona germańskie. Była tu spora ludność germańska.   Jednak w związku z wydarzeniami historycznymi, które nie zostały nigdy całkowicie poznane, wypady azjatyckie z ówczesnym naporem Hunów pod wodzą Attyli z jednej strony zniewoliły te ludy, które musiały dla nich wystawiać wojsko. Pozostali uciekli lub wyemigrowali dokądkolwiek było to możliwe. Część germańskiej ludności pozostała. Tak powstała niezwykle szczupła germańska warstwa przywódcza, germańskiej krwi, oraz zdecydowanie większa warstwa niższa, wschodnia, szczególnie po wdarciu się Hunów oraz Mongołów, mongolskiej odmiany, mongolskiej rasy.

Nadszedł potem czas, w którym wiele ras niemieckich, ras germańskich migrowało do Polski, później tworząc tam górną warstwę społeczną, która została wezwana do Rosji przy użyciu klasycznego dla wszystkich czasów uzasadnienia, które po wsze czasy obowiązuje dla Słowian  („die für ewige Zeiten für die Slawen gilt”:
„Przybądźcie do naszej ziemi i rządźcie nami, gdyż sami nie jesteśmy w stanie rządzić sobą !” (6)
Wezwanie Waregów, Wikingów, nadchodzi stopniowo. W początkowym czasie istniał klarowny podział ras: germańska warstwa rządząca która nie miała nic wspólnego z ludami, nad którymi panowała. W miarę upływu czasu jednakże, poprzez prawa życia („durch die Gesetze des Lebens”) oraz poprzez nieprzestrzeganie praw krwi i rasy („und durch die Nichtbeachtung der Gesetze des Blutes und der Rasse”) jak też z innych przyczyn: poprzez wymagania wojenne, brak mężczyzn lub kobiet w warstwie panującej, następowało przenikanie krwi germańskiej do niższych segmentów społeczeństwa: Stało się tak w krajach bałtyckich, z niemieckiej warstwy panującej do  Łotyszów i Estończyków w 7 wieku; lub też, jak właśnie w Rosji, w Polsce, następowało wnikanie niższej warstwy do germańskiej warstwy panującej poprzez małżeństwa mieszane. W konsekwencji z tej germańskiej warstwy rządzącej wyłoniła się nowa klasa rządząca nowopowstałej narodowości. Klasa, która nie czuła się już germańską, lecz polską, rosyjską, ukraińską lub inną, odpowiadającą plemionom, jak kaszubską , której własność i interesy władzy w tym plemieniu ugruntowała, i powstawał nowy naród, nowy lud składający się ze wszelkich odmian i mieszanek: od tych z istniejącą jeszcze czystą germańską krwią, poprzez wszelkie mieszanki, w których germańska krew posiada przewagę  aż po mieszanki, w których krew germańska istnieje jedynie w małej części; gdzie, zapewne – jak to widzimy obecnie – para błyszczących niebieskich oczu należy do mongoloidalnego poza tym ciała, albo gdzie mamy nordyckie ciało ze wschodnią lub mongolską głową aż po typy, które posiadają czysto mongolskie cechy, w odosobnionych obszarach, jak na przykład w przypadku Łysej Góry w Generalnej Guberni, albo tutaj, w Warthegau, można znaleźć wsie i po obejrzeniu ludzi powiedzieć: „Hunowie czystej krwi żyją tutaj. Wciąż żyją tu,  gdzie osiedlili się 1 500 lat temu”.

Jeśli ktoś jest obznajomiony z historią powstania rasy słowiańskiej, to musi on rozumieć, że my mamy tylko jedno zadanie, jeśli te obszary oczyścić chcemy i oczyścić musimy. Musimy, jeśli chcemy żyć. To jedyne zadanie może być w jasnym opanowaniu i jasnym zdystansowaniu bez niepotrzebnego obrażania, inaczej bowiem możemy obrazić kogoś, kto jest częściowo naszej krwi i dumnym, i zrobić sobie wroga z tej osoby. Musimy mieć się na baczności przez cały czas, jednak nigdy nie powinniśmy być zanadto ufni, nawet po wielu latach – zawsze trzeba być uważnym niczym treser zwierząt świadomy swych lwów i lampartów.

To odnosi się aż do drobnostek. Uścisk dłoni, który my, Niemcy, wzajemnie wymieniamy wśród Niemców, musi być dla Słowianina albo dla małego parobka tu i ówdzie jednorazowym wyróżnieniem. Jednak uścisk dłoni nigdy nie powinien być odrzucony w widoczny sposób, jak poprzez werbalną odmowę. Czyni się wiele rzeczy, ale się o tym nie mówi („Man tut viele Dinge aber man spricht nicht darüber”).

Oklaski

Nie będzie praktyczne stałe chodzenie w gospodarstwie z pejczem, chociaż jest to  słuszne, jeśli ktoś jest całkiem bezwstydny, by go wygrzmocić („Es wird praktisch sein nicht mit der Reitpeitsche immer beim Gesinde herumzugehen, ebensoviel es richtig ist, weil er ganz unbeschämt ist, ihm zu verdreschen“). Trzeba tu będzie się wiele nauczyć, panowie, bo nie ma instrukcji obsługi mówiącej jak postępować z narodami słowiańskimi.

Oklaski, śmiech

Trzeba się uczyć tego, co robić, a czego nie. Jako jeździec nauczyłeś się co możesz z koniem robić, a czego nie. Jeśli się pomylisz, koń cię zrzuci. Jeśli uczynimy zło obcym ludom, nawet jeśli jest to zło wyrządzone jedynie ich wyższym klasom, niższe warstwy z pewnością nas kiedyś za to zabiją. Szkoda, jednak w wielu wypadkach to zasłużone („Schade, aber in vielen Fällen verdient”).

Jeśli się ten słowiański naród krzepko opanuje, można z tej masy ludzi wyzwolić nieprzebrane wartości i nieprzebrane siły dla Niemiec („Wenn man dieses slawische Volk rüstig beherrscht, kann man aus der Masse Mensch unendliche Werte herausholen und unendliche Kräfte für Deutschland“).

Uważam, że lepiej, by zginął Rosjanin albo Polak w tych światowych zmaganiach, jeśli można uratować Niemca, niemiecką krew. Żebyśmy sobie [jednak] nie uroili, że możemy wygrać tę wojnę jedynie przy pomocy Rosjan albo tylko Polaków jako armią wyzwolicielską lub tanią pomocą! Wojnę my  musimy wygrać!  Z naszego serca, z naszej krwi! Tam jednak, gdzie możemy pozwolić słudze umrzeć również, tam pozwolimy mu umrzeć! Jeśli zamiast Niemca… (Brawa)… Jeśli zamiast Niemca mogę poświęcić cudzoziemca, to go poświęcę.
Ale nigdy nie powinniśmy zapominać, że to mogą być tylko przypadki chwilowej pomocy, a nigdy  samej walki, tę walkę my  musimy stoczyć! Naszą  jest Rzesza, która jest tworzona i będzie ona przez nas  wywalczona i przez naszą krew. Nie zasługiwalibyśmy na nią i nie moglibyśmy jej utrzymać. Jedynie to, co wywalczy się samemu, można zachować! (7)

Brawa

Gdy mówię ogólnie o Słowianach, to chciałbym wskazać na to, że o tym, jak opanować Słowian, najlepiej można nauczyć się z tych przypadków, w których to opanowywanie się powiodło. Chodzi mi o terytorium rosyjskie, gdyż jest ono największą Słowiańszczyzną, jest ono jednak wszech-matką wszystkich Słowian. Mogą oni czasami być ze sobą w stanie wrogości i animozji – Polak obawia się, że go Rosjanin połknie, Rosjanie nie lubią Polaków, to wszystko prawda – jednak mimo to trzymają się oni razem w swoim panslawizmie, w swej wspólnocie.^

9 – Kto z powodzeniem rządził Słowianami. Metoda informatorów NKWD i GPU

We wszystkich przypadkach, kiedy udawało się to, poczynając od Złotej Ordy Dżyngis-Chana aż po pana Stalina, przywództwo było tego samego rodzaju. Znali oni swoich Słowian. Wiedzieli dokładnie, że posiadają oni jedną cechę: generalnie są oni  – poza pojedynczymi osobami  jak Lenin, Stalin, paru carów, Dżyngis-Chan, Tamerlan czy Attyla – niezdolni do tworzenia państwa i niezdolni do rządzenia sobą. Są oni natomiast zawsze zdolni – i byliśmy tego świadkami w przypadku Polski przez 700 lat – do oporu wobec istniejącego jeszcze porządku, do organizowania sprzysiężeń, do organizowania sabotaży i do konspirowania. To potrafią znakomicie! („Das können sie prima!”). Z tej znajomości swoich umiłowanych słowiańskich poddanych Rosjanie, albo raczej Słowianie, również z pewnością niektórzy Polacy, którzy to potrafili, wykształcili swoją własną metodę panowania nad swoimi poddanymi. U pana Stalin wygląda to tak: posiada on swoje sięgające daleko NKWD i GPU. Nikt nie wie z całą pewnością, gdy pięciu albo sześciu Rosjan się zbierze, nawet jeśli są rodziną z ojcem, matką i dziećmi, które z tych sześciu zadenuncjuje pozostałych do GPU. A więc możliwość konspirowania, szeptania mędzy sobą, przemawiania, argumentowania tak typowego dla Słowianina, bezużytecznego filozofowania aż do późna w nocy – została im przez ten system odebrana. Możemy, dla naszych praktycznych stosunków, nauczyć się tu i gdzie indziej, żeby przeniknąć do organizacji przeciwnika – lub jak przypuszczamy, naszego przeciwnika, który w większości wypadków istotnie jest naszym przeciwnikiem – by zaszczepić w nim poczucie, że nigdy nie jest sam i że my wiemy wszystko. Wtedy będzie on wierny i niezawodny, nie inaczej. Jeśli mówicie mi, że to szkaradna metoda, to wam coś powiem: szkaradną byłaby ta metoda dla nas Niemców, byłaby nas niegodna. I mogę oświadczyć również następującą rzecz w tym gronie: ja i mój nieżyjący już przyjaciel Heydrich byliśmy w ciągu tych dziesięciu lat istnienia Gestapo zawsze całkowicie przeciwni ustanowieniu systemu agentów i szpicli w rodzaju NKWD i nigdy nań nie przyzwoliliśmy.

Oklaski

Nie mam żadnych agentów. Praca w Służbie Bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst; SD), i od tej zasady nie odstąpiliśmy, jest sprawą honoru dla każdego honorowego Niemca, tak jak jest dla każdego honorowego Anglika przynależność do (Secret) Service. To nie jest sprawa dla brudnych agentów, lecz dla żołnierzy, dla żołnierskiego obowiązku i żołnierskiego honoru. Takie rzeczy muszą istnieć. Mogliście to zobaczyć na jednym z przypadków  bardziej przyciągającyh uwagę: uwolnienie  Duce. Uwolnienie Duce  zakończyło się powodzeniem nie dlatego, że kommandosi Skorzenego byli odważni i przyzwoici, to był jedynie efekt końcowy. Uwolnienie było możliwe jako akt końcowy ogromnie długiej pracy, a takowa mogła mieć miejsce jedynie w SD, tak jak w Anglii ma to miejsce w Secret Service.

Wracając z powrotem: ten system szpicli, którego nigdy nie mieliśmy wśród Niemców i nigdy mieć nie będziemy, jest jednak konieczny wobec Słowian. Musimy jednak być ostrożni, by nie stosować niemieckich wartości, niemieckich standardów i niemieckich niepokojów – które są naszymi własnymi i które zawsze musimy posiadać – wobec innych ludów, duchowo słabszych, jakbyśmy chcieli sugerować, że one odczuwają tak samo jak my i że wobec tego, z fałszywej litości nie będziemy im tego robić. Im zapewne coś wyrządzamy, lecz nasze własne dzieci i rodziny na tym skorzystają, i dlatego będzie to czynione. I o tym nigdy nie powinniśmy zapominać. Gdy ma się takie nastawienie oraz znajomość historii ludów słowiańskich i ich natury, to jest tylko kwestią wychowania kiedy będziemy gotowi panować nad Słowianami w takim okręgu jak ten i na pozostałych terenach wschodnich, bez niepotrzebnej twardości, nigdy jednak z niestosowną łagodnością. Musimy być brutalni, jeśli to konieczne i gotowi w naszej postawie, lecz nigdy niezdecydowani. To źle, jeśli sługa widzi swego pana urżniętego („Es ist schlecht wenn ein Knecht sieht wenn sein Herr besoffen ist”), to nie wzmacnia pozycji pana.

Brawa

To jest niewymownie szkodliwe, gdy Untermensch (8) jest świadkiem walki pomiędzy rządzącymi… (oklaski )… czy to w rodzinie, czy w gospodarstwie albo w majątku, albo w organizacjach, wydziałach, urzędach, siłach zbrojnych, partii czy państwie. To niewymownie szkodliwe. Gdy mamy różnice poglądów, to możemy między nami, Niemcami, we właściwy sposób wszystko sobie powiedzieć. Jestem za tym, by dyskutować; nie pisać listów, tylko zebrać się, usiąść i przedyskutować dane sprawy. Bez wciągania biurokratów lub urzędników państwowych i członków sztabów; jest to przejrzyste i uczciwe, bo stwarzane jest zaufanie, gdy ludzie ze sobą rozmawiają, wszyscy wtedy ciągną w jednym kierunku. Jest natomiast krańcowo szkodliwe, jeśli ktokolwiek z nas walczy z innym Niemcem, a Polak jest tego świadkiem, lub gdy niemiecki przełożiny krytykuje niemieckiego podwładnego na oczach Polaka.

Oklaski

Nasz ton i postępowanie muszą być zawsze dyktowane przez to, by zachować niemiecką siłę i władzę, oszczędzać niemiecką krew, a jej pomnażanie i wspieranie nie tylko było dopuszczane, ale wspierane wszelkimi środkami. Nawet najmniejszy czyn inicjowany przez nas musi być podejmowany z prawem walki rasowej i narodowej na widoku. Jak wspomniałem wcześniej, nie ma instrukcji dla leczenia i nie ma regulacji dla wszystkich pojedynczych rzeczy.  O ile usiłuję zapobiec jakiejkolwiek krzywdzie grożącej niemieckiej matce i dziecku, zapobiegać aborcji za wszelką cenę; to wobec Słowian reprezentuję opinię: nie jestem ich stróżem; pozwólmy im to robić. Tutaj moja prawość nie sięga tak daleko, jestem prawy jako Niemiec, jestem prawy dla mojego narodu („Hier geht meine Rechtlichkeit nicht so weit, ich bin rechtlich als Deutscher, bin rechtlich für mein Volk”). Inne narody czynią co same chcą. Interesują mnie one jedynie o ile potrzebuję ich dla Niemiec, poza tym nie interesuję się nimi zupełnie. I to stanowisko, to wewnętrzne nastawienie musimy właśnie jako narodowi socjaliści czerpać ze znajomości praw krwi, rozwoju ras i ludów, stosunków władzy na Wschodzie, z tejże wiedzy musimy poznawać nasze prawdy, wzajemnie się wychowywać. I przekonany jestem, że nasza młodzież, wzrastająca właśnie tutaj, będzie znała wiele rzeczy, które my musieliśmy sobie przyswoić, nie będzie popełniała tych błędów, które myśmy musieli niegdyś popełniać, by się uczyć. Wiele rzeczy, które my sobie musieliśmy przyswoić, będzie posiadać sama z siebie. I mam przeświadczenie, że będziemy mogli osiągnąć panowanie nad najmniej setkami milionów cudzoziemców, w co najmniej takim stopniu jak dzisiaj Anglicy. Ci Anglicy są jednakże, i o tym nie powinniśmy zapominać, małą częścią naszej germańskiej krwi naszego kontynentu.^

10 – Twarda rzeczywistość wojenna. Konieczność zmiażdżenia niesnasek i defetyzmu

Wojna jest obecnie ciężka, wiemy o tym. Nie chciałbym dyskutować tu zbytnio kwestii wojennych, gdyż uważam je za ewidentne.  Uważam też za ewidentne, że każdy uczyni wszystko, nawet najdrobniejszą z drobnostek, by tę wojnę wygrać; że każdy z nas, każdy mężczyzna, który zdolny jest do służby w walce, zostanie posłany na front; że każdy z nas rozwiąże wszelkie niedomagania spokojnie i bez szemrania; że nie będzie milczał w jakichkolwiek sprawach, lecz że będzie je kwestionować w dobrej wierze, a jeśli okaże się to niemożliwe, zostaną one zameldowane; że przeciwstawimy się z wszelkim pogłoskom; że zdusimy każdy defetyzm, który może się pojawić lub się pojawi; że każdego, kto bodaj jest załamany, gdyż los nie obszedł się z nim łaskawie, np starcił syna, wyprostujemy, że przemówimy mu do honoru („daß wir ihn beim Portepee fassen”) i porozmawiamy z nim jak z Niemcem, przypominając mu o jego wierności wobec Führera  i o posłuszeństwie, o wdzięczności jaką winien jest on swej Rzeszy i narodowi. Ale to są wszystko sprawy oczywiste. Nigdy nie wolno nam stawać się bojaźliwymi. Gdyż to, że wojna z wielomionową Rosją, tą brutalnie rządzoną masą ze wschodu, przyniesie ze sobą największe trudności, było od początku wiadome. To, że jeszcze nadejdą trudności, to możemy spokojnie założyć. Trzeba będzie jeszcze przejść przez niejedno. Rosjanie w nadchodzącej zimie, w nadchodzącej jesieni, nadejdą znowu, już zaczynają, z desperacką armią z dobrze ponad 100 dywizjami. Te również będziemy musieli odeprzeć, rozbić i wybić („Auch die werden wir abschlagen, zerschlagen und abschlachten müssen”). Jeśli jednak naród taki jak Rosjanie mają żołnierzy w wieku od szesnastu lat do pięćdziesięciu lub pięćdziesięciu pięciu w swoich szeregach, to rozsądek mówi nam, że ta masa ludzka musi również się skończyć, tak jak wszystko na tej ziemi.

Mimo wszystko będziemy musieli jeszcze przejść szereg prób na całym teatrze działań wojennych. I mimo to, chciałbym powiedzieć: wiem, my to wiemy, że pewnego dnia, po najbardziej gorzkich i najczarniejszych miesiącach, po największych niebezpieczeństwach i największych próbach wojna się zakończy. Któryś z naszych wrogów da w końcu za wygraną, a gdy to się stanie, inni podążą jego śladem.^

11 – Jaki ma być koniec wojny

A potem jeden z drugim powie: „Tak, widzicie, zawsze mówiłem wam, że wojna z Anglią zakończy się remisem.”
A to sprytne,  (śmiech ) nigdy przecież nie zamierzaliśmy podbijać Anglii. Sprawdźcie wszystkie wypowiedzi, wszystkie przemówienia, wszystkie artykuły prasowe począwszy od 1939, czy nawet 1934. Jedynym żądaniem, jakie mieliśmy wobec Anglii, był zwrot naszych kolonii. Nigdy nie chcieliśmy mieć  Irlandii, nigdy nie chcieliśmy mieć żadnego kawałka Anglii; nie chcieliśmy w żadnym wypadku zniszczenia Imperium Brytyjskiego, bo jest to w końcu imperium białego człowieka. Zatem to po prostu Anglia ponownie chciała mieszać w Europie. Jeśli zatem ten fakt, że Niemcy zarządzają w Europie, że mają otwartą drogę na wschód i że mamy dodatkowo ziemię uprawną tutaj w Warthegau, w Generalnej Guberni i dalej na wschodzie, w Rosji, nazywacie remisem  – to się z wami zgadzam.

śmiech

Pod koniec wojny następujące fakty zostaną ustalone: po pierwsze, potwierdzenie wszystkich zdobyczy, jakie  Niemcy uzyskały do 1939 roku, t.j. do roku wojny z Polską. Po drugie: potwierdzenie przed światem, że Niemcy są nie tylko mocarstwem europejskim, jak udowodnił to Stary Fritz (Fryderyk Wielki) w Wojnie Siedmioletniej, lecz że Niemcy są mocarstwem światowym. Po trzecie:  zapoczątkowanie i kontynuacja procesu tworzenia Rzeszy Germańskiej, lub Wielkogermańskiej na bazie Rzeszy Niemieckiej; że jednoczenie Germanów, które wbrew wszelkim trudnościom, jakie dzisiaj mamy ciągle z ludnością w Holandii i Norwegii,  zapoczątkowane zostało na polu walki, w dużej mierze wśród germańskich dywizji jak „Wiking” oraz „Nordland”, ale także w trzecim germańskim korpusie pancernym. Że ten proces unifikacji zostanie znacznie przyspieszony poprzez włączenie tych krajów i narodów do wspólnoty germańskiej, do germańskiego związku państw, do germańskiej Rzeszy. I że wtedy, zamiast 90 milionów narodu Niemców będziemy mieli 120 milionów narodu zjednoczonych Germanów, którzy będą mocarstwem porządku europejskiego („Ordnungsmacht Europas”). I że będziemy, z tym całościowym narodem germańskim, mieli przestrzeń na wschodzie, na której będziemy mieli w końcu powietrze i miejsce do życia, przestrzeń i ziemię, przygotowaną i użyźnioną, podbitą i wypełnioną krwią setek tysięcy poległych żołnierzy niemieckich. Przygotowaną tylko dla jednego celu, by z tej roli i ziemi powstał niemiecko-germański kraj osiedlenia.^

12 – Germanizacja terenów wschodnich Rzeszy. Organizacja społeczności niemieckiej. Spojrzenie w przyszłość

Program, którego realizację rozpoczniemy w dniu, w którym zamilknie ostatni strzał, w nieustającej pracy pokojowej trwającej przez okres życia całego pokolenia, brzmi: kompletne zniemczenie nowych prowincji niemieckich – Górnego Śląska, Kraju Warty, Prus Zachodnich, Prus Południowo-Wschodnich. Oznacza to jasno i jednoznacznie dalsze przesunięcie jednoznacznej granicy narodu niemieckiego, to znaczy obszaru, w którym nie mieszka nikt inny aniżeli Niemiec i Germanin,  około tysiąca kilometrów od starej granicy Rzeszy Niemieckiej („Das Programm, das wir an dem Tag, an dem der letzte Schuß geweilt ist, durchzuführen beginnen werden in einer nimmer müden Friedensarbeit von einem Menschensalter zunächst, das lautet: völlige Deutschwerdung der neuen deutschen Provinzen: Oberschlesien, Wartheland, Westpreußen, Süd-Ostpreußen, bedeutet klar und eindeutig Weiterhinausschiebung einer eindeutigen deutschen Volkstumsgrenze, das heißt des Gebietes in dem kein anderer wohnt als ein Deutscher und ein Germane, umrund Tausend Kilometer von der alten Deutschen Reichsgrenze weg”).

oklaski

Oznacza to gospodarcze i polityczne posiadanie, obsadzenie i zagospodarowanie możliwie dalszych obszarów graniczących  z obszarami niemieckiego osiedlenia; stworzenie centrów zaopatrzenia i zasilania z niemieckimi garnizonami, niemieckimi magazynami, składami, warsztatami naprawczymi dla samochodów i kolei, stworzenie małych miast o liczbie mieszkańców 20 tysięcy w odległościach około 100 kilometrów od siebie; oraz zorganizowanie osad niemieckich zaludnionych przez niemieckich rolników – w promieniu 5 kilometrów wokół tychże miast, by miasto mogło mieć swych rolników oraz dla rolników, by mieli swe miejskie centrum.

Stworzenie szkółki leśnej krwi germańskiej, abyśmy w końcu mogli stać się na nowo narodem z wieloma dziećmi – nie jest  to jedynie kwestia jakiegokolwiek poglądu lub jakichkolwiek opinii, lecz kwestia bytu naszego narodu. Jest już przygnębiające, jeśli się wie, że rosyjski rocznik ma 2,5 do 3 razy więcej mężczyzn niż niemiecki rocznik. Zaoszczędzilibyśmy sobie dzisiaj wielu problemów, gdyby podejście ludzi, i nas samych, jakieś 18, 19 czy 20 lat temu odnośnie kontynuacji linii krwi naszych rodzin, odnośnie tego, co winni jesteśmy naszym przodkom, było inne aniżeli 20 lat temu w demokratyczno-liberalnych, jakkolwiek również bardzo biednych czasach inflacji i bezrobocia. Nasi przodkowie zasługują na więcej. Ten wschód, który musi być, i będzie, ową szkółką leśną najczystszej krwi germańskiej, będzie tyglem wszystkich linii niemieckich i germańskich. I ten cel, który tu przypieczętowujemy na podstawie jakości jednorazowych i decydujących wartości rasowych człowieka, przyczyni się również do tego, że ten wschód w ten sposób stanie się przesłanką tego, że ta Rzesza Germańska na świecie, w następnych stuleciach będzie zdolna do powstrzymania i odparcia następnych ciosów, które wcześniej czy później, w rytmie historii, nadchodzić będą z głębi Azji, i do ponownego przesunięcia granicy narodu. A w ostatecznym rozrachunku do odzyskania jedynie tego, co Goci i Wandalowie, jako nasi germańscy przodkowie, niegdyś posiadali jako swoją domenę („Reich”) i jako swój kraj.

My jednak, którym dozwolone jest, dzięki darowi przeznaczenia, żyć w obecnym czasie, chcemy dziękować codziennie, co godzinę, że – możemy to również powiedzieć – Bóg zesłał nam naszego Fűhrera  po dwóch tysiącach lat.

oklaski

My jako niemieccy mężczyźni i kobiety, chcemy być wdzięczni, że właśnie w tym czasie się narodziliśmy i że w tym czasie możemy żyć. Pragniemy, każdy na swoim stanowisku, czynić naszą powinność, by Fűhrerowi  jego zadanie ułatwić i dopomóc w nim gdziekolwiek to możliwe. I nie zamierzamy nigdy ulec, gdy codzienność lub gdy wróg się wdziera lub w jakimkolwiek miejscu naciska, albo gdy los wciąż, miesiąc po miesiącu, rzuca nas na szalę, waży i wypróbowuje nas, gdyż kiedyś te miesiące przeminą i ważnym pozostanie tylko jedno: ten cel, który wolno mi było wam tu pokazać, ta tworzona przez Fűhrera  Adolfa Hitlera Rzesza Germańska, siedlisko tu na wschodzie. I wiarę, że ten wschód wywalczymy, starą niemiecką metodą zdobędziemy ziemię, zbudujemy gospodarstwa, obronimy je mieczem, by ponownie zdobyć nową ziemię, dla wiecznego przyrostu, dla wiecznej młodzieży i dla przyszłości niemiecko-germańskiego narodu!
Heil Hitler!

długotrwała owacja

Po owacji na mównicę wkracza Gauleiter Arthur Greiser:

Reichsfűhrerze, słowa podzięki, które w imieniu wszystkich moich współpracowników chciałbym Wam przekazać, są zbyt słabe, by oddać odczucia, które nas wszystkich, przewodzących temu Okręgowi, w tej godzinie przepełniają. Daliście nam, Reichsfűhrerze, nie tylko wgląd w wielką przyszłość, która wyrośnie z krwi obecnej walki, lecz daliście nam zadośćuczynienie dla naszej pracy, że Wy, jako pełnomocnik Fűhrera do załatwienia tych przeogromnych zagadnień, wykazaliście słuszność naszego lepszego zaangażowania, słuszność linii politycznej naszego narodu, a przez to i słuszność naszej walki. Za to…. (brawa )…. Za to, Reichsfűhrerze, dziękujemy Wam i prosimy Was, abyście, gdy jutro ponownie będziecie w Głównej Kwaterze u Fűhrera, zechcieli mu powiedzieć, że może on na tych mężczyznach i kobietach, zrośniętych ze sobą w tę sprzysiężoną wspólnotę zawsze i na zwasze polegać.

Brawa

Panowie i Panie, w tejże godzinie wysłałem do Fűhrera telegram o następującej treści:

„Mein Fűhrer, dzisiaj Okręg Rzeszy Kraju Warty (Reichsgau Wartheland) obchodzi swoje czwarte urodziny, które stały się możliwe dzięki Waszemu zdecydowaniu i Waszej energii oraz dzięki zwycięskiemu zaangażowaniu Waszego Wehrmachtu. To oswobodzenie wspominają dziś wszyscy niemieccy mężczyźni i kobiety oraz niemiecka młodzież w Reichsgau Wartheland, których liczba w owych czterech latach wzrosła do około 900 000. […] powiedział, przekazuję Wam, Drogi Fűhrerze, wdzięczność za wyzwolenie naszej ojczyzny, wolę największego zaangażowania i ślubowanie dalszej, niewzruszonej wierności.”

Owacja

Pozdrownienie dla Fűhrera! („Begrűβt den Fűhrer!”)

Wszyscy wstają z miejsc

Adolf Hitler – Sieg…
…Heil!

Sieg…
…Heil!

Sieg…
…Heil!

Po czym następuje odśpiewanie 1 strofy hymnu Niemiec^

PRZYPISY

1. Przemówienia z początku października 1943 w Poznaniu dotyczyły innych kwestii. Pierwsze, z 4 października, wygłoszone zostało do 92 przedstawicieli SS. Było niezmiernie długie, bo zajęło ok. 3 godzin. Drugie, z 6 października, było adresowane do Reichsleiterów i Gauleiterów. Obecni byli także Albert Speer, Alfred Rosenberg, Karl Dőnitz, Artur Axmann i Erhard Milch (zastępca Gőringa w Luftwaffe).

Istnieją poważne kontrowersje co do autentyczności niektórych sformułowań, jakich użyć miał Himmler w obu tych wystąpieniach. Np 6 października miał on mówić o masowych egzekucjach m.in. dzieci. A co do 4 października, istnieje zachowana 6-minutowa gramofonowa płyta woskowa, która ma zawierać sformułowania odnoszące się do eksterminacji Żydów. Zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy autentyczności tych fragmentów oraz nagrania posługują się, naszym zdaniem, wyjątkowo „cienką” ewidencją na poparcie własnych tez.

Zwolennicy autentyczności po prostu zakładają, że fragmenty te są autentyczne. Co do nagrania gramofonowego, już podczas Procesu Norymberskiego uznali oni, że nagranie jest autentyczne, chyba że dowiedzione zostanie fałszerstwo. Trybunał uznał autentyczność na zasadzie „prima facie” („na pierwszy rzut oka”), nie zagłębiając się w sprawy np przeprowadzenia analizy dźwięku, by rozpoznać głos Himmlera. Przesłuchiwany przez Trybunał SS-Obergruppenfűhrer Gottlob Berger, zapytywany był dwukrotnie, czy to nagranie jest autentyczne. Za pierwszym razem zaprzeczył. Za drugim stwierdził, że to mógłby być głos Himmlera. Oto cała podstawa autentyczności.

Przeciwnicy autentyczności natomiast podnoszą kwestie następujące, które ich zdaniem świadczą o fałszerstwie:

1. „Ostateczne rozwiązanie” nie było tematem żadnego z tych przemówień, zatem fakt (lub „fakt”) nawiązania doń przez Himmlera jest co najmniej „dziwny”.

2. Himmler nie był znany z tego, by otwarcie mówić o eksterminacjach. Dlaczego zatem dwukrotnie, w odstępie ledwie dwóch dni, miałby, i to na dodatek w TAKI sposób o tym mówić?

3. Himmler nawiązał do „uprowadzania” dzieci oraz do „niewolnictwa”, które to „niewolnictwo” miało być potrzebne „dla naszej kultury”. Niemcy nie posiadały kultury bazowanej na niewolnictwie. To MY używamy określenia „praca niewolnicza”, gdy mówimy o pracy przymusowej dla III Rzeszy, z uwagi na podłe nieraz jej warunki. Ale III Rzesza nie używała takiego określenia, mówiono tam o „zatrudnieniu”. Podobnie nie mówiono otwarcie o „uprowadzaniu”, „porywaniu” czy „kidnappingu” (no, ale może jednak Himmler, będąc wśród „samych swoich”, zdobył się jednak na odrobinę szczerości?)

4. Jeżeli Himmler istotnie uważał, że o tych eksterminacjach nie powinno się mówić, to dlaczego pozwalał sobie na to sam, dlaczego pozwalał swoje słowa stenografować, a następnie sporządzać ze stenogramów maszynopisy? A przede wszystkim: dlaczego pozwalał te swoje słowa nagrywać?

5. Himmler „wspomina”, że ” ‘Rasa żydowska ma zostać wyniszczona’, mówi każdy członek partii. ‘To oczywiste, to część naszego programu, eliminacja Zydów, wyniszczenie, zrobimy to zatem’ “. Albo zatem Himmler próbował sobie przydać “usprawiedliwienia”, albo ten fragment jest faktycznie nieautentyczny. Bowiem twierdzenie o tym, że “każdy członek partii” rzekomo “mówił” o konieczności wyniszczania Zydów, w najzwyklejszy sposób całkowicie mija się z prawdą. Wyniszczenia Zydów nie znajdujemy także w programie NSDAP.

Nie wdając się  w to, czy słowa te są w końcu prawdziwe czy nie (sądzimy, że masowe groby pełne ludzkich szczątków są konkretnym dowodem), odnotowujemy po prostu fakt tej kontrowersji. Oto użyteczne linki do informacji na ten temat:

http://en.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Himmler#Posen_speech

http://www.historyplace.com/worldwar2/holocaust/h-posen.htm

https://endzog.wordpress.com/2012/12/31/heinrich-himmlers-faked-posen-jewish-extermination-speech/

2. Arthur Greiser, urodzony w Środzie Wielkopolskiej, był przed II Wojną przewodniczącym Senatu w t.zw. „Wolnym Mieście Gdańsku”. Został podczas wojny Gauleiterem w nowo utworzonym Reichsgau Wartheland (w skrócie zwanym „Warthegau”). Po wojnie osądzony z oskarżenia o zbrodnie wojenne i publicznie powieszony 21 lipca 1946 roku:

Greiser przed sądem
Egzekucja Greisera

3.  Podobne echa pobrzmiewają w obu książkach Hitlera, to znaczy w „Mein Kampf” (1924-25) oraz w tak zwanej „Drugiej Książce”, nigdy nie wydanej drukiem. Jak zobaczymy, Hitler miał początkowo o wiele bardziej nawet sztywne i nieprzejednane stanowisko:

„Połowiczna była polityka wobec Polski. Drażniono, nie podejmując jednak żadnych przedsiębiorczych środków. Rezultatem nie było ani zwycięstwo niemieckości, ani pogodzenie się z Polakami, za to wrogość z Rosją”
(„Halb war die Polenpolitik. Man reizte, ohne jemals ernstlich durchzugreifen. Das Ergebnis war weder ein Sieg des Deutschtums noch eine Versöhnung der Polen, dafür aber Feindschaft mit Rußland.”) („Mein Kampf“, s. 297)

„Owa tak przez wielu wymagana polityka polska w sensie germanizacji Wschodu opierała się niestety niemal zawsze na tej samej mrzonce. Również w tym wypadku wierzono w możliwość germanizacji („Germanisation”) elementu polskiego poprzez przeprowadzenie jego czysto językowego zniemczenia („Eindeutschung”). Również i tutaj rezultat był nieszczęsny: obcorasowy naród („ein fremdrassiges Volk”) wyrażający swoje obce myśli w języku niemieckim, kompromitując poprzez swoją własną małą wartościowość („Minderwertigkeit”) wielkość i godność naszego własnego narodu.” („Mein Kampf”, s. 429-430)

„Ruch Narodowo-Socjalistyczny, z drugiej strony, będzie zawsze mieć swą politykę zagraniczną zdeterminowaną koniecznością zapewnienia przestrzeni niezbędnej do życia naszego narodu. Nie zna on germanizacji lub zniemczenia, jak w przypadku narodowej burżuazji, lecz jedynie rozprzestrzenianie się własnego narodu. Nigdy nie będzie widział w podporządkowanych, tak zwanych zgermanizowanych, Czechach czy Polakach, wzmocnienia narodowego, ani tym bardziej ludowego, lecz jedynie rasowe osłabianie naszego narodu. Gdyż jego koncepcja narodowa nie jest zdeterminowana wcześniejszymi patriotycznymi ideami rządzenia, lecz raczej względami ludowymi i rasowymi.” („Zweites Buch”, Rozdział V)

„Ludowe państwo, z drugiej strony, nie może pod żadnym pozorem anektować Polaków z intencją uczynienia z nich Niemców pewnego dnia. Wręcz przeciwnie, musi ono zdobyć się na determinację albo po to, aby oddzielić owe obce elementy rasowe, aby krew jego własnego narodu nie uległa ponownemu zepsuciu, albo też musi ono bez żadnych ceregieli usunąć ich i przekazać opuszczone terytorium swym rodakom.” („Zweites Buch”, Rozdział VI)

Oczywiście te fragmenty dotyczyły Polaków w przedwojennych granicach Rzeszy.

4. Pokrewieństwo krwi rozumiane było oficjalnie w trzech kategoriach:
1. rasa
2. narodowość
3. pokrewieństwo osobiste

Jedna z Ustaw Norymberskich, ta o obywatelstwie, z 15 września 1935 roku, mówi wyraźnie (§2 p.1), że „Obywatelem Rzeszy jest tylko osoba przynależna państwowo o krwi niemieckiej lub pokrewnej […]” („Reichsbürger ist nur der Staatsangehörige deutschen oder artverwandten Blutes […]”)

5. Kwestie związane z Deutsche Volksliste (DVL) będą omawiane dokładniej przy innej okazji. Tu jedynie, tytułem wyjaśnienia, przypominamy, że mocą zarządzenia z 4 marca 1941, opublikowanego w Reichsgesetzblatt, czyli w Dzienniku Ustaw Rzeszy (Dz.U.Rz.) w dniu 6 marca 1941, na obszarach włączonych do Rzeszy w roku 1939 wprowadzono Volkslistę podzieloną na 4 grupy. Dwie pierwsze grupy (1 i 2) obejmowały Niemców, zarówno tych, którzy aktywnie udzielali się w walce o niemieckość, jak i tych, którzy zachowali się biernie w Polsce, ale zachowali swą niemieckość. Grupę 3 stanowiły „osoby pochodzenia niemieckiego, które z biegiem lat weszły w związki z polskością” oraz „członkowie niejasno określonych pod wzglądem narodowym grup ludności, skłaniających się ku niemieckości, z domowym językiem słowiańskim”. Grupę 4 stanowiły „osoby pochodzenia niemieckiego które politycznie wchłonięte zostały przez polskość”.

Zarządzenie z 4 marca 1941 przewidywało (ustęp II, §5), że osoby zaliczone do grupy 3 DVL „otrzymują niemiecką przynależność państwową w drodze naturalizacji”.
Już jednak niecałe 11 miesięcy później, zarządzeniem z 31 stycznia 1942 (Dz.U.Rz. Nr9, 31.1.1942, s.51, ust. III) CAŁA grupa 3 DVL otrzymała niemieckie obywatelstwo, ale „auf Widerruf”, czyli z możliwością odwołania tego obywatelstwa. Cały następny fragment mowy Himmlera poświęcony jest właśnie kwestii owego obywatelstwa „auf Widerruf” dla grupy 3 DVL, jako że nie brakowało postulatów, by przyznać tej grupie obywatelstwo „ohne Widerruf” (bez możliwości odwołania).

6. W całym tym fragmencie warto zwrócić uwagę na następującą prawidłowość: fakty odnoszące się do kształtowania ludności we wschodniej części Europy, są przedstawione przez Himmlera generalnie  zgodnie z prawdą.
Generalnie, bo oczywiście zostało to uczynione z dużymi skrótami i w niezwykle uproszczonej formie. Himmler stosuje przy tym nazwy „Rosjanie”, „Polacy” w odniesieniu do czasów, gdy te nazwy nie istniały jeszcze. Do tej generalnie prawdziwej akumulacji faktów dodaje on jednak wyjątkowo sztywną i jednostronną  interpretację oraz jedno jedyne  kłamstwo („Przybądźcie do naszej ziemi i rządźcie nami, gdyż sami nie jesteśmy w stanie rządzić sobą !” ), by w końcu zaprezentować owo kłamstwo, wręcz programowo ,  jako „po wsze czasy obowiązujące dla Słowian”.  Chyba trudno o bardziej wymowny przykład, gdzie powiedziano prawdę, nadano jej jedną interpretację i dodano jedno jedyne kłamstwo, by wypaczyć, dla powodów politycznych, praktycznie całą wymowę dopiero co opowiedzianej prawdy…

7. Cały ten fragment w niemieckim oryginale:

„Ich meine auch es ist besser es stirbt ein Russe oder ein Pole in diesem Weltenkampf, wenn ich einen Deutschen, ein deutsches Blut schonen kann. Daß wir bloß nie  einbilden daß wir mit Russen allein oder mit Polen allein als Befreiungsarmee oder als billige Hilfe allein diesen Krieg gewinnen können! Den Krieg müssen wir gewinnen! Aus unserem Herz, als unserem Blut heraus! Wo wir aber einen Knecht  mitsterben lassen können, dann lassen wir ihm mitsterben! Wenn ich an Stelle eines Deutschen… (Brawa)… Wenn ich an Stelle eines Deutschen einen Fremden opfern kann, opfere ich ihn. Aber niemals sollen wir vergessen daß das nur Aushilfen sein können und niemals der Kampf selbst, den Kampf selbst müssen wir bestehen! Unser  ist das Reich das da geschaffen wird und wird es sich von uns erkämpft und durch unser Blut. Hätten wir es nicht verdient und könnten wir es nicht halten. Nur was man selbst erkämpft, da hält man!” (Brawa)

8. Ponieważ Himmler użył słowa „Untermensch“, uznaliśmy, że warto w tym kontekście wyjaśnić nieco więcej co to za pojęcie.
Rok przed  tym przemówieniem Himmlera, Główny Urząd SS („SS-Hauptamt“) wydał drukiem tę oto 52-stronicową broszurkę pod tytułem „Der Untermensch“.
Takie było motto tej broszury:

„Jak długo ludzie istnieją na Ziemi, tak długo walka między człowiekiem a podczłowiekiem będzie historyczną regułą, a walka kierowana przez Żydów przeciw narodom, jak tylko możemy sięgnąć wstecz, należy do naturalnego przebiegu życia na naszej planecie. Możemy spokojnie dojść do przekonania, że to zmaganie na śmierć i życie jest dokładnie tak samo prawem natury, jak walka lasecznika zarazy przeciw zdrowemu ciału.“
(Heinrich Himmler, 1935)

A oto pierwszy akapit tekstu:

„Tak jak noc powstaje przeciw dniu, jak światło i cień są sobie wiecznie wrogie – tak też największym wrogiem panującego nad ziemią człowieka jest sam człowiek.( „So wie die Nacht aufsteht gegen den Tag, wie sich Licht und Schatten ewig feind sind – so ist der größte Feind des erdebeherrschenden Menschen der Mensch selbst.“)
Podczłowiek – ten biologicznie pozornie całkowicie jednakowy twór natury z dłońmi, stopami i rodzajem mózgowia, z oczami i ustami, jest jednak całkiem odmiennym, straszliwym stworzeniem, jedynie o miot odległym od człowieka, z ludzkimi rysami twarzy – duchowo, psychicznie jednak stojącym niżej aniżeli jakiekolwiek zwierzę. We wnętrzu tej istoty jest okrutny chaos dzikich, niepohamowanych namiętności: bezimiennej żądzy niszczenia, najprymitywniejszej pożądliwości, nieskrywanej nikczemności.
Podczłowiek – i nic poza tym!”

I dalej:

„I ten świat przestępczy podludzi znalazł swego przywódcę: – wiecznego Żyda!”
(„Und diese Unterwelt der Untermenschen fand ihren Führer: – den ewigen Juden!“)

„Zaczęło się w czasach historycznych od zagłady Persów, od święta Purim, pierwszej gloryfikacji zorganizowanego mordu masowego, 75 000 aryjskich Persów padło ofiarą żydowskiej nienawiści. Dziś jeszcze żydostwo świętuje ten akt terroru jako swoje największe „religijne” święto.
Wieczną jest nienawiść podczłowieka do jasnych postaci, nosicieli światła. Wiecznie grozi z pustyni zagłada Zachodu.
Wiecznie kłębią się w dalekich stepach siły zniszczenia, Attyla i Dżyngis-Chan wciąż zbiera swe huńskie hordy i szaleje nad Europą, zostawiając za sobą żywą Apokalipsę, ogień i śmierć, gwałt, mord i zgrozę, aby świat światła i wiedzy tysiąckrotnej, aby siły postępu i ludzkiej wielkości zapadły się ponownie w otchłań stanu pierwotnego!
Wieczny jest zamiar podczłowieka:
By znowu nastała pustynia tam, gdzie jeszcze światło wzniosłego poznania twórczo rozjaśnia ciemność, bo wtedy jego ostateczny cel zostałby osiągnięty, chaos.
Tak przebiega od millenniów, według okrutnych, nieobliczalnych praw, walka obydwu tych biegunów, stale pojawia się nowy Attyla, nowy Dżyngis-Chan, który rozdziera bramy Europy i który zna tylko jedno: całkowite zniszczenie wszystkiego, co piękne!
Ucieleśnieniem tej żądzy zniszczenia jest dzisiaj bolszewizm! Ale ten bolszewizm nie jest żadnym zjawiskiem czasowym. Nie jest on produktem naszych dni! Nie jest również żadną nowością w ramach historii ludzkości. Lecz jest tak stary, jak sam Żyd. Krzewicielami są zaś Lenin – Stalin.”

Tak więc, według autorów, Untermensch niekoniecznie musi mieć jakieś konkretne korzenie rasowe, na pewno niekoniecznie jest nim Żyd. Jeżeli już, to jest raczej rodzajem „Mongoła” lub „Huna”. A i te określenia są raczej metaforyczne, gdyż „stale pojawia się nowy Attyla, nowy Dżyngis-Chan, który rozdziera bramy Europy…”.  Żyd jednak to ten, który Untermenschem się posługuje. Untermensch to ktoś, kto jest, z przyczyn zależnych od niego lub nie, przeciwny postępowi, światłości, chwalebności dociekań i poznania. To ktoś, kto sam tkwi w ciemnocie i pragnie narzucić ją innym. Tak zdaje się definiować to pojęcie owa publikacja.

Termin „Untermensch”, który mógł pochodzić od amerykańskiego autora nazwiskiem Lothrop Stoddard (w angielskiej wersji „under-man”) z jego pamfletu „The Revolt Against Civilization: The Menace of the Under-man” (1922), chociaż już w 1882 roku Friedrich Nietzsche użył tego określenia „Untermensch” (choć nie wobec ludzi, lecz mitologicznych postaci centaurów, karłów i innych).

Wracając zaś do III Rzeszy, określenie to było używane raz to wobec szczególnie zdegenerowanych przestępców, innym razem wobec komunistycznych przeciwników, innym razem znowu wobec osoby innej rasy, czasami po prostu wobec ludzi, których w Polsce obecnie określonoby mianem „meneli”.

Jak więc widzimy, nie ma jednoznacznej i precyzyjnej definicji tego, kim jest Untermensch. Jest to termin, który można było zatem zastosować dość dowolnie na zasadzie „one size fits all” („jeden rozmiar dla wszystkich”), stąd też zapewne jego rozpowszechnienie. Podobnie dzisiaj ma się rzecz z „antysemitą” – tu też nie ma precyzyjnej definicji, stąd ciągłe nadużywanie terminu.

Nie wiemy zatem w jakim to konkretnym sensie Himmler użył w tym przemówieniu słowa „Untermensch”. Jakiekolwiek ono jednak było, było negatywne…

Niecały rok po cytowanym tu przemówieniu, Himmlerowi przyszło tłumaczyć się z broszury „Der Untermensch” i to przed Rosjaninem. 16 września 1944 Himmler spotkał się z generałem Andriejem Własowem, który podczas rozmowy zagadnął go o tę publikację. Według jednego ze źródeł, taką oto otrzymał odpowiedź od szefa SS:

“Pamflet, który pan wspomina, miał za zadanie pokazanie typu ludzkiego stworzonego przez system bolszewicki, typu, który zagraża Niemcom dokładnie tak jak zagraża pańskiemu krajowi. Podludzie istnieją w każdym narodzie. Różnica między naszym krajem a waszym jest ta, że u was podludzie mają władzę, podczas gdy w Niemczech wsadziłem ich za kratki. Będzie to ostatecznie waszym zadaniem, by odwrócić tę sytuację również w Rosji.”
(Jürgen Thorwald, „The Illusion”, s. 213)

Opinię podkreśloną przez nas tłustym drukiem, że Untermensche istnieją w każdym narodzie, wygłosił w jednym ze swych przemówień także Joseph Goebbels już w 1936 roku, gdy stwierdził on, że Untermensche istnieją w każdym narodzie jako „czynnik fermentu“.


Źródło: http://www.monio.info/2015/03/21/himmler-przemowienie-z-24-pazdziernika-1943-w-poznaniu/

 

Opublikowano historia, Narodowy Socjalizm | Otagowano , , , , , , , | 4 Komentarze

Krytyka Demokracji

Czy to najlepszy system rządzenia państwem jak nam wmawiano ad nauseum od co najmniej 1989 roku, ale pewnie jeszcze wcześniej?

Ciekawy fragment, w którym znajdziemy:

  • Porównanie skuteczności obecnej europejskiej demokracji do skuteczności obecnego chińskiego komunizmu, który działa znacznie inaczej, niż PRL bądź ZSRR.
  • Obalenie mitu, że demokracja nigdy nie walczy z inną demokracją.
  • Uwagę, że nawet największe tzw. „demokracje” (w tym Stany Zjednoczone) nie powstały w wyniku procesów demokratycznych.
  • Niepoprawny politycznie pogląd, że demokracja to najgorszy ustrój jeśli chodzi o prowadzenie wojny, bo przez własne poczucie przewagi aksjologicznej niszczy przeciwnika do końca i nie jest zainteresowana szukaniem równowagi w systemie międzynarodowym.
  • Uwagę, że termin „demokracja” jest w praktyce dość mglistym określeniem.

„Różnie może być” i demokracje wcale nie są naszym przeznaczeniem.

Opublikowano polityka | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz